top2011

avatar

Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski.
Info o mnie.

- przejechane: 173200.92 km
- w tym teren: 62891.10 km
- teren procentowo: 36.31 %
- v średnia: 22.72 km/h
- czas: 315d 21h 19m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156

Zrowerowane gminy



Archiwum 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w kategorii

poza PL

Dystans całkowity:8691.33 km (w terenie 1177.00 km; 13.54%)
Czas w ruchu:460:22
Średnia prędkość:18.88 km/h
Maksymalna prędkość:83.56 km/h
Suma podjazdów:48910 m
Maks. tętno maksymalne:167 (97 %)
Maks. tętno średnie:129 (75 %)
Liczba aktywności:87
Średnio na aktywność:99.90 km i 5h 17m
Więcej statystyk
  • dystans : 40.67 km
  • teren : 24.00 km
  • czas : 02:18 h
  • v średnia : 17.68 km/h
  • v max : 54.05 km/h
  • podjazdy : 785 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • "Luźniejsze" MTB-owanie

    Niedziela, 5 maja 2024 • dodano: 10.05.2024 | Komentarze 2


    Wczorajszego wieczora było ognisko z kiełbaskami i dużą ilością browarków, co za tym idzie - następnego dnia wypada "luźniej" pokręcić by te % wyparowały :)
    Start o 11:24, w troszkę pochmurnej aurze i 21°C.
    Najpierw do Głuchołaz i jazda trasą maratonu do Podlesia, następnie znany mi asfaltowo - terenowy i solidny podjazd do Rejviz, po czym następuje miłe i widokowe kręcenie na Prameny Opavice (780m), dalej trawersowanie szerokim duktem zbocza pokaźnej Góry Poprzecznej (Příčný vrch) z wizytacją przy ruinach zamku Edelštejn, po czym czas na powrót przez Zlaté Hory, Jarnołtówek i Skowronków.

    Ostatniego dnia majówki w górach dominowały takie szuterki
    Ostatniego dnia majówki w górach dominowały takie szuterki © JPbike

    Cudny widoczek z podjazdu do Rejviz
    Cudny widoczek z podjazdu do Rejviz © JPbike

    Myk, myk przez klimatyczny górski las
    Myk, myk przez klimatyczny górski las © JPbike

    Kolejna porcja superwidoczków
    Kolejna porcja superwidoczków © JPbike

    Ruiny zamku Edelštejn
    Ruiny zamku Edelštejn © JPbike

    Smakowity i techniczny zjazd na koniec majówki w górach :)
    Smakowity i techniczny zjazd na koniec majówki w górach :) © JPbike




  • dystans : 80.22 km
  • czas : 03:17 h
  • v średnia : 24.43 km/h
  • v max : 63.44 km/h
  • podjazdy : 1096 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Czeski rozjazd

    Sobota, 4 maja 2024 • dodano: 08.05.2024 | Komentarze 4


    Start o 11:38, piękna pogoda, słabiutki wiatr i fajne 27°C.
    Kolejnego dnia majówki w Górach Opawskich obrałem przyjemną czeską szosową rundę z dwoma długimi podjazdami (oba na ponad 700m) i małym ruchem aut -  tylko pomykać tędy z czystą przyjemnością :)

    Nic, tylko pomykać
    Nic, tylko pomykać © JPbike

    Czeski boczny asfalcik
    Czeski boczny asfalcik (1) © JPbike

    Czeski boczny asfalcik
    Czeski boczny asfalcik (2) © JPbike

    Piękna wiosna w górach
    Piękna wiosna w górach © JPbike


    Trasa jest na stravie - KLIK.




  • dystans : 53.78 km
  • teren : 34.00 km
  • czas : 03:39 h
  • v średnia : 14.73 km/h
  • v max : 65.29 km/h
  • hr max : 167 bpm, 97%
  • hr avg : 129 bpm, 75%
  • podjazdy : 1510 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Opawskie i zacne MTB-owanie

    Piątek, 3 maja 2024 • dodano: 07.05.2024 | Komentarze 3


    W końcu nadszedł czas na pierwszy i upragniony test karbonowego fulla w prawdziwym górskim terenie.
    Start o 10:57, w pięknej słonecznej pogodzie. Na początek boczny asfalcik przez Skowronków, Jarnołtówek i Pokrzywną, po czym skręt na długi podjazdowy szuterek Cichą Doliną w stronę Przełęczy Mokrej, po drodze mijam niemałą ilość piechurskiej wiary (wiadomo, piękna pogoda i święto). Końcówka podjazdu jest chwilami masakryczna, wąska i z koleinami - 2 butowania niestety zaliczone. Po wjechaniu na wspomnianą Przełęcz decyduję się wjechać na Srebrną Kopę (785m) - poszło spoko, tylko ta duża ilość wiary mnie skutecznie zniechęca do cyknięcia fajnych fotek, jak i zdobycia sąsiadującej Biskupiej Kopy, zatem zjeżdżam w dół czeskim duktem i asfaltem w stronę Petrovic i czas na długi podjazd Drogą Drwali po starym, zniszczonym asfalciku, by po przekroczeniu głównej szosy wjechać na mocny podjazd czerwonym prowadzącym na najwyższy szczyt Gór Opawskich (Příčný vrch 975m), po drodze zaliczając pitstopik z wdrapaniem się na widokowe skałki.
    Teraz czas na długi zjazd, również czerwonym, a następnie żółtym do Dolní Údolí. Na owym zjeździe dominuje głównie szeroki szuter z widokowym, powycinkowym i wymagającym techniki MTB wąskim odcinkiem - to tam ja i mój full byliśmy w swoich żywiołach, a szczególnie regulowana sztyca w pełni spełniła swoje zadanie na długich zjazdach - dzięki temu moje niemłode już plecy mogły odpocząć :)
    I tak na koniec została mi już jazda przez Podlesie w stronę Głuchołaz znaną mi dobrze trasą tutejszego maratonu z super atrakcją w postaci zjazdu krętymi Złotymi Ścieżkami - to tam poczułem sporą różnicę w pomykaniu na fullu i hardtailu.
    Pomijając tłok piechurów w polskiej części Gór Opawskich to był kolejny fajny i udany górski trip MTB, a górska jazda na fullu to po prostu BAJKA :)

    No, nareszcie na fullu w górach :)
    No, nareszcie na fullu w górach :) © JPbike

    Na trasie wodopojów miałem pod dostatkiem
    Na trasie wodopojów miałem pod dostatkiem © JPbike

    Piękna wiosna w górach - tylko kręcić :)
    Piękna wiosna w górach - tylko kręcić :) © JPbike

    Rasowy MTB-owiec na rasowym górskim terenie
    Rasowy MTB-owiec na rasowym górskim terenie © JPbike

    Niewyróżniający się Příčný Vrch (975m) kolejny raz zdobyty
    Niewyróżniający się Příčný vrch (975m) kolejny raz zdobyty © JPbike

    Takie szczęśliwe chwile ja to rozumiem :)
    Takie szczęśliwe chwile ja to rozumiem :) © JPbike

    Widokowo tam i czas na zjazd
    Widokowo tam i czas na zjazd © JPbike

    Z cyklu:
    Z cyklu: "JPbike w swoim żywiole" :) © JPbike

    Technika panie, technika zjazdowa
    Technika panie, technika zjazdowa © JPbike

    W dół wzdłuż stoku narciarskiego. Opuszczona sztyca robi robotę
    W dół wzdłuż stoku narciarskiego. Opuszczona sztyca robi robotę © JPbike

    Klasyka z JPbike'owymi klonami na Złotych Ścieżkach
    Klasyka z JPbike'owymi klonami na Złotych Ścieżkach © JPbike




  • dystans : 102.96 km
  • czas : 04:49 h
  • v średnia : 21.38 km/h
  • v max : 72.25 km/h
  • hr max : 159 bpm, 92%
  • hr avg : 129 bpm, 75%
  • podjazdy : 2148 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Czeskie górskie szosowanie

    Czwartek, 2 maja 2024 • dodano: 04.05.2024 | Komentarze 2


    Majówka, zatem na te kilka dni wolnego wybrałem się do przyjaciół poznanych na bikestats.pl i mieszkających w pięknym miejscu - u podnóża Gór Opawskich.
    Jak zwykle - na początek uderzam z grubej rury, bo dawno mnie nie było w górach (ostatnio we wrześniu), więc obrałem cel - najpierw na szczyt Pradziada (1491m) , z podjazdem najwyższej kategorii HC, a następnie weszło kilka "mniejszych" podjazdów, o długich i szybkich zjazdach nie wspominając.
    Całość fajnie się kręciło, chociaż trochę podjazdowej formy mi brakło, jak i wypada napisać że tegoż dnia nieźle wiało, szczególnie boczne podmuchy na polanach spychały mnie na środek jezdni, a na (tłocznym) szczycie Pradziada oczywiście mocno i chłodno (11°C) dmuchało.
    I tak w sumie tegoż dnia pykła fajna górska stówka z zacnymi ponad 2km w pionie.

    No, nie ma lekko pod górę. Ale co tam, ja lubię podjazdy i już :)
    No, nie ma lekko pod górę. Ale co tam, ja lubię podjazdy i już :) © JPbike

    W takich klimatach to szoskę da się lubić
    W takich klimatach to szoskę da się lubić © JPbike

    Fragment właściwego podjazdu na szczyt
    Fragment właściwego podjazdu na szczyt © JPbike

    Pradziad kolejny raz zdobyty
    Pradziad kolejny raz zdobyty © JPbike

    Klimatyczny górski las i gładki asfalcik
    Klimatyczny górski las i gładki czeski asfalcik © JPbike

    Przejazd przez Rejviz
    Przejazd przez Rejviz © JPbike

    Ostatnia przełęcz zdobyta, pora na długi zjazd i ... PIWO :)
    Ostatnia przełęcz zdobyta, pora na długi zjazd i ... PIWO :) © JPbike


    Trasa jest na stravie - KLIK.




  • dystans : 106.26 km
  • teren : 56.00 km
  • czas : 05:06 h
  • v średnia : 20.84 km/h
  • v max : 65.80 km/h
  • podjazdy : 1296 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Rallarvegen

    Środa, 19 lipca 2023 • dodano: 23.09.2023 | Komentarze 4


    Gdy tylko dowiedziałem się już jakiś czas temu o tytułowej trasie rowerowej to wiedziałem że koniecznie muszę się tam wybrać :)

    W skrócie Rallarvegen to szutrowa droga budowlana/dojazdowa w środkowej Norwegii, powstała w latach 1902-1904 w związku z budową linii kolejowej do Bergen, od 1974 jest popularna jako ścieżka rekreacyjna dla rowerzystów, głównie w sezonie letnim, bo z racji położenia na dużej wysokości zimą tam zalega dużo śniegu.

    No to ruszyliśmy o 10:38 spod naszego domku na kempingu w Geilo, przy dość chłodnej pogodzie - grube zachmurzenie i średnio jedynie 8°C, czyli trzeba było się odziać prawie na zimowo i to w środku lata :)
    Najpierw ze 25 km dojazd główną drogą, trochę podjazdowo i z niesprzyjającym wiatrem do Haugastøl.
    No i jazda ową ścieżką - jak jest tam pięknie to wystarczy zerknąć na poniższe foto-story :)


    W drodze do Haugastøl
    W drodze do Haugastøl © JPbike

    Przy punkcie startowym, na zacnej wysokości
    Przy punkcie startowym, na zacnej wysokości © JPbike

    Sporo tu rowerów do wypożyczenia
    Sporo tu rowerów do wypożyczenia © JPbike

    Tak, tędy jedziemy
    Tak, tędy jedziemy © JPbike

    No to jazda, po takim fajnym szuterku i wzdłuż linii kolejowej
    No to jazda, po takim fajnym szuterku i wzdłuż linii kolejowej © JPbike

    Ale tam pięknie i klimatycznie :)
    Ale tam pięknie i klimatycznie :) © JPbike

    Nadwodne przeprawy też są
    Nadwodne przeprawy też są © JPbike

    Imponująca ta formacja skalna
    Imponująca jest ta formacja skalna © JPbike

    Jest pięknie :)
    Jest pięknie :) © JPbike

    Jak widać - kompanowi troszkę chłodno, ale daje radę :)
    Jak widać - kompanowi troszkę chłodno, ale daje radę :) © JPbike

    Jest pięknie (2) :)
    Jest pięknie (2) :) © JPbike

    Pionowe wodospady też są
    Pionowe wodospady też są © JPbike

    Kręcimy bliziutko wody
    Kręcimy bliziutko wody © JPbike

    Załapany pociąg - nowoczesne składy mają
    Załapany pociąg - nowoczesne składy mają © JPbike

    Ta betonowa
    Ta betonowa "rura" to nic innego jak tunel kolejowy © JPbike

    Ten szuterek po lewej to dawny przebieg linii kolejowej
    Ten szuterek po lewej to dawny przebieg linii kolejowej © JPbike

    Jak widać - trafiały się grupki do wyprzedzenia :)
    Jak widać - trafiały się grupki do wyprzedzenia :) © JPbike

    Dojechaliśmy do wioski Finse, lezącej na 1222 m.n.p.m
    Dojechaliśmy do wioski Finse, lezącej na 1222 m.n.p.m © JPbike

    Fajna ta konstrukcja połączenia budynków przydworcowych
    Fajna ta konstrukcja połączenia budynków przydworcowych © JPbike

    Zacne i gotowe do użycia są te maszyny do odśnieżania
    Zacne i gotowe do użycia są te maszyny do odśnieżania © JPbike

    Będąc w powyższej wiosce temperatura spadła do 5°C, zrobiliśmy przerwę w osłoniętym miejscu. Byliśmy już troszkę wychłodzeni, więc czas wracać, tą samą drogą, tyle że lekko w dół. Całość Rallarvegen ma ok 80km - czyli ja tam kiedyś wrócę, by przejechać całość :)

    Atrakcja w drodze powrotnej :)
    Atrakcja w drodze powrotnej :) © JPbike

    No i fajne są takie spotkania :)
    No i fajne są takie spotkania :) © JPbike

    TRASA (na stravie)
    KLIK do podsumowania norweskich wakacji




  • dystans : 91.13 km
  • czas : 05:13 h
  • v średnia : 17.47 km/h
  • v max : 56.53 km/h
  • podjazdy : 1159 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Norweskie fiordy i góry - dzień 8

    Poniedziałek, 17 lipca 2023 • dodano: 10.09.2023 | Komentarze 2


    No i nadszedł ostatni dzień tytułowej wyprawy.
    Pobudka, śniadanie i zwijanie obozowiska przy boisku piłkarskim spoczko zleciały i o 9:28 ruszamy w drogę, w spoczko skandynawskiej aurze i z temperaturką na poziomie komfortowych na rower 18°C.
    Generalnie to był spoczko dzień :)

    Drewniany kościółek pokryty łupkiem w Dovre
    Drewniany kościółek pokryty łupkiem w Dovre © JPbike

    Z Dovre wydostajemy się taką boczną drogą
    Z Dovre wydostajemy się taką boczną drogą © JPbike

    Podjeżdżam na bocznym norweskim asfalciku
    Podjeżdżam na bocznym norweskim asfalciku © JPbike

    Ponownie na głównej drodze E6, do Otty
    Na głównej drodze E6, do Otty © JPbike

    Ponownie na bocznej szosie. Jak widać - kompan uwielbia zjazdy w pozycji aero :)
    Ponownie na bocznej szosie. Jak widać - kompan uwielbia zjazdy w pozycji aero :) © JPbike

    Po dojechaniu do Otty kierujemy się oczywiście do sklepu, by zakupić BROWARY :)

    No i zaplanowana runda domknięta, czas na toast :)
    No i zaplanowana runda domknięta, czas na toast :) © JPbike

    Przed nami został już tylko 30km znany nam odcinek do miasta Vinstra, w którym robimy ostatnie na wyprawie zakupy i po tym czeka nas ze 20km wspinaczka z ponad 500m przewyższeniem - daliśmy radę, bo ów podjazd dobrze poznaliśmy wcześniej :)
    Poza tym, w trakcie robienia zakupów zauważam że w moim tylnym kole pękła szprycha - zapewne przez duże sakwiarskie obciążenie. Na szczęście ta drobna awaria nie miała wpływu na dalszą jazdę - koło co prawda lekko bije, ale spoczko jechać się da.

    W Norwegii jest sporo ciekawych konstrukcji tunelowo - mostowych
    W Norwegii jest sporo ciekawych konstrukcji tunelowo - mostowych © JPbike

    Drewniany kościółek w Kvikne
    Drewniany kościółek w Kvikne © JPbike

    No i dojechaliśmy do końcowego punktu wyprawy
    No i dojechaliśmy do końcowego punktu wyprawy © JPbike

    Po dokręceniu na camping, na którym zostawiliśmy auto fajnie było usłyszeć od kompana: "Jestem szczęśliwy" :)
    Zagadujemy się z gospodarzem i bez problemu dostajemy na jedną noc małą, skromną hyttę. Po odświeżeniu się, posileniu się i zrobieniu prania czas na wspólne pogaduszki nie tylko o mijającej wyprawie, przy tym oczywiście spożywając odpowiednie ilości browarków :)

    Nasza hytta na koniec wyprawy - przytulna chatka :)
    Nasza hytta na koniec wyprawy - przytulna chatka :) © JPbike

    We wnętrzu fajnej hytty. Czas na browarowanie :)
    We wnętrzu fajnej hytty. Czas na browarowanie :) © JPbike

    TRASA (na stravie)
    KLIK do dnia siódmego, KLIK do podsumowania




  • dystans : 138.86 km
  • czas : 07:11 h
  • v średnia : 19.33 km/h
  • v max : 62.07 km/h
  • podjazdy : 1197 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Norweskie fiordy i góry - dzień 7

    Niedziela, 16 lipca 2023 • dodano: 30.08.2023 | Komentarze 3


    Poranek w moim wykonaniu zleciał spoko, a kompana nie - po wczorajszym rozbijaniu namiocika w deszczu i wietrze, nazajutrz Jarek mówił że wszystko ma mokre i narzekał że jest mu zimno (rano było ok 13°C) i jeszcze do tego wpadł na pomysł abyśmy wybrali się nad morze, bo tam jest cieplej (...)
    Oczywiście to marudzenie trochę popsuło mi humor i w trakcie zwijania obozika było trochę męskiego gadania, głównie o dalszych planach naszych skandynawskich wakacji.
    Koniec końców udało nam się ruszyć o 9:12 na zaplanowaną trasę.

    Nasz obozik. Wizualnie ładnie tam, w rzeczywistości aż tak kolorowo nie jest
    Nasz obozik. Wizualnie ładnie tam, w rzeczywistości aż tak kolorowo nie jest © JPbike

    Na 850m szczycie. Jak widać - wszyscy, włącznie z owcami są traktowani na równi :)
    Na 850m szczycie. Jak widać - wszyscy, włącznie z owcami są traktowani na równi :) © JPbike

    To już na trasie sławnej Trollstigen
    Na trasie sławnej Trollstigen © JPbike

    Jest pięknie :)
    Jest pięknie :) © JPbike

    Jest pięknie (2) :)
    Jest pięknie (2) :) © JPbike

    Gdy tylko dojechaliśmy do znanej nam do tej pory ze zdjęć Drogi Trolli to oczom naszym ukazał się oczywiście piękny widok na krętą i wąską drogę z równie pięknym wodospadem, jak i obaj byliśmy zaskoczeni, bo spodziewaliśmy się ... podjazdu tędy, a nie zjazdu ... :)

    Droga Trolli zdobyta - piona kompanie :)
    Droga Trolli zdobyta - piona kompanie :) © JPbike

    Fragment Trollstigen (1)
    Fragment Trollstigen (1) © JPbike

    Fragment Trollstigen (2)
    Fragment Trollstigen (2) © JPbike

    Zjazd tędy dostarcza frajdy :) Tu kompan w akcji :)
    Zjazd tędy dostarcza frajdy :) Tu kompan w akcji :) © JPbike

    Fragment Trollstigen (3)
    Fragment Trollstigen (3) © JPbike

    No i dojechałem do jedynego na świecie znaku
    No i dojechałem do jedynego na świecie znaku "Uwaga Trolle" :) © JPbike

    Uwaga Trolle w całej okazałości
    Znak "Uwaga Trolle" w całej okazałości © JPbike

    No i nie zabrakło kolekcji trolli, zresztą tam jest ich więcej, tyle że jedni się pochowali i nie wpadli mi w kadr, a drudzy są do kupienia w postaci figurek :)

    Troll z lodzikiem
    Troll z lodzikiem © JPbike

    Troll długowłosy motocyklista
    Troll długowłosy motocyklista © JPbike

    Trójgłowy Troll
    Trójgłowy Troll © JPbike

    No i jazda dalej, cały czas jest pięknie :)
    No i jazda dalej, cały czas jest pięknie :) © JPbike

    Przed Åndalsnes kończymy jazdę sceniczną drogą nr 63 i przed nami "najnudniejszy" i ostatni etap wyprawy - długa jazda główną drogą E 136 wzdłuż linii kolejowej do Otty, czyli miejsca gdzie zaczynaliśmy naszą rundę.

    Piękne ujęcie - dokładnie tam tak ładnie jest :)
    Piękne ujęcie - dokładnie tam tak ładnie jest :) © JPbike

    Wielkość tych gór cały czas imponowała
    Wielkość tych gór cały czas imponowała © JPbike

    Jest pięknie (3) :)
    Jest pięknie (3) :) © JPbike

    Przy jednym przystanku autobusowym zatrzymujemy się na odpoczynek, zrobiło się ciepło. Kompan ma średnie samopoczucie i zjeżdża nad rzekę załatwić swoje potrzeby, a ja ruszam dalej informując Jarka że zatrzymam się w jakimś dogodnym miejscu.
    I tak zatrzymałem się po paru km, przy budce dla kolejarzy z gniazdkiem 220V, by podładować elektronikę, a następnie po ujechaniu kolejnych parunastu km przy bocznej dróżce i tam zarządziłem ponad godzinny postój + kawa. W obu miejscach kompana nie wypatrzyłem, zatem wysłałem wiadomości, odpowiedzi brak. Jadę dalej, co jakiś czas zerkając na telefon i nadal cisza.

    Dłuższa i samotna przerwa w oczekiwaniu na kompana
    Dłuższa i samotna przerwa w oczekiwaniu na kompana © JPbike

    Kręcąc dalej, zaczął się podjazd z przyzwoitym dla sakwiarzy nachyleniem i prowadzący na pokaźny, ze 600m płaskowyż z górami na horyzontach. Do tego zaczęło wiać centralnie we mnie i pojawiły się w okolicy chmury deszczowe.

    Widoczek znad płaskowyżu
    Widoczek znad płaskowyżu © JPbike

    W końcu, po przejechaniu 78km trasy dostaję wiadomość - okazuje się że Drogbas znajduje się... ponad 30km przede mną i łapią go skurcze, czyli musiał nieźle pocisnąć i gdzieś się mijaliśmy/przegapiliśmy. No to kompan robi odpoczynek w budce autobusowej, a jadę dalej i tak po jakimś czasie docieram do owej budki. W deszczowej aurze robimy obiad, przestaje padać i jazda dalej wspólnie.

    Uwaga łosie - tych zwierzaków niestety nie spotkaliśmy
    Uwaga łosie - tych zwierzaków niestety nie spotkaliśmy © JPbike

    W mieście Dombas znajdujemy otwarty market (jest niedziela) i robimy zakupy.
    Wspomniany i długi płaskowyż z górami na horyzontach się skończył, no to zjeżdżamy w dół, kilometraż tegoż dnia mamy najdłuższy na wyprawie, zgodnie z zapisaną trasą w nawigacji skręcamy na boczny asfalcik, by po dotarciu do wioski Dovre bez problemu znaleźć fajne miejsce na nocleg - przy czwartoligowym boisku piłkarskim.

    Dokumentacja skąd przeważnie braliśmy wodę do bidonów :)
    Dokumentacja skąd przeważnie braliśmy wodę do bidonów :) © JPbike

    Noclegownia przy boisku. Godzina 21:49
    Noclegownia przy boisku. Godzina 21:49 © JPbike

    TRASA (na stravie)
    KLIK do dnia szóstego, KLIK do dnia ósmego




  • dystans : 124.26 km
  • teren : 15.00 km
  • czas : 07:15 h
  • v średnia : 17.14 km/h
  • v max : 61.95 km/h
  • podjazdy : 1992 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Norweskie fiordy i góry - dzień 6

    Sobota, 15 lipca 2023 • dodano: 27.08.2023 | Komentarze 2


    Noc (raczej szaruga, bo ciemności nie było) na pięknej górskiej polance zleciała całkiem spoczko, trochę wiało.
    Poranek mieliśmy słoneczny i w takich klimatach przyszło nam  zjeść śniadanie, wypić kawę i zwinąć obozowisko.

    Godzina 4:45 - zrobiłem mały obchód bazy
    Godzina 4:45 - zrobiłem mały obchód bazy © JPbike

    Po ruszeniu o 9:43 stopniowo narastało zachmurzenie i tak już z krótkimi słonecznymi przebłyskami zostało do końca szóstego dnia wyprawy - najbardziej górzystego :)

    Tędy żeśmy podjeżdzali, czyli mocny początek dnia
    Tędy żeśmy podjeżdżali, czyli mocny początek dnia © JPbike

    Ależ sceneria na końcówce podjazdu
    Ależ sceneria na końcówce podjazdu © JPbike

    Chwila postoju na wysokości ponad 1000m
    Chwila postoju na wysokości ponad 1000m © JPbike

    Śniegu nie brakowało
    Lipcowego śniegu nie brakowało © JPbike

    Kompleks narciarski Stryn Sommerski (1060m)
    Kompleks narciarski Stryn Sommerski (1060m) © JPbike

    Surowe skandynawskie piękno
    Surowe skandynawskie piękno gór © JPbike

    Jest pięknie :)
    Jest pięknie :) © JPbike

    Spory odcinek naszej drogi biegł po takim twardym szuterku
    Spory odcinek naszej drogi biegł po takim twardym szuterku © JPbike

    Na scenicznej drode nr 63 - jazda zdobyć Geirangerfjord
    Na scenicznej drodze nr 63 - jazda zdobyć Geirangerfjord © JPbike

    Nad Djupavatnet, górskie jezioro na wysokości 1030m
    Nad Djupavatnet, górskie jezioro na wysokości 1030m © JPbike

    Czas na 15km zjazd z 1060m do... poziomu morza :)
    Czas na 15km zjazd z 1030m do... poziomu morza :) © JPbike

    Imponująca sceneria ze zjazdu. Ten niebieski punkcik to kompan :)
    Imponująca sceneria ze zjazdu. Ten niebieski punkcik to kompan :) © JPbike

    Tam leży Geiranger
    Tam leży Geiranger © JPbike

    No i JEST. Zobaczyć TO na własne oczy - duże COŚ :)
    No i JEST. Zobaczyć TO na własne oczy - duże COŚ :) © JPbike

    Tamtą drogą, tzw drabiną będziemy jechać dalej
    Tamtą drogą, tzw drabiną będziemy jechać dalej © JPbike

    Po zjechaniu do osady Geiranger, w której ruch turystyczny w sezonie jest spory - zwiedzanie mocno ograniczyliśmy do przejazdu jedynie główną drogą.

    Ten piękny fiord widziany od dołu
    Ten piękny fiord widziany od dołu © JPbike

    Czas na wspinaczkę z poziomu morza na ponad 650m
    Czas na wspinaczkę z poziomu morza na ponad 650m © JPbike

    W nogach mieliśmy 65km, a jakiegoś fajnego miejsca na przerwę obiadową brakło, zatem zatrzymaliśmy się przy serpentynie z paskudnym duktem (chaszcze) prowadzącym do lasu i czas się posilić + kawa.
    Jarek poinformował mnie że przestało mu się podobać to częste podjeżdżanie typu poziom morza - wysoko - poziom morza - (...). Trudno, co zrobić? zawrócić? innych dróg brak - wokół same strome stoki, a jedyna łatwiejsza (i płatna) opcja to długi rejs promem. Koniec końców udaje nam się ruszyć dalej na zaplanowaną trasę.

    Geirangerfjord - faktycznie najpiękniejszy :)
    Geirangerfjord - faktycznie najpiękniejszy :) © JPbike

    Pocztówka znad (tłocznego) punktu widokowego na Geirangerfjord
    Pocztówka znad (tłocznego) punktu widokowego na Geirangerfjord © JPbike

    Po zdobyciu szczytu mamy taki spoczko i długi zjazd
    Po zdobyciu szczytu mamy taki spoczko i długi zjazd © JPbike

    Po zjechaniu do Eidsdal, postój przy sklepie i przed nami ostatnia na wyprawie przeprawa promowa.

    Nudny ten prom - burty tak wysokie że podziwiać można tlyko niebo
    Nudny ten prom - burty tak wysokie że podziwiać można tylko niebo © JPbike

    Czas na ostatni podjazd dnia. Tu przy drodze typowe norweskie domy
    Czas na ostatni podjazd dnia. Tu przy drodze typowe norweskie domy © JPbike

    Przejazd wśród plantacji truskawek
    Przejazd wśród plantacji truskawek © JPbike

    Podjazd w stronę Trollstigen okazuje się być długim i z łagodnym nachyleniema
    Podjazd w stronę Trollstigen okazuje się być długim i z łagodnym nachyleniem © JPbike

    Jest pięknie (2) :)
    Jest pięknie (2) :) © JPbike

    To już na dużej wysokości, zaczęło popadywać
    To już na dużej wysokości, zaczęło popadywać © JPbike

    Po przekroczeniu 120km i wjechaniu na wysokość prawie 700m czas szukać miejscówki na rozbicie namiotu. Tym razem jest ciężko - po jednej stronie barierki, krzaczory i potok, a po drugiej skałki i podmokły teren.
    Do tego u mnie zaczęło się odzywać lewe kolano - stara kontuzja, byłem na to przygotowany, wioząc w sakwie opaski na kolana.
    Koniec końców malutki skrawek terenu tuż przy drodze udaje się znaleźć i rozbijamy swoje namioty. Nie jest łatwo, bo zaczęło padać i wiać. Kompan oczywiście z paskudnej miejscówki, jak i paskudnej pogody jest !#!$%&!!. W końcu nam się udaje, obok zatrzymuje się niemiecki kamper i też zostaje na noc. Deszcz osłabł i (chyba) ustał. Pora spać i już.

    TRASA (na stravie)
    KLIK do dnia piątego, KLIK do dnia siódmego




  • dystans : 109.93 km
  • czas : 06:30 h
  • v średnia : 16.91 km/h
  • v max : 67.98 km/h
  • podjazdy : 1900 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Norweskie fiordy i góry - dzień 5

    Piątek, 14 lipca 2023 • dodano: 21.08.2023 | Komentarze 2


    Po pobudce spodziewałem się że po wczorajszym wieczornym deszczu będzie padać również w nocy (raczej w trakcie szarugi, bo widno jest długie), tak jednak nie było - po wyjściu z namiotu sucho jest, czyli można było spoczko rozpocząć procedurę zwijania obozowiska + śniadanie + kawa.

    Drogbasowi w trakcie przypinania bikepackingowych sakw wór z namiotem nagle zleciał ze skalnej skarpy do jeziora, a kompan był już ubrany kolarsko a ja jeszcze nie - więc w klapkach szybko zszedłem na skalisty brzeg, wszedłem do wody, do ud i kijem udaje mi się wyłowić wór, który na szczęście unosił się na powierzchni wody. Po tym Jarek się !!$%&*! bo myślał że zawartość będzie mokra - w sumie niepotrzebnie, bo okazało się że ów wór ma dobrą wodoodporność.

    No to ruszamy o 9:39, mając bardzo dobrą pogodę na rower - przewaga chmur i średnio 16°C.
    Tegoż dnia dominowała jazda wzdłuż fiordów, górskich rzek i jezior, nie brakło kilku porządnych podjazdów i zjazdów, a na koniec trafił się nam podjazd kategorii HC (kto oglądał górskie etapy TdF, ten wie) :)

    Stara pozarastana droga obok tunelu
    Stara pozarastana droga obok tunelu © JPbike

    Powyższą drogą nie ujechaliśmy daleko - trzeba było zawrócić, bo pojawiło się skalne zwalisko i nawrotka w stronę tunelu.

    Kolejne promowanie na wyprawie
    Kolejne promowanie na wyprawie © JPbike

    Po zjechaniu z promu rozpoczeła się taka klimatyczna jazda wzdłuż Innvikfjordu
    Po zjechaniu z promu rozpoczęła się taka klimatyczna jazda wzdłuż Innvikfjordu © JPbike

    Nic, tylko pomykać tędy :)
    Nic, tylko pomykać tędy :) © JPbike

    Jest pięknie :)
    Jest pięknie :) © JPbike

    Im częściej kręcimy tunelami, tym bardziej poznajemy klimat panujący w środku
    Im częściej kręcimy tunelami, tym bardziej poznajemy klimaty panujące w środku © JPbike

    Norwegowie to mają fajne pomysły na kwietniki z widokiem na fiordy
    Norwegowie to mają fajne pomysły na kwietniki z widokiem na fiordy © JPbike

    Kolejny tunel - tutaj rowerzyści przed wjazdem wciskają przycisk ostrzegania :)
    Kolejny tunel - tutaj rowerzyści przed wjazdem wciskają przycisk ostrzegania © JPbike

    Chociaż na fotce nie widać dobrze - tu iluminacja taka że elegancko eksponuje skały :)
    Chociaż na fotce nie widać dobrze - tu iluminacja taka że elegancko eksponuje skały :) © JPbike

    Dojeżdżamy do miasta Stryn i czas na zakupy
    Dojeżdżamy do miasta Stryn i czas na zakupy © JPbike

    Przerwa obiadowa. W międzyczasie dopadł nas przelotny deszcz
    Przerwa obiadowa. W międzyczasie dopadł nas przelotny deszcz © JPbike

    Jazda dalej, wzdłuż Strynevatnet
    Jazda dalej, wzdłuż Strynevatnet © JPbike

    Jest pięknie (2) :)
    Jest pięknie (2) :) © JPbike

    Na takim bocznym asfalciku najlepiej :)
    Na takim bocznym asfalciku najlepiej :) © JPbike

    Jest pięknie (3) :)
    Jest pięknie (3) :) © JPbike

    Przejazd przez wioskę Hjelle
    Przejazd przez wioskę Hjelle © JPbike

    Zaczynamy podjazd dnia, wzdłuż rzeki Hjelledøla
    Zaczynamy podjazd dnia, wzdłuż rzeki Hjelledøla © JPbike

    Imponujący widok na lodowiec Jostedalsbreen
    Imponujący widok na lodowiec Jostedalsbreen © JPbike

    Zarówno ciężki podjazd, jak i widoczki robią wrażenie
    Zarówno ciężki podjazd, jak i widoczki robią wrażenie © JPbike

    Jest pięknie (4) :)
    Jest pięknie (4) :) © JPbike

    Spotkanie ze starymi Volvo
    Spotkanie ze starymi Volvo © JPbike

    I tak po wjechaniu na wysokość ponad 730m (oczywiście wspinaczkę zaczynaliśmy niemal od poziomu morza) zarówno ja, jak i Jarek byliśmy już nieźle zmęczeni, zatem zbaczamy z drogi i od razu jest SUPER miejscówka na obozowisko - patrz fotka poniżej :)

    Nic, tylko korzystać z uroków wyprawowego życia :)
    Nic, tylko korzystać z uroków wyprawowego życia :) © JPbike

    Nasi sąsiedzi :)
    Nasi sąsiedzi :) © JPbike

    Stamtąd przyjechaliśmy (by dron)
    Stamtąd przyjechaliśmy (by dron) © JPbike

    Tamtędy pojedziemy następnego dnia (by dron)
    Tamtędy pojedziemy następnego dnia (by dron) © JPbike

    TRASA (na stravie)
    KLIK do dnia czwartego, KLIK do dnia szóstego




  • dystans : 104.39 km
  • czas : 05:05 h
  • v średnia : 20.54 km/h
  • v max : 70.60 km/h
  • podjazdy : 912 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Norweskie fiordy i góry - dzień 4

    Czwartek, 13 lipca 2023 • dodano: 08.08.2023 | Komentarze 3


    Pobudka, śniadanie, zwijanie obozowiska i o 9:55 ruszamy w dalszą drogę. Tegoż dnia aurę mieliśmy pochmurną i z komfortowymi 18°C.
    Jak się później okazało - w trakcie tegoż dnia dominowała jazda wśród pięknych norweskich rzek i jezior, poza tym do pokonania mieliśmy jeden długi i solidny podjazd, o szybkim zjeździe nie wspominając :)

    Własciwie cały czas mieliśmy piękny norweski klimacik
    Właściwie cały czas mieliśmy piękne norweskie klimaty © JPbike

    Zachwycająca norweska przyroda (nad Haukedalsvatnet)
    Zachwycająca norweska przyroda (nad Haukedalsvatnet) © JPbike

    Nic, tylko kręcić tędy :)
    Nic, tylko kręcić tędy :) © JPbike

    Czas na solidną wspinaczkę
    Czas na solidną wspinaczkę © JPbike

    Kompan na tym podjeździe, na 540m szczyt pokazał moc :)
    Kompan na tym podjeździe, na 540m szczyt pokazał moc :) © JPbike

    Po szybkim zjechaniu czekała nas dłuższa jazda w takich klimatach
    Po szybkim zjechaniu czekała nas dłuższa jazda w takich klimatach © JPbike

    Fajna miejscówka na odpoczynek (nad Holsavatnet)
    Fajna miejscówka na odpoczynek (nad Holsavatnet) © JPbike

    Na bocznej szosie wzdłuż sporego i uroczego Jølstravatnet
    Na bocznej szosie wzdłuż sporego i uroczego Jølstravatnet © JPbike

    Nic, tylko pomykać tędy (2) :)
    Nic, tylko pomykać tędy :) © JPbike

    Przekraczamy jezioro groblą. Te wysoko wyrastające z wody góry robią wrażenie
    Przekraczamy jezioro groblą. Te wysoko wyrastające z wody góry robią wrażenie © JPbike

    Po przejechaniu 71km, w miasteczku Skei robimy pitstop na zakupy żywnościowe.

    Parę ładnych km-ów pokonywalismy główną drogą E39
    Parę ładnych km-ów pokonywaliśmy główną drogą E39 © JPbike

    Taka sytuacja na głównej drodze w Norwegii to normalka :)
    Taka sytuacja na głównej drodze w Norwegii to normalka :) © JPbike

    Opuszczone domostwa na bocznej szosie
    Opuszczone domostwa przy bocznej szosie © JPbike

    Kolejny tunel na naszej trasie - ten jest krotki (170m)
    Kolejny tunel na naszej trasie - ten jest krotki (170m) © JPbike

    I tak po zrobieniu tegoż dnia ponad stówki decydujemy się na szukanie miejsca do przenocowania - ponownie z tym nie mieliśmy problemów, czyli przed wjazdem do następnego tunelu zbaczamy na starą i pozarastaną drogę, która szybko zaprowadziła nas w dół, aż na sam brzeg jeziora. No to rozbijamy namioty, posilamy się. W planie była kąpiel z pływaniem w jeziorze, ale nadciągnęły grubsze chmury, ochłodziło się i zaczęło padać. Zatem szybkie mycie, kolacja, wspólne piwko i czas spać.

    Nasze fajne obozowisko, nad Breimsvatnet
    Nasze fajne obozowisko, nad jeziorem Breimsvatnet © JPbike

    Obozowisko widziane z drona. Mamy nawet schody do wody :)
    Obozowisko widziane z drona. Mamy nawet schody do wody :) © JPbike

    No i zaczelo padać
    No i zaczelo padać ... © JPbike

    TRASA (na stravie)
    KLIK do dnia trzeciego, KLIK do dnia piątego