top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 189016.09 km
- w tym teren: 68413.10 km
- teren procentowo: 36.19 %
- v średnia: 22.54 km/h
- czas: 347d 14h 53m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w kategorii

poza PL

Dystans całkowity:10967.19 km (w terenie 1510.00 km; 13.77%)
Czas w ruchu:583:25
Średnia prędkość:18.80 km/h
Maksymalna prędkość:83.56 km/h
Suma podjazdów:77406 m
Maks. tętno maksymalne:171 (100 %)
Maks. tętno średnie:136 (80 %)
Liczba aktywności:113
Średnio na aktywność:97.05 km i 5h 09m
Więcej statystyk
  • dystans : 65.44 km
  • teren : 35.00 km
  • czas : 04:11 h
  • v średnia : 15.64 km/h
  • v max : 53.79 km/h
  • hr max : 158 bpm, 93%
  • hr avg : 126 bpm, 74%
  • podjazdy : 1516 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Majówkowe, opawskie MTB-owanie

    Sobota, 2 maja 2026 • dodano: 06.05.2026 | Komentarze 0


    Start o 10:31 (23°C), w fantastycznej słonecznej pogodzie i pierwszy raz w sezonie odziany na krótko, co oznacza że radocha była już od samego ruszenia :)
    Z racji krótkiej majówki - tak jak wczoraj i tegoż dnia skusiłem się na mocno górską trasę MTB, w większości biegnącą po czeskiej stronie. Śladu trasy na stravie nie będzie, bo coś w liczniku nawaliło i zapisały się jedynie cyferki, czyli ten wpis powstał w stary sposób, jak w pierwszych latach aktywności na bikestats.pl.
    Zatem po drodze zaliczyłem wymagający do MTB niebieski szlak (Olszak), stromy podjazd (i zjazd) na Zamkową Górę, Przełęcz Mokra, piękny widokowo i wymagający żółty czeski po zboczach Biskupiej Kopy, przerwa przy wodopoju, Heřmanovice, miły i łagodny podjazd czerwonym (nówka asfalcik) do Rejvíz i stamtąd długi asfaltowo - terenowo - asfaltowy zjazd czerwonym w stronę granicy, po czym wróciłem bo bazy przez Podlesie i będąc zdrowo zmęczony, po drodze zaliczając kolejne dwie wspinaczki.
    Udana dwudniowa majówka w górach, już czekam na kolejny wyjazd w mountainy :)

    Wiosenne, podjazdowe ujęcie ze skałkami (Olszak)
    Wiosenne, podjazdowe ujęcie ze skałkami (Olszak) © JPbike

    Góra Zamkowa zdobyta, podjazd ma często ze 20% ...
    Góra Zamkowa zdobyta, podjazd ma często ze 20% ... © JPbike

    Hardkor z Zamkowej - zjeżdżać trzeba umieć :)
    Hardkor z Zamkowej - zjeżdżać trzeba umieć :) © JPbike

    Widokowa i wymagająca jazda MTB po czeskim żółtym
    Widokowa i wymagająca jazda MTB po czeskim żółtym © JPbike

    Nówka czeski i podjadowy asfalcik, dwóch szosonów tędy mnie wyprzedziło
    Nówka czeski i podjazdowy asfalcik, dwóch szosonów tędy mnie wyprzedziło © JPbike

    Sezon na wodne taplanie rozpoczety. Ale frajda :)
    Sezon na wodne taplanie rozpoczęty. Ale frajda :) © JPbike

    Klimacik ze zjazdowego górskiego lasu
    Klimacik ze zjazdowego górskiego lasu © JPbike




  • dystans : 69.22 km
  • teren : 43.00 km
  • czas : 04:30 h
  • v średnia : 15.38 km/h
  • v max : 53.79 km/h
  • hr max : 166 bpm, 98%
  • hr avg : 132 bpm, 78%
  • podjazdy : 1854 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Nareszcie mountainy :)

    Piątek, 1 maja 2026 • dodano: 04.05.2026 | Komentarze 0


    Tak wyszło że na kolejny upragniony wyjazd w góry musiałem czekać ponad pięć miesięcy, stanowczo za długo i muszę nad tym popracować :)
    W tegorocznym sezonie majówka okazuje się być najkrótsza, zaledwie trzy wolne dni, z tego na rower mam jedynie dwa dni (siła wyższa).
    Wybrałem się na swoje drugie domowe podwórko, do fantastycznych przyjaciół mieszkających u stóp Gór Opawskich.
    Tegoż pięknego, bo słonecznego dnia ruszam o 10:30 (16°C) swoim wspaniałym fullem na mocno górską trasę MTB, w większości po znanych mi czeskich ścieżkach, po drodze zaliczając kolejny nowy dla mnie szczyt (Kutny Vrch, 868m). Szczegółowo nie ma co pisać - wiadomo że to co pokręciłem po górach to moje, należycie wyżyłem i wyszalałem się w swoim żywiole :)
    Wypada jedynie dodać jak na majówkę przystało - po polskiej stronie mijałem niemały tłok zaparkowanych aut w popularnych miejscówkach, a na szlakach prowadzących na sławną Biskupią Kopę sporo piechurów szło, natomiast po czeskiej stronie sama miła sielanka, raptem kilkanaście osób napotkałem, dlatego często tamtędy uwielbiam kręcić.

    Piękna ta wiosna w górach
    Piękna ta wiosna w górach © JPbike

    W akcji podjazdowej. Tam dalej za mną Biskupia Kopa i Srebrna Kopa
    W akcji podjazdowej. Tam dalej za mną Biskupia Kopa i Srebrna Kopa © JPbike

    Solna Hora kolejny raz zdobyta
    Solna Hora kolejny raz zdobyta © JPbike

    Atakuję Kutny Vrch, 21% ściana podjazdowa zaliczona
    Atakuję Kutny Vrch, 21% ściana podjazdowa zaliczona © JPbike

    Kutny Vrch zdobyty. Kiedyś tu był las, który zeżarł kornik
    Kutny Vrch (868m) zdobyty. Kiedyś tu był las, który zeżarł kornik © JPbike

    Ależ widoczek ze zjazdu
    Ależ widoczek ze zjazdu © JPbike

    Pięknie i wiosennie tam. W tle Pradziad
    Pięknie i wiosennie tam. W tle Pradziad © JPbike

    Na podjeżdzie na Pricny Vrch (975m) zaskoczył mnie nówka gładki szuterek
    Na podjeździe na Pricny Vrch (975m) zaskoczył mnie nówka gładki szuterek © JPbike

    Czas na techniczną ucztę zjazdową :)
    Czas na techniczną ucztę zjazdową :) © JPbike

    Z cyklu
    Z cyklu "JPbike w swoim żywiole" © JPbike

    Na koniec trasy tradycyjnie zaliczam zjazd krętymi Złotymi Ścieżkami
    Na koniec trasy tradycyjnie zaliczam zjazd krętymi Złotymi Ścieżkami © JPbike




  • dystans : 68.41 km
  • teren : 2.00 km
  • czas : 03:15 h
  • v średnia : 21.05 km/h
  • v max : 52.14 km/h
  • podjazdy : 932 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Górsko - podgórski rozjazd

    Niedziela, 9 listopada 2025 • dodano: 16.11.2025 | Komentarze 0


    Start o 10:41 w paskudnej listopadowej aurze i 6°C.
    Obrana trasa to głównie czesko - polskie boczne asfalciki, zaliczeniem dobrego podjazdu do Rejviz (ponad 800m) i zjazdu na którym prawie wymarzłem, następnie po przekroczeniu granicy dominowała pagórkowata jazda wśród pól i wiosek - przekonałem się że nadal i niestety my mamy gorsze asfalty od tych gładkich czeskich.

    Listopadowe klimaty u podnóża Gór Opawskich
    Listopadowe klimaty u podnóża Gór Opawskich © JPbike

    Podjazd do Rejviz zaliczony, tylko aura niefajna
    Podjazd do Rejviz zaliczony, tylko aura niefajna © JPbike

    W trakcie długiego zjazdu. Strasznie gładki ten czeski asfalcik :)
    W trakcie długiego zjazdu. Strasznie gładki ten czeski asfalcik :) © JPbike

    To już po naszej stronie. Klimacik jest
    To już po naszej stronie. Klimacik jest © JPbike

    Nowy, tymczasowy most na Białej Głuchołaskiej w Markowicach
    Nowy, tymczasowy most na Białej Głuchołaskiej w Markowicach © JPbike

    Imponujący mural w Charbielinie i przedstawiający tutejszą winnicę
    Imponujący mural w Charbielinie i przedstawiający tutejszą winnicę © JPbike




  • dystans : 44.23 km
  • teren : 27.00 km
  • czas : 03:01 h
  • v średnia : 14.66 km/h
  • v max : 47.93 km/h
  • hr max : 169 bpm, 99%
  • hr avg : 133 bpm, 78%
  • podjazdy : 1091 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Górskie listopadowe MTB

    Sobota, 8 listopada 2025 • dodano: 13.11.2025 | Komentarze 0


    Nareszcie długi weekend i nareszcie wypad w góry :)
    Miejscówka gdzie się wybrałem jest klasyczną - na swoje drugie domowe podwórko, które jest położone u stóp Gór Opawskich.
    Nazajutrz wita nas piękna słoneczna pogoda, ruszam na górską trasę MTB o 11:19, po zaledwie kilkunastu minutach kręcenia aura zaczyna się psuć, czyli nadciągnęło grube zachmurzenie a później kilkukrotnie dopadł mnie drobny deszcz. Ale co tam, o zawróceniu do bazy nie było mowy - wolny dzień trzeba należycie wykorzystać i już :)
    Szczegółowo trasy nie będę opisywał, większy jej odcinek pokonywałem już kilka razy, co oznacza że mi się podoba i już :)
    Dodam tylko że początkowo planowałem zaliczyć jeszcze jeden niezdobyty dotąd szczyt i troszkę dłuższy powrót - przeliczyłem się z ilością przewyższeń, jak i przekonałem się że zabraknie mi widna, zatem trzeba było wracać do bazy, ale i tak wracając poznałem kolejny fajny odcinek trawersujący pokażne zbocze Biskupiej Kopy.
    Tak czy siak - fajna górska wycieczka MTB mi wyszła, mimo niefajnej pogody i chłodku (9°C).

    Listopadowe Opawy z rasowym bikerem :)
    Listopadowe Opawy z rasowym bikerem :) © JPbike

    Z cyklu
    Z cyklu "JPbike w swoim żywiole" :) © JPbike

    Długi podjazd starym czeskim asfaltem
    Długi podjazd starym czeskim asfaltem © JPbike

    Dronowy widoczek z trasy
    Dronowy widoczek z trasy © JPbike

    Solna Hora (868m) kolejny raz zdobyta
    Solna Hora (868m) kolejny raz zdobyta © JPbike

    Czas na zjazd
    Czas na zjazd © JPbike

    W pełni listopadowy trawers
    W pełni listopadowy trawers © JPbike

    Remontowany odcinek szosy, tu będzie gładki czeski asfalcik
    Remontowany odcinek szosy, tu będzie gładki czeski asfalcik © JPbike




  • dystans : 44.86 km
  • teren : 27.00 km
  • czas : 02:57 h
  • v średnia : 15.21 km/h
  • v max : 49.35 km/h
  • hr max : 160 bpm, 94%
  • hr avg : 124 bpm, 72%
  • podjazdy : 985 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Opawska rozgrzewka przedwyścigowa

    Sobota, 30 sierpnia 2025 • dodano: 03.09.2025 | Komentarze 0


    Kolejny świetny weekend spędzany u stóp Gór Opawskich - tym razem skoczyłem tam w ramach kolarskiego weekendu w Głuchołazach, organizowanego po raz 10-ty.
    O ile sobotnie ściganie w formacie XC odpuściłem, bo wiadomo mi że aktualnie moja forma nie ta, to na niedzielny maraton na bank się zapisałem.
    Zatem tegoż dnia z piękną kolarską pogodą (24°C) ruszyłem o 10:59 swoim fullem na spontaniczną i górską trasę biegnącą oczywiście w Górach Opawskich. Na wszystkich podjazdach (sporo ich było) starałem się pilnować tętna, bo wiadomo że pełny power będzie potrzebny na jutro. A zjazdy wybierałem te trudniejsze - u mnie treningu techniki MTB nigdy dość :)
    Po dokręceniu do zdrojowej części Głuchołaz - trafiłem w trakcie trwania wyścigu XC elity mężczyzn, przy tym trochę pokibicowałem (chłopaki widocznie dawali z siebie 110%) i wpadłem do biura zawodów po numerek na jutrzejszy maraton. Po tym powrót do bazy i tak dalej miło zleciał czas w towarzystwie przyjaciół tam mieszkających :)

    W trakcie trawersowania czeskiego zbocza Biskupiej Kopy
    W trakcie trawersowania czeskiego zbocza Biskupiej Kopy © JPbike

    Z cyklu
    Z cyklu "Jeździć po górach trzeba umieć" :) © JPbike

    Widokowe kręcenie po grzbiecie
    Widokowe kręcenie po grzbiecie © JPbike

    Z cyklu
    Z cyklu "JPbike w swoim górskim żywiole" :) © JPbike

    Widoczki z trasy - proszę bardzo :)
    Widoczki z trasy - proszę bardzo :) © JPbike

    Odwiedziłem nieczynny wyciąg - brakło tylko piwa :)
    Odwiedziłem nieczynny wyciąg - brakło tylko piwa :) © JPbike

    W trakcie końcowej części niezłego zjazdu do mieściny Zlate Hory
    W trakcie końcowej części niezłego zjazdu do mieściny Zlate Hory © JPbike

    No i czas pokibicować rasowej elicie XC
    No i czas pokibicować rasowej elicie XC © JPbike




  • dystans : 72.62 km
  • czas : 03:03 h
  • v średnia : 23.81 km/h
  • v max : 62.74 km/h
  • hr max : 159 bpm, 93%
  • hr avg : 122 bpm, 71%
  • podjazdy : 857 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Upalne górsko-podgórskie szosowanie

    Środa, 13 sierpnia 2025 • dodano: 14.08.2025 | Komentarze 2


    Start o 11:05, w upalnych warunach (33°C).
    Już od pierwszych km-ów czeka mnie długi podjazd, do czeskiego Rejviz, na prawie 800m wysokość - asfalt mają tamtędy świetny że miło się podjeżdża :)
    Z mijanych atrakcji - na owym podjeździe wyprzedzałem niemałą grupę czeskich biegaczy narciarskich (na nartorolkach), a ci z czuba grupy tempo mieli niezłe, aż musiałem się sprężać.
    Po podjechaniu czas na dość długi zjazd do Jesenika - przyznaję że mknąc w dół na szosówce nadal nie czuję się pewnie, wolę MTB :)
    Następnie, poprzez czeską mieścinę Pisecna kieruję się boczną szosą w stronę granicy i po wjechaniu do PL zaskakuje mnie nówka asfalcik, jak i dogania mnie szoson z lemondką i w znanej koszulce "Gran Fondo Poznań" - chwilę gadamy, po czym skręcam na znany mi odcinek drogi z legendarnej Wyprawy Dookoła Polski, po tym już tylko troszkę zwiedzania zdrojowej części Głuchołaz (mocno ucierpiała w wyniku wrześniowej powodzi) i jazda do noclegowni, na zimne i zasłużone PIWO :)

    No i podjechane :)
    No i podjechane :) © JPbike

    To już po naszej stronie. Dominują polne klimaty
    To już po naszej stronie. Dominują polne klimaty © JPbike

    Most tymczasowy w Głuchołazach. Woda brudna bo koparki umacniają brzegi
    Most tymczasowy w Głuchołazach. Woda brudna bo koparki umacniają brzegi © JPbike

    Końcówka zdrojowej części Głuchołaz. Rower stoi na wojskowej przeprawie
    Końcówka zdrojowej części Głuchołaz. Rower stoi na wojskowej przeprawie © JPbike




  • dystans : 44.21 km
  • teren : 32.00 km
  • czas : 02:54 h
  • v średnia : 15.24 km/h
  • v max : 59.61 km/h
  • hr max : 162 bpm, 95%
  • hr avg : 133 bpm, 78%
  • podjazdy : 1103 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Nareszcie dobre MTB w górach

    Sobota, 9 sierpnia 2025 • dodano: 10.08.2025 | Komentarze 2


    Dawno mnie nie było z góralem w górach, ostatnio na majówkę, więc czas to nadrobić bo zapomnę jaka to przyjemność z pomykania na MTB po górskich ścieżkach, duktach, itp :)
    Gdzie się wybrałem - na swoje drugie domowe podwórko, do fantastycznych przyjaciół tam mieszkających, u stóp Gór Opawskich.
    Z racji że za tydzień startuję i zarazem debiutuję w M5 na maratonie w Kowarach, to tegoż dnia obrałem trasę na max 3h kręcenia, bo siły muszą być, ponoć młodzieniaszkiem już dawno nie jestem :)
    Start o 11:07, w pięknej letniej pogodzie i 27°C. Na początek klasyczny podjazd na Biskupią Kopę (890m), zresztą stromej ściany szczytowej nie atakowałem, bo tłok piechurów był i skierowałem się na czeski szeroki szuterek trawersujący zbocze owej góry i od tego momentu kręcenie po górach to sama przyjemność. Dalsza jazda przebiegła po znanych mi czesko - polskich rejonach, a na technicznych zjazdach sprawdzałem czy moja technika ma się dobrze - jest OK, chociaż trafiły się trzy super-strome fragmenciki, na których wolałem nie ryzykować. A na końcowy deser zafundowałem sobie kręty zjazd Złotymi Ścieżkami do zdrojowej części Głuchołaz. Fajny górski trip wyszedł :)

    Nareszcie MTB w górach :)
    Nareszcie MTB w górach :) © JPbike

    To w wysokich partiach. Fajnie się tędy zjeżdża na fullu :)
    To w wysokich partiach. Fajnie się tędy zjeżdża na fullu :) © JPbike

    Wodopojów miałem pod dostatkiem
    Wodopojów miałem pod dostatkiem © JPbike

    Tutaj, po wrześniowej powodzi były głębokie koleiny, a teraz równy szuterek
    Tutaj, po wrześniowej powodzi były głębokie koleiny, a teraz równy szuterek © JPbike

    W akcji zjazdowej na Złotych Ścieżkach
    W akcji zjazdowej na Złotych Ścieżkach © JPbike

    Alejka przy Białej Gluchołaskiej ma tymczasowo takie gumowe płyty
    Alejka przy Białej Gluchołaskiej ma tymczasowo takie gumowe płyty © JPbike




  • rower : Accent Peak 29
  • Lofoty - podsumowanie

    Sobota, 19 lipca 2025 • dodano: 22.07.2025 | Komentarze 7


    Kolejna, czyli piąta wielodniowa wyprawa ze starym kompanem Drogbasem udanie zrealizowana :)
    Tym razem udaliśmy się na Lofoty, o których marzyłem - niezwykłe wyspy położone w północnej Norwegii, do tego za kołem polarnym, co oznaczało że pierwszy raz w życiu doświadczyliśmy całodobowego widna, fajne przeżycie :)
    Jak zwykle dwa tygodnie urlopu to za mało dla nas, zatem dojazd do punktu startowego zrealizowaliśmy za pomocą auta, pokonując w jedną stronę imponujące... 2260km (nie licząc przeprawy promowej przez Bałtyk).
    W obozie aklimatyzacyjnym, w wiosce Nygårdsjøen okazało się że właściciele noclegowni to... Polacy, co oczywiście spowodowało że miło było i sporo rozmów zleciało. Jeśli ktoś z Was chciałby się wybrać w tamte okolice i przenocować (w przytulnej przyczepie kempingowej) to oczywiście dam namiar :)
    Do pokonania wyznaczyłem ponad 750km trasę, w rzeczywistości wyszło tego więcej, bo przejechaliśmy 820km. Znana już nam kapryśna skandynawska aura tym razem okazała się być dla nas łaskawa, bo początkowo dominowały pochmurne klimaty, a po wjechaniu w najpiękniejsze zakątki Lofotów wyszło ostre polarne słońce, które nieźle dało nam popalić :)
    Jak to w życiu bywa - aż tak kolorowo nie było - z racji szczytu wakacyjnego sezonu i znikomej ilości bocznych dróg na dalekiej północy, przez znaczną większość trasy musieliśmy się poruszać głównymi szosami, na których ruch, szczególnie kamperów, aut z przyczepami campingowymi, motocyklistów i niestety ciężarówek był spory, na szczęście obyło się bez przykrych przygód - to najważniejsze :)
    No i kompan Jarek kolejny raz spisał się świetnie, a po zakończeniu tejże wyprawy błagał mnie o to, abym wymyślił kolejną wyprawę ... :)

    Rozgrzewka - Nygårdsjøen - Sandhornøya, 62.47km, 868m up - KLIK do relacji
    Dzień 1 - Nygårdsjøen - Gyltvikmoen, 117.62km, 1288m up - KLIK do relacji
    Dzień 2 - Gyltvikmoen - Bogen, 148.02km, 2252m up - KLIK do relacji
    Dzień 3 - Bogen - Herjangen, 113.40km, 1211m up - KLIK do relacji
    Dzień 4 - Herjangen - Hanøy, 169.57km, 1592m up - KLIK do relacji
    Dzień 5 - Hanøy - Svolvær, 54.09km, 552m up - KLIK do relacji
    Dzień 6 - Svolvær - Tussan, 92.56km, 859m up - KLIK do relacji
    Dzień 7 - Tussan - Nygårdsjøen, 125.18km, 1454m up - KLIK do relacji


    No to jazda :)
    No to jazda :) © JPbike

    Tunelowej jazdy mieliśmy sporo, w tym dwa podmorskie
    Tunelowej jazdy mieliśmy sporo, w tym dwa podmorskie © JPbike

    Zacne chwile z ulubionym napojem :)
    Zacne chwile z ulubionym napojem :) © JPbike

    Pięknie tam (1)
    Pięknie tam (1) © JPbike

    Drogi na północy Norwegi mają spoczko
    Drogi na północy Norwegi są spoczko © JPbike

    Skandynawskie zielono mi
    Skandynawskie zielono mi © JPbike

    Takie sytuacje na norweskich drogach do normalka :)
    Takie sytuacje na norweskich drogach to normalka :) © JPbike

    Pięknie tam (2)
    Pięknie tam (2) © JPbike

    Pięknie tam (3)
    Pięknie tam (3) © JPbike

    Pięknie tam (4)
    Pięknie tam (4) © JPbike

    Imponujący widok :)
    Imponujący widok :) © JPbike

    Pomnik ku czci Bitwy o Narvik, polski akcent też tam jest
    Pomnik ku czci Bitwy o Narvik, polski akcent też tam jest © JPbike

    Pięknie tam (5)
    Pięknie tam (5) © JPbike

    Takich uroczych wodospadów mijaliśmy sporo
    Takich uroczych wodospadów mijaliśmy sporo © JPbike

    Jeden z wielu pokażnych mostów - na tym mocno wiało z boku
    Jeden z wielu pokaźnych mostów - na tym mocno wiało z boku © JPbike

    Pięknie tam (6)
    Pięknie tam (6) © JPbike

    Nic, tylko pomykać :)
    Nic, tylko pomykać :) © JPbike

    Nasz najdłuższy tunel zaliczony - aż 6.5km!
    Nasz najdłuższy tunel zaliczony - aż 6.5km! © JPbike

    Pięknie tam (7)
    Pięknie tam (7) © JPbike

    Takich odcinków na całej trasie pokonywaliśmy mnóstwo
    Takich odcinków na całej trasie pokonywaliśmy mnóstwo © JPbike

    Pięknie tam (8)
    Pięknie tam (8) © JPbike

    Gdy tylko wyszło słońce to nie wiadomo co focić :)
    Gdy tylko wyszło słońce to nie wiadomo co focić :) © JPbike

    Imponująca jest wielkość tych gór
    Imponująca jest wielkość tych gór © JPbike

    Pięknie tam (9)
    Pięknie tam (9) © JPbike

    Port w Svolvær
    Port w Svolvær © JPbike

    Przerwa obiadowa w stadionowej budce komentatorskiej
    Przerwa obiadowa w stadionowej budce komentatorskiej © JPbike

    Tak, tu spaliśmy :)
    Tak, tu spaliśmy :) © JPbike

    Typowa boczna droga na krańcach Lofotów
    Typowa boczna droga na krańcach Lofotów © JPbike

    Dronowy widoczek na Henningsvær
    Dronowy widoczek na Henningsvær © JPbike

    Urok Lofotów (1)
    Urok Lofotów (1) © JPbike

    Pięknie tam (10)
    Pięknie tam (10) © JPbike

    Jak widać - humory dopisują :)
    Jak widać - humory dopisują :) © JPbike

    Klimatycznie tam, szczególnie ta chmura w oddali
    Klimatycznie tam, szczególnie ta chmura w oddali © JPbike

    To nie Karaiby, to Lofoty :)
    To nie Karaiby, to Lofoty :) © JPbike

    Pięknie tam (12)
    Pięknie tam (11) © JPbike

    Pięknie tam (13)
    Pięknie tam (12) © JPbike

    Fajny ten błękit wód przylegających do Atlantyku
    Fajny ten błękit wód przylegających do Atlantyku © JPbike

    Hamnøy - urocza wioska na krańcach Lotofów
    Hamnøy - urocza wioska na krańcach Lotofów © JPbike

    Urok Lofotów (2)
    Urok Lofotów (2) © JPbike

    Typowe chatki rybackie
    Typowe chatki rybackie © JPbike

    Urok Lofotów (3)
    Urok Lofotów (3) © JPbike

    Na końcu drogi jest taka wioska o najkrótszej nazwie :)
    Na końcu drogi jest taka wioska o najkrótszej nazwie :) © JPbike

    Dronowy widoczek na końcówkę Lofotów
    Dronowy widoczek na końcówkę Lofotów © JPbike

    To już na stałym lądzie. Widok prawie jak na naszym Podhalu na Tatry :)
    To już ponownie na stałym lądzie. Widok prawie jak na naszym Podhalu na Tatry :) © JPbike

    Ostatnie km-y to sielanka w takich klimatach
    Ostatnie km-y to sielanka w takich klimatach © JPbike




  • dystans : 125.18 km
  • czas : 06:32 h
  • v średnia : 19.16 km/h
  • v max : 67.53 km/h
  • podjazdy : 1454 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Lofoty - dzień 7

    Wtorek, 15 lipca 2025 • dodano: 15.10.2025 | Komentarze 0


    No i ostatni dzień kręcenia po Lofotach, szkoda ... :)
    Kolejny wyspiarski dzień z fantastyczną i słoneczną pogodą. Pobudka, kawa i śniadanie, po czym zwijamy obozowisko w towarzystwie dość mocnego polarnego wiatru i ruszamy o 9:29 w stronę krańca Lofotów, czyli do wioski z najkrótszą nazwą - Å.

    No i jazda dalej. Cały czas jest pięknie :)
    No i jazda dalej. Cały czas jest pięknie :) © JPbike

    Po przejechaniu 4km czas pokonać drugi na wyprawie podmorski tunel - Nappstraumtunnelen (1.8km) i wjeżdżamy na kolejną wyspę - Flakstadøya.

    Klimatycznie tam, szczególnie ta chmura w oddali
    Klimatycznie tam, szczególnie ta chmura w oddali © JPbike

    Na Lofotach szczyty gór są strome, że promienie słoneczne nie wszędzie docierają
    Na Lofotach stoki gór są strome, że promienie słoneczne nie wszędzie docierają © JPbike

    Kompan zadowolony, bo pięknie tam :)
    Kompan zadowolony, bo pięknie tam :) © JPbike

    Imponujący majestat gór
    Imponujący majestat gór © JPbike

    Typowy kemping na Lofotach
    Typowy kemping na Lofotach © JPbike

    To nie Karaiby, to Lofoty :)
    To nie Karaiby, to Lofoty :) © JPbike

    Klimacika ciąg dalszy :)
    Klimacika ciąg dalszy © JPbike

    Pięknie tam :)
    Pięknie tam :) © JPbike

    Tam w oddali most na ostatnią wyspę - na Moskenesøya
    Tam w oddali most prowadzący na ostatnią wyspę - na Moskenesøya © JPbike

    Nic, tylko kręcić tędy z pełną pasją :)
    Nic, tylko kręcić tędy z pełną pasją :) © JPbike

    Fajny ten błękit wód przylegających do Atlantyku
    Fajny ten błękit wód przylegających do Atlantyku © JPbike

    W okolicach południa na wyspie Moskenesøya przestało wiać i miło się kręciło
    W okolicach południa na wyspie Moskenesøya przestało wiać i miło się kręciło © JPbike

    Hamnøy - urocza wioska na krańcach Lotofów
    Hamnøy - urocza wioska na krańcach Lotofów © JPbike

    Urok wąskich i widoczkowych mostów na Lofotach
    Urok wąskich i widoczkowych mostów na Lofotach © JPbike

    Pięknie tam (2) :)
    Pięknie tam (2) :) © JPbike

    Typowe chatki rybackie
    Typowe chatki rybackie © JPbike

    To już właściwie końcówka głównej drogi na Lofotach (E10)
    To już właściwie końcówka głównej drogi na Lofotach (E10) © JPbike

    Na końcu drogi jest taka wioska o najkrótszej nazwie :)
    No i dojechaliśmy. Fajnie tak zapozować przy wiosce o najkrótszej nazwie :) © JPbike

    Dronowy widoczek na całą wioskę Å
    Dronowy widoczek na całą wioskę Å © JPbike

    Dronowy widoczek na końcówkę Lofotów
    Wysepki i wody Morza Norweskiego (część Atlantyku) na końcówce Lofotów © JPbike

    Czas wracać do Moskenes na prom
    Czas wracać do Moskenes na prom © JPbike

    Po dokręceniu na przystań tak wyszło że czasowo idealnie trafiliśmy, by bez czekania wyruszyć na ponad trzygodzinny rejs promem z Moskenes do Bodø (ponad 90km).

    Na promie trochę rowerów się zebrało
    Na promie trochę rowerów się zebrało © JPbike

    Po dopłynięciu do Bodø i zrobieniu ostatnich na wyprawie zakupów przed nami zostało do pokonania 50km do zaparkowanego auta, w większości znaną nam już drogą.

    To już na stałym lądzie. Widok prawie jak na naszym Podhalu na Tatry :)
    To już na stałym lądzie. Widok prawie jak na naszym Podhalu na Tatry :) © JPbike

    Ostatnie km-y to sielanka w takich klimatach
    Ostatnie km-y to sielanka w takich klimatach © JPbike

    Pokonujemy imponujący most w Saltstraumen
    Pokonujemy imponujący most w Saltstraumen © JPbike

    Pięknie tam (3) :)
    Pięknie tam (3) :) © JPbike

    No i dojechaliśmy do Nygårdsjøen, jest godzina 22:30 :)
    No i dojechaliśmy do Nygårdsjøen, jest godzina 22:30 :) © JPbike

    Przed nami już tylko częściowe rozkręcanie rowerów i pakowanie tego wszystkiego na pakę auta, po czym czas rozpocząć niespieszną nam drogę powrotną o długości 2250 km, która oczywiście zleciała nam spoczko, po drodze zaliczyliśmy aż cztery noclegi na dziko. Do Wielkopolski dotarliśmy cali i zdrowi na krótko przed sobotnio - niedzielną północą.
    Najfajniejsze przeżycie na koniec skandynawskich wakacji - zobaczenie u nas zapadajacego zmroku po dwóch tygodniach spędzonych w trakcie długiego polarnego widna :)

    TRASA - na stravie.
    KLIK do dnia szóstego, KLIK do podsumowania.



  • dystans : 92.56 km
  • czas : 05:02 h
  • v średnia : 18.39 km/h
  • v max : 61.42 km/h
  • podjazdy : 859 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Lofoty - dzień 6

    Poniedziałek, 14 lipca 2025 • dodano: 02.10.2025 | Komentarze 0


    Zgodnie z planem ustalonym wczorajszego dnia - tegoż pięknego poniedziałkowego dnia wstajemy dość wcześnie, o 7 rano, zwijamy skaliste i piękne widokowo obozowisko, jazda do marketu na solidne zakupy żywnościowe, dodatkowo spieszyło nam się by zakończyć pewną dwudniową abstynencję ... :)

    Tak, tu spaliśmy :)
    Słoneczny poranek w Svolvær © JPbike

    Ujechaliśmy ze 3km i czas na przerwę śniadaniową z dodatkiem ... :)
    Ujechaliśmy ze 3km i czas na przerwę śniadaniową z dodatkiem ... :) © JPbike

    Jazda dalej. Pięknie tam :)
    Jazda dalej. Pięknie tam :) © JPbike

    Po przejechaniu 16km skręcamy na boczną drogę prowadzącą do urokliwej wioski Henningsvær, z fajnie położonym stadionem piłkarskim.
    Z racji wakacyjnego szczytu ruch turystyczny na tejże wąskiej drodze był spory, co oczywiście troszkę odbierało nam przyjemność z jazdy, a kompan kilka razy chciał zawracać i wyraźnie nie miał ochoty na dodatkowe km-y (w sumie 17km kręcenia tam i nawrotka), koniec końców udało mi się go namówić na zrealizowanie zaplanowanego celu.

    Typowa boczna droga na krańcach Lofotów
    Typowa boczna droga na krańcach Lofotów © JPbike

    Port w Henningsvær
    Port w Henningsvær © JPbike

    Dronowy widoczek na Henningsvær
    Cel dnia osiągnięty - stadion w Henningsvær (by dron) © JPbike

    Natomiast widok na stadion z wysokości oczu nie jest już tak ładny :)
    Natomiast widok na stadion z wysokości oczu nie jest już tak ładny :) © JPbike

    Czas wracać na główną szosę. Przed nami wahadełko i wąski wiadukt
    Czas wracać na główną szosę. Przed nami wahadełko i wąski wiadukt © JPbike

    Takie widoczki na spore góry są wręcz rewelacyjne, zwłaszcza w pełnym słońcu :)
    Takie widoczki na spore góry są wręcz rewelacyjne, zwłaszcza w pełnym słońcu :) © JPbike

    Pięknie tam (2) :)
    Pięknie tam (2) :) © JPbike

    Ponownie mkniemy główną szosą E10
    Ponownie mkniemy główną szosą E10 © JPbike

    Przerwa na przekąski. Wiało nieźle i właśnie tak się schowaliśmy :)
    Przerwa na przekąski. Wiało nieźle i właśnie tak się schowaliśmy :) © JPbike

    Przed nami most na wyspę Gimsøya. Siła bocznego wiatru - 9m/s :)
    Przed nami most na wyspę Gimsøya. Siła bocznego wiatru - 9m/s :) © JPbike

    Kolejny most z nami i jesteśmy na wyspie Vestvågøya
    Kolejny most za nami i jesteśmy na wyspie Vestvågøya © JPbike

    Widokowa długa prosta - tylko kręcić tędy :)
    Widokowa długa prosta - tylko kręcić tędy :) © JPbike

    Pięknie tam (3) :)
    Pięknie tam (3) :) © JPbike

    Nierzadko przyszło nam pomykać tak bliziutko czystej wody
    Nierzadko przyszło nam pomykać tak bliziutko czystej wody © JPbike

    Muzeum Wikingów w Bøstad
    Muzeum Wikingów w Bøstad © JPbike

    Takie ścieżki rowerowe na Lofotach są głównie w pobliżu miast
    Takie ścieżki rowerowe na Lofotach są głównie w pobliżu miast © JPbike

    W Leknes coś takiego się nam trafiło :)
    W Leknes coś takiego się nam trafiło :) © JPbike

    Po dotarciu do powyższego i niewyróżniającego się miasta (leży w sporej kotlinie) czas zrobić zakupy i bez pośpiechu można szukać miejscówki na rozbicie namiotów.
    I tak sobie kręciliśmy dalej szosą E10, by po 4km wypatrzyć rozległą polanę z małymi wzniesieniami, na które trzeba było się wdrapać poprzez pchanie obładowanych rumaków - podłoże tam jest dość miękkie, ważne że suche.

    Lekko oczywiście nie było, ale dla takich widoczków warto :)
    Lekko oczywiście nie było, ale dla takich widoczków warto :) © JPbike

    Obozowisko gotowe, widoczki wokół zacne, zatem czas na piwko :)
    Obozowisko gotowe, widoczki wokół zacne, zatem czas na piwko :) (by dron) © JPbike

    W pewnym momencie przyszło nam dokarmiać te mewy, sporo ich się zebrało :)
    W pewnym momencie przyszło nam dokarmiać te mewy, sporo ich się zebrało :) © JPbike

    Piękna fotka z kompanem na koniec tegoż dnia :)
    Piękna fotka z kompanem na koniec tegoż dnia :) © JPbike

    TRASA - na stravie.
    KLIK do dnia piątego, KLIK do dnia siódmego.