Info o mnie.
- przejechane: 183891.30 km
- w tym teren: 66337.10 km
- teren procentowo: 36.07 %
- v średnia: 22.61 km/h
- czas: 337d 01h 48m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

Kategorie
-
Bike Maraton - 39
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1181
do 50 km - 1232
do/z pracy - 278
dron - 64
dzień wyścigowy - 250
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 179
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 288
podium, te szerokie też - 36
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 244
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 107
Solid MTB - 30
sprzęt - 49
szoska - 454
Uphill race - 8
w górach - 313
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 400
wyprawy - 70
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Canyon Endurace



archiwum
Accent Peak 29
TREK 8500
Kross Action
pechowe accenty
Accent Tormenta 1 - skradziony
Accent Tormenta 2 - skradziony
Accent Tormenta 3 - skasowany
Archiwum
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2025, Sierpień - 11 - 19
2025, Lipiec - 8 - 16
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14

















Wpisy archiwalne w kategorii
wyprawy
Dystans całkowity: | 8767.44 km (w terenie 475.00 km; 5.42%) |
Czas w ruchu: | 452:49 |
Średnia prędkość: | 19.36 km/h |
Maksymalna prędkość: | 83.56 km/h |
Suma podjazdów: | 22837 m |
Liczba aktywności: | 66 |
Średnio na aktywność: | 132.84 km i 6h 51m |
Więcej statystyk |
Sobota, 19 lipca 2025 • dodano: 22.07.2025 | Komentarze 3
Kolejna, czyli piąta wielodniowa wyprawa ze starym kompanem Drogbasem udanie zrealizowana :)
Tym razem udaliśmy się na Lofoty, o których marzyłem - niezwykłe wyspy położone w północnej Norwegii, do tego za kołem polarnym, co oznaczało że pierwszy raz w życiu doświadczyliśmy całodobowego widna, fajne przeżycie :)
Jak zwykle dwa tygodnie urlopu to za mało dla nas, zatem dojazd do punktu startowego zrealizowaliśmy za pomocą auta, pokonując w jedną stronę imponujące... 2260km (nie licząc przeprawy promowej przez Bałtyk).
W obozie aklimatyzacyjnym, w wiosce Nygårdsjøen okazało się że właściciele noclegowni to... Polacy, co oczywiście spowodowało że miło było i sporo rozmów zleciało. Jeśli ktoś z Was chciałby się wybrać w tamte okolice i przenocować (w przytulnej przyczepie kempingowej) to oczywiście dam namiar :)
Do pokonania wyznaczyłem ponad 750km trasę, w rzeczywistości wyszło tego więcej, bo przejechaliśmy 820km. Znana już nam kapryśna skandynawska aura tym razem okazała się być dla nas łaskawa, bo początkowo dominowały pochmurne klimaty, a po wjechaniu w najpiękniejsze zakątki Lofotów wyszło ostre polarne słońce, które nieźle dało nam popalić :)
Jak to w życiu bywa - aż tak kolorowo nie było - z racji szczytu wakacyjnego sezonu i znikomej ilości bocznych dróg na dalekiej północy, przez znaczną większość trasy musieliśmy się poruszać głównymi szosami, na których ruch, szczególnie kamperów, aut z przyczepami campingowymi, motocyklistów i niestety ciężarówek był spory, na szczęście obyło się bez przykrych przygód - to najważniejsze :)
No i kompan Jarek kolejny raz spisał się świetnie, a po zakończeniu tejże wyprawy błagał mnie o to, abym wymyślił kolejną wyprawę ... :)
Rozgrzewka - Nygårdsjøen - Sandhornøya, 62.47km, 868m up - KLIK do relacji
Dzień 1 - Nygårdsjøen - Gyltvikmoen, 117.62km, 1288m up - KLIK do relacji
Dzień 2 - Gyltvikmoen - Bogen, 148.02km, 2252m up - KLIK do relacji
Dzień 3 - Bogen - Herjangen, 113.40km, 1211m up - KLIK do relacji
Dzień 4 - Herjangen - Hanøy, 169.57km, 1592m up - relacja w przygotowaniu
Dzień 5 - Hanøy - Svolvær, 54.09km, 552m up - relacja w przygotowaniu
Dzień 6 - Svolvær - Tussan, 92.56km, 859m up - relacja w przygotowaniu
Dzień 7 - Tussan - Nygårdsjøen, 125.18km, 1454m up - relacja w przygotowaniu

No to jazda :) © JPbike

Tunelowej jazdy mieliśmy sporo, w tym dwa podmorskie © JPbike

Zacne chwile z ulubionym napojem :) © JPbike

Pięknie tam (1) © JPbike

Drogi na północy Norwegi są spoczko © JPbike

Skandynawskie zielono mi © JPbike

Takie sytuacje na norweskich drogach to normalka :) © JPbike

Pięknie tam (2) © JPbike

Pięknie tam (3) © JPbike

Pięknie tam (4) © JPbike

Imponujący widok :) © JPbike

Pomnik ku czci Bitwy o Narvik, polski akcent też tam jest © JPbike

Widoczek z mojego kokpitu © JPbike

Pięknie tam (5) © JPbike

Takich uroczych wodospadów mijaliśmy sporo © JPbike

Póki ruch mały to fajnie się tędy kręci :) © JPbike

Jeden z wielu pokaźnych mostów - na tym mocno wiało z boku © JPbike

Pięknie tam (6) © JPbike

Nic, tylko pomykać :) © JPbike

Nasz najdłuższy tunel zaliczony - aż 6.5km! © JPbike

Pięknie tam (7) © JPbike

Takich odcinków na całej trasie pokonywaliśmy mnóstwo © JPbike

Pięknie tam (8) © JPbike

Gdy tylko wyszło słońce to nie wiadomo co focić :) © JPbike

Imponująca jest wielkość tych gór © JPbike

Pięknie tam (9) © JPbike

Port w Svolvær © JPbike

Przerwa obiadowa w stadionowej budce komentatorskiej © JPbike

Tak, tu spaliśmy :) © JPbike

Typowa boczna droga na krańcach Lofotów © JPbike

Dronowy widoczek na Henningsvær © JPbike

Urok Lofotów (1) © JPbike

Pięknie tam (10) © JPbike

Jak widać - humory dopisują :) © JPbike

Klimatycznie tam, szczególnie ta chmura w oddali © JPbike

Pięknie tam (11) © JPbike

To nie Karaiby, to Lofoty :) © JPbike

Klimacika ciąg dalszy :) © JPbike

Pięknie tam (12) © JPbike

Pięknie tam (13) © JPbike

Fajny ten błękit wód przylegających do Atlantyku © JPbike

Hamnøy - urocza wioska na krańcach Lotofów © JPbike

Urok Lofotów (2) © JPbike

Typowe chatki rybackie © JPbike

Urok Lofotów (3) © JPbike

Na końcu drogi jest taka wioska o najkrótszej nazwie :) © JPbike

Dronowy widoczek na końcówkę Lofotów © JPbike

To już ponownie na stałym lądzie. Widok prawie jak na naszym Podhalu na Tatry :) © JPbike

Ostatnie km-y to sielanka w takich klimatach © JPbike
Kategoria podsumowanie, poza PL, w towarzystwie, wyprawy
Piątek, 11 lipca 2025 • dodano: 26.08.2025 | Komentarze 0
Rankiem, przed 8 kontrolna pobudka i okazuje się że padało, zatem siedzimy dalej w swoich płóciennych chatkach i bez pośpiechu czekając aż namioty wyschną, w międzyczasie spożywając śniadanie z kawą.
W końcu zwijamy skalne obozowisko i o 12:22 ruszamy na dalszą trasę. Aura tegoż dnia typowo skandynawska, czyli z grubym zachmurzeniem i spoczko 16°C.

Poranek na naszym oboziku, świeżo po deszczu © JPbike
Najpierw krótki zjazd do Bognes i przed nami 30 minutowa przeprawa promowa.
Przed wjazdem na prom poinformowałem kompana że na miejscu jest drugi i dłużej płynący prom - do Lødingen, miasta położonego przed wjazdem na właściwe Lofoty, co oznaczałoby dla nas możliwość skrócenia trasy. Po krótkim namyśle rezygnujemy z tego pomysłu, bo po prostu trzymamy się planu i mamy sporo czasu.

Tym promem płynęliśmy © JPbike

Po zjechaniu z promu czas na dość długi podjazd w takich klimatach © JPbike

No i podjechane. Niby tylko 245m, a ma się wrażenie że to 1000m.n.p.m :) © JPbike

Mocno chmurzaste skandynawskie klimaty © JPbike

Pora na długi zjazd © JPbike

Pokonujemy kolejne przeprawy mostowe © JPbike

Ależ czysta woda nad Efjorden © JPbike

Po pokonaniu 67km czas na przerwę obiadową w takim średnim miejscu © JPbike

Dotarliśmy do okolic Narvika. Tu kampery zagraciły widok na pomnik z polskim akcentem © JPbike

Zatem cyknąłem godną i słuszną fotkę z bliska © JPbike

W trakcie długiej jazdy wzdłuż wielkiego Ofotfjordu. Widać efekt odpływu © JPbike
Po dotarciu do Narvika, miasta położonego na zboczu góry czas zrobić zakupy żywnościowe.

W trakcie portowej przerwy w Narviku © JPbike
Po wyjechaniu z miasta czas szukać miejscówki na kolejny obóz - w tym czasie pogoda zaczęła się psuć, czyli deszczyk na dopadł.

No i zaczęło padać, jak się okazało - to jedyna deszczowa fotka z wyprawy © JPbike

Nasza krzyżówka na Lofoty, stąd jest 700km na Nordkapp - kiedyś się skuszę :) © JPbike
Deszczowa aura na szczęście nie trwała długo, ale i tak kręcąc dalej kropiło bez przerwy.
Po drodze oczywiście rozglądaliśmy się za miejscówką, kilka razy zbaczając z drogi - wszędzie albo mokradła, albo prywatne tereny.
Koniec końców coś tam niefajnego znajdujemy - w lesie i dość blisko drogi. Przestało padać, rozbijamy namioty, piwko, kolacja i czas spać.

Nasza najgorsza miejscówka na tejże wyprawie © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia drugiego, KLIK do dnia czwartego (w przygotowaniu).
Kategoria ponad 100 km, poza PL, w górach, w towarzystwie, wyprawy
Czwartek, 10 lipca 2025 • dodano: 05.08.2025 | Komentarze 2
Pobudka, śniadanie z kawą, zwijanie obozowiska i ruszamy o 9:50 w typowo skandynawskiej aurze i 18°C, czasem pochmurno, czasem wyszło słońce.
Już od pierwszych km-ów i analizie profilu dalszej trasy wiedziałem że to będzie najbardziej podjazdowy etap wyprawy, a najwyższy punkt liczy skromne ponad 350 m.n.p.m, tyle że tutejsze podjazdy pokonuje się od poziomu morza.

Na początek dnia mamy do pokonania serię tuneli © JPbike

... jak i całą masę pięknych widoczków :) © JPbike

Widać że to był etap dość górzysty © JPbike

Pięknie tam :) © JPbike

Nareszcie na bocznej szosie, sama przyjemność :) © JPbike

Z cyklu "JPbike w swoim turystycznym żywiole" :) © JPbike

Skandynawskie zielono mi © JPbike

Kolejny podjazd zaliczony © JPbike

Przerwa na kawę i ciastko © JPbike

Takie sytuacje na norweskich drogach to normalka :) © JPbike

Pięknie tam (2) © JPbike

Co chwila jest co focić :) © JPbike

Imponująca ta formacja skalna, że wyglądam jak mini-troll :) © JPbike

Pięknie tam (3) © JPbike

Najwyższy punkt wyprawy zdobyty, niby tylko 350 m.n.p.m, a krajobrazy wysokogórskie :) © JPbike

Przerwa obiadowa w uroczym miejscu © JPbike
Po dojechaniu do małej mieściny Innhavet i mając na liczniku prawie stówę - w końcu natrafiamy na market, czyli faktycznie na północy Norwegii ciężko z ilością spożywczaków. Na szczęście w sakwach mam dość miejsca na odpowiednią ilość żarcia i picia, a bikepackingowy kompan w trakcie większych zakupów wyciąga plecak.

Napotkana na drodze E6 stara stacyjka Esso © JPbike
No i czas szukać miejscówki na obóz. Ponownie nie ma lekko, dwa razy skręciliśmy na boczną drogę, a tam same prywatne posesje i nawrotka.
Kręcimy dalej i szukamy, szukamy, wokół dominują podmokłe grzęzawiska. A najlepsze jest to że wyszło słońce i dzień polarny nam świetnie sprzyja w nabijaniu kolejnych km-ów :)

Jest godzina 21:53, fajne klimaty mamy :) © JPbike

Pięknie tam (4) © JPbike

Nic, tylko kręcić tędy :) © JPbike
W końcu, po wjechaniu na niewielkie wzniesienie coś fajnego się znalazło - średniej wielkości polana z dość skalistym podłożem i małymi drzewkami wokół.
No to lokujemy się tam, malutkie latające (i gryzące) robaczki powodowały że trzeba było odziać się na długo, założyć czapkę i na szyję buffa. Wspólne piwko po takim sporym kilometrażu i zacnym przewyższeniu smakowało WYBORNIE (łyknąłem nawet dwa), jeszcze tylko kolacja spożyta w namiocie i można iść spać, w moim przypadku już po północy :)

Fajne obozowisko gotowe, czas spać w dzień polarny :) © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia pierwszego, KLIK do dnia trzeciego.
Kategoria ponad 100 km, poza PL, w górach, w towarzystwie, wyprawy
Środa, 9 lipca 2025 • dodano: 31.07.2025 | Komentarze 2
Poranna krzątanina sprzętowa zleciała nam bardzo sprawnie, czyli widocznie porządną wprawę już mamy :)
Przed ruszeniem pożegnaliśmy się z Danutą i Robertem (właściciele noclegowni), przeparkowaliśmy auto i startujemy o 10:16, w całkiem przyjemnej aurze, ze średnią temperaturą na poziomie 18°C.

Czas ruszać kompanie. W tle nasza noclegownia © JPbike

Już na początku trasy przyszło nam pokonać solidny podjazd :) © JPbike

Pięknie tam :) © JPbike

Fragment drogi nr.17 - tylko kręcić tędy © JPbike

Kolejny wiadukt zaliczony © JPbike

Prócz znanego nam "uwaga łosie" doszedł nowy znak "uwaga renifery" :) © JPbike

Widoczek z wysokiego mostu Saltstraumen © JPbike

Na bocznej drodze. Pięknie tam (2) :) © JPbike

Pomykanie główną drogą E6 wzdłuż dużego Skjerstadfjorden © JPbike

Przerwa obiadowa w budce autobusowej © JPbike

A tu, na remontowanym odcinku dostaliśmy nawet eskortę - fajna sprawa :) © JPbike
Po dojechaniu do miasta Fauske czas zrobić solidne i przemyślane zakupy żywnościowe - a to dlatego bo od Danuty i Roberta dostaliśmy cenną radę, czyli sklepów spożywczych na północy Norwegii jest bardzo mało, są głównie w większych miastach, a w mijanych wioskach nie ma ich w ogóle.

Dokumentacja że na głównej drodze E6 nie mieliśmy lekko z wakacyjnym ruchem © JPbike

Pięknie tam (3) :) © JPbike
Po przekroczeniu stówy czas szukać miejscówki na obozik, nie ma lekko, bo górski teren nie ułatwia sprawy, ale spoczko bo doświadczenie podpowiada nam obu że coś się znajdzie.

Myśleliśmy o tym, aby tam przenocować, tylko jak tam wejść z rowerami? :) © JPbike

Tegoż dnia w sumie pokonywaliśmy kilka niedługich tuneli © JPbike
Po wyjechaniu z powyższego tunelu i z radochą coś się znalazło do przenocowania :)

Fajna miejscówka na obóz się trafiła. Nad jeziorem Gyltvikvatnet © JPbike

Nie ma to jak łyknąć wspólnego browarka w takim miejscu :) © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do podsumowania, KLIK do dnia drugiego.
Kategoria ponad 100 km, poza PL, w górach, wyprawy, w towarzystwie
Niedziela, 22 czerwca 2025 • dodano: 03.07.2025 | Komentarze 3
No i ostatni dzień naszej mini wyprawy.
Już sam poranek był bardzo ciepły, co zwiastowało upalny dzionek - faktycznie w szczytowym momencie temp skoczyła do 33°C, o wartościach w pełnym słońcu nie wspomnę...
Po zwinięciu obozowiska ruszamy o 8:49 i obierając kierunek na Szczecin, do którego na nasze (upalne) szczęście mamy "jedynie" lekko ponad 70km plus dokrętka do zaparkowanego na wschodnim obrzeżu miasta auta.

Przemykamy przez Ueckermünde © JPbike

Nie ma to jak niedzielny poranek w takim miejscu :) © JPbike

Jadąc dalej były zarówno miłe boczne asfalciki © JPbike

... jak i fragmencik po starym niemieckim bruku © JPbike

... takie leśne szuterki też były (dawna linia kolejowa biegła tędy) © JPbike

Spotkanie ze strusiami © JPbike

No i wracamy do kraju © JPbike
Teraz już tylko jazda długą prostą asfaltową przez Puszczę Wkrzańską, kilka wiosek na obrzeżu Szczecina, jazda paskudnymi ścieżkami rowerowymi (kiepska kostka i korzonkowe wyboje) w stronę centrum, przekraczamy Odrę i tak już dojeżdżamy do końcowego punktu, ogarniamy siebie z potu, pakujemy sprzęt do auta i jazda do Wielkopolski.
Krótko podsumowując - w cztery dni przejechaliśmy 526km, mimo awarii napędu u mnie (naprawiać i jeździć trzeba umieć), tą mini wyprawę na Rugię można zaliczyć do udanych :)
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia trzeciego, KLIK do dnia pierwszego.
Kategoria do 100 km, poza PL, w towarzystwie, wyprawy
Sobota, 21 czerwca 2025 • dodano: 30.06.2025 | Komentarze 3
Sprawna pobudka, sprawne śniadanie z kawą, sprawne pakowanie i ruszamy o 8:50 w powrotną trasę.
Oczywiście że chciałoby się objechać Rugię dookoła, na to potrzeba więcej wolnego, czyli okazuje się że długi i czterodniowy weekend dla nas, dwóch twardych sztuk bikerów to za mało na takie fajne wyzwanie :)

Chwilunia nad morzem w Sassnitz © JPbike

Wpadliśmy do U-Boot muzeum, a tam zacumowany brytyjski HMS Otus © JPbike

Dość wysokie te klify w Sassnitz © JPbike

My na najdalszym punkcie wyprawy. Piona kompanie :) © JPbike

Ptactwo ma tam niezłe gniazdo © JPbike

Klimatyczne zabudowania w Sassnitz © JPbike
Po ponownym dokręceniu po swoich śladach do Prora czas pozwiedzać gwóźdź programu wyprawy - nieukończony nazistowski ośrodek wypoczynkowy, który ciągnie się wzdłuż wybrzeża na imponującą długość - aż 4.5 km. Cechą charakterystyczną jest to że każdy pokój ma okna skierowane na nadmorski widok. Obecnie część obiektu jest odnowiona i służy oczywiście jako hotel. My głównie skupiliśmy się na niszczejących ruinach.

Prora - widok na podupadającą część obiektu © JPbike

Z bliska też udało się zerknąć © JPbike

W trakcie budowy tego lasu w ogóle nie było, upływ czasu zrobił swoje © JPbike

Widok ogólny na całość. Wielkość robi wrażenie © JPbike

Te betonowe płyty to technologia taka sama jak Greiserówka w WPN © JPbike

Odnowiona część obiektu © JPbike
No i nadszedł czas na właściwą drogę powrotną w stronę Szczecina, w większości kręciliśmy po swoich śladach. Poza tym pierwotnie planowaliśmy wracać przez Świnoujście, po analizie odległości zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.

Putbus. Centrum tegoż miasteczka obfituje w białe elewacje © JPbike

Takie mijane chaty mają swój klimacik © JPbike

Typowa i polna szosa na Rugii © JPbike

Ogromne pole makowe - pierwszy raz w życiu to widzę :) © JPbike

Imponujący wiadukt w Stralsund. Wracamy na stały ląd © JPbike

Miła ta rowerówka, przerwa na napój limited edition też była :) © JPbike

Przed nami ponownie ponad 15-km jazdy po takim bruku © JPbike

Anklam. Charakterystyczne zabudowania © JPbike

Polna sielanka późną porą © JPbike

Ten to ma gadane z krowami, a po drugiej stronie szosy stał byk :) © JPbike

Jest klimacik, tylko korzystać :) © JPbike
Spory kilometraż tegoż dnia wyszedł nam dlatego, bo zależało nam na dotarcie do tej samej miejscówki na obozik, co nocowaliśmy pierwszego dnia. Na miejsce dokręciliśmy o 22-tej, na szczęście czerwcowe widno jeszcze trwało i na spokojnie można było się rozlokować, do tego trafił się nam przyjemny pogodowo wieczór, który trzeba było OBOWIĄZKOWO oblać dobrym browarkiem :)

A tymczasem w nocy odwiedziły nas szopy pracze :) © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia drugiego, KLIK do dnia czwartego.
Kategoria dron, ponad 100 km, poza PL, w towarzystwie, wyprawy
Piątek, 20 czerwca 2025 • dodano: 29.06.2025 | Komentarze 2
Noc była troszkę chłodna, ja do tego nieprzywyknięty, zatem pierwsze tegoroczne spanie w namiocie wyszło mi mocno średniawo.
No to śniadanie i kawa, zwijanie obozowiska i ruszamy o 8:30 w pięknej słonecznej aurze, chociaż w dalszym ciągu troszkę dokuczał wmordewind, który postanowił towarzyszyć nam do wjazdu na Rugię, gdzie zmieniliśmy kierunek.
Pierwsze km-y dla mnie to przyzwyczajanie się do jednobiegowego napędu, z pasji do rasowego MTB ręka moja aż paliła do zmiany biegów ... :)
Na spokojnie można było pomykać tak między 18 a 24 km/h, a na podjazdach to max 4% dało się podjechać, powyżej tego nachylenia było spacerowanie do szczytu, albo wymyślone po jakimś czasie pchanie mnie przez kompana :)

No to jazda niemiecką rowerówką z wiatrakami w tle © JPbike
No, nawigacja skierowała nas tak że niemały fragment trasy przyszło kręcić drogą wojewódzką, na której ruch aut był spory i niestety... trafili się gazeciarze na niemieckich blachach, czyli możliwe że to koniec opowieści o wzorowych niemieckich kierowcach, albo za kierownicą siedział... (no, nie wiem).

Przerwa na nasz napój z rodzaju limited edition w Anklam :) © JPbike

Ot, taki urok zbaczania z asfaltowych odcinków © JPbike

Nadrzeczne miłe szuterki też były © JPbike

Greifswald. Ładnie tam © JPbike

Fotka wyprawy, w sam raz do oprawienia w ramkę i na ścianę :) © JPbike
Po przejechaniu 91km czas na przerwę obiadową w podupadłym parku z atrakcjami w postaci wybiegów ze zwierzakami.

Trafił się nam najdłuższy dotąd brukowany odcinek - aż ponad 15km © JPbike

Tak dla jasności - spoczko się tędy jechało, bo to stara droga, a obok jest nowa © JPbike

Stralsund. Głowna przeprawa mostowa na Rugię © JPbike

Rowerzyści, jak i kolej jadą tędy © JPbike

Krótka dokumentacja że na Rugii płasko nie jest © JPbike
W miejscowości Putbus robimy postój na zakupy. Jadąc dalej, na przejeździe kolejowym z podziwem patrzymy wielkimi oczami na przejeżdżający i super wypucowany skład z parowozem i wagonami w stylu retro - wrażenia takie że aż zapomnieliśmy cyknąć fotkę :)

Miłe ścieżki rowerowe na wyspie też są © JPbike

Nazistowskie ruiny w Prora, czyli dojechaliśmy do celu © JPbike
Zwiedzenie ruin (niestety są ogrodzone 2m płotem) zostawiamy na następny dzionek.

Dawno mnie nie było w pozycji leżącej na plaży, więc ... :) © JPbike
Na powyższej plaży OBOWIĄZKOWO po browarku - po takim zacnym kilometrażu smakował wyśmienicie :)
Po tym czas szukać miejscówki na rozbicie namiotów - tym razem nie ma lekko, kręcimy parę ładnych km-ów dalej i szukamy, szukamy, w końcu coś wypatrzyliśmy - pas wykoszonego pola tuż obok pasu lasu. Okazuje się że ów miejsce jest całkiem spoczko, no to się lokujemy w swoich płóciennych chatkach i czas spać.

Nasza noclegownia na Rugii © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia pierwszego, KLIK do dnia trzeciego.
Kategoria ponad 100 km, poza PL, w towarzystwie, wyprawy
Czwartek, 19 czerwca 2025 • dodano: 28.06.2025 | Komentarze 2
Próba sprzętowo - kondycyjna przed wakacyjnym kręceniem po Lofotach.
Długo-weekendową trasę na niemiecką wyspę Rugia zaproponował i zaplanował kompan, a dokładniej wyznaczył cel w postaci dotarcia do nadmorskiej mieściny Prora i zobaczenia bardzo długiego (aż 4.5 km) nieukończonego nazistowskiego budynku, który miał służyć jako ośrodek wypoczynkowy, ponoć obecnie część kompleksu jest odnowiona.
No to najpierw zmotoryzowany dojazd do Szczecina, doczepianie ekwipunku wyprawowego i ruszamy o 12:40 w stronę granicy. Aurę mieliśmy piękną, chociaż jazdę utrudniał nam... centralny wmordewind.

Przedzieramy się wiaduktowo przez centrum Szczecina © JPbike

Chwila przerwy przy pływającym suchym doku © JPbike

Centrum Szczecina jest ładne, a na obrzeżu różnie bywa © JPbike
Do granicy PL - D docieramy po 33km i jazda dalej wg nawigacji u kompana po niemieckich rowerówkach, zarówno asfaltowych, betonowych, brukowanych, jak i szutrowych, do tego boczne szosy też były.

W Niemczech dbają o takie wykoszone pobocza © JPbike

Czasem taki terenowy odcinek się trafił © JPbike

Na takich rowerówkach ależ miło się pomykało © JPbike

Chwilunia przerwy nad Zalewem Szczecińskim © JPbike

Jest fajnie, mimo wmordewinda :) © JPbike
Po dotarciu do Ueckermünde (75km) zaskoczył nas otwarty market, więc robimy małe zakupy. Po tym decydujemy się na poszukiwanie miejscówki na rozbicie obozu.

Nasze wspaniałe rumaki wyprawowe w pełnej krasie © JPbike
Ze znalezieniem miejscówki nie mieliśmy problemów - skręt do lasu, po kilkaset metrach się znalazła miła polanka, tyle że... gdy wrzucałem wyższy bieg to nagle TRACH, czyli urywam hak, a przerzutka grubo się mieli i wkręca w szprychy, o uszkodzeniu łańcucha nie wspominając.
Po dopchaniu na miejsce od razu zabieram się do prymitywnej naprawy - hak zapasowy mam, kilka ogniw łańcucha i spinkę też, a największy problem jest z przerzutką - wózek jest wykrzywiony (udaje się naprostować) i przesunięty w taki sposób, że po rozkręceniu i wielu próbach nie udaje się doprowadzić do stanu używalności, zatem decyduję się stworzyć jednobiegowy napęd za pomocą... sznurka.
I tak w końcu można jechać dalej - ulga, mina i szok u kompana - bezcenne chwile :)

Padło napinanie wózka przerzutki, więc sznurek załatwił sprawę © JPbike

Całkiem spoczko miejscówka na obozowisko © JPbike
TRASA (na stravie).
KLIK do dnia drugiego (w przygotowaniu).
Kategoria do 100 km, poza PL, w towarzystwie, wyprawy
Czwartek, 18 lipca 2024 • dodano: 11.08.2024 | Komentarze 2
Klasyczna już pobudka, kawa, śniadanie i ruszamy o 9:08 na dalszą trasę.
Jak wspominałem w poprzednim wpisie - najpierw pokonujemy całkiem spory odcinek poza R-10, na południe od Jeziora Łebsko.

Nudne pierwsze kilometry © JPbike

W Wicku spotkałem Fionę i Shreka :) © JPbike

Klimatyczny szuterek © JPbike

Na nadmorskim szlaku R-10 takich płyt jest sporo © JPbike

Ku mojej uciesze - podjeżdżiki też były © JPbike

Przekraczamy most nad Łupawą w Rowach © JPbike
Na obrzeżach Rowów robimy postój przy ławeczce i niestety bez ulubionego trunku :)
Informuję kompana że nasza trasa zaczyna mnie coraz bardziej nudzić. Sporo już ujechaliśmy od Torunia, poprzez zachodnie Mazury i wzdłuż wschodniego wybrzeża Bałtyku.
Drogbas również potwierdza ową nudę, a właściwie nudzi nas ta powtarzalność, szczególnie w szczycie sezonu: "nadmorski kurort - przez las - nadmorski kurort - przez las - ...".
Zatem bez żalu korygujemy nasz plan - zamiast finiszu wyprawy w Kołobrzegu decydujemy się na metę w Ustce.

Nabrzeże w Ustce © JPbike
No to bez problemów, bez kolejek, bez tłoku i sprawnie kupujemy bilety na skład IC do WLKP.
Do odjazdu mamy troszkę czasu, zatem w Ustce, przy zabudowaniach stoczniowych robimy dłuższą przerwę odpoczynkową.

No i koniec spontanicznej wyprawy. Fajnie było i do następnego :) © JPbike
I tak podczas naszej tegorocznej i najbardziej spontanicznej wyprawy przejechaliśmy niezłe 840km w 7 dni.
Podróż do WLKP wygodnym składem IC relacji Ustka - Przemyśl minęła spoczko. Kompan wysiadł w Obornikach, a ja oczywiście w stolicy Wielkopolski. Do swoich domów dotarliśmy przed północą.
TRASA (na stravie).
KLIK do dnia szóstego.
Kategoria do 100 km, w towarzystwie, wyprawy
Środa, 17 lipca 2024 • dodano: 09.08.2024 | Komentarze 2
Noc spędzona na fajnej miejscówce z zacnym widokiem znad klifu minęła spoczko, mimo faktu że nie byliśmy tam sami - obok zaparkowały dwie fury z wiarą, która chyba wpadła tam na mini nocną imprezkę (bez przesady) i z dodatkiem podziwiania wchodu słońca.
Po pobudce kompan poinformował mnie że w nocy odzwiedził nas lis, któy podkradł resztki żarcia i siatkę ze śmieciami.
Zwijamy obozowisko, ruszamy o 8:30, by po niespełna kilometrze spożyć śniadanie i kawę w zadaszonej wiacie, na naszej trasie R-10.

Wschód słońca znad klifu w Mechelinkach. Fajna miejscówka :) © JPbike

Dostrzeżona Stara Torpedownia © JPbike

Jazda dalej trasą R-10. Jak widać - z nawierzchnią różnie bywało... © JPbike

... gładka rowerówka © JPbike

... płyty betonowe © JPbike

Bogaty wypas koni © JPbike

Widoczek nad Zatokę Pucką © JPbike

Przy brzegu w Pucku © JPbike

Władysławowo. Ten korek jest w kierunku na Hel © JPbike

Portowa wizytacja we Władysławowie © JPbike
W powyższym miejscu spotkaliśmy się ze znajomymi Drogbasa - miło było :)
Kręcąc dalej R-10, po często zmieniającej się nawierzchni nastawiliśmy się na miłe pokonywanie kolejnych kilometrów, a nie na czasochłonne zwiedzanie przeróżnych nadmorskich atrakcji, zresztą był szczyt sezonu - nie nasze klimaty.

Czas na przerwę przy plaży w Dębkach © JPbike

Cofferide w naszym wykonaniu tak właśnie wygląda :) © JPbike

Miły i klimatyczny odcinek w okolicach Łeby © JPbike

Wpadliśmy na chwilę do Słowińskiego Parku Narodowego © JPbike
W Łebie czas zrobić zakupy żywnościowe i po tym czas na rozbicie obozu.
Kompan, który już tam nieraz był - wspominał coś o tym że terenowy odcinek R-10 wzdłuż Jeziora Łebsko ma paskudną i bagnistą nawierzchnię, zatem decydujemy się zrobić dłuższy, ale bardziej przejezdny dla sakwiarzy odcinek. Więc kierujemy się asfaltem na południe, by po skręcie w nieduży las znaleźć kolejne fajne miejsce - rozległą polankę otoczoną lasem.

Miła i przyjemna jest taka miejscówka do przenocowania © JPbike
TRASA (na stravie).
KLIK do dnia piątego, KLIK do dnia siódmego.
Kategoria ponad 100 km, w towarzystwie, wyprawy