top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 188881.43 km
- w tym teren: 68335.10 km
- teren procentowo: 36.18 %
- v średnia: 22.55 km/h
- czas: 347d 06h 12m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w kategorii

ponad 100 km

Dystans całkowity:30848.08 km (w terenie 4805.00 km; 15.58%)
Czas w ruchu:1343:06
Średnia prędkość:22.97 km/h
Maksymalna prędkość:83.56 km/h
Suma podjazdów:99549 m
Maks. tętno maksymalne:177 (100 %)
Maks. tętno średnie:148 (86 %)
Liczba aktywności:250
Średnio na aktywność:123.39 km i 5h 22m
Więcej statystyk
  • dystans : 108.02 km
  • teren : 2.00 km
  • czas : 04:09 h
  • v średnia : 26.03 km/h
  • v max : 43.70 km/h
  • podjazdy : 240 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Wietrzne szosowanie

    Niedziela, 12 kwietnia 2026 • dodano: 14.04.2026 | Komentarze 0


    Start o 11:09, mimo przyzwoitej temperatury (14°C), przez niezły i chłodny wiatr znów trzeba było się cieplej ubrać, nic dziwnego jak na polski kwiecień plecień przystało.
    Tak jakoś tegoż dnia zachciało mi się szosowania - zapewne by zatęsknić za żywiołowym MTB-owaniem :)
    Trasę obrałem dość spontanicznie, przez południowo-zachodnie i przeważnie polne zadupie - dobrze że aparatu foto nie brałem, bo nic ciekawego nie trafiło mi się w oko, tylko szosowe myk, myk i stówka zrobiona, a proporcja wiatrowa wyniosła przyzwoite 50/50, czyli spoczko trip mi wyszedł.


    Kategoria ponad 100 km, szoska


  • dystans : 104.48 km
  • teren : 75.00 km
  • czas : 04:58 h
  • v średnia : 21.04 km/h
  • v max : 43.11 km/h
  • podjazdy : 604 m
  • rower : Black Peak
  • Pół Pierścienia

    Niedziela, 22 marca 2026 • dodano: 25.03.2026 | Komentarze 0


    W tą wiosenną niedzielę z całkiem miłą słoneczną pogodą i spoczko 14°C postanowiłem pokręcić na góralu coś dłuższego, padło na zachodnią część Pierścienia Dookoła Poznania, poczynając od południa, a kończąc na północy.
    Z racji że ów Pierścień jest mi doskonale znany, a szczególnie najnudniejsze do jazdy na MTB są te długie proste to postanowiłem w paru miejscach trasę modyfikować pod swoje preferencje, wiadomo jakie :)
    To co pojeździłem to moje, a po powrocie fajnie i zdrowo się zmęczyłem, czyli kolejny udany trip :)

    Urok zbaczania z oznakowanej trasy - tu sławne sinusoidy
    Urok zbaczania z oznakowanej trasy - tu sławne sinusoidy © JPbike

    To też poza Pierścieniem - po to by ominąć nudny asfalt
    To też poza Pierścieniem - po to by ominąć nudny asfalt © JPbike


    Kategoria ponad 100 km


  • dystans : 116.21 km
  • czas : 04:30 h
  • v średnia : 25.82 km/h
  • v max : 53.26 km/h
  • podjazdy : 321 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Niedzielne szosowanie

    Niedziela, 8 marca 2026 • dodano: 09.03.2026 | Komentarze 0


    Na początku marca od paru ładnych dni zagościła piękna słoneczna aura, co oczywiście spowodowało że szybciej niż zazwyczaj uszykowałem swoją starą (11 lat) szosówkę do kolejnego sezonu.
    Start o 12:48 (14°C). Postanowiłem zrobić pierwszą stówkę w sezonie, z trasą prowadzącą przez północno - zachodnie rejony. Z racji że szoska to nie moja bajka, zatem szczegółowej relacji nie będzie - całość to pomykanie bez spiny, ale i tak po 100 km czułem nogi. Wypada również dodać że na mej trasie sporo szosonów mijałem.

    Miło się tędy pomyka (Słonawy - Stobnica)
    Miło się tędy pomyka (Słonawy - Stobnica) © JPbike


    Kategoria ponad 100 km, szoska


  • dystans : 110.41 km
  • teren : 1.00 km
  • czas : 04:06 h
  • v średnia : 26.93 km/h
  • v max : 43.57 km/h
  • podjazdy : 250 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Wietrzna stówa

    Sobota, 11 października 2025 • dodano: 11.10.2025 | Komentarze 0


    Weekend (nareszcie), odsypianie, kawa, śniadanie, obmyślanie trasy i mimo wietrznej aury ruszam szosówką o 11:57 na przeważnie polną trasę.
    Skoro jadę szoską - a to dlatego że ten dzień to dzień w którym jeden z najlepszych polskich kolarzy szosowych, Rafał Majka kończy swoją bogatą karierę -  te pożegnalne obrazki podczas Giro di Lombardia przeszły do historii, nawet Tadej Pogačar salutował mu :)
    Co do trasy - dość spontanicznie ją obrałem przez przeważnie polne rejony, najpierw na zachód, następnie na południe, a wspomniany wiatr i paru gazeciarzy miałem gdzieś, bo szoson ze mnie żaden:)

    W lesie piękna jesień. Szkoda ze to tylko fragmencik na mej trasie
    W lesie piękna jesień. Szkoda ze to tylko fragmencik na mej trasie © JPbike

    Zdecydowanie to najgorsza bikestatsowa fotka, czyli nic wartego pokazania :)
    Zdecydowanie to najgorsza bikestatsowa fotka, czyli nic wartego pokazania © JPbike


    Kategoria ponad 100 km, szoska


  • dystans : 123.11 km
  • czas : 04:36 h
  • v średnia : 26.76 km/h
  • v max : 53.59 km/h
  • podjazdy : 348 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Wietrzne szosowanie

    Niedziela, 24 sierpnia 2025 • dodano: 25.08.2025 | Komentarze 0


    Start o 10:03 (19°C) aura słoneczna i wietrzna.
    Mimo wspomnianego wiatru skusiłem się na długie szosowanie na przeważnie polnej trasie, poprowadzonej po północno - zachodnich rewirach.
    Na sławnej rowerówce Słonawy - Stobnica mijałem kilku uczestników Warta Gravel (ponad 400km).
    Na nadwarciańskiej przystani w Obrzycku był postój z kompanem (wiecie którym), zresztą byliśmy zagadani. Po czym odcinek do Szamotuł pokonaliśmy razem, po drodze kompan pokazał mi miejsce, gdzie ostatnio policja go zatrzymała na kontrolę trzeźwości (oczywiście na rowerze) ... :)
    A propo kierunku wiatrowej jazdy - w moim przypadku było 50/50, czyli idealnie.

    Typowy widoczek z mego niedzielnego szosowania
    Typowy widoczek z mego niedzielnego szosowania © JPbike 


    Kategoria ponad 100 km, szoska


  • dystans : 125.18 km
  • czas : 06:32 h
  • v średnia : 19.16 km/h
  • v max : 67.53 km/h
  • podjazdy : 1454 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Lofoty - dzień 7

    Wtorek, 15 lipca 2025 • dodano: 15.10.2025 | Komentarze 0


    No i ostatni dzień kręcenia po Lofotach, szkoda ... :)
    Kolejny wyspiarski dzień z fantastyczną i słoneczną pogodą. Pobudka, kawa i śniadanie, po czym zwijamy obozowisko w towarzystwie dość mocnego polarnego wiatru i ruszamy o 9:29 w stronę krańca Lofotów, czyli do wioski z najkrótszą nazwą - Å.

    No i jazda dalej. Cały czas jest pięknie :)
    No i jazda dalej. Cały czas jest pięknie :) © JPbike

    Po przejechaniu 4km czas pokonać drugi na wyprawie podmorski tunel - Nappstraumtunnelen (1.8km) i wjeżdżamy na kolejną wyspę - Flakstadøya.

    Klimatycznie tam, szczególnie ta chmura w oddali
    Klimatycznie tam, szczególnie ta chmura w oddali © JPbike

    Na Lofotach szczyty gór są strome, że promienie słoneczne nie wszędzie docierają
    Na Lofotach stoki gór są strome, że promienie słoneczne nie wszędzie docierają © JPbike

    Kompan zadowolony, bo pięknie tam :)
    Kompan zadowolony, bo pięknie tam :) © JPbike

    Imponujący majestat gór
    Imponujący majestat gór © JPbike

    Typowy kemping na Lofotach
    Typowy kemping na Lofotach © JPbike

    To nie Karaiby, to Lofoty :)
    To nie Karaiby, to Lofoty :) © JPbike

    Klimacika ciąg dalszy :)
    Klimacika ciąg dalszy © JPbike

    Pięknie tam :)
    Pięknie tam :) © JPbike

    Tam w oddali most na ostatnią wyspę - na Moskenesøya
    Tam w oddali most prowadzący na ostatnią wyspę - na Moskenesøya © JPbike

    Nic, tylko kręcić tędy z pełną pasją :)
    Nic, tylko kręcić tędy z pełną pasją :) © JPbike

    Fajny ten błękit wód przylegających do Atlantyku
    Fajny ten błękit wód przylegających do Atlantyku © JPbike

    W okolicach południa na wyspie Moskenesøya przestało wiać i miło się kręciło
    W okolicach południa na wyspie Moskenesøya przestało wiać i miło się kręciło © JPbike

    Hamnøy - urocza wioska na krańcach Lotofów
    Hamnøy - urocza wioska na krańcach Lotofów © JPbike

    Urok wąskich i widoczkowych mostów na Lofotach
    Urok wąskich i widoczkowych mostów na Lofotach © JPbike

    Pięknie tam (2) :)
    Pięknie tam (2) :) © JPbike

    Typowe chatki rybackie
    Typowe chatki rybackie © JPbike

    To już właściwie końcówka głównej drogi na Lofotach (E10)
    To już właściwie końcówka głównej drogi na Lofotach (E10) © JPbike

    Na końcu drogi jest taka wioska o najkrótszej nazwie :)
    No i dojechaliśmy. Fajnie tak zapozować przy wiosce o najkrótszej nazwie :) © JPbike

    Dronowy widoczek na całą wioskę Å
    Dronowy widoczek na całą wioskę Å © JPbike

    Dronowy widoczek na końcówkę Lofotów
    Wysepki i wody Morza Norweskiego (część Atlantyku) na końcówce Lofotów © JPbike

    Czas wracać do Moskenes na prom
    Czas wracać do Moskenes na prom © JPbike

    Po dokręceniu na przystań tak wyszło że czasowo idealnie trafiliśmy, by bez czekania wyruszyć na ponad trzygodzinny rejs promem z Moskenes do Bodø (ponad 90km).

    Na promie trochę rowerów się zebrało
    Na promie trochę rowerów się zebrało © JPbike

    Po dopłynięciu do Bodø i zrobieniu ostatnich na wyprawie zakupów przed nami zostało do pokonania 50km do zaparkowanego auta, w większości znaną nam już drogą.

    To już na stałym lądzie. Widok prawie jak na naszym Podhalu na Tatry :)
    To już na stałym lądzie. Widok prawie jak na naszym Podhalu na Tatry :) © JPbike

    Ostatnie km-y to sielanka w takich klimatach
    Ostatnie km-y to sielanka w takich klimatach © JPbike

    Pokonujemy imponujący most w Saltstraumen
    Pokonujemy imponujący most w Saltstraumen © JPbike

    Pięknie tam (3) :)
    Pięknie tam (3) :) © JPbike

    No i dojechaliśmy do Nygårdsjøen, jest godzina 22:30 :)
    No i dojechaliśmy do Nygårdsjøen, jest godzina 22:30 :) © JPbike

    Przed nami już tylko częściowe rozkręcanie rowerów i pakowanie tego wszystkiego na pakę auta, po czym czas rozpocząć niespieszną nam drogę powrotną o długości 2250 km, która oczywiście zleciała nam spoczko, po drodze zaliczyliśmy aż cztery noclegi na dziko. Do Wielkopolski dotarliśmy cali i zdrowi na krótko przed sobotnio - niedzielną północą.
    Najfajniejsze przeżycie na koniec skandynawskich wakacji - zobaczenie u nas zapadajacego zmroku po dwóch tygodniach spędzonych w trakcie długiego polarnego widna :)

    TRASA - na stravie.
    KLIK do dnia szóstego, KLIK do podsumowania.



  • dystans : 169.57 km
  • czas : 08:52 h
  • v średnia : 19.12 km/h
  • v max : 64.11 km/h
  • podjazdy : 1592 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Lofoty - dzień 4

    Sobota, 12 lipca 2025 • dodano: 14.09.2025 | Komentarze 0


    Noc spędzona w niefajnym miejscu, jakoś zleciała, śniadanie i kawa spożyte w namiocie, po czym zwijamy obozowisko i ruszam na spokojnie w dalszą drogę o 10:22, a kompan jeszcze troszeczkę poczeka by wysuszyć swój półmokry namiot - po prostu każdy z nas ma różne preferencje i wymagania odnośnie wygody i sprzętu :)

    Przed nami kolejny dzień z pochmurną aurą i takimi widoczkami
    Przed nami kolejny dzień z pochmurną aurą i takimi widoczkami © JPbike

    Po solowym ujechaniu 12km główną szosą na Lofoty (E10) i przeczekaniu na kompana, skręcamy na boczną szosę - od razu przyjemniej się kręci, bo wiadomo że ruch aut mniejszy.

    Pięknie tam (5)
    Na bocznej szosie. Pięknie tam © JPbike

    Napotkana i fajna skandynawska ziemianka
    Napotkana i fajna skandynawska ziemianka © JPbike

    W miarę nabijania km-ów ośnieżone szczyty ustępują tym zielonym
    W miarę nabijania km-ów ośnieżone szczyty ustępują tym zielonym © JPbike

    Takich uroczych wodospadów mijaliśmy sporo
    Takich uroczych wodospadów mijaliśmy sporo © JPbike

    Póki ruch znikomy to fajnie się tędy kręci
    Póki ruch znikomy to fajnie się tędy kręci © JPbike

    Po przejechaniu ze 50km zatrzymuję się w wiosce Nedre Sandstrand przy osłoniętej od wiatru budce z ławką i czas zrobić przerwę na kawę, po krótkim czasie dojeżdża kompan (wcześniej zatrzymał się na sikstop) i ku mojemu lekkiemu zdziwieniu nie chce postoju na kawę, tylko chce ... gnać dalej. No cóż, daję mu pełną swobodę i próbuję wmówić że jesteśmy na wyprawie, a nie na wyścigu.
    No to pokazuję Drogbasowi na mapie dokąd dalej jedziemy i po chwili rusza solo dalej, a ja robię sobie upragnioną kawusię z kawiarki i spożywam norweskie ciastko.
    Po przerwie ruszam dalej i ... ujechałem jedynie kilka km-ów, a tam kompan, na ładnym widokowo brzegu fiordu czeka na mnie i po chwili znów ruszamy wspólnie :)

    Ależ zaskakujący kontrast barw skandynawskiej natury i pogody :)
    Ależ zaskakujący kontrast barw skandynawskiej natury i pogody :) © JPbike

    Pokonujemy imponujący most - widać że mocno wiało z boku
    Pokonujemy imponujący most - widać że mocno wiało z boku © JPbike

    Widok ogólny na wspomniany most - Tjeldsundbrua
    Widok ogólny na wspomniany most - Tjeldsundbrua © JPbike

    Pięknie tam (6)
    Kręcimy wzdłuż wybrzeża wyspy Hinnøya. Pięknie tam (2) © JPbike

    Nic, tylko pomykać tędy :)
    Nic, tylko pomykać tędy :) © JPbike

    W pewnym momencie tacy szosoni nas wyprzedzili, a Drogbas... widać :)
    W pewnym momencie tacy szosoni nas wyprzedzili, a Drogbas... widać :) © JPbike

    I tak dojechaliśmy do miasta Lødingen, w którym czas zrobić zakupy żywnościowe. Nie przewidzieliśmy jednego - w Norwegii, w sobotę alkohol można kupić do 18-tej, a my zjawiliśmy się w markecie kilka minut po tej godzinie, czyli przed nami TRAGEDIA w postaci dwudniowej piwnej abstynencji :(
    W tym momencie mieliśmy 115km przejechane i można szukać miejscówki na obozik, a tu proszę - na poboczach albo strome skałki wprost do wody, albo grube wzniesienia po drugiej stronie, albo same mokradła, jeszcze do tego bocznych dróżek brak. Raz zastanawialiśmy się czy rozbić namioty obok domu przy drodze.
    Podczas postoju, by coś przekąsić Drogbas stwierdza że "Lofoty to nic wielkiego", tyle że później okazało się że jeszcze nie byliśmy na właściwych Lofotach :)
    Zagadujemy się że z racji tutejszego, mocno górskiego i ultra-trudnego znalezienia miejsca na rozbicie namiotów tegoż dnia będziemy kręcić tak długo jak coś się znajdzie.

    No to kręcimy dalej i po ujechaniu parę ładnych km-ów krajobraz zrobił się piękny
    Kręcimy dalej i po ujechaniu parę ładnych km-ów krajobraz nadal mamy piękny :) © JPbike

    Nic, tylko pomykać :)
    Nic, tylko pomykać :) © JPbike

    Wjazd do najdłuższego tunelu na naszej wyprawie - Sørdalstunnelen
    Wjazd do najdłuższego tunelu na naszej wyprawie - Sørdalstunnelen © JPbike

    Nasz najdłuższy tunel zaliczony - aż 6.5km!
    Długość tunelu - aż 6.5km, na szczęście szosę tędy mieliśmy lekko w dół :) © JPbike

    Pięknie tam (7)
    Zaraz po wyjechaniu z tunelu ... ojej, ale pięknie tam :) © JPbike

    Takich odcinków na całej trasie pokonywaliśmy mnóstwo
    Pięknie tam (3) © JPbike

    Pięknie tam (8)
    Pięknie tam (4) © JPbike

    Kolejne i nieudane próby poszukiwania miejscówki na obozik
    Kolejne i nieudane próby poszukiwania miejscówki na obozik © JPbike

    Imponujące dla nas, Wielkopolan są takie skałki przy drodze
    Imponujące dla nas, Wielkopolan są takie skałki przy drodze © JPbike

    W końcu, tuż przed wjazdem na wyspę Austvågøya dojechaliśmy na LOFOTY :)
    W końcu, tuż przed wjazdem na wyspę Austvågøya dojechaliśmy na LOFOTY :) © JPbike

    Z tego mostu (Raftsundbrua) wypatrzyłem spoczko miejsce na obozik
    Z tego mostu (Raftsundbrua) wypatrzyłem spoczko miejsce na obozik © JPbike

    No to rozbijamy namioty i czas spać po bardzo długim norweskim dniu
    No to rozbijamy namioty i czas spać po bardzo długim norweskim dniu © JPbike

    Spać poszliśmy po 23:30, oczywiście nadal za widna.
    I tyle z przydługawej relacji z najdłuższego kilometrowo dnia wyprawy :)

    TRASA - na stravie.
    KLIK do dnia trzeciego, KLIK do dnia piątego.



  • dystans : 113.40 km
  • czas : 06:11 h
  • v średnia : 18.34 km/h
  • v max : 70.00 km/h
  • podjazdy : 1211 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Lofoty - dzień 3

    Piątek, 11 lipca 2025 • dodano: 26.08.2025 | Komentarze 0


    Rankiem, przed 8 kontrolna pobudka i okazuje się że padało, zatem siedzimy dalej w swoich płóciennych chatkach i bez pośpiechu czekając aż namioty wyschną, w międzyczasie spożywając śniadanie z kawą.
    W końcu zwijamy skalne obozowisko i o 12:22 ruszamy na dalszą trasę. Aura tegoż dnia typowo skandynawska, czyli z grubym zachmurzeniem i spoczko 16°C.

    Poranek na naszym oboziku, świeżo po deszczu
    Poranek na naszym oboziku, świeżo po deszczu © JPbike

    Najpierw krótki zjazd do Bognes i przed nami 30 minutowa przeprawa promowa.
    Przed wjazdem na prom poinformowałem kompana że na miejscu jest drugi i dłużej płynący prom - do Lødingen, miasta położonego przed wjazdem na właściwe Lofoty, co oznaczałoby dla nas możliwość skrócenia trasy. Po krótkim namyśle rezygnujemy z tego pomysłu, bo po prostu trzymamy się planu i mamy sporo czasu.

    Tym promem płynęliśmy
    Tym promem płynęliśmy © JPbike

    Po zjechaniu z promu czas na dość długi podjazd w takich klimatach
    Po zjechaniu z promu czas na dość długi podjazd w takich klimatach © JPbike

    No i podjechane. Niby tylko 245m, a ma się wrażenie że to 1000m.n.p.m :)
    No i podjechane. Niby tylko 245m, a ma się wrażenie że to 1000m.n.p.m :) © JPbike

    Mocno chmurzaste skandynawskie klimaty
    Mocno chmurzaste skandynawskie klimaty © JPbike

    Pora na długi zjazd
    Pora na długi zjazd © JPbike

    Pokonujemy kolejne przeprawy mostowe
    Pokonujemy kolejne przeprawy mostowe © JPbike

    Ależ czysta woda nad Efjorden
    Ależ czysta woda nad Efjorden © JPbike

    Po pokonaniu 67km czas na przerwę obiadową w takim średnim miejscu
    Po pokonaniu 67km czas na przerwę obiadową w takim średnim miejscu © JPbike

    Dotarliśmy do okolic Narvika. Tu kampery zagraciły widok na pomnik z polskim akcentem
    Dotarliśmy do okolic Narvika. Tu kampery zagraciły widok na pomnik z polskim akcentem © JPbike

    Zatem cyknąłem godną i słuszną fotkę z bliska
    Zatem cyknąłem godną i słuszną fotkę z bliska © JPbike

    W trakcie długiej jazdy wzdłuż wielkiego Ofotfjordu. Widać efekt odpływu
    W trakcie długiej jazdy wzdłuż wielkiego Ofotfjordu. Widać efekt odpływu © JPbike

    Po dotarciu do Narvika, miasta położonego na zboczu góry czas zrobić zakupy żywnościowe.

    W trakcie portowej przerwy w Narviku
    W trakcie portowej przerwy w Narviku © JPbike

    Po wyjechaniu z miasta czas szukać miejscówki na kolejny obóz - w tym czasie pogoda zaczęła się psuć, czyli deszczyk nas dopadł.

    No i zaczęło padać, jak się okazało - to jedyna deszczowa fotka z wyprawy
    No i zaczęło padać, jak się okazało - to jedyna deszczowa fotka z wyprawy © JPbike

    Nasza krzyżówka na Lofoty, stąd jest 690km na Nordkapp - kiedyś się skuszę :)
    Nasza krzyżówka na Lofoty, stąd jest 700km na Nordkapp - kiedyś się skuszę :) © JPbike

    Deszczowa aura na szczęście nie trwała długo, ale i tak kręcąc dalej kropiło bez przerwy.
    Po drodze oczywiście rozglądaliśmy się za miejscówką, kilka razy zbaczając z drogi - wszędzie albo mokradła, albo prywatne tereny.
    Koniec końców coś tam niefajnego znajdujemy - w lesie i dość blisko drogi. Przestało padać, rozbijamy namioty, piwko, kolacja i czas spać.

    Nasza najgorsza miejscówka na tejże wyprawie
    Nasza najgorsza miejscówka na tejże wyprawie © JPbike

    TRASA - na stravie.
    KLIK do dnia drugiego, KLIK do dnia czwartego.



  • dystans : 148.02 km
  • czas : 08:38 h
  • v średnia : 17.15 km/h
  • v max : 67.20 km/h
  • podjazdy : 2252 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Lofoty - dzień 2

    Czwartek, 10 lipca 2025 • dodano: 05.08.2025 | Komentarze 2


    Pobudka, śniadanie z kawą, zwijanie obozowiska i ruszamy o 9:50 w typowo skandynawskiej aurze i 18°C, czasem pochmurno, czasem wyszło słońce.
    Już od pierwszych km-ów i analizie profilu dalszej trasy wiedziałem że to będzie najbardziej podjazdowy etap wyprawy, a najwyższy punkt liczy skromne ponad 350 m.n.p.m, tyle że tutejsze podjazdy pokonuje się od poziomu morza.

    Na początek dnia mamy do pokonania serię tuneli
    Na początek dnia mamy do pokonania serię tuneli © JPbike

    ... jak i całą masę pięknych widoczków :)
    ... jak i całą masę pięknych widoczków :) © JPbike

    Widać że to był etap dość górzysty
    Widać że to był etap dość górzysty © JPbike

    Pięknie tam :)
    Pięknie tam :) © JPbike

    Nareszcie na bocznej szosie, sama przyjemność :)
    Nareszcie na bocznej szosie, sama przyjemność :) © JPbike

    Z cyklu
    Z cyklu "JPbike w swoim turystycznym żywiole" :) © JPbike

    Skandynawskie zielono mi
    Skandynawskie zielono mi © JPbike

    Kolejny podjazd zaliczony
    Kolejny podjazd zaliczony © JPbike

    Przerwa na kawę i ciastko
    Przerwa na kawę i ciastko © JPbike

    Takie sytuacje na norweskich drogach do normalka :)
    Takie sytuacje na norweskich drogach to normalka :) © JPbike

    Pięknie tam (3)
    Pięknie tam (2) © JPbike

    Co chwila jest co focić :)
    Co chwila jest co focić :) © JPbike

    Imponująca ta formacja skalna, że wyglądam jak mini-troll :)
    Imponująca ta formacja skalna, że wyglądam jak mini-troll :) © JPbike

    Pięknie tam (4)
    Pięknie tam (3) © JPbike

    Imponujący widok :)
    Najwyższy punkt wyprawy zdobyty, niby tylko 350 m.n.p.m, a krajobrazy wysokogórskie :) © JPbike

    Przerwa obiadowa w uroczym miejscu
    Przerwa obiadowa w uroczym miejscu © JPbike

    Po dojechaniu do małej mieściny Innhavet i mając na liczniku prawie stówę - w końcu natrafiamy na market, czyli faktycznie na północy Norwegii ciężko z ilością spożywczaków. Na szczęście w sakwach mam dość miejsca na odpowiednią ilość żarcia i picia, a bikepackingowy kompan w trakcie większych zakupów wyciąga plecak.

    Napotkana na drodze E6 stara stacyjka Esso
    Napotkana na drodze E6 stara stacyjka Esso © JPbike

    No i czas szukać miejscówki na obóz. Ponownie nie ma lekko, dwa razy skręciliśmy na boczną drogę, a tam same prywatne posesje i nawrotka.
    Kręcimy dalej i szukamy, szukamy, wokół dominują podmokłe grzęzawiska. A najlepsze jest to że wyszło słońce i dzień polarny nam świetnie sprzyja w nabijaniu kolejnych km-ów :)

    Jest godzina 21:53, fajne klimaty mamy :)
    Jest godzina 21:53, fajne klimaty mamy :) © JPbike

    Pięknie tam (4)
    Pięknie tam (4) © JPbike

    Nic, tylko kręcić tędy :)
    Nic, tylko kręcić tędy :) © JPbike

    W końcu, po wjechaniu na niewielkie wzniesienie coś fajnego się znalazło - średniej wielkości polana z dość skalistym podłożem i małymi drzewkami wokół.
    No to lokujemy się tam, malutkie latające (i gryzące) robaczki powodowały że trzeba było odziać się na długo, założyć czapkę i na szyję buffa. Wspólne piwko po takim sporym kilometrażu i zacnym przewyższeniu smakowało WYBORNIE (łyknąłem nawet dwa), jeszcze tylko kolacja spożyta w namiocie i można iść spać, w moim przypadku już po północy :)

    Fajne obozowisko gotowe, czas spać w dzień polarny :)
    Fajne obozowisko gotowe, czas spać w dzień polarny :) © JPbike

    TRASA - na stravie.
    KLIK do dnia pierwszego, KLIK do dnia trzeciego.



  • dystans : 117.62 km
  • czas : 06:01 h
  • v średnia : 19.55 km/h
  • v max : 55.77 km/h
  • podjazdy : 1288 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Lofoty - dzień 1

    Środa, 9 lipca 2025 • dodano: 31.07.2025 | Komentarze 2


    Poranna krzątanina sprzętowa zleciała nam bardzo sprawnie, czyli widocznie porządną wprawę już mamy :)
    Przed ruszeniem pożegnaliśmy się z Danutą i Robertem (właściciele noclegowni), przeparkowaliśmy auto i startujemy o 10:16, w całkiem przyjemnej aurze, ze średnią temperaturą na poziomie 18°C.

    Czss ruszać kompanie. W tle nasza noclegownia
    Czas ruszać kompanie. W tle nasza noclegownia © JPbike

    No to jazda :)
    Już na początku trasy przyszło nam pokonać solidny podjazd :) © JPbike

    Pięknie tam :)
    Pięknie tam :) © JPbike

    Fragment drogi nr 17 - tylko kręcić tędy
    Fragment drogi nr.17 - tylko kręcić tędy © JPbike

    Kolejny wiadukt zaliczony
    Kolejny wiadukt zaliczony © JPbike

    Prócz znanego nam
    Prócz znanego nam "uwaga łosie" doszedł nowy znak "uwaga renifery" :) © JPbike

    Widoczek z wydokiego mostu Saltstraumen
    Widoczek z wysokiego mostu Saltstraumen © JPbike

    Na bocznej drodze. Pięknie tam (2) :)
    Na bocznej drodze. Pięknie tam (2) :) © JPbike

    Pomykanie główną drogą E6 wzdłuż dużego Skjerstadfjorden
    Pomykanie główną drogą E6 wzdłuż dużego Skjerstadfjorden © JPbike

    Przerwa obiadowa w budce autobusowej
    Przerwa obiadowa w budce autobusowej © JPbike

    A tu, na remontowamym odcinku dostaliśmy nawet eskortę - fajna sprawa :)
    A tu, na remontowanym odcinku dostaliśmy nawet eskortę - fajna sprawa :) © JPbike

    Po dojechaniu do miasta Fauske czas zrobić solidne i przemyślane zakupy żywnościowe - a to dlatego bo od Danuty i Roberta dostaliśmy cenną radę, czyli sklepów spożywczych na północy Norwegii jest bardzo mało, są głównie w większych miastach, a w mijanych wioskach nie ma ich w ogóle.

    Dokumentacja że na głównej drodze E6 nie mieliśmy lekko z wakacyjnym ruchem
    Dokumentacja że na głównej drodze E6 nie mieliśmy lekko z wakacyjnym ruchem © JPbike

    Pięknie tam (3) :)
    Pięknie tam (3) :) © JPbike

    Po przekroczeniu stówy czas szukać miejscówki na obozik, nie ma lekko, bo górski teren nie ułatwia sprawy, ale spoczko bo doświadczenie podpowiada nam obu że coś się znajdzie.

    Myśleliśmy o tym, aby tam przenocować, tylko jak tam wejść z rowerami? :)
    Myśleliśmy o tym, aby tam przenocować, tylko jak tam wejść z rowerami? :) © JPbike

    Tunelowej jazdy mieliśmy sporo, w tym dwa podmorskie
    Tegoż dnia w sumie pokonywaliśmy kilka niedługich tuneli © JPbike

    Po wyjechaniu z powyższego tunelu i z radochą coś się znalazło do przenocowania :)

    Fajna miejscówka na obóz się trafiła. Nad jeziorem Gyltvikvatnet
    Fajna miejscówka na obóz się trafiła. Nad jeziorem Gyltvikvatnet © JPbike

    Zacne chwile z ulubionym napojem :)
    Nie ma to jak łyknąć wspólnego browarka w takim miejscu :) © JPbike

    TRASA - na stravie.
    KLIK do podsumowania, KLIK do dnia drugiego.