Info o mnie.
- przejechane: 188881.43 km
- w tym teren: 68335.10 km
- teren procentowo: 36.18 %
- v średnia: 22.55 km/h
- czas: 347d 06h 12m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 39
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1232
do 50 km - 1248
do/z pracy - 278
dron - 69
dzień wyścigowy - 251
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 180
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 250
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 114
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 458
Uphill race - 8
w górach - 322
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 405
wyprawy - 74
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2026, Kwiecień - 10 - 0
2026, Marzec - 9 - 0
2026, Luty - 8 - 0
2026, Styczeń - 8 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Wpisy archiwalne w kategorii
do 50 km
| Dystans całkowity: | 43997.39 km (w terenie 15341.81 km; 34.87%) |
| Czas w ruchu: | 1885:40 |
| Średnia prędkość: | 23.18 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 77.51 km/h |
| Suma podjazdów: | 135936 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 174 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 156 (87 %) |
| Suma kalorii: | 1814 kcal |
| Liczba aktywności: | 1248 |
| Średnio na aktywność: | 35.25 km i 1h 31m |
| Więcej statystyk | |
Wtorek, 3 września 2013 • dodano: 03.09.2013 | Komentarze 4
Od 18-tej. Warunki (pogoda i nawierzchnia) wręcz znakomite.
Na trasie było raptem kilka kałuż i jedno wciąż nieusunięte zwalone drzewo.
Puls - max 163, średni 137
Przewyższenie - 230 m
Kategoria do 50 km
Wtorek, 27 sierpnia 2013 • dodano: 27.08.2013 | Komentarze 2
Start o 18:30. Standardowa pętla przez WPN, w odwrotnym kierunku.
Kategoria do 50 km
Niedziela, 18 sierpnia 2013 • dodano: 19.08.2013 | Komentarze 13
Poprzedniego dnia do tej samej noclegowni, do Michałowic przyjechał na urlop josip z Olą i dzieciakami, co oczywiście spowodowało że tamten wieczór bardzo miło zleciał przy browarkach i jeszcze jakimś wysokoprocentowym trunku :) No i zagadaliśmy się na niedzielną jazdę, padło na zdobycie Szrenicy (1362 m), dotarcie do nieczynnej kopalni kwarcu "Stanisław" (1050 m), na Wysoki Kamień (1058 m) i na koniec frajda zjazdowa, czyli żółtym w dół, do tej pory mi nieznanym.
Skoro w planie jest Szrenica leżąca na terenie KPN to podobnie jak przy wypadzie na Śnieżkę trzeba było bardzo wcześnie wstać, pierwotnie planowaliśmy pobudkę o 4:30. Ja twardo wtedy spałem i nagle zbudził mnie o 5:30 klosiu.
W głowie mojej jeszcze troszkę szumiały promile, cóż jechać trzeba :)
Skromne śniadanie i na krótko po 6-tej można było ruszyć na tytułowy rozjazd.

Godzina 6:26. Górne Michałowice z pięknymi Karkonoszami w tle© JPbike
I tak jechaliśmy sobie przy wschodzie słońca górskim szuterkiem do Szklarskiej Poręby, na dolną stację wyciągu, a tam pusto, kolorowych śladów po wczorajszym maratonie już nie było. Po czym rozpoczęliśmy właściwą wspinaczkę.

Początkowy fragment czerwonego na Szrenicę jest masakryczny, z niepodjeżdżalnym fragmentem© JPbike

Ów podjazd, od Kamieńczyka to istna ścianka podjazdowa, no i ten wertepiasty bruk© JPbike

Im wyzej tym nawierzchnia lepsza. Ten mały punkcik na drodze to klosiu :)© JPbike

Dobijamy do Hali Szrenickiej© JPbike
Pod schronisko na hali jako pierwszy wjechał josip, po nim ja i na końcu klosiu.
Widocznie zmęczenie mocno górską jazdą w poprzednich dniach dało we znaki mi i Mariuszowi.

Chwila postoju na hali - na wysokości ponad 1200 m.n.p.m© JPbike

To już ostatnie metry na szczyt Szrenicy. Dwaj Mariusz !© JPbike

Przy schronisku. Szrenica na rowerze zdobyta !© JPbike
Na szczycie zjawiliśmy się na krótko po 8-mej, trochę wiało, temperatura oscylowała na poziomie 15 stopni.
Cały ten ze 4 km podjazd czerwonym od razu uznałem za najcięższy ze wszystkich mi znanych.

Na szczycie pora na arcywidoczki :)© JPbike

Moi kumple - wysokogórscy bikerzy z Wielkopolski :)© JPbike
Nadszedł czas na zjazd - od razu ostro, jak się puści klamki to rower przyspiesza gwałtownie.
Brukowano - wertepiasta nawierzchnia nie pozwala na rozwijanie szalonych prędkości.
Palenie klocków hamulcowych mamy zagwarantowane :)

Masakryczny fragment zjazdowy. Wytelepało nieźle© JPbike
Właśnie tam, na szybkim łuku znów miałem problemy z trakcją, Trek zamiast skręcać jechał na wprost (podsterowność), więc zjechałem bez szarżowania do Wodospadu Kamieńczyka, gdzie zatrzymaliśmy się i sprawdziłem przednie koło - po oględzinach stwierdziłem że koło łatwo wychyla się na boki, prawdopodobnie to wina słabszej sztywności amortyzatora w miejscu mocowania do piasty. Jak będę wybierał nowego 27.5" to pewnie skuszę się na sztywne osie, jakie ma klosiu.

Wodospad Kamieńczyka, tu właśnie woda spada w dół© JPbike
Dalej to udaliśmy się szlakiem ER2 wzdłuż torów i następnie w stronę Szklarskiej Drogi, by nią dotrzeć do nieczynnej kopalni kwarcu "Stanisław", po czym jazda na Wysoki Kamień, ponoć w obu miejscach jeszcze mnie nie było.

Ładna szoska i to na wysokości 1000 m.n.p.m© JPbike

Wysokogórski szuterek, tuż przy kopalni© JPbike

Kamieniołom kopalni kwarcu "Stanisław" w prawie całej okazałości© JPbike

Widok z Wysokiego Kamienia. Tam po prawej Szrenica, byliśmy tam :)© JPbike
Po tych wysokogórskich emocjach widokowych czas na długi zjazd żółtym przez Zakręt Śmierci i dalej do Piechowic.

Fragment zjazdu żółtym. Sama przyjemność jazdy mtb !© JPbike
Sam zjazd, o długości ze 5 km dostarczył sporo frajdy, po prostu to była wisienka na torcie !
W Piechowicach postój przy sklepie, a tam po ulicy co chwilę pomykali szosoni.
Na koniec ostatni podjazd - po gładkim asfalciku do kwatery. Czas na pożywne drugie śniadanie i kawę.
Po tym rozjeździe i bardzo udanym weekendzie w Karkonoszach wróciłem z klosiem do stolicy Wielkopolski.

Wykuty tunel na podjeździe do Michałowic© JPbike
Przewyższenie - 1540 m
Kategoria do 50 km, w górach, w towarzystwie, wysokie szczyty
Sobota, 17 sierpnia 2013 • dodano: 19.08.2013 | Komentarze 1
Dojazd - 10.95 km, 250 m podjazdów.
Powrót - 10.91 km, 140 m podjazdów.
Michałowice - Droga pod Reglami - końcówka trasy BM - szrenicki stok i na odwrót.
Wracając, ciężkawo szło, marzyłem o browarku, białeczku i węglowodanach :)
Kategoria do 50 km, w górach, w towarzystwie
Piątek, 16 sierpnia 2013 • dodano: 19.08.2013 | Komentarze 4
Zajechałem z Mariuszem do Michałowic na trzydniowe kręcenie po Karkonoszach.
Wczesno-popołudniową porą czas wskoczyć na swoje rumaki i myk w góry.
Pomysł trasy był spontaniczny. Po dojechaniu do Drogi pod Reglami wypatrzyliśmy znane niebieskie strzałki jutrzejszego maratonu i padło na częściowy objazd trasy. Dopóki wisiały oznaczenia to tędy kręciliśmy po górskich szuterkach. Po dokręceniu do zielonego szlaku prowadzącego do Jagniątkowa znikły oznaczenia, ale i tak pognaliśmy tędy w dół. Ów szlak zjazdowy mocno mnie zaskoczył poziomem trudności, iście golonkowym (kamienie, koleiny i jeden pokaźny uskok), miałem nawet wątpliwości czy Grabek tędy puści ścigantów (jak się okazało puścił :)). Następnie mimo braku strzałek w dalszym ciągu jechaliśmy właściwą trasą sobotniego maratonu po przyjemnych szuterkach i długim podjazdem na Dwa Mosty. Tam przerwa i zapadła decyzja by pokonać porządny podjazd - na Przełęcz Karkonoską. Pamiętam że w sierpniu 2007 to właśnie tamtędy zaczynałem swoją przygodę z kolarstwem górskim i wtedy ów ciężki podjazd zdobyłem po kilku postojach, paru wprowadzaniach i z twarzą zabarwioną na czerwono :) A tegoż dnia poszło gładko, nawet pokusiłem się o atak na stromej końcówce, na szczycie urwałem kłosiowi minutkę, może półtorej :) Przy schronisku "Odrodzenie" przerwa na czeskiego browarka i podziwianie arcywidoczków. Po tym pora na zjazd. Asfalt kiepski, z dziurami i wybojami, ale i tak rozpędziłem się tamtędy do 76.87 km/h (o 1 km/h mniej od osobistego rekordu). Gnając tamtędy w dół mijani turyści w popłochu uciekali na boki, jeden z plecakiem schował się nawet w krzaki :) Po zjechaniu już tylko jazda ponownie Drogą pod Reglami do Michałowic, do noclegowni.

Fajny zjazd zielonym do Jagniątkowa© JPbike

Na szczycie Dwóch Mostów (903 m)© JPbike

Przełęcz Karkonoska (1198 m) zdobyta !© JPbike

Klasyczna przerwa z górkami w tle :)© JPbike
Przewyższenie - 1360 m
Kategoria do 50 km, w górach, w towarzystwie, wysokie szczyty
Wtorek, 13 sierpnia 2013 • dodano: 13.08.2013 | Komentarze 4
Start o 19. Warunki i temperatura do trenowania idealne.
W jednym miejscu przystopowały mnie powalone pnie.
W drodze powrotnej na horyzoncie miałem fantastyczne pomarańczowo-różowe barwy zachodu słońca.
Puls - max 157, średni 132
Przewyższenie - 223 m
Kategoria do 50 km
Niedziela, 4 sierpnia 2013 • dodano: 05.08.2013 | Komentarze 0
W deszczyku. Kilka sprincików plus 2 kółka XC.
Kategoria do 50 km
Sobota, 3 sierpnia 2013 • dodano: 03.08.2013 | Komentarze 0
Trzeba w końcu się ruszyć po urlopowych wojażach.
Do tego ... jutro finał Thule Cup XC 2013, w tym sezonie dość wczesny.
Upał taki że większość dzisiejszego dzionka spędziłem na działce, gdzie najlepszy był zimny browarek i taplanie się w baseniku o średnicy 2 m :)
Treka również wyczyściłem, założyłem nowy łańcuch i niestety na kasecie skacze.
Więc wieczorkiem wrócił z powrotem stary łańcuch i po tym, o 20-tej można było ruszyć na rozruchową jazdę. I tak Lasek Marceliński, Rusałka, Sołacki, trochę szaleństw na Cytadeli, gdzie trzykrotnie spoko wszedł podjazd pod amfiteatr i powrót przy zapadającym zmroku.
Potrzebowałem przynajmniej 10 km by przerzucić się z taszczenia 40 kg rumaka na ledwo 11 kg ścigacza :)
Przewyższenie - 184 m
Kategoria do 50 km
Poniedziałek, 29 lipca 2013 • dodano: 27.10.2013 | Komentarze 6
Próbując coś pospać na betonowym murku i pod gołym niebem to nie pamiętam niestety czy w ogóle coś zdrzemnąłem czy nie. Wiem tylko że przez ten czas dwie osoby szły po owym murku (obaj łysi) i nic nie robili z naszej obecności.
Bardzo wcześnie pozbieraliśmy się i jazda do centrum Amsterdamu, w poszukiwaniu czynnego sklepu na śniadaniową przekąskę.

Godzina 6:21. Gdzieś tu w pobliżu próbowaliśmy spać :)© JPbike

Przeprawa promowa© JPbike

Poniedziałkowy poranek w Amsterdamie© JPbike

Wśród klimatycznych wąskich uliczek© JPbike
I tak troszkę pokręciliśmy, otwarty sklep znaleźliśmy i czas na śniadanie, gdzieś nad kanałem.
Po najedzeniu Amsterdam właśnie budził się do życia, na ścieżkach rowerowych ruch wzrastał, można było spotkać masę rowerzystów jadących do pracy i elegancko odzianych w koszule, ładne sukienki, no i wizytowe buty … :)
Do odjazdu naszego autokaru zostało jeszcze parę godzin. Po dojechaniu na wspomnianą starą przystań zabraliśmy się do demontowania rowerów i pakowania wszystkiego do ohydnie wyglądających pudeł zrobionych z paru kartonów. Mi robota szła sprawnie, chociaż wątpliwości co do wielkości owego pudła miałem. A Jarek miał spore problemy ze zdjęciem opony drutówki i rozkręcaniu bike’a (o tym jak kompan się … #%^&!!#$!^%!!$ to lepiej nie napiszę). Kilka zużytych części zostało na miejscu, a pięknie wykrzywione tylne koło Drogbas ze wściekłością rzucił do kanału. Jarek powiedział nawet: „koniec z wyprawami”. Cały czas próbowałem go uspokajać, ciężko szło.

Nasz cały bagaż. Wejdzie do autokaru, czy nie ?© JPbike
Po spakowaniu wszystkiego przenieśliśmy się na pobliski parking, będący zarazem miejscem odjazdu autokaru i pozostało nam dość długie i nudne oczekiwanie na odjazd do kraju. Jarek co chwila marudził zdaniami typu: „to nie wejdzie do busa”, „co będzie jak nie wejdzie ?”, „to mój najgorszy dzień w życiu”.
Cóż, to były ciężkie chwile dla nas obu ...
W końcu duży bus nadjechał, kierowca był spoko, Jarek szybko się dogadał, ale i tak za nadbagaż musieliśmy dopłacić, spore pudła weszły do luku bez problemów i po wejściu do klimatyzowanej kabiny można było odetchnąć z ulgą :)
Podróż Eurobusem relacji Amsterdam – Legnica (przesiadka) – Poznań trwała ze 19 godzin, w tym czasie puścili nam 3 fajne filmy, można było sobie zdrzemnąć, ogólnie spoko podróż.
Do Poznania dotarliśmy następnego dnia nazajutrz. Na dworzec autobusowy przyjechał po mnie ojciec. Z Jarkiem przybiliśmy sobie mocną piątkę za udaną ponad dwutygodniową wyprawę i stamtąd już do swoich domów.
Natomiast dwa dni później Jarek z Agą wpadli do mnie i kompan zapytał: „gdzie następna wyprawa” ... :)
Dzień szesnasty, podsumowanie i linki do każdego dnia wyprawy.
Kategoria do 50 km, poza PL, w towarzystwie, wyprawy
Poniedziałek, 22 lipca 2013 • dodano: 10.09.2013 | Komentarze 4
Drugi i ostatni dzień zwiedzania stolicy Francji. W dalszym ciągu upalnie.
Najważniejszym celem tegoż dnia ma być zdobycie Wieży Eiffla.
Po dość późnej pobudce i śniadaniu zwijamy namiot, który wraz z sakwami sprytnie ukrywamy w krzakach, a my w cywilnych ciuchach ruszamy do centrum, do którego mamy raptem kilka km. Pomykając po paryskich ulicach i rondach zarówno ja i Jarek dość szybko przyzwyczajamy się do poruszania się rowerem w tamtejszych warunkach. Ścieżek rowerowych, a raczej wydzielonych pasów dla rowerów jest sporo.

Typowe paryskie ulice© JPbike

Drogbas zagaduje się z tym spoko gościem (pił browarka) :)© JPbike

A tutaj to próbuję być Paryżaninem na rowerze. Ładne mam łydki, no i te rowerzystki :)© JPbike

Paryskie ronda są tak wielkie że w kadrze ledwo widać fragment :)© JPbike
Masakra, niektóre tamtejsze ronda są wielkości boisk piłkarskich, do tego większość nie ma wydzielonych pasów ruchu, mimo tego kierowcy i rowerzyści poruszają się tędy spoko i bez stłuczek, nie zauważyłem znanego u nas wnerwiania na innych. Normalnie kulturka :)

Nad Sekwaną© JPbike

Główna atrakcja tegoż dnia :)© JPbike
Po dokręceniu pod wieżę rowery przypinamy do stojaka i czas na schodową wspinaczkę widoczkową.
Zanim doszliśmy do klatki schodowej to trzeba było wrócić do rowerów i zostawić moją torbę na kierownicę bo mają tam elektroniczną bramkę, co oznacza że turystów z metalowymi przedmiotami (miałem scyzoryk i multitool), oraz alkoholem (mieliśmy browarki) nie wpuszczają na górę. Faktycznie, niezła jest tam w okolicy zorganizowana ochrona.

Wieżę Eiffla i jej okolice strzegą takie rowerowe patrole© JPbike

W drodze schodami na platformę widoczkową© JPbike

Panoramka z Wieży Eiffla (1)© JPbike

Panoramka z Wieży Eiffla (2)© JPbike

Ten facet pewnie miał hardcorową robotę :)© JPbike

Panoramka z Wieży Eiffla (3)© JPbike

Wspinaczka po schodach kosztuje 5 euro, a wjazd taką windą 20 euro© JPbike

Było fajnie, Wieża Eiffla zdobyta. Złazimy w dół, na piwo :)© JPbike

MY to browarka pijemy nawet w takich wyjątkowych miejscówkach :)© JPbike
Upał taki że sporo czasu zleciało na lenistwie w powyższym miejscu nad wodą. Późnopopołudniową porą zapadła decyzja że jedziemy (ja i Jarek rowerami, a Michalina metrem) do La Defense na zakupy żywnościowe do marketu i wracamy do naszej miejscówki.

Paryskich uliczek c.d.© JPbike

La Defense. Basen, niżej ulica a pod ziemią tunel z główną drogą© JPbike
Po zajechaniu na miejsce i spożyciu pożywnej kolacji czas urządzić imprezę w Paryżu nad stawem i z dużą ilością %.
Do której trwała owa impreza ? Skąd mam wiedzieć, ale wiem że było fajnie :)
A jutro ruszamy w dalszą drogę, do Amsterdamu.
Dzień dziewiąty, dzień jedenasty.
Kategoria wyprawy, w towarzystwie, poza PL, do 50 km







