Info o mnie.
- przejechane: 186633.23 km
- w tym teren: 67338.10 km
- teren procentowo: 36.08 %
- v średnia: 22.57 km/h
- czas: 342d 17h 47m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 39
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1207
do 50 km - 1245
do/z pracy - 278
dron - 68
dzień wyścigowy - 251
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 180
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 247
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 114
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 456
Uphill race - 8
w górach - 322
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 404
wyprawy - 74
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2026, Styczeń - 4 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Niedziela, 10 stycznia 2010 • dodano: 10.01.2010 | Komentarze 11
Zima to ważny okres w przygotowaniach do startów - dlatego trenuję bez względu na warunki zarówno pogodowe, jak i drogowe (terenowe też).
Na zimową jazdę chciałem wyciągnąć Jarka, partnera do wspólnych treningów, niestety nie mógł.
Wyruszyłem w południe i poruszałem się głównie odśnieżonymi drogami asfaltowymi (nie do końca odśnieżonymi). Kierunek trasy - przez WPN.
W drodze do Komornik ...
Po takiej nawierzchni w większości kręciłem, dało się spokojnie jechać

Na Greiserówce, dobrze że odśnieżonej, bo spodziewałem się raczej ubitej

Z tęsknoty ... chciałbym skręcić w teren :)
Niestety nie dało się tamtędy jechać, ilość śniegu - około 20 cm

W drodze powrotnej zaczął padać śnieg z deszczem i wróciłem oblepiony lodem na kasku i na całym przodzie roweru.
Dom - Plewiska - Komorniki - jazda Greiserówką - Puszczykowo - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Luboń - Poznań ...
Puls - max 164, średni 134
Kategoria do 50 km
Sobota, 9 stycznia 2010 • dodano: 10.01.2010 | Komentarze 32
Nie wiem co mnie pokusiło by bardzo późną i zimową porą (około 22) wyjść na rower. Może dlatego że chciałem zobaczyć własne miasto nocą i to zasypane śniegiem. Śniegu nasypało, tańcowania było mnóstwo, trochę wiało, zaliczyłem jedną glebę na Starym Rynku.
Zimowa noc w Lasku Marcelińskim - niebo było takiego koloru :)

Aleja Niepodległości w zimowej scenerii

Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego

Chyba po raz pierwszy w życiu ujrzałem prawdziwie zimowy Stary Rynek :)

Do domu wróciłem krótko po północy.
Sobota, 9 stycznia 2010 • dodano: 09.01.2010 | Komentarze 11
Po odespaniu ciężkiego tygodnia po 13 wyruszyłem na zimową trasę.
Śniegu spadło sporo, i w dodatku był świeży i miękki - od razu, gdy ruszyłem spod domu, przez całą trasę rower tańcował na wszystkie strony, kręciło się ciężko. Ilość gleb - zero.
Najważniejsze jest to, że te trudne i śliskie warunki nie zniechęciły mnie do szybszego powrotu. Taki już jestem :)
Ale zaspa :)
W oddali - modernizowany stadion Lecha

Pięknie zaśnieżony fragment mojej standardowej trasy :)

Napotkani rowerzyści - 4, a biegacze na biegówkach - ponad 30 ...
W drodze powrotnej dopadła mnie śnieżyca, miałem szczęście bo wiało mi wtedy w plecy :)
Puls - max 173, średni 143
Kategoria do 50 km
Niedziela, 3 stycznia 2010 • dodano: 04.01.2010 | Komentarze 11
W ostatni mój dzień sylwestrowego pobytu na Górnym Śląsku ponownie napadało śniegu i trzeba było chociaż troszkę pojeździć :)
Czasu było niewiele, bo czekała mnie jeszcze 6 godzinna podróż autem do stolicy Wielkopolski ...
Więc Darek z Kosmą wytyczyli małą asfaltową pętelkę.
Zimowa jazda po coraz mniej czarnym asfalcie :)

Po paru kilometrach asfaltowa droga była całkowicie zaśnieżona i śliska, więc zrezygnowaliśmy z planowanej pętelki i skręciliśmy na śnieżny teren do lasu

Moi towarzysze dzielnie radzili na takiej śnieżno-terenowej nawierzchni :)

Zimowy urok lasu ...

W pewnym momencie nastąpiła krótka wojna na śnieżki między ...

... Moniką a Darkiem (ja też rzucałem) - zwycięsko wyszła KOSMA ! :)

Po wyjechaniu z lasu kręciliśmy dalej po śnieżnej szosie w kierunku Helenki, po drodze jakiś wariat w Volvo V40 omal nas nie zepchnął z drogi ...
Zatrzymaliśmy się również się przy zamarzniętym stawie :)
Wycieczka krótka, ale fajna, i to z jakże fajnym towarzystwem :)
Chciałem jeszcze Monice, Anetce, Darkowi, Wiktorowi, Igorkowi, jak i Asiczce, Piotrkowi podziękować za ten wspaniale spędzony czas z Wami - było fantastycznie !!! :)
Kategoria do 50 km, w towarzystwie
Sobota, 2 stycznia 2010 • dodano: 04.01.2010 | Komentarze 10
Tegoż dnia spadł śnieg :) Dla mnie frajda :D
Niestety, tym razem Asiczka z Młynarzem musieli nas opuścić.
Zanim wyruszyliśmy na zimową wycieczkę na Zabrze, Darkowi naprawiłem hamulce, a przy swoim poprawnie skułem łańcuch.
Zatem w trójkę wyruszyliśmy i po chwili do nas (Kosma, Darek i ja) dołączył Dynio (czyli mój imiennik - Jacek), którego miałem przyjemność poznać i wspólnie pokręcić :)
Powitanie z Dyniem :)

Jazda po zaśnieżonej rowerówce w stronę Mikulczyc

Obejrzałem znane mi dotychczas z fotek wagoniki wbite w ścianę :)

Jak i charakterystyczną, zabytkową zabudowę Zabrza ...

... i stalowy dom :)
Oczywiście sprawdziłem z bliska - rzeczywiście ściany ma ze stali

Kolejną atrakcją był ciekawy skansen Luiza.

W tejże skansenie obejrzeliśmy wojskowe pojazdy, jak i cyknęliśmy wspólną fotkę :)

No ... takiej gigantycznej wieży ciśnień jeszcze nie widziałem :)

Oprócz powyższych atrakcji obejrzałem jeszcze parę innych, wrażenie na mnie zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz zrobił kościół Św. Józefa.
Po zwiedzeniu tegoż kościoła ruszyliśmy w drogę powrotną, a po dotarciu na Helenkę i wstąpieniu do domu Darka ... czas na grzańca :)
Dzięki Darku, jak i reszcie ekipy za fajne i zimowe zwiedzanie Zabrza :)
Kategoria do 50 km, w towarzystwie
Piątek, 1 stycznia 2010 • dodano: 04.01.2010 | Komentarze 6
Po fantastycznej zabawie sylwestrowej, dla mnie po raz pierwszy w życiu spędzonej w gronie bikestatsowych Przyjaciół nastała pora na wspólny noworoczny wypad.
Pierwsze kilometry w sezonie 2010 pokonałem w tym składzie :
- Asiczka
- Kosma
- Darek
- Piotrek
- Ja :)
Wyruszyliśmy na trasę dość późno i przy zapadającym zmroku, we mgle, na drogach mokro ... no cóż jeździć trzeba !
Już na samym początku pozytywnie mnie zaskoczyło ukształtowanie terenu, czyli co chwila podjazd i zjazd - w sam raz dla mnie :)
Radości z jazdy nawet nie popsuł mi źle skuty łańcuch (co jakiś czas przeskakiwał) :)
Jako cel obraliśmy Świerklaniec. Po dotarciu nad zbiornik Kozłowa Góra było już ciemno i prawie nic nie było widać ... więc zdecydowaliśmy się wrócić na Helenkę.
Po serii wspólnych fotek i śmiechu jazda w drogę powrotną i ... Darek złapał dwa kapcie :)

Noworoczna ekipa BS :)© JPbike
Po naprawie droga powrotna przebiegła spokojnie, z tym że ja i Młynarz wystrzeliliśmy do przodu :)
Wycieczka udana, najważniejsze jest to że byliśmy w świetnych humorach :)
Kategoria do 50 km, nocne, w towarzystwie
Czwartek, 31 grudnia 2009 • dodano: 31.12.2009 | Komentarze 17
Cóż mam napisać o tym wyjątkowym dla mnie rowerowym sezonie 2009 ... :)
Widzę że sporo z Was na tym fenomenie, jakim jest bikestats ciekawie podsumowuje a jakże udany sezon - więc i też coś napiszę :)
Kończący się ten sezon dla mnie, prawdziwego pasjonaty rowerowego był bardzo udany, zrealizowałem wszystkie swoje cele, i w dodatku z nadwyżką :)
- przejechałem ponad 10000 km (główny cel)
- dojechałem nad Bałtyk (275 km), i w dodatku w trudnych warunkach
- wraz z robinem wykręciłem pierwszą ponad trzysetkę (329 km)
- po raz pierwszy odbyłem kilkudniową wyprawę i to ze wspaniałym towarzystwem :)
- ilość osobiście poznanych bikestatowiczek i bikestatowiczów ... strasznie duża, pewnie rekordowa na BS :)
- zaliczyłem 13 maratonowych startów u trzech organizatorów (wyniki w ostatnim maratonowym wpisie)
- zadebiutowałem w maratonach rowerowych na orientację i spodobały mi się tego typu zawody :)
- w statystyce BS znalazłem się w top 50 :)
No i plany na 2010 też mam ambitne ...
- przejechać ponownie 10000 km :)
- zaliczyć cały golonkowy cykl i to na GIGA
- wystartować i dotrzeć do mety na górskiej etapówce MTB Trophy, ponoć już jestem zapisany :)
- wjechać na Śnieżkę w czasie między 1:10 - 1:20 :)
- zaliczyć 2 lub 3 starty u Grabka, w tym obowiązkowo w Karpaczu, by na jednej z moich ulubionych maratonowych tras zemścić się za pech :)
- powalczyć o dobry wynik na Bike Oriencie i jesiennym Harpaganie, jak i zaliczyć Nocną Masakrę :)
- odbyć przynajmniej kilkudniową wyprawę (jeszcze w planach, może Norweskie Fiordy, Alpy, lub po prostu Bieszczady)
- pokonać 400 km ... nie pisząc już o planowanej pięćsetce na trasie Poznań - Zakopane :)
- starać się znaleźć czas na wspólne wycieczki i treningi w doborowym towarzystwie :)
A dziś też krótko pojeździłem - na Pogorie 3 (Dąbrowa Górnicza:)) i ... w drodze powrotnej zerwałem hak i łańcuch.
Życzę Wam wszystkim wszystkiego dobrego i realizacji swoich celów w sezonie 2010 :)
Kategoria do 50 km, podsumowanie
Wtorek, 29 grudnia 2009 • dodano: 29.12.2009 | Komentarze 12
Mija niemal dokładnie rok, od chwili, gdy ostatnio wybrałem się na rowerową wycieczkę z tatanką :)
Ponownie zimową porą, tym razem wybraliśmy się do WPN.
Po dotarciu na umówione miejsce w Luboniu ruszyliśmy wspólnie nadwarciańskim szlakiem, na części ścieżki leżała lodowa nawierzchnia - skutek wczorajszego śniegu z deszczem i nocnych mrózów, nie odstraszyło to nas od dalszego kręcenia, a raczej tańcowania.
Reszta szlaku do końca (do Puszczykowa) była przejezdna.
Oto lodowisko na nadwarciańskim ... oczywiście tędy jechaliśmy :)

Tatanka dzielnie radzi na trudnej nawierzchni

Dalej dotarliśmy do Puszczykowa i zaczęliśmy pokonywać niemal całkowicie oblodzony podjazd w rejon Osowej Góry. Każde średnio mocne zakręcenie korbą powodowało kopyto.
Na górę oczywiście wjechaliśmy, bo skorzystaliśmy z mniej śliskiego pobocza.
Zjazd z Osowej nie był straszny, dało się spokojnie zjechać

Urok zimowego Wielkopolskiego Parku Narodowego :)

Przy skutym lodem Kociołku się zatrzymaliśmy na ciepłą herbatkę, batonika i ... :)

Dalej to jazda pięknym, czerwonym szlakiem wzdłuż Skrzynki i Góreckiego.
Dobrze że ten szlak nie był oblodzony.

Pałac, dyrekcja i muzeum WPN, w czasach wojny rezydencja Artura Greisera. Zimowa pora to najlepszy okres, na podziwianie tejże widoku.

Biker nad brzegiem Góreckiego, które nie było w całości zamarznięte

Tegoż dnia brama pałacu była otwarta i ... wpadliśmy obejrzeć :)

Widok na Wyspę Zamkową z przypałacowego ogrodu

Podziwialiśmy również sikory i ich oryginalne karmniki

Natomiast tuż po wyjechaniu z ogrodzenia pałacu zaliczyłem efektowną, lodową glebę i po upadku sunąłem jakieś 5 metrów :)
Poza tym upadkiem mam na koncie kilka bezupadkowych potknięć, a Anka jak wspominała zaliczyła dwa upadki.
Po wyjechaniu z WPN w Trzebawiu zrezygnowaliśmy z dalszej lodowej jazdy po terenie, nie było sensu jechać dalej z prędkością nie przekraczającą 10 km/h, nie wspominając już o walce z utrzymaniem równowagi.
Więc decyzja była prosta - na nieoblodzony asfalt.
I tak pojechaliśmy przez doskonale mi znane rejony: Trzebaw, Rosnówko, Walerianowo, Rosnowo, Chomęcice, Konarzewo, Dopiewiec, Dopiewo, Fiałkowo (pauza), Więckowice, Lusówko, Lusowo, Sady, Kiekrz (pauza i zapadał zmrok), Strzeszyn, Golęcin, Rusałka i po ciemku, przy ujemnej temperaturze wróciliśmy do swoich domów.
Wycieczka z dodatkiem lodowego treningu była udana - dzięki Anka :)
Kategoria do 100 km, w towarzystwie
Niedziela, 27 grudnia 2009 • dodano: 27.12.2009 | Komentarze 16
Trasa poznańskiego bikemaratonu jest dość urozmaicona i pewnie dlatego po raz kolejny wybrałem się tamtędy potrenować. Nigdy dość !
Aby dostać się na miejsce startu, czyli nad Maltę to muszę pokonać niemal całe miasto ... ale co tam, jeździć trzeba :)
Nocne przymrozki spowodowały że byłem pewien zamarzniętej, błotnej nawierzchni i nie myliłem się.
Wyruszyłem o 11, mając sprzyjającą (4 st.C) i prawie bezwietrzną, słoneczną pogodę - to bardzo dobrze bo spora część trasy biegnie przez otwartą przestrzeń.
Po dotarciu do większego lasu (Park Krajobrazowy Promno) skręciłem w leśną ścieżkę, biegnącą wokół Rezerwatu Przyrody Jezioro Dębiniec, ponoć jeszcze tam nie byłem.
Po chwili się zatrzymałem na tamtejszej plaży na batonika i podziwiałem drewniane umocnienia skarpy brzegowej.
Jezioro oczywiście było zamarznięte i dało się po nim chodzić :)

No i skorzystałem z tego singletrackowego zjeżdzika :)

Zamarznięte błoto nie tylko mi ułatwiało jazdę, ale i powodowało że cała terenowa trasa stała się wyboista ... czyli miałem kolejny poziom trudności

Gdzieś na wschodnim krańcu trasy, oczywiście ze mną w tle

Zjazd przez ciekawy, choć krótki wąwóz

Po wyjechaniu z większego lasu kręciłem wśród pól, przy powoli zachodzącym słońcu.
Natomiast dobrze już znany zjazd za Uzarzewem sprawił mi radość - myk myk w dół :)
Aha i wspomnę jeszcze o tym fragmencie błotnego odcinka - jak już pisałem, był zamarznięty i większych problemów z przejazdem tamtędy nie miałem, no oprócz stwardniałych kolein, na których łatwo było o wywrotkę.
Po dotarciu nad Maltę powoli ogarniało mnie stopniowe zmęczenie i do domu dotarłem spokojnie przy zapadającym zmroku i zadowolony ze sporej trasy.
Puls - max 179, średni 140
Kategoria do 100 km
Sobota, 26 grudnia 2009 • dodano: 26.12.2009 | Komentarze 0
Na drugi dzień świąt wyszedłem na rower bo ... planowałem :)
Wietrzna pogoda, dodatnia temperatura (ok. 4 st.C) i wczorajszy deszcz miały wpływ na kombinacje wariantu trasy przez WPN - kręciłem głównie tak, aby jak najdłużej mykać przez lasy, które dawały mi ochronę przed znacznym wiatrem, ale i tak walki z nim miałem sporo.
Dom - Luboń - jazda nadwarciańskim (po roztopach miękko się zrobiło, dodatkowy stopień trudności) - Puszczykowo - jazda Greiserówką (przyjemnie się tędy kręciło) - skręt do lasu w kierunku Wir (w końcu ujrzałem te dwa stare wiadukty) - Wiry - Luboń - Poznań ...
Puls - max 169, średni 142
Kategoria do 50 km







