top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 186633.23 km
- w tym teren: 67338.10 km
- teren procentowo: 36.08 %
- v średnia: 22.57 km/h
- czas: 342d 17h 47m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

  • dystans : 41.75 km
  • teren : 1.00 km
  • czas : 02:03 h
  • v średnia : 20.37 km/h
  • v max : 38.37 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Zimowy trening przez WPN

    Niedziela, 10 stycznia 2010 • dodano: 10.01.2010 | Komentarze 11


    Zima to ważny okres w przygotowaniach do startów - dlatego trenuję bez względu na warunki zarówno pogodowe, jak i drogowe (terenowe też).
    Na zimową jazdę chciałem wyciągnąć Jarka, partnera do wspólnych treningów, niestety nie mógł.
    Wyruszyłem w południe i poruszałem się głównie odśnieżonymi drogami asfaltowymi (nie do końca odśnieżonymi). Kierunek trasy - przez WPN.

    W drodze do Komornik ...
    Po takiej nawierzchni w większości kręciłem, dało się spokojnie jechać


    Na Greiserówce, dobrze że odśnieżonej, bo spodziewałem się raczej ubitej


    Z tęsknoty ... chciałbym skręcić w teren :)
    Niestety nie dało się tamtędy jechać, ilość śniegu - około 20 cm


    W drodze powrotnej zaczął padać śnieg z deszczem i wróciłem oblepiony lodem na kasku i na całym przodzie roweru.

    Dom - Plewiska - Komorniki - jazda Greiserówką - Puszczykowo - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Luboń - Poznań ...

    Puls - max 164, średni 134

    Kategoria do 50 km


  • dystans : 21.61 km
  • teren : 5.00 km
  • czas : 01:26 h
  • v średnia : 15.08 km/h
  • v max : 30.93 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Nocna zima w Poznaniu

    Sobota, 9 stycznia 2010 • dodano: 10.01.2010 | Komentarze 32


    Nie wiem co mnie pokusiło by bardzo późną i zimową porą (około 22) wyjść na rower. Może dlatego że chciałem zobaczyć własne miasto nocą i to zasypane śniegiem. Śniegu nasypało, tańcowania było mnóstwo, trochę wiało, zaliczyłem jedną glebę na Starym Rynku.

    Zimowa noc w Lasku Marcelińskim - niebo było takiego koloru :)


    Aleja Niepodległości w zimowej scenerii


    Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego


    Chyba po raz pierwszy w życiu ujrzałem prawdziwie zimowy Stary Rynek :)


    Do domu wróciłem krótko po północy.

    Kategoria do 50 km, nocne


  • dystans : 28.99 km
  • teren : 24.00 km
  • czas : 01:49 h
  • v średnia : 15.96 km/h
  • v max : 31.97 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Miękki i śnieżny standard

    Sobota, 9 stycznia 2010 • dodano: 09.01.2010 | Komentarze 11


    Po odespaniu ciężkiego tygodnia po 13 wyruszyłem na zimową trasę.
    Śniegu spadło sporo, i w dodatku był świeży i miękki - od razu, gdy ruszyłem spod domu, przez całą trasę rower tańcował na wszystkie strony, kręciło się ciężko. Ilość gleb - zero.
    Najważniejsze jest to, że te trudne i śliskie warunki nie zniechęciły mnie do szybszego powrotu. Taki już jestem :)

    Ale zaspa :)
    W oddali - modernizowany stadion Lecha


    Pięknie zaśnieżony fragment mojej standardowej trasy :)


    Napotkani rowerzyści - 4, a biegacze na biegówkach - ponad 30 ...
    W drodze powrotnej dopadła mnie śnieżyca, miałem szczęście bo wiało mi wtedy w plecy :)

    Puls - max 173, średni 143

    Kategoria do 50 km


  • dystans : 11.34 km
  • teren : 3.00 km
  • czas : 00:49 h
  • v średnia : 13.89 km/h
  • v max : 29.84 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Krótko, ale fajnie i śnieżnie :)

    Niedziela, 3 stycznia 2010 • dodano: 04.01.2010 | Komentarze 11


    W ostatni mój dzień sylwestrowego pobytu na Górnym Śląsku ponownie napadało śniegu i trzeba było chociaż troszkę pojeździć :)
    Czasu było niewiele, bo czekała mnie jeszcze 6 godzinna podróż autem do stolicy Wielkopolski ...
    Więc Darek z Kosmą wytyczyli małą asfaltową pętelkę.

    Zimowa jazda po coraz mniej czarnym asfalcie :)


    Po paru kilometrach asfaltowa droga była całkowicie zaśnieżona i śliska, więc zrezygnowaliśmy z planowanej pętelki i skręciliśmy na śnieżny teren do lasu


    Moi towarzysze dzielnie radzili na takiej śnieżno-terenowej nawierzchni :)


    Zimowy urok lasu ...


    W pewnym momencie nastąpiła krótka wojna na śnieżki między ...


    ... Moniką a Darkiem (ja też rzucałem) - zwycięsko wyszła KOSMA ! :)


    Po wyjechaniu z lasu kręciliśmy dalej po śnieżnej szosie w kierunku Helenki, po drodze jakiś wariat w Volvo V40 omal nas nie zepchnął z drogi ...
    Zatrzymaliśmy się również się przy zamarzniętym stawie :)

    Wycieczka krótka, ale fajna, i to z jakże fajnym towarzystwem :)

    Chciałem jeszcze Monice, Anetce, Darkowi, Wiktorowi, Igorkowi, jak i Asiczce, Piotrkowi podziękować za ten wspaniale spędzony czas z Wami - było fantastycznie !!! :)



  • dystans : 32.41 km
  • czas : 02:10 h
  • v średnia : 14.96 km/h
  • v max : 34.28 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Zimowe zwiedzanie Zabrza

    Sobota, 2 stycznia 2010 • dodano: 04.01.2010 | Komentarze 10


    Tegoż dnia spadł śnieg :) Dla mnie frajda :D
    Niestety, tym razem Asiczka z Młynarzem musieli nas opuścić.
    Zanim wyruszyliśmy na zimową wycieczkę na Zabrze, Darkowi naprawiłem hamulce, a przy swoim poprawnie skułem łańcuch.
    Zatem w trójkę wyruszyliśmy i po chwili do nas (Kosma, Darek i ja) dołączył Dynio (czyli mój imiennik - Jacek), którego miałem przyjemność poznać i wspólnie pokręcić :)

    Powitanie z Dyniem :)


    Jazda po zaśnieżonej rowerówce w stronę Mikulczyc


    Obejrzałem znane mi dotychczas z fotek wagoniki wbite w ścianę :)


    Jak i charakterystyczną, zabytkową zabudowę Zabrza ...


    ... i stalowy dom :)
    Oczywiście sprawdziłem z bliska - rzeczywiście ściany ma ze stali


    Kolejną atrakcją był ciekawy skansen Luiza.


    W tejże skansenie obejrzeliśmy wojskowe pojazdy, jak i cyknęliśmy wspólną fotkę :)


    No ... takiej gigantycznej wieży ciśnień jeszcze nie widziałem :)


    Oprócz powyższych atrakcji obejrzałem jeszcze parę innych, wrażenie na mnie zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz zrobił kościół Św. Józefa.
    Po zwiedzeniu tegoż kościoła ruszyliśmy w drogę powrotną, a po dotarciu na Helenkę i wstąpieniu do domu Darka ... czas na grzańca :)

    Dzięki Darku, jak i reszcie ekipy za fajne i zimowe zwiedzanie Zabrza :)



  • dystans : 30.17 km
  • czas : 01:36 h
  • v średnia : 18.86 km/h
  • v max : 41.89 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Noworocznie i w ekipie :)

    Piątek, 1 stycznia 2010 • dodano: 04.01.2010 | Komentarze 6


    Po fantastycznej zabawie sylwestrowej, dla mnie po raz pierwszy w życiu spędzonej w gronie bikestatsowych Przyjaciół nastała pora na wspólny noworoczny wypad.

    Pierwsze kilometry w sezonie 2010 pokonałem w tym składzie :
    - Asiczka
    - Kosma
    - Darek
    - Piotrek
    - Ja :)

    Wyruszyliśmy na trasę dość późno i przy zapadającym zmroku, we mgle, na drogach mokro ... no cóż jeździć trzeba !
    Już na samym początku pozytywnie mnie zaskoczyło ukształtowanie terenu, czyli co chwila podjazd i zjazd - w sam raz dla mnie :)
    Radości z jazdy nawet nie popsuł mi źle skuty łańcuch (co jakiś czas przeskakiwał) :)
    Jako cel obraliśmy Świerklaniec. Po dotarciu nad zbiornik Kozłowa Góra było już ciemno i prawie nic nie było widać ... więc zdecydowaliśmy się wrócić na Helenkę.
    Po serii wspólnych fotek i śmiechu jazda w drogę powrotną i ... Darek złapał dwa kapcie :)

    Noworoczna ekipa BS :) © JPbike

    Po naprawie droga powrotna przebiegła spokojnie, z tym że ja i Młynarz wystrzeliliśmy do przodu :)
    Wycieczka udana, najważniejsze jest to że byliśmy w świetnych humorach :)



  • dystans : 11.32 km
  • teren : 3.00 km
  • czas : 00:39 h
  • v średnia : 17.42 km/h
  • v max : 35.89 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Podsumowanie pierwszego pełnego sezonu z BS

    Czwartek, 31 grudnia 2009 • dodano: 31.12.2009 | Komentarze 17


    Cóż mam napisać o tym wyjątkowym dla mnie rowerowym sezonie 2009 ... :)
    Widzę że sporo z Was na tym fenomenie, jakim jest bikestats ciekawie podsumowuje a jakże udany sezon - więc i też coś napiszę :)

    Kończący się ten sezon dla mnie, prawdziwego pasjonaty rowerowego był bardzo udany, zrealizowałem wszystkie swoje cele, i w dodatku z nadwyżką :)

    - przejechałem ponad 10000 km (główny cel)
    - dojechałem nad Bałtyk (275 km), i w dodatku w trudnych warunkach
    - wraz z robinem wykręciłem pierwszą ponad trzysetkę (329 km)
    - po raz pierwszy odbyłem kilkudniową wyprawę i to ze wspaniałym towarzystwem :)
    - ilość osobiście poznanych bikestatowiczek i bikestatowiczów ... strasznie duża, pewnie rekordowa na BS :)
    - zaliczyłem 13 maratonowych startów u trzech organizatorów (wyniki w ostatnim maratonowym wpisie)
    - zadebiutowałem w maratonach rowerowych na orientację i spodobały mi się tego typu zawody :)
    - w statystyce BS znalazłem się w top 50 :)

    No i plany na 2010 też mam ambitne ...
    - przejechać ponownie 10000 km :)
    - zaliczyć cały golonkowy cykl i to na GIGA
    - wystartować i dotrzeć do mety na górskiej etapówce MTB Trophy, ponoć już jestem zapisany :)
    - wjechać na Śnieżkę w czasie między 1:10 - 1:20 :)
    - zaliczyć 2 lub 3 starty u Grabka, w tym obowiązkowo w Karpaczu, by na jednej z moich ulubionych maratonowych tras zemścić się za pech :)
    - powalczyć o dobry wynik na Bike Oriencie i jesiennym Harpaganie, jak i zaliczyć Nocną Masakrę :)
    - odbyć przynajmniej kilkudniową wyprawę (jeszcze w planach, może Norweskie Fiordy, Alpy, lub po prostu Bieszczady)
    - pokonać 400 km ... nie pisząc już o planowanej pięćsetce na trasie Poznań - Zakopane :)
    - starać się znaleźć czas na wspólne wycieczki i treningi w doborowym towarzystwie :)

    A dziś też krótko pojeździłem - na Pogorie 3 (Dąbrowa Górnicza:)) i ... w drodze powrotnej zerwałem hak i łańcuch.

    Życzę Wam wszystkim wszystkiego dobrego i realizacji swoich celów w sezonie 2010 :)



  • dystans : 97.25 km
  • teren : 30.00 km
  • czas : 05:13 h
  • v średnia : 18.64 km/h
  • v max : 42.28 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Na lodowisko w WPN :)

    Wtorek, 29 grudnia 2009 • dodano: 29.12.2009 | Komentarze 12


    Mija niemal dokładnie rok, od chwili, gdy ostatnio wybrałem się na rowerową wycieczkę z tatanką :)
    Ponownie zimową porą, tym razem wybraliśmy się do WPN.
    Po dotarciu na umówione miejsce w Luboniu ruszyliśmy wspólnie nadwarciańskim szlakiem, na części ścieżki leżała lodowa nawierzchnia - skutek wczorajszego śniegu z deszczem i nocnych mrózów, nie odstraszyło to nas od dalszego kręcenia, a raczej tańcowania.
    Reszta szlaku do końca (do Puszczykowa) była przejezdna.

    Oto lodowisko na nadwarciańskim ... oczywiście tędy jechaliśmy :)


    Tatanka dzielnie radzi na trudnej nawierzchni


    Dalej dotarliśmy do Puszczykowa i zaczęliśmy pokonywać niemal całkowicie oblodzony podjazd w rejon Osowej Góry. Każde średnio mocne zakręcenie korbą powodowało kopyto.
    Na górę oczywiście wjechaliśmy, bo skorzystaliśmy z mniej śliskiego pobocza.

    Zjazd z Osowej nie był straszny, dało się spokojnie zjechać


    Urok zimowego Wielkopolskiego Parku Narodowego :)


    Przy skutym lodem Kociołku się zatrzymaliśmy na ciepłą herbatkę, batonika i ... :)


    Dalej to jazda pięknym, czerwonym szlakiem wzdłuż Skrzynki i Góreckiego.
    Dobrze że ten szlak nie był oblodzony.


    Pałac, dyrekcja i muzeum WPN, w czasach wojny rezydencja Artura Greisera. Zimowa pora to najlepszy okres, na podziwianie tejże widoku.


    Biker nad brzegiem Góreckiego, które nie było w całości zamarznięte


    Tegoż dnia brama pałacu była otwarta i ... wpadliśmy obejrzeć :)


    Widok na Wyspę Zamkową z przypałacowego ogrodu


    Podziwialiśmy również sikory i ich oryginalne karmniki


    Natomiast tuż po wyjechaniu z ogrodzenia pałacu zaliczyłem efektowną, lodową glebę i po upadku sunąłem jakieś 5 metrów :)
    Poza tym upadkiem mam na koncie kilka bezupadkowych potknięć, a Anka jak wspominała zaliczyła dwa upadki.

    Po wyjechaniu z WPN w Trzebawiu zrezygnowaliśmy z dalszej lodowej jazdy po terenie, nie było sensu jechać dalej z prędkością nie przekraczającą 10 km/h, nie wspominając już o walce z utrzymaniem równowagi.
    Więc decyzja była prosta - na nieoblodzony asfalt.
    I tak pojechaliśmy przez doskonale mi znane rejony: Trzebaw, Rosnówko, Walerianowo, Rosnowo, Chomęcice, Konarzewo, Dopiewiec, Dopiewo, Fiałkowo (pauza), Więckowice, Lusówko, Lusowo, Sady, Kiekrz (pauza i zapadał zmrok), Strzeszyn, Golęcin, Rusałka i po ciemku, przy ujemnej temperaturze wróciliśmy do swoich domów.

    Wycieczka z dodatkiem lodowego treningu była udana - dzięki Anka :)



  • dystans : 94.02 km
  • teren : 60.00 km
  • czas : 04:16 h
  • v średnia : 22.04 km/h
  • v max : 49.78 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Poznańskim BM po raz ... :)

    Niedziela, 27 grudnia 2009 • dodano: 27.12.2009 | Komentarze 16


    Trasa poznańskiego bikemaratonu jest dość urozmaicona i pewnie dlatego po raz kolejny wybrałem się tamtędy potrenować. Nigdy dość !
    Aby dostać się na miejsce startu, czyli nad Maltę to muszę pokonać niemal całe miasto ... ale co tam, jeździć trzeba :)
    Nocne przymrozki spowodowały że byłem pewien zamarzniętej, błotnej nawierzchni i nie myliłem się.
    Wyruszyłem o 11, mając sprzyjającą (4 st.C) i prawie bezwietrzną, słoneczną pogodę - to bardzo dobrze bo spora część trasy biegnie przez otwartą przestrzeń.

    Po dotarciu do większego lasu (Park Krajobrazowy Promno) skręciłem w leśną ścieżkę, biegnącą wokół Rezerwatu Przyrody Jezioro Dębiniec, ponoć jeszcze tam nie byłem.

    Po chwili się zatrzymałem na tamtejszej plaży na batonika i podziwiałem drewniane umocnienia skarpy brzegowej.
    Jezioro oczywiście było zamarznięte i dało się po nim chodzić :)


    No i skorzystałem z tego singletrackowego zjeżdzika :)


    Zamarznięte błoto nie tylko mi ułatwiało jazdę, ale i powodowało że cała terenowa trasa stała się wyboista ... czyli miałem kolejny poziom trudności


    Gdzieś na wschodnim krańcu trasy, oczywiście ze mną w tle


    Zjazd przez ciekawy, choć krótki wąwóz


    Po wyjechaniu z większego lasu kręciłem wśród pól, przy powoli zachodzącym słońcu.
    Natomiast dobrze już znany zjazd za Uzarzewem sprawił mi radość - myk myk w dół :)
    Aha i wspomnę jeszcze o tym fragmencie błotnego odcinka - jak już pisałem, był zamarznięty i większych problemów z przejazdem tamtędy nie miałem, no oprócz stwardniałych kolein, na których łatwo było o wywrotkę.
    Po dotarciu nad Maltę powoli ogarniało mnie stopniowe zmęczenie i do domu dotarłem spokojnie przy zapadającym zmroku i zadowolony ze sporej trasy.

    Puls - max 179, średni 140

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 46.34 km
  • teren : 16.00 km
  • czas : 02:05 h
  • v średnia : 22.24 km/h
  • v max : 47.99 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Wietrzny trening

    Sobota, 26 grudnia 2009 • dodano: 26.12.2009 | Komentarze 0


    Na drugi dzień świąt wyszedłem na rower bo ... planowałem :)
    Wietrzna pogoda, dodatnia temperatura (ok. 4 st.C) i wczorajszy deszcz miały wpływ na kombinacje wariantu trasy przez WPN - kręciłem głównie tak, aby jak najdłużej mykać przez lasy, które dawały mi ochronę przed znacznym wiatrem, ale i tak walki z nim miałem sporo.

    Dom - Luboń - jazda nadwarciańskim (po roztopach miękko się zrobiło, dodatkowy stopień trudności) - Puszczykowo - jazda Greiserówką (przyjemnie się tędy kręciło) - skręt do lasu w kierunku Wir (w końcu ujrzałem te dwa stare wiadukty) - Wiry - Luboń - Poznań ...

    Puls - max 169, średni 142

    Kategoria do 50 km