top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 192122.89 km
- w tym teren: 69285.25 km
- teren procentowo: 36.06 %
- v średnia: 22.50 km/h
- łączny czas: 353d 23h 09m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357 south poland

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

  • dystans : 14.43 km
  • teren : 1.00 km
  • czas : 00:41 h
  • v średnia : 21.12 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Na pływalnie

    Sobota, 20 listopada 2010 • dodano: 20.11.2010 | Komentarze 9


    Można napisać że treningi do sezonu 2011 rozpoczęte :)
    Jak w tytule - na Chwiałkę się wybrałem, pierwszy raz rowerem.
    Z dostępnych godzin wybrałem ostatnią w sobotni dzionek - od 21:15 do 22:00, ludzi mało, miałem do dyspozycji cały tor - świetna sprawa :)
    Ostatni raz pływałem ... o ile pamiętam może na początku 2009 roku.
    Po takiej przerwie moja kondycja, jak i umiejętności pływackie pozostały bez zmian :)
    Oczywiście jak na początek - przez pierwsze 20 minut spokojniej, by się oswoić, a następnie to już non stop tam i z powrotem, przeważnie żabką i kraulem.
    Co do jazdy rowerem - by w drodze powrotnej, przy 5 st. C nie złapać przeziębienia, kręcę z chustą zakrywającą twarz i jest OK.

    Kategoria do 50 km, nocne


  • dystans : 84.88 km
  • czas : 03:49 h
  • v średnia : 22.24 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Praca ...

    Sobota, 20 listopada 2010 • dodano: 20.11.2010 | Komentarze 11


    Tygodniowy zbiór.

    Poniedziałek – o 5:30 temp. ponad 10 stopni, rewelacja jak na listopad :)
    Po powrocie – z tyłu w końcu zamontowałem błotnik, przy którym troszkę trzeba było nakombinować bo to … przedni błotnik :)

    Wtorek – rankiem w deszczyku, a na godzinę przed wyjściem z pracy dopadło mnie zmęczenie i jeszcze do tego wracałem na resztkach sił w deszczu z dodatkiem zimnego wmordewinda.
    Korki wszędzie masakryczne, nawet na bocznych uliczkach … A ja myk, myk :)
    Po tej deszczowej jeździe tyłek nareszcie suchy :)
    A po powrocie – wymiana zajechanych na maxa okładzin hamulcowych z tyłu.

    Środa – rankiem pięć stopni ciepła, jechałem w deszczyku. Powrót w mżawce.

    Czwartek – zarówno dojazd i powrót przebiegły w mżawce. Wracając dopadł mnie … kryzys, więc postój przy Żabce pomógł.
    Po pracy – majstrowania przy Accencie ciąg dalszy, założyłem stare Racing Ralphy, tylną przerzutkę XT starszego typu (prezent od wujka).

    Piątek – wreszcie bezdeszczowo.

    Sobota – bez rewelacji. Nienawidzę ... i tyle.

    W sumie - w tym tygodniu 58 godzin w robocie :(

    Kategoria do/z pracy


  • dystans : 60.12 km
  • teren : 16.00 km
  • czas : 02:18 h
  • v średnia : 26.14 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Poligon i Stare Kasyno w Biedrusku

    Niedziela, 14 listopada 2010 • dodano: 14.11.2010 | Komentarze 13


    Taką wyjątkową jak na listopad piękną pogodę trzeba wykorzystać :)
    Po pobudce (w południe :)) dość szybko wymyśliłem wycieczkę - przez Poligon i w końcu pokusiłem się obejrzeć opuszczone Stare Kasyno Oficerskie w Biedrusku.

    Przed wyjazdem wyczyściłem Treka z masy wysuszonego błotka - to był błąd :)
    No ... już na zatłoczonej zarówno rowerzystami, jak i spacerowiczami ścieżce, szczególnie na zacienionych miejscach leżała masa oblepiającego błotka - umorusałem się i swojego bika nieźle, z trudem rozpoznałem mknącego z przeciwka Konrada :)
    Sensacją na tejże standardowej trasie był niezwykły zwierzak - fotka u KeenJow'a :)

    Listopadowe popołudnie w drodze na Poligon © JPbike

    Ruiny Kościoła w nieistniejącej wsi Chojnica © JPbike

    Powyższe ruiny już sporo razy spenetrowałem - KLIK.

    Tramwaj na Poligonie ... © JPbike

    Z Katowic. Przyjechał ponad 300 km na własnych kołach ? :) © JPbike

    Wnętrze tramwaju ... :) © JPbike

    Ten czołg nieźle dostał w lufę :) © JPbike

    Zamek ... betonowy :) Dla potrzeb filmu "Ogniem i Mieczem © JPbike

    Kręcąc ostatnie kilometry na Poligonie spotkałem jadącego z przeciwka Jarka na swojej nowiutkiej szosie. Oj, długo nie widzieliśmy się :) Pogadaliśmy sobie i po raz pierwszy w życiu dosiadłem szosówki z prawdziwego zdarzenia (serio !!!).
    Rany, jakie to szybkie ... pora kupić własną ? :)

    W Biedrusku skręciłem na alejkę i bez najmniejszego problemu odnalazłem opuszczone Stare Kasyno Oficerskie.

    Stare Kasyno w Biedrusku © JPbike

    Stare Kasyno w Biedrusku © JPbike

    Stare Kasyno w Biedrusku. Wnętrze © JPbike

    Korytarz ze ścianami z pruskiego muru. Po prawej WC :) © JPbike

    Główna sala - tutaj grali w ruletkę i w karty ... © JPbike

    Okazały taras Kasyna © JPbike

    W czasach świetności Kasyno wyglądało właśnie ... KLIK :)

    Drogę powrotną odbyłem przy kolorowym zachodzie słońca ...

    Listopadowy zachód nad Rusałką © JPbike

    Dom - Rusałka - Strzeszynek - Kiekrz - Złotniki - przejazd przez Poligon - Biedrusko - Radojewo - Morasko - Suchy Las - Strzeszyn - Rusałka - dom

    V max - 42.76 km/h
    Puls - max 177, średni 144 (trochę podjeździków było)
    Przewyższenie - 240 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 29.87 km
  • czas : 01:20 h
  • v średnia : 22.40 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Praca ...

    Sobota, 13 listopada 2010 • dodano: 13.11.2010 | Komentarze 0


    Jazda w piątek i sobotę.
    Sobotni powrót z roboty przebiegł w deszczu.

    Kategoria do/z pracy


  • dystans : 43.13 km
  • teren : 2.00 km
  • czas : 01:38 h
  • v średnia : 26.41 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Przez WPN

    Czwartek, 11 listopada 2010 • dodano: 11.11.2010 | Komentarze 2


    Święto, dzień wolny - więc na rower.
    Dość późną porą (15:30) wyskoczyłem na rundę, bo poprzedniego dnia miałem 2.5 litrowe browarowanie, oczywiście imprezowo :)
    Pogoda niefajna, mokro, poniżej pięciu stopni ciepła, więc w większości padło na asfalt. Nie obyło się bez uwalania siebie i bika brudnymi kałużami i błotkiem. Powrót po zmierzchu.

    Dom - Plewiska - Komorniki - jazda Greiserówką ze skrętem terenem na brzeg Góreckiego - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - ul.Głogowska - dom

    V max - 38.43 km/h
    Puls - max 162, średni 134
    Przewyższenie - 161 m

    Kategoria do 50 km


  • dystans : 46.62 km
  • czas : 02:08 h
  • v średnia : 21.85 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Praca ...

    Środa, 10 listopada 2010 • dodano: 10.11.2010 | Komentarze 3


    Jazda w poniedziałek, wtorek i środę.
    Zimno, szaro, czasem deszczowo ... mimo tego jeździ mi się dobrze :)
    Kilometry zawyżone wtorkowym wypadem na myjnie na ul. Głogowskiej.
    Tym razem zamiast trasy do/z pracy przez Lasek Marceliński (błotko i inne świństwa) kręciłem ulicami, chodnikami przez Junikowo i Os. Kwiatowe, a szczególnie przypadła mi do gustu długa prosta i asfaltowa ścieżka rowerowa na ul. Szarotkowej.
    Efekt - krótszy o 500 m dystans, krótszy czas dojazdu, większa avs :)
    A najlepsze jest to: w drodze powrotnej tamtędy, gdzie mkąłem są same korki, mnie to nie dotyczy :)
    Chyba ... auta w tym roku nie kupię :)

    Kategoria do/z pracy


  • dystans : 43.15 km
  • teren : 29.00 km
  • czas : 01:58 h
  • v średnia : 21.94 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Na Morasko

    Niedziela, 7 listopada 2010 • dodano: 07.11.2010 | Komentarze 17


    Po odespaniu wczesnego wstawania i obmyśleniu trasy ruszyłem na najwyższe wzniesienie Poznania - Góra Morasko (154m).
    Jak widać ... ciągle mnie ciągnie na wszelakie górki, taki już jestem :)

    Listopadowo na trasie ... © JPbike

    Trochę błotka było. Po dokręceniu na szczyt po tamtejszych mokro liściastych, co za tym idzie trochę śliskich stokach zrobiłem dwie rundki typu XC ułożone wg własnego upodobania.
    Jazda oczywiście bez solidnego wysilania, właściwe treningi lada chwila się zaczną :)

    Na zjeżdźie z Góry Morasko. Technicznym :) © JPbike

    Dobijając do domu - zaczęło padać.

    Dom - Lasek Marceliński - Rusałka - Strzeszynek - terenem do Jelonka - żółtym rowerowym na szczyt Góry Morasko - kręcenie XC po tamtejszych fajnych stokach - Suchy Las - Strzeszyn - Rusałka - Lasek Marceliński - dom

    V max - 46.60 km/h
    Puls - max 168, średni 131
    Przewyższenie - 284 m

    Kategoria do 50 km


  • dystans : 72.51 km
  • teren : 29.00 km
  • czas : 03:36 h
  • v średnia : 20.14 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Praca ...

    Sobota, 6 listopada 2010 • dodano: 06.11.2010 | Komentarze 2


    Zbiór jazd do/z roboty od wtorku do soboty.
    Nienawidzę pracujących sobót !!!
    W piątek i sobotę - zmokłem.

    Kategoria do/z pracy


  • dystans : 34.35 km
  • teren : 19.00 km
  • czas : 01:19 h
  • v średnia : 26.09 km/h
  • v max : 40.35 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Runda Drogbasa :)

    Niedziela, 31 października 2010 • dodano: 31.10.2010 | Komentarze 2


    W taką piękną pogodę nie daję rady usiedzieć w domu, leniem to ja nie jestem, nawet podczas okresu roztrenowania, który powoli dobiega końca. Więc ruszyłem tyłek późnopopołudniową porą - początkowo miała być standardowa trasa, a jednak wybrałem rundę Drogbasa - a to dlatego bo ruszył się na BS :)
    Większość rundy, wliczając w to podjazdy w Kiekrzu z blatu pokonywałem.
    Dodatkowo spotkałem Maksa, tym razem spacerowicza, chwilę pogadaliśmy.
    Powrót znad Rusałki przy zapadającym zmroku, z postojem przy Żabce :)

    Puls - max 177, średni 134
    Przewyższenie - 123 m

    Kategoria do 50 km


  • dystans : 100.41 km
  • teren : 55.00 km
  • czas : 05:18 h
  • v średnia : 18.95 km/h
  • v max : 45.64 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Wielkopolska też ma górzyste trasy :)

    Sobota, 30 października 2010 • dodano: 31.10.2010 | Komentarze 20


    Kolejny z rzędu październikowy i słoneczny dzionek weekendowy skusił do zebrania ekipy i w drogę !
    Głównym pomysłodawcą trasy był Mariusz. Tym razem po zagadaniu postanowiliśmy wybrać się na północ, na mocno pagórkowate rejony Wielkopolski, do Szwajcarii Czarnkowskiej i dodatkowo zdobyć nieznacznie oddalony jeden z najwyższych szczytów WLKP - Gontyniec (192 m).

    Zanim zaczęliśmy kręcić wspólnie, trzeba było ekipę w składzie: Ja, Mariusz i Marek teleportować pociągiem do Wronek.

    No i ruszamy, żółtym szlakiem przez Puszczę Notecką © JPbike

    Leśne klimaty i ostre jesienne słońce © JPbike

    Zaczęły się podjeżdziki :) © JPbike

    Przerwa nad Jeziorem Białym © JPbike

    Czasem kręciliśmy po nietypowej nawierzchni ... © JPbike

    ... jak i poza ścieżką :) © JPbike

    Podjazd. Dobijamy do Szwajcarii ... :) © JPbike

    Przerwa przy zabytkowym budynku technicznym, zaraz będzie podjazd ... © JPbike

    Klosiu i Marc atakują sztywny podjazd ... © JPbike

    ... :) © JPbike

    A JPbike ? Oczywiście PODJECHAŁ :) © JPbike



    <lt;lt;lt;lt;feature=player_embedded


    Sylwetki bikerów przy neorenesansowym Zamku w Goraju © JPbike

    Na zjazdach jestem za szybki na załapanie ostrości :) © JPbike

    Przy sklepie w Pianówce i guma Marka :) © JPbike

    Jeszcze raz na górki mkniemy :) © JPbike

    Bardzo stromo. Mi udało się podjechać do miejsca, gdzie klosiu tkwi :) © JPbike

    Z takim górskim widoczkiem mieliśmy kolejną przerwę ... © JPbike

    ... na wyjątkowy napój Browaru Czarnków :) © JPbike

    Jazda w dół, iście golonkowy zjazd :) © JPbike

    Jest fajnie :) © JPbike

    Jesienny podjazd na Zamek Goraj © JPbike

    Trochę piachu, dało się bez większych problemów jechać © JPbike

    Jesiennie w Szwajcarii Czarnkowskiej © JPbike

    ....... :) © JPbike

    Szczyt kolejnego podjazdu :) © JPbike

    W sumie sporo pokręciliśmy po tamtejszych, krętych i świetnych ścieżkach, robiąc niezłe górskie pętelki na miarę golonkowego maratonu :)

    Następny cel - skocznia narciarska w Czarnkowie ...

    No, w WLKP też istnieje coś takiego :) © JPbike

    Niedawno tutejsza skocznia była wykorzystywana do zawodów Skoda MTB Langa - więc postanowiłem chociaż przez chwilę poczuć emocje zjazdowe po buli :)

    Najpierw trzeba sie wdrapać. Strasznie stromo i grząsko ... © JPbike

    Jazda w dół ! Miałem nawet grupkę kibiców :) © JPbike

    Spodobało mi się i ... jeszcze raz zjechałem po tym piachu :) © JPbike

    Kręcąc przez Czarnków do sklepu umiejscowionego na górce po raz pierwszy w życiu na wielkopolskiej ziemi ujrzałem znak 14% podjazd !

    Oto czysty dowód że w WLKP są niezłe podjazdy :) © JPbike

    Asfaltowo podążamy w kierunku Chodzieży © JPbike

    Na żłótym, zaczynamy wspinaczkę na Gontyniec © JPbike

    Końcówka podjazdu © JPbike

    Gontyniec (192 m) ZDOBYTY ! Jak widać - nieżle skoczyłem z radości :) © JPbike

    Pora na zjazd czerwonym do Chodzieży ... © JPbike

    Szlak biegnący w dół jest interwałowy, ale fajny © JPbike

    Tu nie dało się jechać, na szczęście to fragment :) © JPbike

    I tak po zjechaniu do miejscowości znanej z maratonu u Langa - Chodzieży dokręciliśmy na tamtejszy rynek (miejsce startu/mety), i jazda na dworzec, po drodze zahaczając o sklep spożywczy ...

    ... i w świetnych humorach wracamy do swoich domów :) © JPbike

    Całodniowy wypad na wielkopolskie i to spore pagórki był ARCYUDANY - stąd tyle fotek :)

    Dzięki chłopaki i do następnego !

    Przewyższenie - 945 m, nieźle jak na Wielkopolskę :)