top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 190464.36 km
- w tym teren: 68957.10 km
- teren procentowo: 36.20 %
- v średnia: 22.53 km/h
- łączny czas: 350d 08h 34m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

  • dystans : 69.16 km
  • teren : 40.00 km
  • czas : 02:48 h
  • v średnia : 24.70 km/h
  • v max : 48.52 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Na działkę i przez WPN

    Sobota, 7 maja 2011 • dodano: 07.05.2011 | Komentarze 3


    Dość późno ruszyłem - o 14:30.
    Najpierw najkrótszym wariantem na działkę, na obiad i czyszczenie Treka z pozostałości rychlebskiego błoteczka :)
    A powrót zaplanowałem mocno terenowy i przez WPN
    - z Trzebawia od razu terenem do Łodzi
    - kręciłem fragmencikiem Pierścienia Poznańskiego
    - czerwony szlak sprawił mi przyjemność :)
    - na Osową Górę miło się wjeżdżało niebieskim
    - zjazd z Osowej wykombinowałem z zakrętami i fajnym singielkiem
    - powrót szlakiem nadwarciańskim za którym stęskniłem
    - szkoda że mostek nadal zniszczony ... i to już rok :(

    Przewyższenie - 292 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 19.27 km
  • teren : 7.00 km
  • czas : 00:56 h
  • v średnia : 20.65 km/h
  • rower : Accent Tormenta 3
  • Praca ...

    Piątek, 6 maja 2011 • dodano: 07.05.2011 | Komentarze 0


    Po dłuższej przerwie wznawiam jazdy rowerem do/z pracy.
    Dość szybko jazda autem mnie znudziła i do tego te ceny paliwa ...

    A po robocie wyjazd do chrześniaka na imieniny.

    Kategoria do/z pracy


  • dystans : 67.65 km
  • teren : 30.00 km
  • czas : 03:30 h
  • v średnia : 19.33 km/h
  • v max : 57.17 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Rychlebska 30 MTB

    Poniedziałek, 2 maja 2011 • dodano: 07.05.2011 | Komentarze 9


    Kolejny dzień majówki w górach z poznańską ekipą maratonową.
    Pogoda wspaniała, w końcu wskoczyłem w krótkie BS-owe widzianko i myk w góry.
    Po śniadaniu i wyczyszczeniu napędu wyruszyliśmy w pełnym składzie - JA, Jacgol, Jarekdrogbas, klosiu, Maks, mlodzik i toadi69.

    Narada ekipy na Rynku w Paczkowie © JPbike

    Tym razem chłopaki zdecydowali że udamy się zaliczyć oznakowaną na stałe zielonymi strzałkami trasę maratonu Rychlebska 30 MTB.

    Asfaltowy myk, myk w góry ... © JPbike

    Już na powyższej dojazdówce do Javornika, Jarek który wczorajszego dnia przejechał rozjazdowe 30 km pognał ostro do przodu i peletonik szybko się rozerwał na trzy małe grupeczki, a ja znalazłem się w ostatniej :) Jak się później okazało zachowałem siły na wszystkie tamtejsze podjazdy – stąd spora ilość fotek robionych z przodu i to z dużej odległości :) Ten kto chociaż raz jechał etapówkę MTB Trophy wie o co chodzi :)

    Na pierwszym stromym podjeździe © JPbike

    Do góry, do góry ... © JPbike

    Ekipa na skalistym punkcie arcywidokowym :) © JPbike

    Uphillujemy dalej ... © JPbike

    Chwila postoju © JPbike

    Zadowolony Maks :) © JPbike

    Kolejna wspinaczka ... © JPbike

    Minutka postoju przed krótkim i widokowym zjazdem © JPbike

    Cała trasa to MTB-owska jazda typu góra-dół-góra-dół ... © JPbike

    Na tym zjeździe Zbyszek zaliczył OTB ... © JPbike

    Trochę czasu to trwało aby Zibi doszedł do siebie ... © JPbike

    W tym czasie mlodzik dal pokaz jazdy zarowno na tylnym, jak i przednim kole :) © JPbike

    Jeszcze tylko banan i w drogę :) © JPbike

    Kręcimy dalej ... © JPbike

    Kolejny postój w oczekiwaniu na skompletowanie ekipy :) © JPbike

    No ... jak widać - róźnice w górskiej formie są :) © JPbike

    Rozpoczynamy atak na Górę Borówkową © JPbike

    Fragmentami jechaliśmy golonkową trasą :) © JPbike

    Fotki autora tejże fotorelacji nie mogło zabraknąć :) © JPbike

    Najważniejsza przerwa na szczycie Borówkowej © JPbike

    Pora na czeski browar spożywany na wysokości 900 m :) © JPbike

    Tędy w dół, cześciowo trasą sobotniego maratonu © JPbike

    Arcywidokowo - po to się jeździ w góry :) © JPbike

    Przymusowy postój spowodowany kapciem mlodzika © JPbike

    klosiu strongman :) © JPbike

    Ćwiczenia siłowe Drogbasa :) © JPbike

    Ostro w dół ... © JPbike

    Zbyszek napiera ... © JPbike

    Spokojny szuterek :) © JPbike

    Ostatni ciężki i kamienisty podjazd © JPbike

    Pomykając ostro w dół asfaltami, okazaliśmy sie pomocni czeskiej Policji w wypchnięciu tego Subaru :) © JPbike

    Po zjechaniu do Javornika to już tylko sprinterska jazda resztkami sił do noclegowni © JPbike

    Pod wieczór Jacgol, klosiu i mlodzik wyruszyli do Poznania.
    A ostatniego dnia zaplanowaliśmy dalsze jazdy – chcieliśmy ponownie zaliczyć rychlebskie ścieżki – nici z jazdy i poniższe fotki wszystko wyjaśnią … :)

    Zima w maju ? © JPbike

    Majowy bałwan i jego twórca :D © JPbike


    Przewyższenie - 1286 m



  • dystans : 96.04 km
  • teren : 35.00 km
  • czas : 05:05 h
  • v średnia : 18.89 km/h
  • v max : 57.19 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Rychlebskie ścieżki

    Niedziela, 1 maja 2011 • dodano: 05.05.2011 | Komentarze 28


    O istnieniu czegoś takiego co w pełni pozwala poczuć prawdziwy smak kolarstwa górskiego pomijając golonkowe starty dowiedziałem się dzięki wpisowi samego Błażeja, czyli naszego wspaniałego admina bikestats :)
    Jedno co miałem wtedy na myśli - MUSZĘ TAM SIĘ WYBRAĆ !

    Korzystając z tego że majówkę połączoną ze startem w Złotym Stoku spędzałem w dość bliskiej odległości od tychże wspaniałych ścieżek, w końcu wraz z liczną ekipą poznańskich maratończyków, ruszyłem zażyć esencji MTB :)

    Początkowo tegoż dnia miał być ... zwykły rozjazd po wczorajszym maratonie.
    A jednak chęć zaliczenia rychlebskich ścieżek była niesamowicie silna :)
    Trochę chłodno było, więc wszyscy ruszyliśmy odziani na długo w kolorowe stroje.
    Ekipa liczyła sześciu członków - JA, Jacgol, klosiu, Maks, mlodzik i toadi69.

    No to jazda !
    Uwaga - ilość fotek ... 60 z 290 cykniętych tamtego dnia :)

    Narada ... nie wiem na jaki temat :) © JPbike

    Mkniemy w stronę czeskiej granicy © JPbike

    Już w Czechach ... coś takiego nas kusiło :) © JPbike

    Dobijamy do Javornika. W tle widoczny Zamek © JPbike

    Ekipa na przyzamkowym tarasie widokowym :) © JPbike

    Kręcimy dalej, podziwiając czeskie krówki :) © JPbike

    Daje znać że jest OK :) © JPbike

    Wiosennie ... © JPbike

    W stronę gór ... © JPbike

    Humory na trasie doskonałe :) © JPbike

    W pewnym momencie mnie i mlodzika skusil stromy podjazd, więc ... :) © JPbike

    Wjechaliśmy, chociaż do połowy. Też coś :) © JPbike

    Downhillowiec JPbike :) © JPbike

    Dojechalismy do Cernej Vody, skąd zaczynają się i kończą wspomniane ścieżki © JPbike

    Niespodziewanie spotkaliśmy mambę i Artura :) © JPbike

    Na początek - troszkę oznakowanego asfaltu © JPbike

    Peletonik zaczyna podjeżdżać terenowo ... © JPbike

    Coraz wyżej ... © JPbike

    Sporo bikerów - okazało się że Ci za nami to też wczorajsi maratończycy :) © JPbike

    Singletrackowa zabawa się zaczeła :) © JPbike

    Najpierw trzeba się trochę namęczyć na zawijasowych podjazdach © JPbike

    Takich mostków jest sporo ... © JPbike

    Uśmiech mlodzika mówi wszystko :) © JPbike

    Dzielny Maks ... © JPbike

    Fajne serpentynki z mostkami :) © JPbike

    Technicznie do góry, do góry :) © JPbike

    Niezłe wrażenia są jadąc tamtędy :) © JPbike

    Krótka pauza, by skompletować ekipę :) © JPbike

    Niektórym było cieżko ... © JPbike

    Artur w akcji :) © JPbike

    mamba :) © JPbike

    Kamienista końcówka podjazdu © JPbike

    W końcu, na ponad 800 m - początek zjazdu :) © JPbike

    Arcywidokowo i przemyślne kładki :) © JPbike

    Jazda tędy na HT to już wyższa szkoła techniki :) © JPbike

    Górna cześć zjazdu to istne hardcore :) © JPbike

    Dzięki takiej nawierzchni ryzyko zgubienia ścieżki jest znikome © JPbike

    Końcówka najtrudniejszego fragmentu. Chłopaki dają radę :) © JPbike

    Następny etap - troszkę mniej trudniejszy, co nie znaczy że łatwy © JPbike

    Zbyszek napiera po kamolcach jak pro :) © JPbike

    Klosiu, the professional ? :) © JPbike

    Chwilka postoju na ostrym zakręcie © JPbike

    Solidny trening techniki w wykonaniu Maksa :) © JPbike

    Im niżej, tym łatwiej ... © JPbike

    A jednak i w niższych patriach są i takie głazy do pokonania :) © JPbike

    No ... :))) © JPbike

    Końcówka nadal bardzo fajna :) © JPbike

    Super singielek :) © JPbike

    Ale fajnie było ... czuliśmy niedosyt :)
    I tak zjechaliśmy w dół, do Cernej Vody, gdzie na tamtejszym parkingu po rozmowie z mambą i Arturem zdecydowaliśmy się jeszcze pokonać w połowie łatwiejszy odcinek z mniejszą sumą przewyższeń.
    Zanim ruszyliśmy dalej ... wstąpiliśmy na CZESKI BROWAR :)

    Przerwa ... :) © JPbike

    Ruszamy dalej, na północ ... © JPbike

    Oto fragment łatwiejszej pętli © JPbike

    Górski strumień też można podziwiać © JPbike

    Ale fajnie :) Kręciłem tamtędy tak szybko że walnąłem w jedno drzewo i nabawiłem się ranki na ramieniu :) © JPbike

    Kumple też nieźle napierali :) © JPbike

    Srepentynka i lekko do góry © JPbike

    Fajne ujęcie mknącego klosia i mlodzika :) © JPbike

    Czesi to mają pomysły ... :) © JPbike

    Genialny sposób na ominięcie bagna © JPbike

    W końcu, naładowani MTB-owską adrenaliną po dotarciu na północny fragment łatwiejszej ścieżki skierowaliśmy się asfaltami w stronę polskiej granicy ...

    Peletonik w drodze powrotnej ... © JPbike


    Krótko podsumowując - JESZCZE TAM WRÓCĘ !

    Niebiosa zdają sie mówić, abym cześciej w góry sie wybierał :) © JPbike


    Przewyższenie - 1235 m



  • dystans : 79.11 km
  • teren : 75.00 km
  • czas : 05:10 h
  • v średnia : 15.31 km/h
  • v max : 61.56 km/h
  • rower : TREK 8500
  • MTB Marathon Złoty Stok

    Sobota, 30 kwietnia 2011 • dodano: 04.05.2011 | Komentarze 19


    Prawdziwe MTB rozpoczęte … NARESZCIE !

    No, nie widywałem się z górami, ani nie miałem okazji tam potrenować przez ponad pół roku, czyli od ostatniego ścigania, w grabkowym Karpaczu ...

    Do Złotego Stoku, a dokładniej do pobliskiego Kozielna zajechaliśmy dzień wcześniej w licznym EMED-owskim składzie: JA, Jacgol, Jarekdrogbas z Agą, klosiu, Maks, mlodzik, Rodman i toadi69.
    Nazajutrz, sobotniego dzionka zastanawiałem się z Jarkiem, czy nie jechać na miejsce startu (10 km) swoimi rumakami w ramach rozgrzewki. Wybraliśmy auto, i tak po zajechaniu na tamtejszy Rynek i złożeniu rowerów nastąpiła rozgrzewkowa jazda we dwóch na pierwszy długi podjazd, dokręciliśmy na wysokość ponad 600 m, nie było łatwo, tętno spore … Po czym nawrót zjazdowy na start, ale … stwierdziłem że wypadły mi okularki, więc wolniutko w dół mknęliśmy, w końcu swoje uvexy znalazłem, myk w dół, czasu do startu coraz mniej ... nagle Drogbas złapał z przodu gumę, od razu dwuosobowa wymiana dętki (niecałe 5 minut) i w efekcie zjechaliśmy w dół na zapełnione już sektory startowe na kilka minut przed ruszeniem peletonu. Do drugiego sektora wlazłem przeskakując przez barierkę i troszkę podenerwowany zdążyłem się przywitać z mniej i bardziej znajomymi twarzami, w tym z AdAmUsO, karmi, RafałemCSC, slecem, oraz z lemurizą1972 podziwiającą start giga.
    Prognozy zapowiadały deszcz, a było słonecznie i dość ciepło. No tak … nastawiłem się głównie na jazdę w gorszych warunkach … na efekty zbyt ciepłego ubrania długo nie musiałem czekać …
    No i start. Na początek długi i niezły, bo aż 8 km podjazd, na którym zaczęła się selekcja, przez kilka km kręciłem do góry wraz z Jarkiem, po jakimś czasie, będąc już dość wysoko, na tamtejszej serpentynie stwierdziłem że oddaliłem się od Drogbasa, no cóż, w górach trzeba jechać swoje. Dobijając do szczytu, przez coraz bardziej palące się wiosenne słońce zacząłem się grzać, a miałem na sobie podkoszulek z krótkim i ciepłą bluzę … Trudno, kręciłem dalej swoje …

    Na pierwszym podjeżdzie © JPbike

    Pierwszy stromy zjazd singielkiem, którego dobrze pamiętałem z zeszłego roku (błoto, błoto) zjechałem jak na wytrawnego technika na luzie, tyle że … poprzedzający mnie Gość (też z BS) się wywrócił, nie zdążyłem zareagować i najechałem na leżący rower i kontrolowane OTB zaliczone :) Szybko się pozbierałem i okazało się że kierownica wraz z mostkiem się lekko przesunęła, zatrzymałem się kilometr dalej i jakaś niecała minutka zleciała mi na poprawie ...

    MTB Marathon Złoty Stok 2011 © JPbike

    Dalsza jazda do zjazdu do Lutyni, gdzie znajdował się drugi bufet (sekundka postoju) przebiegła dla mnie równym tempem, bez rewelacji i praktycznie cały czas na swojej pozycji. No i osławiony podjazd na kulminację wysokościową trasy – na Górę Borówkową (903 m) okazał się dla mnie testem młynka 26 ząbkowego, uff udało się całość podjechać, choć nie było łatwo, kilka osób mnie załatwiło, grzałem się, grzałem się … Wreszcie usiany korzeniami i kamieniami techniczny zjazd z tymże szczytu – pewnie nie muszę pisać że dobrze mi się mknęło w dół :) Tylko w jednym miejscu podparłem - źle wybrałem wtedy tor zjazdu między kamieniami, no i wytrzymałem niezłe telepanie tyłka swojego HT-a :)

    Techniczny fragment zjazdu z Borówkowej © JPbike

    Na 28 km rozjazd mega/giga i tam, przy bufecie, przy którym oczywiście się zatrzymałem moim oczom ukazał się niedowierzający widok – mlodzik mnie doszedł ! Widocznie był w dobrej dyspozycji, albo ja w słabej … :) Wtedy zaczęła się jazda 40 km odcinkiem giga biegnącym po czeskiej stronie, tak jak pisali – banalnym, bo głównie po szerokich szutrach, wyjątki jednak były, jak na Golonkę przystało :) Mlodzik wyprzedził mnie dość szybko i powoli znikał mi z oczu. Wtedy, od tamtego momentu nie szło mi już tak dobrze :( Wyjątek był – a właściwie na fajnym singielku zjazdowym … :) Dalej z wielkim trudem utrzymywałem swoją pozycję, trwało to do trzeciego bufetu, gdzie napełniłem bidon i wrzuciłem do kieszonki dwa żele. Na iście ciężkim i liściasto-grząskim podjeździe w wąwozie tak ciężko mi się wprowadzało … że rywale mnie na piechotę doganiali i wyprzedzali, raz stanąłem na chwilkę by spożyć wspomniane żele, niewiele pomogły. W okolicach 65 kilometra, na przedostatnim długim podjeździe dogonił mnie Tomek, którego właśnie poznałem, chwilę pogadaliśmy i kolejny miły rywal powoli znikał mi z oczu :) Po chwili ktoś usiadł mi na kole … to Drogbas - w końcu dogonił mnie i ucieszył się :) Dalej kręciliśmy razem i po ostatnim bufecie, którego obaj ominęliśmy rozpoczęliśmy podjazd z najbardziej stromym fragmentem ...

    Ostatni i cieżki podjazd. Ten za mną to ktone :) © JPbike

    ... na którym nie dałem rady podjechać i do tego stanowczo za wcześnie zsiadłem z rumaka, a Jarek mi odjechał. Spacerując wtedy pod górę przez chwilę pogadałem z napotkanym Megowcem – Ludomirem. W końcu nastąpił długi zjazd szerokimi szutrami wprost na metę, poza wyprzedzeniem dwóch niebieskich nic specjalnego się nie działo i z racji braku technicznych fragmentów zjazd nie przypadł mi do gustu – tylko myk, myk w dół, a na koniec zauważyłem że jeden Gigowiec mnie dogania, przyspieszyłem resztkami sił i w końcu z dużą szybkością wpadłem na metę.

    108/189 - open giga
    43/73 - M3

    Strata do zwycięzcy open, jak i M3 - Bogdana Czarnoty - 1:33:06

    Mlodzik dołożył mi 7 minut straty (gratki), drogbas prawie 3 (gratki), a klosiu po problemach ze sztycą przyjechał 21 minut za mną, natomiast Rodman jadący na specowym fullu zameldował się na mecie po 39 minutach za mną.

    Ze swojej jazdy na pierwszym tegorocznym górskim maratonie jestem średnio zadowolony – ponad pół roku niejeżdżenia po prawdziwie górskich stokach zrobiło swoje, dopiero się rozkręcam … :)
    Z osiągniętego wyniku nie jestem zadowolony, z drugiej strony widzę jaką ostrą mam konkurencję, która widocznie w większości dobrze przepracowała zimę …

    Po maratonie tradycyjnie – makaron, miłe spędzanie czasu w licznym gronie golonkowych znajomych, DARMOWE PIWO !, mycie rowerów, oczekiwanie na wyniki, i w końcu tombola, nic nie wygrałem, a Jarek wygrał przyrząd do czyszczenia napędu i … postanowił mnie tym obdarować :) Miło :)

    No i Grzegorz dotrzymał słowa – jeżeli zwycięzca mega pokona trasę poniżej 2 godzin to przejdzie dookoła rynku na czworakach – tak się stało i przy licznym aplauzie publiczności zadanie wykonał :)

    Zabierzów odpuszczam, następny start w Krynicy Zdrój - mam porachunki z tamtejszą Górą Parkową, która okazała się dla mnie dwukrotnie pogromcą mojego sprzętu i zamierzam się zemścić ! I to bez względu na pogodę !

    Puls – battery out …
    Przewyższenie – 2645 m



  • dystans : 34.99 km
  • teren : 22.00 km
  • czas : 01:18 h
  • v średnia : 26.92 km/h
  • v max : 44.20 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Jedna Runda

    Środa, 27 kwietnia 2011 • dodano: 27.04.2011 | Komentarze 2


    No jedna, chciałem dwie, czasu brak ...
    Za Rusałką pewnie znudzony samotną jazdą doczepił się do mnie jeden wyprzedzony biker (pewnie z M4) i tak dość szybko jechaliśmy do końca Strzeszynka, po drodze wyprzedzając rodzinny peletonik Swatów, a po chwili mijałem z przeciwka Ryszarda, więc wszyscy mają w głowach Złoty Stok :)
    Po poniedziałkowej dwusetce zarówno nogi, jak i tętno ładnie pracowały :)

    Puls - max 170, średni 137
    Przewyższenie - 150 m

    Kategoria do 50 km


  • dystans : 203.09 km
  • teren : 100.00 km
  • czas : 07:37 h
  • v średnia : 26.66 km/h
  • v max : 63.90 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Pierścień Dookoła Poznania vol.3

    Poniedziałek, 25 kwietnia 2011 • dodano: 25.04.2011 | Komentarze 36


    Przygotowując się do maratonu w Złotym Stoku postanowiłem z Jarkiem walnąć w lany poniedziałek mocno urozmaicony Pierścień Poznański i to mocnym tempem !
    Dla mnie było to trzecie starcie z ringiem, a drugie wraz z Drogbasem.
    Kierunek jazdy - przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, poczynając od Kiekrza.

    Już po ruszeniu spod domu o 7:30, mając pochmurną pogodę i jakieś 12 stopni stwierdziłem że prędkościomierz nie działa - zapomniałem ustawić magnes, a to dlatego że Trekiem nie jeździłem od maratonu w Murowanej Goślinie. Na miejsce spotkania, przy pomoście w Strzeszynku zajechałem leciutko spóźniony. To nic :)

    No i ruszyliśmy, od razu ostro ...

    Na betonowych płytach w drodze do Sad © JPbike

    Już pierwszy skręt w teren spowodował że trzeba było mocno deptać w pedały i szybko zaczęliśmy się grzać ...

    Jak sie okazało - z piachem zmagaliśmy się na niemal każdym terenowym odcinku ... © JPbike

    Teren terenem, więc ciśniemy dalej ! © JPbike

    Na trasie wzdłuż Jeziora Niepruszewskiego © JPbike

    Pierwszą i dość krótką przerwę zarządziliśmy przy źródełku.

    Fragment Treka przy żródełku Żarnowiec © JPbike

    Drogbas na pagórkach za Tomicami © JPbike

    To już w WPN-ie :) © JPbike

    Po podjechaniu na Osową Górę © JPbike

    Przejazd przez mostek za Mosiną © JPbike

    Jazda całym południowym odcinkiem od Mosiny do Kórnika przebiegła z wmordewindem, dzięki częstym zmianom napieraliśmy non stop OSTRO !
    Przed Kórnikiem postój przy sklepie i w połowie trasy nastąpiła dłuższa przerwa przy tamtejszym zamku.
    No ... pierwszego lodzika w sezonie zaliczyłem :)

    Wypasione rumaki przy kórnickiej fosie przyzamkowej © JPbike

    Ruszając dalej zaczęło wychodzić zza chmur słońce. Miło :)
    Jadąc najnudniejszym, wschodnim odcinkiem biegnącym prawie w całości przez otwarte przestrzenie okazało się że wind znów nam utrudniał jazdę ...

    Piach, piach ... najbardziej znienawidzony wschodni fragment Pierścienia © JPbike

    Wschodnie krańce Pierścienia © JPbike

    Fragmentu błotka nie zabrakło :) © JPbike

    Prawie jak na górskim szlaku :) © JPbike

    Po 130 km całkiem dobrze mi się podjeżdżało :) © JPbike


    Dalsza jazda to najpierw przejazd przez Puszczę Zielonkę. Cały czas tempo nadal mieliśmy mocne, nadal zmagaliśmy się piachem. Za Dąbrówką Kościelną zgubiliśmy na krótko szlak i w środku lasu się zatrzymaliśmy na resztki jedzenia. Po 150 km zacząłem nie nadążać za będącym lepiej wypoczętym Jarkiem i od tego momentu do końca jechałem za Nim. Ogólnie nie było tak źle, dałem radę. Przejeżdżając przez poligon lewe kolano zaczęło mnie trochę pobolewać, zresztą nie pierwszy raz. W końcu nadal mocno deptając w pedały dokręciliśmy do Kiekrza, dalej do Strzeszynka gdzie nastąpił czas na wspólny browarek i stamtąd już do swoich domów.

    W sumie tak szybko na takiej mocno urozmaiconej trasie jeszcze nie jechałem :)

    Puls - ... pulsometr wariował, nierzadko pokazywał ponad 200 :)
    Przewyższenie - 858 m



  • dystans : 59.20 km
  • teren : 19.00 km
  • czas : 02:33 h
  • v średnia : 23.22 km/h
  • rower : Accent Tormenta 3
  • Na działke, spokojniej

    Niedziela, 24 kwietnia 2011 • dodano: 24.04.2011 | Komentarze 8


    Na poniedziałek zaplanowałem coś dłuższego z masą terenu, więc w niedzielę po wielkanocnym śniadaniu ruszyłem w południe spokojniejszym tempem na działkę wydłużonym wariantem - przez Rusałkę, Strzeszynek (tam oczywiste tłumy spacerujących rodzin), Kiekrz - tamtejsze podjazdy brałem z blatu, miło :)

    Mój Accent i w tle Jezioro Kierskie © JPbike

    Dalej przez Sady, Lusowo, Lusówko dokręciłem do Sierosławia, gdzie w rodzinnym gronie była kawa, ciacho i obiad, po czym ruszyłem dalej, też trochę dłuższym wariantem - przez Dopiewiec, Palędzie, Gołuski (jeden szosowiec z M5 mnie wyprzedził) i nagle, tuż przy budowanej obwodnicy dopadła nas chwilowa ale prawie huraganowa burza kurzowo-piaskowa, masakra, wiało czołowo tak mocno że ja i ten szosowiec przez kilka minut nie mogliśmy w ogóle ruszyć ...

    Szalejąca i chwilowa burza piaskowa ... © JPbike

    Z trudem udało się pstryknąć fotkę, kropiący przez chwilę deszcz z częstotliwością karabinu maszynowego i szalejący piasek spowodowały że zarówno cały ja, jak i rower w mgnieniu oka zostaliśmy oblepieni wiadomo czym :)
    Po tym pogodowym zawirowaniu szybko się rozpogodziło i ruszyłem na myjnię.

    V max - 60.29 km/h
    Puls - max 162, średni 114
    Przewyższenie - 214 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 102.54 km
  • czas : 03:36 h
  • v średnia : 28.48 km/h
  • rower : Accent Tormenta 3
  • Sobotnia stówka

    Sobota, 23 kwietnia 2011 • dodano: 23.04.2011 | Komentarze 5


    Wyjazd o 11-tej, kierunek - swoja setka na południe.
    Cel treningu był taki, by całą trasę przejechać bez postojów, w miarę przyzwoitym tempem oraz na jednym bidonie, dwóch batonikach. Ostatecznie zmuszony byłem przystopować przy dwóch przejazdach kolejowych, oraz na minutke na nieźle wmordewindowym południowym krańcu trasy tylko po to by batonika zjeść.
    Picie skończyło się na 70 km, kasy ze sobą nie miałem ...
    Dojechałem do domu na lekkim kryzysie głodowym i osiągając niezłą średnią.
    Posiłek regeneracyjny dość szybko postawił mnie na nogi.

    Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Drużyna - Nowinki - Pecna - Stare Tarnowo - Czempiń - Borowo - Gorzyczki - Nowy Gołębin - Donatowo - Błociszewo - Krzyżanowo - Manieczki - Boreczek - Przylepki - Esterpole - Brodniczka - Żabno - Żabinko - Mosina - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznań ...

    V max - 50.80 km/h
    Puls - max 165, średni 138
    Przewyższenie - 315 m

    Kategoria ponad 100 km


  • dystans : 34.15 km
  • teren : 25.00 km
  • czas : 01:27 h
  • v średnia : 23.55 km/h
  • rower : Accent Tormenta 3
  • Rozruch po rege ...

    Piątek, 22 kwietnia 2011 • dodano: 22.04.2011 | Komentarze 10


    Pora szykować się na prawdziwe MTB, w Złotym Stoku !
    No ... 79 km i 2777 m w pionie na giga - to mi się podoba :)

    Co do dzisiejszej jazdy - przejazd standardową trasą, dodatkowo zahaczyłem o brzeg Kierskiego. Pierwszy raz w sezonie odziany na krótko.

    V max - 45.10 km/h
    Przewyższenie - 129 m

    Kategoria do 50 km