Info o mnie.
- przejechane: 190464.36 km
- w tym teren: 68957.10 km
- teren procentowo: 36.20 %
- v średnia: 22.53 km/h
- łączny czas: 350d 08h 34m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 40
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1247
do 50 km - 1253
do/z pracy - 278
dron - 72
dzień wyścigowy - 252
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 181
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 252
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 118
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 465
Uphill race - 8
w górach - 328
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 405
wyprawy - 74
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2026, Czerwiec - 11 - 2
2026, Maj - 12 - 0
2026, Kwiecień - 10 - 0
2026, Marzec - 9 - 0
2026, Luty - 8 - 0
2026, Styczeń - 8 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Czwartek, 23 maja 2013 • dodano: 23.05.2013 | Komentarze 0
Tydzień regeneracyjny powoli dobiega końca.
Jazda od 19:20. Lasek Marceliński - Rusałka - Strzeszynek i powrót.
Dodatkowo dla frajdy mtb kilka odbić na podjeżdziki i zjeżdziki z korzonkami.
Przewyższenie - 158 m
Kategoria do 50 km
Niedziela, 19 maja 2013 • dodano: 19.05.2013 | Komentarze 14
Rankiem obudziłem się dobrze wyspany, pora na skromne śniadanko i myk do Złotego Stoku, miejscówki od kilku już lat otwierającej prawdziwe górskie ściganie u GG.
Przed startem robię kilkukilometrową rozgrzewkę na miłym podjazdowym szuterku (zjazd do mety). W sektorze tradycyjnie luz, śmiechy i przybijanie żółwików z masą znajomych. Dość blisko czołówki stoję i start. Przez pierwsze kilka km podjazdu na Jawornik Wielki wszystko gra tak jak powinno, zbytnio nie tracę pozycji. Trwa to do chwili gdy tętno skoczyło ponad 170 i mimo lekkiego zwolnienia nie chce spaść. Znając siebie wiem że z takim szybkim pikaniem może nastąpić zgon w drugiej części trasy. Zwalniam i oczywiście tracę stopniowo pozycje, w tym klosiu mnie wyprzedza i powolutku się oddala. Po wjechaniu na szczyt, tuż przed technicznym zjazdem jeden mnie wyprzedza, co powoduje że na stromym zjeździe zostałem przyblokowany i zmuszony jestem zjeżdżać całość w dół stanowczo za wolno jak na moje możliwości … Gdy tylko się poszerza i zaczyna długi szutrowy zjazd to cisnę w dół ile wlezie, okazuje się że nic tędy nie zyskuję i znowu coś tracę. Nie dziwię się, bo szybkie, szerokie i szutrowe zjazdy z łukami nie służą mojemu bardzo zwrotnemu Trekowi, są nawet problemy z podsterownością (zarzucanie przodem) i na wszystkich takich odcinkach, jakich tutaj jest sporo, aż do mety zmuszony jestem skupiać się na jeździe i by nie wyglebić. Na jednej zjazdowej nawrotce zaliczam nawet glebę z obtarciem łokcia przez wpadnięcie w banalną koleinę i po tym mówię sobie: „chłopie co jest z tobą ?, nie umiesz jeździć na rowerze ?” Dopiero po zjechaniu długiej i nudnej szutrówki zaczynam jakoś jechać, tętno się stabilizuje, tempo się zrównuje, czasem coś tam zyskuję. I tak dojeżdżam do bufetu z pomiarem czasu, staję tam i tankuję, bo picia w bidonach szybko ubywa, przy okazji biorę darmowy żel, który dał mi trochę powera na dalszą pętlę giga. Kawałek dalej, na kolejnym podjeździe dogania mnie dwóch, w tym były kolega teamowy (Maciej R.) i tak przez dłuższy czas jedziemy blisko siebie, co jakiś czas jeden z nas trzech się oddala i przybliża. Zauważam że na ciężkich podjazdach radzę sobie całkiem nieźle w stosunku do tych co mnie gonili na łatwiejszych podjazdach, a na półpłaszczyznach jedzie mi się gorzej i moi towarzysze uciekają. Gdy tylko w końcu docieram do sławnego już zjazdu czerwonym do Orłowca to przypominam sobie że rok temu właśnie tam złapałem dwa kapcie przez mocne walnięcie w kamienie. Tym razem udaje się zjechać szybko i sprawnie z jedną podpórką przy strumyku. Kolejny bufet i ponownie tankuję. Długi podjazd na ponad 800 metrową wysokość poszedł spoko i zaczynam wyprzedzać Megowców. Po pokonaniu nowego odcinka atak na Borówkową rozpoczęty. Całość podjechana, a jeden gigowiec przede mną na każdej stromiźnie robi butowanie. Pora na najtrudniejszy zjazd z masą kamieni, skałek i korzeni – całość poszła sprawnie :) Nawet nadgarstki zbytnio nie ucierpiały przez mocne trzęsawisko (dzięki wykonywanej pracy).
A po zjechaniu z Borówkowej, przy bufecie spotykam MaciejaBrace i pytam: "czy widziałeś klosia ?" i dostałem odpowiedź: "tak, jakieś 20 minut temu", a ja na to (po cichu) "ile ? łe jezu !" … Dostaję wtedy nie tylko szoku, ale i dobicia psychicznego, które jednak mnie nie złamało w pokonywaniu ostatniego i najcięższego podjazdu, na którym twardo kręcę do góry. Coś mnie jednak zatrzymało na końcowej ściance („dziś nóżki nie podają tak jak powinny”). W końcu trochę półwypłaszczenia i długi zjazd do mety, będący zarazem końcowym odcinkiem mini. Gdzieś tam strzałki mnie dezorientują i wraz z jednym gościem skręcam w nie tą ścieżkę i nawrotka po 300 metrach, przy tym tracę trzy pozycje. W końcu już tylko szybki szuterek wprost do mety, bez emocji pokonany. Po końcowej kresce podszedł do mnie Mariusz, faktycznie końcowe wyniki potwierdziły 20 minutową porażkę i to w górach ...
Po prostu to nie był mój dzień i tyle.
75/153 - open giga
32/69 - M3
Strata do zwycięzcy, jak i M3 (Bogdan Czarnota) - 1:23:21
Z jazdy i wyniku to średnio zadowolony jestem, liczyłem na stratę z rzędu godziny ...
Za sukces uznaję przejechanie całej trasy bez problemów kryzysowo - skurczowo - sprzętowych.
52 (23 M3) - klosiu - 4:42:23
75 (32 M3) - JPbike - 5:02:52
104 (46 M3) - jacgol - 5:24:28
121 (37 M2) - Marc - 5:40:30
138 (22 M4) - z3waza - 6:05:56 (1 guma)
145 (23 M4) - biniu - 6:18:45

MTB Marathon Złoty Stok 2013. Szaleniec zjazdowy :)© JPbike
Foto by Ela Cirocka.

Mknę gdzieś na końcówce© JPbike
Puls - max 174, średni 148
Przewyższenie - 2550 m (a mój licznik pokazał 2801 m :))
Kategoria maratony, MTB Marathon, w górach, dzień wyścigowy
Sobota, 18 maja 2013 • dodano: 19.05.2013 | Komentarze 4
Po popołudniowym dotarciu do agronoclegowni w Kozielnie wyruszyliśmy w czteroosobowym składzie (klosiu, MaciejBrace, Marc i ja) do Złotego Stoku i po wizycie w biurze zawodów padło na zrealizowanie pomysłu objechania pętli mini.

Startujemy na długi podjazd w doskonałych humorach :)© JPbike
Podjazd na Jawornik Wielki (870 m) trzech pokonało sprawnie (ja, klosiu i Marc), a zaczynający w tym sezonie górskie jazdy MaciejBrace zawrócił i udał się w drogę do Kozielna.

Końcówka 9 km podjazdu. Ładna stromizna© JPbike

Na szczycie Jawornika Wielkiego nagroda w postaci arcywidoczków :)© JPbike
Natomiast techniczny zjazd czerwonym, chociaż krótki również sprawnie poszedł.
Kawałek dalej zaskoczyły mnie pokaźne koleiny z błotnymi fragmentami, wyrobione przez drwali i trzeba było się skupiać, by nie wyglebić :)

Ano, mnkiemy dalej. Troszeczkę mountain błotka nie brakło :)© JPbike
Po dotarciu do rozjazdu kierującego mini do mety zaskoczył nas stromy, acz krótki zjazd i znów poszło sprawnie, po czym pomknęliśmy w po strzałkach w stronę mety. Po drodze spotykając znajome twarze (m.in ktone). Natomiast na szerokim i luźno posypanym szuterku (3 km zjazdu do mety) zauważyłem że klosiu na dużych kołach rozwijał szalone prędkości, a ja musiałem się skupiać na maxa by nie wpaść w poślizg na zakrętach ...
Po dojechaniu do zaparkowanego auta stwierdziłem że nigdy w życiu nie skuszę się wystartować na mini, strasznie za krótkie dla mnie :)
Przewyższenie - 572 m
Kategoria w górach, w towarzystwie, do 50 km
Piątek, 17 maja 2013 • dodano: 17.05.2013 | Komentarze 4
Takie tam przetarcie przed MTB w Złotym Stoku.
Od 17:30. Mix szlaków z moimi sinusoidami i zjazdem DH włącznie.
W WPN piękna soczysta zieleń i wspaniałe twarde dukty, tylko pomykać.
Chyba za mocno pomykałem, bo nie brakło kryzysika głodowego.
Powrót nadwarciańskim. W Luboniu spotkałem Jana Zozulińskiego, ten też do ZS.
W niedzielę sprawdzian formy w górach. Zobaczymy jak wypadnę :)
Puls - max 160, średni 130
Przewyższenie - 437 m
Kategoria do 100 km
Środa, 15 maja 2013 • dodano: 15.05.2013 | Komentarze 0
Trek doprowadzony do sprawności, na złom poszło 10 ogniw w łańcuchu.
Zapasowy hak doszedł, można napierać po górkach, korzonkach, wertepach, itp :)
Jazda od 18:50. Trening spoko, wszystko poszło sprawnie.
Puls - max 160, średni 134
Przewyższenie - 232 m
Kategoria do 50 km
Wtorek, 14 maja 2013 • dodano: 14.05.2013 | Komentarze 2
Start o 19:15. Standardowa pętla przez WPN.
Przed wyjazdem wymieniłem w sztywnym ładnie rozciągnięty przez zimowe jazdy łańcuch na troszkę mniej zużyty i już przy ruszaniu, albo mocnym deptaniu skakał sobie na blacie (do wymiany) i czasem na kasecie (do wymiany).
Na mojej pętli napotkałem kilku szosonów, w tym Mateusza Nowickiego.
A w Puszczykowie, w kierunku na Greiserówkę kolejny szoson, w stroju Tarisa, po przywitaniu podczepił się do mnie i tak mocno ciągnąłem go przez 8 km, na podjeździe na chwilę dał zmianę, wytrzymał ledwo 500 m i dalej już pocisnąłem na 117 metrowy szczyt, zostawiając gościa coraz dalej za plecami.
To był dobry moment treningu. Ale dziś nóżki podawały :)
Mimo niesprawnego napędu uzyskałem na nadal nieumytym po zimie góralu z błotnikami ładniutką średnią.
Kategoria do 50 km
Niedziela, 12 maja 2013 • dodano: 12.05.2013 | Komentarze 17
Zaczęło się przepalanko w Thule Cup XC.
W sezonie 2013 w kalendarzu widnieją jedynie 3 edycje. Cóż …
W roli kibica przyjechał super facet na rowerze – Jurek57 :)
Runda w Pniewach okazała się dość trudna i nie pozwalająca osiągać średnich prędkości z rzędu 20 km/h, głównie przez nawierzchnie. Ilość miniaturowych muld i ostrych zakrętasów niezliczona, organizatorzy ostatnio nawet dodali sztuczne przeszkody w postaci jednej kładki z kamieniami, zjeżdzika przez dwa stopnie o wysokości blisko 30 cm i parę wyprofilowanych zakrętów. Mi się podobała !
Po godzinnej rozgrzewce, na jakieś pół godziny przed startem Mastersów solidnie się rozpadało, będzie zabawa w błocie, to pewne, trudne warunki to ja lubię :)
Tym razem znanych cyborgów w mojej kategorii (m.in. Lonka, Górski) nie było widać, od razu humor mi się poprawił, jeszcze do tego mogłem na luzie stanąć w pierwszym rzędzie. Fajna sprawa i jest duża szansa na szerokie pudło.
Kto wie, może nawet pudło ! Debiutujący w Thule Cup XC klosiu ustawił się tuż za mną.
Start oczywiście odbył się w deszczu i od razu błotne chlapowisko poszło w ruch. Nie wystrzeliłem zbyt dobrze i wylądowałem gdzieś w okolicy 10 - 15 pozycji open. Po kilkaset metrach w butach już bulgotało płynnym błotkiem, okulary jeszcze przed startem powędrowały do kieszonki. Dzięki długiej rozgrzewce dość szybko złapałem swój rytm napierania, zaczynałem już wyprzedzać (3 osoby), a jeden stromy podjazd przez piach zmieszany z błotem sprawiał spore trudności w podjechaniu i z buta. Przy każdym hamowaniu wytwarzałem hałas :) I tak minęło pierwsze z pięciu kółek. Zacząłem drugie i już na pierwszym błotnym zakręcie łańcuch zaczyna się zaciągać w korbie, parę razy zwolniłem i coś nie tak, nie ujechałem 500 m, trzy razy stanąłem bo się zakleszczał, spojrzałem na napęd, po krótkiej chwili okazało się że wykrzywiłem ogniwo … i DNF :(
Fotka by Robert Kucza, z galerii pniewy-xc.pl

No i po zawodach. Nawet po defekcie dbam o wizerunek :)© JPbike

Łańcuch po defekcie© JPbike
Na szczęście nie ogarnęła mnie wtedy złość. Takie rzeczy w MTB się zdarzają.
A jak wracałem to Jurek nawet chciał użyczyć swojego Focusa, odmówiłem bo zniszczyłbym go w takim błotku :)
Jedno co będzie bolało … tegoż dnia miałem ogromną szansę na chociaż szerokie pudło.
Jak tylko orgi wstawią do netu wyniki to się dowiem który mniej-więcej byłbym na mecie …
UPDATE.
Kurek na swojej stronie podał wyniki i po analizie stwierdziłem że na mecie zająłbym miejsce 4-6 w kategorii i 7-10 w SuperMasters (open). Startowało 37 Mastersów.
Puls – max 170, średni 160
Przewyższenie – 107 m (na 5.5 km)
Kategoria Gogol MTB, XC, dzień wyścigowy
Niedziela, 12 maja 2013 • dodano: 12.05.2013 | Komentarze 0
Do Pniew dotarłem dość wcześnie, by solidnie się rozgrzać.
Najpierw kółko na XC - ciężko szło, nasapałem i zaskoczyła mnie dość trudna trasa.
Po tym parę asfaltowych km i jeszcze jedno kółko XC - już lepiej :)
Kategoria do 50 km
Sobota, 11 maja 2013 • dodano: 11.05.2013 | Komentarze 7
... o tytuł Mistrza Wielkopolski w XC :)
Dziś w pracy ... :/ #%!(!?/%!
Na kółka Nobby Niki założone.
Jazda od 16:30, praktycznie całą traskę pokropywało, temperatura przyjemna.
I tak - Lasek Marceliński, Ławica, Rusałka, Strzeszynek, Jelonek, Morasko, troszkę grzanka na ścieżkach cross country (trochę grząsko, na NN nieźle szło), rowerówką przez północne blokowisko, Park Sołacki, Rusałka, Ławica, Lasek Marceliński i do chaty.
Na moraskich ścieżkach chłopaki ostatnio stworzyli kamienny zjeżdżik. Wypróbowałem :)
Przewyższenie - 324 m
Kategoria do 50 km
Czwartek, 9 maja 2013 • dodano: 09.05.2013 | Komentarze 0
Start o 19:15. Standardowa pętla przez WPN.
Po opadach w WPN miałem do dyspozycji całą masę świeżego powietrza :)
A jadąc Greiserówką - wokół fajnie parujące krajobrazy.
Kategoria do 50 km







