Info o mnie.
- przejechane: 186399.27 km
- w tym teren: 67223.10 km
- teren procentowo: 36.06 %
- v średnia: 22.57 km/h
- czas: 342d 06h 25m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 39
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1205
do 50 km - 1243
do/z pracy - 278
dron - 68
dzień wyścigowy - 251
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 180
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 247
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 114
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 456
Uphill race - 8
w górach - 322
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 404
wyprawy - 74
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Niedziela, 8 września 2013 • dodano: 09.09.2013 | Komentarze 3
Skoro spędzamy niedzielny dzionek u stóp Karkonoszy, to czas rozjechać się po górkach i odesłać w zapomnienie zupełnie nieudany w moim wykonaniu wałbrzyski golonkomaraton. Pomysł na trasę spontaniczny i obowiązkowo z dodatkiem technicznych elementów. Ruszyliśmy przed 9-tą. Przejeżdżając przez okolice stadionu w Karpaczu wypatrzyliśmy stopniowo zjawiających się bikerów, okazało się że tegoż dnia organizują wjazd na Śnieżkę. Na początek podjazd do Karpacza Górnego, z tą różnicą że zamiast serpentyn podjeżdżaliśmy super stromym skrótem i oczywiście na młyneczkach. Następnie techniczna atrakcja - zjazd kultowym zielonym do Borowic. Po zjechaniu zupełnym przypadkiem natrafiliśmy na górskie zmagania szosonów (wypatrzyłem m.in. Radka Lonkę). Przebywając w rejonie d.w. "Łokietek" postanowiliśmy odszukać super stromą ściankę zjazdową. Sporo błądzenia było i żeśmy odpuścili dalszego szukania. Po tym pognaliśmy znanym z niedawnego bikemaratonu świetnym fragmentem zielonego, do Wodospadu Podgórnej. W Przesiece przerwa na browarki. Po tym czas na drogę powrotną. Dobrze znanymi duktami dokręciliśmy pod d.w. "Lubuszanin" i stamtąd czerwonym w stronę Karpacza. Na koniec kolejna techniczna atrakcja - zjazd sławnymi agrafkami. Wszystko tamtejsze, włącznie z najtrudniejszą nawrotką zjechałem. Natomiast okryty złą sławą sześcio-wykrzyknikowy uskok odpuściłem by nie zaliczać kolejnych szlifów :) W końcu już tylko myk w dół do szkoły w Ściegnach i czas wracać do Poznania. W sumie to był udany rowerowo dzień.

Tędy, obok Gołębiewskiego żeśmy jechali podjazdowo© JPbike

Wspinaczkowy atak na super stromej ściance© JPbike

Kultowy zjazd zielonym po AGD i RTV do Borowic :)© JPbike

A tu przypadkiem natrafiliśmy na górskie zmagania szosonów© JPbike

Browarek z kumplami - nasz standard rozjazdowy :)© JPbike

Techniczne ćwiczenia na czerwonym do Karpacza© JPbike

Na koniec sławne agrafki - ja wszystko zjechałem :)© JPbike
Przewyższenie - 1045 m
Kategoria do 50 km, w górach, w towarzystwie
Sobota, 7 września 2013 • dodano: 08.09.2013 | Komentarze 7
Po blisko trzech miesiącach powrót na golonkowe giga trasy, na moje miejsce.
Na miejsce, do Wałbrzycha zajechaliśmy z naszej świetnej noclegowni w Ściegnach w trzyosobowym składzie ProGoggli – Mariusz, Marek i ja. Brakło nam czwartego teamowca. Wielka szkoda bo byłaby szansa na walkę o dekorowaną generalkę …
Pogoda wspaniała, podczas rozgrzewki (zapoznanie się z końcówką) przekonuję się że w słońcu jest wręcz upalnie, no i tętno moje wysoko pika. Będzie ciężko.
Foto by Bartek Sufin.

Fajnie to postać przy linii swojego sektora :)© JPbike
No to o 10:30 start. Od razu długi podjazd w stronę Chełmca. Stawka giga dostojnie się rozciąga, prawie wszystkie twarze przed i za mną znam. Tętno błyskawicznie poszybowało w okolice 170-178 bpm i do samego szczytu nie chciało spaść, mimo chwilowego zwolnienia i kamienistego fragmentu na pych. Dla mnie to przepalanko jak w XC. Podjeżdżając tędy na wąskim fragmencie wyprzedza mnie klosiu, trochę nieładnie bo prawie zajeżdża mi drogę. Wreszcie zjazd, trochę techniczny, błyskawicznie i od razu załatwiam paru osobników. Po tym przeplatanka raz wąskich, raz szerokich szutrówek i singli. Poza tradycyjnymi szaleństwami na zjazdach idzie mi przeciętnie, cały czas utrzymuję swoją pozycję, a na podjazdach minimalnie tracę (muszę nad tym popracować). Pomykając tamtędy, klosia przez dłuższy czas widzę przede mną, ten stan trwa do pierwszego bufetu, zatrzymuję się bo z niewiadomego powodu samopoczucie moje się pogorszyło. Od tego momentu jedzie się gorzej, stopniowo spadam w dół, mimo żeli, izotoników i wody poprawy przez długi czas nie widać. Na 31 km wyprzedza mnie lider mega. Kawałek dalej, na długim i luźno kamienistym zjeździe coś podejrzanie zarzuca przodem, znowu sporo tracę. Na 37 km zatrzymuję się i zauważam spory ubytek ciśnienia w przednim kole. No to mam kolejny maratonowy kapeć. Pięknie. Odechciewa mi się ścigania i bez pośpiechu zmieniam dętkę jakieś 12 minut. Po tym ląduję w ładnym ogonie giga. W dalszym ciągu jedzie się źle, tak słabo że do mety udaje się wyprzedzić zaledwie ze 5 osób z giga, do tego dochodzi ból głowy i karku. Zanim docieram do powtarzalnej pętli giga (rzadkość u gg) to myślę o wycofaniu się. Ostatecznie decyduję się ukończyć królewski dystans, bez napinki i tak dojechałem do mety.
Wracając do trasy – podobnie jak rok temu i to mimo zupełnie zmienionej pętli mi się nie podobała, no poza paroma singlami i technicznymi zjazdami. Luźnych kamieni było tyle że nie wiem, a sporo stromych podjazdów okazało się praktycznie niepodjeżdżalnych przy takim stanie zmęczenia. Cóż, taki teren – taka trasa. Jechać trzeba.
74/89 – open giga
31/36 – M3
Strata do zwycięzcy, jak i M3 (tradycyjnie Bogdan Czarnota) – 1:43:39
Kłosiu wpakował mi miażdżące 35 minut !
Jazda i wynik w moim wykonaniu – jedna wielka LIPA.
Fotka by Ela Cirocka.

Tu jeszcze dobrze mi się jedzie, później było włóczenie się na zgonie© JPbike
Puls – max 178, średni 148
Przewyższenie – 2590 m
Kategoria maratony, MTB Marathon, w górach, dzień wyścigowy
Czwartek, 5 września 2013 • dodano: 05.09.2013 | Komentarze 1
Załatwianie pewnej sprawy spowodowało że na trening mogłem wyskoczyć po 18:30.
Musiałem się spieszyć, by zdążyć przejechać Rundę i wrócić przed zmierzchem.
Udało się częściowo, ostatnie kilometry kręcenia, przez Lasek Marceliński i moje osiedle przebiegły już prawie po ciemku.
Wkrótce kategoria "nocne" zostanie reaktywowana.
Teraz pora łyknąć browarka, wyczyścić napęd, założyć NN, spakować się i myk w góry, na ścig do Wałbrzycha plus niedzielny rozjazd.
Puls - max 160, średni 134
Przewyższenie - 220 m
Kategoria do 50 km
Wtorek, 3 września 2013 • dodano: 03.09.2013 | Komentarze 4
Od 18-tej. Warunki (pogoda i nawierzchnia) wręcz znakomite.
Na trasie było raptem kilka kałuż i jedno wciąż nieusunięte zwalone drzewo.
Puls - max 163, średni 137
Przewyższenie - 230 m
Kategoria do 50 km
Niedziela, 1 września 2013 • dodano: 01.09.2013 | Komentarze 3
Wietrzny dzionek, więc do lasu.
W planach była moja runda, pokonałem ją w 60-70% i po zjechaniu z Osowej Góry zarządziłem odwrót. Powód - niespodziewanie było sporo piaszczystych fragmentów zarówno na nadwarciańskim jak i w WPN. Wiele razy walczyłem o utrzymanie przyczepności, raz zakopałem się w piachu. Przydałoby się parę deszczowych dni.
Poza tym ostatnio Trek otrzymał nową kasetę Deore 11-32, łańcuch SRAM ze spinką i kółeczka przerzutki XT.
Puls - max 166, średni 134
Przewyższenie - 560 m
Kategoria do 100 km
Wtorek, 27 sierpnia 2013 • dodano: 27.08.2013 | Komentarze 2
Start o 18:30. Standardowa pętla przez WPN, w odwrotnym kierunku.
Kategoria do 50 km
Niedziela, 25 sierpnia 2013 • dodano: 26.08.2013 | Komentarze 2
Uklejnica - Poznań.
Start o 14:30, w domu o 22:40.
Jazda bez przygód, bez błądzenia.
Testowałem metodę postojów co 30-35 km i dojechałem bez zmęczenia.
No i najważniejsze - wiaterek mi sprzyjał :)
Kategoria ponad 100 km
Sobota, 24 sierpnia 2013 • dodano: 26.08.2013 | Komentarze 7
Zagadałem się z kuzynkami na rodzinny zlocik w Uklejnicy (woj. Kujawsko-Pomorskie).
Ja oczywiście rowerem, to jakieś blisko 200 km na wschód od Poznania.
Aby do tego doszło, w piątek do północy przywracałem Sztywną Birię do stanu używalności po wyprawie. Zmęczenie harowaniem w tygodniu tradycyjnie zrobiło swoje – nazajutrz zaspałem się 2 godziny. Po śniadaniu ruszyłem o 9:30.
O tej porze początkowo nic nie zapowiadało że tegoż dnia będę musiał stoczyć nierówną walkę z wiatrem …

Postanowiłem wydostać się z Poznania centralnie na wschód trasą BM© JPbike
Pomykając na zjeździe w stronę Kociałkowej Górki na sztywnym wytelepało tak, że chyba tam zgubiłem bidon z izotonikiem, co zauważyłem dopiero parę km dalej. Dobrze tylko że został mi drugi, nie pisząc już że w plecaku miałem bukłak z wodą. Po dojechaniu do nieznanego mi wiaduktu coś z mapą i rzeczywistością nie zgadzało się, nie wiedziałem skąd wzięła się ekspresówka S5 zamiast drogi, którą miałem jechać …
To nic, ruszyłem zgodnie z planem boczną szosą wzdłuż S5 do Wierzyc.

Tunele i wiadukty wzdłuż ekspresówki S5© JPbike
Po skręceniu wprost na wschód do Czerniejewa, zacząłem odczuwać wmordewind. Będzie ciężko.
W sumie jazda przez wschodnią Wielkopolskę to nuda, tak w kółko przez pola, wioski, miasteczka i non stop blacik.

Pałac w Czerniejewie© JPbike
Po dokręceniu w okolice Kleczewa pierwszy raz w życiu mogłem podziwiać pracującą odkrywkową kopalnię węgla brunatnego i sam węgiel jadący na taśmie gdzieś tam daleko …

Gigantyczne machiny do wybierania węgla brunatnego© JPbike

Ślesin. Jezioro Ślesińskie z ujściem kanału Warta - Gopło© JPbike
Po przekroczeniu 150 km walka z wiatrem dała mi mocno we znaki, nogi przestały pracować jak należy.
Od tamtego momentu przełączyłem się w tryb wycieczkowej jazdy, byle tylko dojechać do celu.

Tu zajechałem. Na liczniku ponad 180 km© JPbike
Na 15 km przed końcem trasy wyprzedziły mnie dwa auta z kuzynkami i ich rodzinami na pokładzie.
W Chodczy mój wydrukowany i niedokładny fragment mapy sprowadził mnie na nie tą drogę, w efekcie nadłożyłem parę ładnych km wokół, po drodze wypytywałem o właściwy kierunek trochę nietrzeźwego tubylca :)

Chłopaki na Wigry 3 wyjechali naprzeciw po wujka JPbike'a :)© JPbike
W końcu i z radochą dojechałem. Pierwsze pytanie od kuzynki Ani: „co chcesz do picia ?” PIWA !
Wieczorną kąpiel w jeziorze też zaliczyłem, bo w domku nie było natrysku :)

Wieczór i noc a jakże miło zleciały :)© JPbike
Kategoria ponad 200 km
Niedziela, 18 sierpnia 2013 • dodano: 19.08.2013 | Komentarze 13
Poprzedniego dnia do tej samej noclegowni, do Michałowic przyjechał na urlop josip z Olą i dzieciakami, co oczywiście spowodowało że tamten wieczór bardzo miło zleciał przy browarkach i jeszcze jakimś wysokoprocentowym trunku :) No i zagadaliśmy się na niedzielną jazdę, padło na zdobycie Szrenicy (1362 m), dotarcie do nieczynnej kopalni kwarcu "Stanisław" (1050 m), na Wysoki Kamień (1058 m) i na koniec frajda zjazdowa, czyli żółtym w dół, do tej pory mi nieznanym.
Skoro w planie jest Szrenica leżąca na terenie KPN to podobnie jak przy wypadzie na Śnieżkę trzeba było bardzo wcześnie wstać, pierwotnie planowaliśmy pobudkę o 4:30. Ja twardo wtedy spałem i nagle zbudził mnie o 5:30 klosiu.
W głowie mojej jeszcze troszkę szumiały promile, cóż jechać trzeba :)
Skromne śniadanie i na krótko po 6-tej można było ruszyć na tytułowy rozjazd.

Godzina 6:26. Górne Michałowice z pięknymi Karkonoszami w tle© JPbike
I tak jechaliśmy sobie przy wschodzie słońca górskim szuterkiem do Szklarskiej Poręby, na dolną stację wyciągu, a tam pusto, kolorowych śladów po wczorajszym maratonie już nie było. Po czym rozpoczęliśmy właściwą wspinaczkę.

Początkowy fragment czerwonego na Szrenicę jest masakryczny, z niepodjeżdżalnym fragmentem© JPbike

Ów podjazd, od Kamieńczyka to istna ścianka podjazdowa, no i ten wertepiasty bruk© JPbike

Im wyzej tym nawierzchnia lepsza. Ten mały punkcik na drodze to klosiu :)© JPbike

Dobijamy do Hali Szrenickiej© JPbike
Pod schronisko na hali jako pierwszy wjechał josip, po nim ja i na końcu klosiu.
Widocznie zmęczenie mocno górską jazdą w poprzednich dniach dało we znaki mi i Mariuszowi.

Chwila postoju na hali - na wysokości ponad 1200 m.n.p.m© JPbike

To już ostatnie metry na szczyt Szrenicy. Dwaj Mariusz !© JPbike

Przy schronisku. Szrenica na rowerze zdobyta !© JPbike
Na szczycie zjawiliśmy się na krótko po 8-mej, trochę wiało, temperatura oscylowała na poziomie 15 stopni.
Cały ten ze 4 km podjazd czerwonym od razu uznałem za najcięższy ze wszystkich mi znanych.

Na szczycie pora na arcywidoczki :)© JPbike

Moi kumple - wysokogórscy bikerzy z Wielkopolski :)© JPbike
Nadszedł czas na zjazd - od razu ostro, jak się puści klamki to rower przyspiesza gwałtownie.
Brukowano - wertepiasta nawierzchnia nie pozwala na rozwijanie szalonych prędkości.
Palenie klocków hamulcowych mamy zagwarantowane :)

Masakryczny fragment zjazdowy. Wytelepało nieźle© JPbike
Właśnie tam, na szybkim łuku znów miałem problemy z trakcją, Trek zamiast skręcać jechał na wprost (podsterowność), więc zjechałem bez szarżowania do Wodospadu Kamieńczyka, gdzie zatrzymaliśmy się i sprawdziłem przednie koło - po oględzinach stwierdziłem że koło łatwo wychyla się na boki, prawdopodobnie to wina słabszej sztywności amortyzatora w miejscu mocowania do piasty. Jak będę wybierał nowego 27.5" to pewnie skuszę się na sztywne osie, jakie ma klosiu.

Wodospad Kamieńczyka, tu właśnie woda spada w dół© JPbike
Dalej to udaliśmy się szlakiem ER2 wzdłuż torów i następnie w stronę Szklarskiej Drogi, by nią dotrzeć do nieczynnej kopalni kwarcu "Stanisław", po czym jazda na Wysoki Kamień, ponoć w obu miejscach jeszcze mnie nie było.

Ładna szoska i to na wysokości 1000 m.n.p.m© JPbike

Wysokogórski szuterek, tuż przy kopalni© JPbike

Kamieniołom kopalni kwarcu "Stanisław" w prawie całej okazałości© JPbike

Widok z Wysokiego Kamienia. Tam po prawej Szrenica, byliśmy tam :)© JPbike
Po tych wysokogórskich emocjach widokowych czas na długi zjazd żółtym przez Zakręt Śmierci i dalej do Piechowic.

Fragment zjazdu żółtym. Sama przyjemność jazdy mtb !© JPbike
Sam zjazd, o długości ze 5 km dostarczył sporo frajdy, po prostu to była wisienka na torcie !
W Piechowicach postój przy sklepie, a tam po ulicy co chwilę pomykali szosoni.
Na koniec ostatni podjazd - po gładkim asfalciku do kwatery. Czas na pożywne drugie śniadanie i kawę.
Po tym rozjeździe i bardzo udanym weekendzie w Karkonoszach wróciłem z klosiem do stolicy Wielkopolski.

Wykuty tunel na podjeździe do Michałowic© JPbike
Przewyższenie - 1540 m
Kategoria do 50 km, w górach, w towarzystwie, wysokie szczyty
Sobota, 17 sierpnia 2013 • dodano: 19.08.2013 | Komentarze 1
Dojazd - 10.95 km, 250 m podjazdów.
Powrót - 10.91 km, 140 m podjazdów.
Michałowice - Droga pod Reglami - końcówka trasy BM - szrenicki stok i na odwrót.
Wracając, ciężkawo szło, marzyłem o browarku, białeczku i węglowodanach :)
Kategoria do 50 km, w górach, w towarzystwie







