top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 186399.27 km
- w tym teren: 67223.10 km
- teren procentowo: 36.06 %
- v średnia: 22.57 km/h
- czas: 342d 06h 25m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

  • dystans : 61.28 km
  • teren : 34.00 km
  • czas : 02:33 h
  • v średnia : 24.03 km/h
  • v max : 51.40 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Niedzielny trip

    Niedziela, 13 października 2013 • dodano: 13.10.2013 | Komentarze 0


    Start popołudniową porą. Troszkę słońca i piękna jesień w lasach.
    Całą trasę tak miło się kręciło, to znaczy że forma jeszcze jest !
    Więc coś takiego co się zwie "roztrenowaniem" u mnie raczej nie istnieje ;)

    Dom - Lasek Marceliński - Rusałka - Strzeszynek - Jelonek - szosą przez poligon - Biedrusko - nadwarciańskim (piekielnie szybki, ja już wolę ten do Puszczykowa) - Naramowice - Cytadela (uphill amfiteatr wszedł gładziutko) - Park Sołacki - Rusałka - Lasek Marceliński - dom

    Przewyższenie - 295 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 53.46 km
  • teren : 25.00 km
  • czas : 02:23 h
  • v średnia : 22.43 km/h
  • v max : 54.29 km/h
  • rower : TREK 8500
  • WPN

    Sobota, 12 października 2013 • dodano: 12.10.2013 | Komentarze 9


    Mix szlakowy, podziwianie barw jesieni i troszkę mtb.
    Dojazd nadwarciańskim, wspinaczka na Osową Górę, Ludwikowo, rejon sinusoid, wzdłuż Kociołka, Góreckiego i powrót Greiserówką. W WPN i okolicach kręciło ze 10 sztuk mniej i bardziej znanych twarzy wielkopolskich ścigantów, spotkałem również siostry zakonne na rowerkach. Miły jesienny dzień, tylko ten niesprzyjający wiatr i brak słońca na ostatnich km popsuły przyjemność z jazdy.

    Barwy jesieni na stoku Osowej Góry © JPbike

    Troszkę techniki zjazdowo-zakrętowej © JPbike

    Coś nowego. Drezyna na opuszczonej stacji © JPbike

    Zapodaję fragment singla który będzie włączony do 2 edycji Sinusoid XC :) © JPbike


    I na koniec fotka sióstr zakonnych na rowerkach (w Puszczykowie) :)
    Zakonnice też dbają o kondycję :) © JPbike

    Przewyższenie - 376 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 41.53 km
  • teren : 12.00 km
  • czas : 02:03 h
  • v średnia : 20.26 km/h
  • v max : 32.98 km/h
  • rower : Sztywna Biria
  • Praca ...

    Piątek, 11 października 2013 • dodano: 12.10.2013 | Komentarze 0


    Trzydniowa zbiorówka (środa-piątek).

    Kategoria do/z pracy


  • dystans : 63.71 km
  • teren : 52.00 km
  • czas : 02:13 h
  • v średnia : 28.74 km/h
  • v max : 46.20 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Bikecrossmaraton Łopuchowo

    Niedziela, 6 października 2013 • dodano: 06.10.2013 | Komentarze 15


    Ostatni maraton w sezonie 2013. Dzień przed ścigiem przeczytałem zeszłoroczną relację Wojtka i od razu wiedziałem że będzie to superszybka ścigania w peletonikach i tak właśnie było :)
    Po zajechaniu na miejsce i załatwieniu formalności wykonuję ponad 10 km rozgrzewkę na długim odcinku asfaltowym. Jest dość zimno, pochmurno, poniżej 10 stopni, jadę odziany na długo, czyli z rękawkami i nogawkami.
    Dzięki dobremu wynikowi w Suchym Lesie mogę startować z pierwszego sektora i to z trzeciego rzędu. No i stawka mega poszła. Na początek jazda za radiowozem na aż pięciokilometrowym odcinku asfaltowym. Staram się trzymać w peletonie tak, by po skręcie w teren Puszczy Zielonki podczepić się do czołowej grupy. Udało się :). Powoli przesuwam się do przodu i napieram tuż za Magdą Hałajczak. Na piaszczystym fragmencie wpadam w niedobry i kopny tor jazdy, co powoduje małe zamieszanie w stawce i zmuszony jestem z całych sił gonić czołową 18 osobową grupę m.in. z Lonką, Boberem, Seba Swatem, Witkiewiczem, itp., myślałem że i josip również w niej jest, kolegi teamowego jednak nie było. Strasznie ciężko idzie mi ta gonitwa, tętno szaleje, trwa to do ok. 10 km trasy i z ulgą dochodzę ogon czołowej grupy, mogę przez chwilę odsapnąć. W sumie fajne to przeżycie jechać w czołówce :). Tradycyjnie zadaję sobie pytanie: „jak długo dam radę tak ostro gnać z nimi po wertepach i piaskach Zielonki ?”. W miarę upływu kolejnych wertepiastych kaemów tempo zaczyna wzrastać, grupa często się rozciąga i ponownie skleja, widzę jak Lonka, Bober i reszta ostro cisną. Jako pierwszy odpada Jan Dymecki, następnie ja, stopniowo tracę kontakt wzrokowy z czołówką, zresztą nie dziwię się i jadę dalej swoje. Szkoda tylko że nie daję rady dojść Hałajczakowej, za "słaby" jestem ;). Od tego momentu napieram sam, póki nóżki podają. Na jednym odcinku z masą ściętych gałęzi jeden patyk wpada w kasetę i muszę się zatrzymać. Wypracowana przewaga nad następną grupą okazała się niezła. Pierwszą rundę, będącą zarazem metą mini kończę w samotności. Ponownie na długim asfaltowym odcinku, będącym również mijanką zauważam następną grupę m.in. z josipem, Hulajem i motywuję ich do większego wysiłku :). Cisnę sam dalej, od czasu do czasu spoglądając w plecy i nadal pusto za mną. W okolicy 45 km i zgodnie z przewidywaniem grupa 7-9 osobowa ze znanymi mi twarzami dochodzi mnie i podczepiam się. Początkowo jadę w ogonie, by odpocząć i zebrać resztki sił na finisz, po jakimś czasie mieszam się w peletoniku. Największe problemy sprawiają piaszczyste fragmenty, niektóre tak kopne że trzeba było zejść z bike’a i podbiec. Napieramy, napieramy, po drodze dublujemy miniowców, powoli zbliża się meta, zaczyna się robić gorąco i nie wiadomo czy ktoś wystrzeli. Nie wystrzelił nikt, uff :). Jeszcze na końcowym asfalcie, na 500 m przed kreską jadę w tyle, za josipem, uruchamiam zmagazynowane resztki powera, wyprzedzam kilka sztuk, z impetem wpadam na stadion i tam jeszcze jednego, może dwóch łykam i finiszuje jako trzeci (równo z tym drugim) z mojej grupy. Udany finisz, ściganina A.D. 2013 zakończona i można się obijać :)

    20/93 – open mega
    5/32 – M3

    Strata do zwycięzcy (Paweł Bober) – 00:09:39, do M3 (Radek Lonka) – 00:08:25
    Wynik spoko, jazda spoko. Jeden bidon i brak żeli starczyło na dotarcie do mety bez kryzysu.
    Dla porównania - jakbym jechał mini to zająłbym odpowiednio 14 open i 3 M3 :)
    W roli kibica pojawił się nikt inny jak sam Jurek57 i super miło spędziliśmy czas.
    Aha ... w tomboli coś wygrałem - rejestrator samochodowy HD :)


    20 (5 M3) – JPbike – 2:13:39
    22 (6 M3) – josip – 2:13:40
    23 (3 M4) – Hulaj – 2:13:41
    37 (10 M2) – mlodzik – 2:19:58
    40 (11 M2) – jasskulainen – 2:20:36
    56 (20 M3) – kania76 – 2:32:00

    92 (2 K4) – JoannaZygmunta – 3:28:59

    Fotki by Mirek Sell.
    Moja grupa w akcji, tuż przed wpadnięciem na końcowy odcinek asfaltu © JPbike

    Ogień na finiszu ! © JPbike

    Puls – max 178, średni 156
    Przewyższenie – 330 m



  • dystans : 44.85 km
  • teren : 30.00 km
  • czas : 01:56 h
  • v średnia : 23.20 km/h
  • v max : 45.64 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Rozkrętka ...

    Sobota, 5 października 2013 • dodano: 05.10.2013 | Komentarze 3


    ... przed ostatnim wyścigiem w sezonie 2013.
    Pierwotnie w planach było kręcenie po śniadaniu po WPN, ale ...
    W piątek dość późno zabrałem się by doprowadzić Treka do sprawności, do wymiany:
    - suport, jeszcze przed Wolsztynem kręcił się z oporem
    - hak przerzutki, wygiął się i powodując krzywe położenie łańcucha
    - linka przedniej przerzutki, zaczynała pękać
    Podczas odkręcania haka wyrobiłem śrubkę i trzeba było ją rozwiercać, co z kolei spowodowało że urwałem hak.
    Gdy w końcu się udało to okazało się że nie mam podobnej śrubki zastępczej i odechciało mi się dalszego kombinowania. Poszedłem spać. W sobotę pojechałem po śrubki (market budowlany) i zrobione, tyle że ową śrubkę trzeba było skrócić. Przy demontażu korby rozwaliłem oba łożyska suportu, po prostu prawe łożysko wyleciało z mufy wraz z całą korbą, a lewe było tak zapieczone że były problemy z wybiciem. To nie koniec niefajnych chwil, w trakcie montażu linki przerzutki gdzieś wypadła sprężynka regulatora w manetce i trochę czasu zleciało na szukaniu ...
    Straciłem na tym wszystkim tyle czasu, że na rower udało się wyjść dopiero po 16:30.
    Co do trasy - Marceliński, Rusałka, Strzeszynek, moraskie ścieżki, Suchy Las i powrót przez Rusałke i Marceliński.

    Przewyższenie - 325 m

    Kategoria do 50 km


  • dystans : 41.75 km
  • czas : 01:30 h
  • v średnia : 27.83 km/h
  • v max : 47.00 km/h
  • rower : Sztywna Biria
  • Trening

    Czwartek, 3 października 2013 • dodano: 03.10.2013 | Komentarze 2


    Start o 18:30. Standardowa pętla przez WPN.
    Tlenik i kilka akcentów z mocniejszym depnięciem.

    Kategoria do 50 km, nocne


  • dystans : 28.51 km
  • teren : 4.00 km
  • czas : 01:22 h
  • v średnia : 20.86 km/h
  • v max : 31.33 km/h
  • rower : Sztywna Biria
  • Praca ...

    Czwartek, 3 października 2013 • dodano: 03.10.2013 | Komentarze 0


    Dwudniowa zbiorówka (środa i czwartek).

    Kategoria do/z pracy


  • dystans : 41.66 km
  • czas : 01:27 h
  • v średnia : 28.73 km/h
  • v max : 46.58 km/h
  • rower : Sztywna Biria
  • Trening

    Wtorek, 1 października 2013 • dodano: 01.10.2013 | Komentarze 4


    Start o 18:25. Standardowa pętla przez WPN.
    W Wirach położyli nowy asfalt, gładziutki i miło się pomyka tędy :)

    Kategoria do 50 km, nocne


  • dystans : 28.69 km
  • teren : 8.00 km
  • czas : 01:25 h
  • v średnia : 20.25 km/h
  • v max : 31.59 km/h
  • rower : Sztywna Biria
  • Praca ...

    Wtorek, 1 października 2013 • dodano: 01.10.2013 | Komentarze 0


    Dwudniowa zbiorówka (poniedziałek i wtorek).
    O 5:30, gdy ruszam jest tak zimno że ubrany jestem na zimowo.
    Dojazdy uliczne, powroty przez Lasek Marceliński.

    Kategoria do/z pracy


  • dystans : 70.56 km
  • teren : 69.00 km
  • czas : 03:13 h
  • v średnia : 21.94 km/h
  • v max : 44.20 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Kaczmarek Electric Wolsztyn

    Niedziela, 29 września 2013 • dodano: 30.09.2013 | Komentarze 10


    Drugi start u Kaczmarka. W tym sezonie w tym cyklu o nic nie walczę, więc dla mnie to bardzo dobry trening na koniec sezonu :)
    Niewiele brakło abym znów musiał startować z ostatniego sektora, w porę zajrzałem na regulamin, wysłałem maila i dali mi dwójkę.
    Po zajechaniu na miejsce, w Wolsztynie przywitała nas piękna słoneczna pogoda i miły chłodek, wręcz idealne warunki do ścigania. W trakcie załatwiania formalności startowych obok mnie stał uśmiechnięty Marek Konwa, no to będzie pierwsze starcie JPbike vs Konwa :).
    Na miejscu zjawiło się mnóstwo znanych mi twarzy ścigantów, w tym paczka ProGoggli w składzie: josip, Maks, Marc, mlodzik, z3waza, oraz seba284.
    Pięciokilometrową rozgrzewkę wykonuję najpierw sam, a następnie z biniem (m.in. krótkie sprinty do 49 km/h).
    W sektorze, jak widać poniżej – ustawiamy się na tyłach dwójki i tak żeśmy sobie pogadali o tym i tamtym :)

    Fotka by ASGO team.
    A tutaj to biniu coś fajnego opowiada :) © JPbike

    O 11 start, najpierw czołowy sektor poszedł (m.in. josip, mlodzik i z3waza), po 2 minutach odpalili dwójkę. Początkowo po brukowanej promenadzie z dwoma mostkami, by po chwili wpaść na długi singiel. Start z tyłów sektora i brak miejsca do wyprzedzania robi swoje, trochę tam tracę i atakuję tylko gdy jest na to dogodny moment. Po wpadnięciu do większego lasu można pocisnąć, ciężko idzie przebijanie się do przodu bo nadal tłoczno i jak się później okazało – większość wyprzedzanych przeze mnie to sami miniowcy. Widocznie całe top 50 stawki mega znalazła się w pierwszym sektorze ...

    Fotki by Strefa Sportu.
    Sprawdziłem w wynikach - 90% widocznych na fotce to miniowcy © JPbike

    Dopóki jest power to całkiem dobrze napiera mi się po leśnych wertepach :) © JPbike

    Podczas napierania w tłoku, na fajnych leśnych singlach, interwałowych, jakich tutaj jest pod dostatkiem poprzedzający zawodnicy ładnie mnie przyblokowywują i omal nie wyglebiają na piasku lub korzonkach tuż przede mną. To ma być drugi sektor ? Ten stan trwa do 20 km trasy, czyli do momentu niepełnego rozciągnięcia stawki. Napierając tędy, zanotowałem super udaną akcję wykoszenia ze 10-15 osób za jednym zamachem – na jednym zjeździe jako jedyny wybrałem trudniejszy tor - w piachu :)

    Foto by Rafał Głuszak.
    JPbike - szaleniec zjazdowy :) © JPbike

    W okolicy ze 25 km, na stromym piaszczystym podejściu doganiam z3wazę i wypytuję o josipa – jest daleko z przodu. Cisnę póki power jest. Na każdym technicznym i krętym odcinku widocznie coś tam zyskuję, a na tych szerszych i płaskich duktach trzymam się kogoś lub grupki. I tak dojeżdżamy do rozjazdu mini/mega. Wcinam jedynego posiadanego żela. Na drugiej rundzie początkowo jedziemy we trzech, po jakimś czasie dogania nas jeden w teamowej koszulce (Szymon Gabryelczyk). Fragment tego odcinka jest zbyt płaski bym mógł zaatakować. Gdzieś po ujechaniu 43 km, na interwałach powoli doganiamy mlodzika. Na krętym odcinku podejmuję udany atak, dwóch odpada, Szymon daje radę i łapie koło, po krótkim czasie i mlodzik podczepia się do nas. I tak przez jakiś czas trzy teamowe sztuki jadą jeden za drugim. Na jednym podjeździe narzucam mocne tempo i udaje się uciec kolegom. Od tego momentu następuje mocne samotne napieranie. W okolicy 55-60 km zbliżam się do Jana Dymeckiego, a po chwili do Magdy Hałajczak (obietnica spełniona :)). Poza tym zaczynamy dublować ostatnich miniowców. No i stało się, na jakieś 5-10 km przed metą odezwał się ... K-R-Y-Z-Y-S, nogi przestały pracować pełną parą, dwóch nieznanych mnie załatwiło, Jan i Magda zaczęli znikać z pola widzenia, no nie, walczę dalej na oparach do końcowej kreski, którą mijam bez emocji. Pojedynek teamowy przegrałem z josipem o 4 minuty i 10 sekund.

    59/116 – open mega
    23/41 – M3

    Marek Konwa (zwycięzca open) wpakował mi 41 minut i 20 sekund straty :-/
    Do zwycięzcy M3 (Rafał Chmiel) straciłem 32 minut i 19 sekund.
    Obie straty masakryczne, wynik mnie nie zadowala. Poziom u Kaczmarka widocznie wysoki.
    Puszczanie mega z mini razem, nawet z 2 sektora, na takiej trasie z dużą ilością singli pokazało że mimo ciągłego wyprzedzania aż do rozjazdu miałem sporo wątpliwości odnośnie zajmowanego miejsca w stawce mega.

    Foto by DataSport.
    Metę mijam z opuszczoną głową i na oparach © JPbike

    Puls – max 175, średni 158
    Przewyższenie – 710 m