Info o mnie.
- przejechane: 186399.27 km
- w tym teren: 67223.10 km
- teren procentowo: 36.06 %
- v średnia: 22.57 km/h
- czas: 342d 06h 25m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
-
Bike Maraton - 39
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1205
do 50 km - 1243
do/z pracy - 278
dron - 68
dzień wyścigowy - 251
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 180
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 247
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 114
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 456
Uphill race - 8
w górach - 322
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 404
wyprawy - 74
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
-
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Poniedziałek, 6 stycznia 2014 • dodano: 06.01.2014 | Komentarze 2
Zbyt długo pospałem, aż do 10:40, im więcej dni wolnych to ja tak nierzadko mam :)
W końcu udało się ruszyć dopiero po 13:20, słońce już wisiało trochę nisko.
Planowałem coś ambitniejszego, nici z tego i padło na tytułowe Rundy.
Po nocnym deszczu na popularnej trasie (Rusałka-Strzeszynek) leżało niemało wydeptanego błota o wodnej konsystencji, o ilości spacerowiczów tędy w wolny dzień nie wspomnę. Terenowa Runda Drogbasa jest tak ułożona że na oko jedynie 5% jej długości biegnie na ruchliwych fragmentach, więc spoko można pomykać. Nasiąknięta i czasem śliska nawierzchnia podniosła mi poziom trudności zarówno siłowej jak i koncentracyjnej. Wracając, na górce w Lasku Marcelińskim postanowiłem sprawdzić fragmencik singielka należącego do tworzonej pętelki Marcel XC - jest całkiem spoko.
Wróciłem oczywiście ładnie uświniony - dla mnie to normalne jak na zatwardziałego mountainbikera przystało :)
Puls - max 170, średni 143
Przewyższenie - 410 m
Niedziela, 5 stycznia 2014 • dodano: 05.01.2014 | Komentarze 3
Start o 12:15. Pętla na południowych rewirach treningowych.
Bez przygód, mały ruch aut, pogoda bardzo dobra do jazdy. W pewnym momencie okazało się że na planowanej pętli nie zmieszczę się w założonych 3h, więc musiałem najpierw zmodyfikować trasę i jeszcze do tego dokręcać po ulicach :)
Dom - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Drużyna - Grzybno - Brodnica - Sulejewo - Żabno - Żabinko - Mosina - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Starołęka - Dębiec - dokrętka uliczna do 3h - dom
Środa, 1 stycznia 2014 • dodano: 02.01.2014 | Komentarze 12
Mamy pierwszy dzień stycznia, kto by pomyślał że tegoż dnia da się zbudzić o 5:40, zjeść skromne i pożywne śniadanie, wpakować do auta rowery i jazda 200 km pustawą drogą (z wiadomego względu :)) z Poznania do Złotoryi, na Pogórze Kaczawskie i tam pojeździć sobie ze 5 godzin na rowerze po górkach ?
A jednak pogoda na przełomie roku sprawiła nam, rowerzystom sporą niespodziankę, co skrzętnie postanowił wykorzystać Mariusz, który wpadł na kuszący pomysł - najpierw się zastanawiałem, po czym bez wahania skusiłem się na taki oto noworoczny wyjazd na nieznane nam rowerowo do tej pory Pogórze Kaczawskie, a dokładniej do Parku Krajobrazowego Chełmy z atrakcjami w postaci Krainy Wygasłych Wulkanów.
Po spoko zajechaniu na miejsce, na parking przy zboczach Wilczej Góry, przed 10-tą, przy temp. na poziomie zera i przymrozku w zacienionych miejscach od razu ruszyliśmy na porządny podjazd.

Wilcza Góra (367 m) na dzień dobry :) © JPbike

Gdzie jest szlak ? Pomoc miejscowych jest nieodzowna :) © JPbike
Po czym skierowaliśmy się na czerwony szlak, który towarzyszył nam przez dłuższy czas.
Niektóre podjazdy były bardzo przyjemne, a inne ciężkie, młynki poszły w ruch (u mnie 24/32).
Stare oznaczenia tegoż szlaku czasem nam znikały, drobne zgubki były, to nic, fajnie odkrywać nowe okolice.

Skansen Górniczo-Hutniczy w Leszczynie © JPbike

Na trasie mijaliśmy sporo starych poniemieckich obiektów © JPbike

Wpadamy w podgórski teren © JPbike

Jazda tędy na góralu w taką piękną pogodę to sama przyjemność :) © JPbike

W Stanisławowie. Czasem pomykalismy po czymś takim białym :) © JPbike

Klosiu z bananem na twarzy pokonuje mało uczęszczany szlak © JPbike

Pięknie tam :) © JPbike

Nic, tylko pomykać :) © JPbike
W pewnym momencie zgubiliśmy szlak, w efekcie dokręciliśmy na to samo miejsce gdzie zaczynaliśmy podjazd :)
Tak się złożyło że postanowiliśmy ponownie wjechać na tą samą górę (Górzec, 445 m) najpierw niebieskim, a następnie zielonym, który okazał się wybitnie podjazdową drogą krzyżową. Stromizna konkretna, heroicznie walczyliśmy by wjechać, udało się (pomijając chwilkę stopu na środkową fotke i dwie podpóreczki), ciężko było, a na szczycie można było się poczuć jak napis jednej z ostatnich stacji (Jezus przybity do krzyża) :)




Na szczycie Górca (445 m) trafiły się nam takie arcywidoczki © JPbike
Po jakimś czasie okazuje się że dość krótki styczniowy dzień zmusza nas do skrócenia trasy i w Myśliborzu rozpoczęliśmy drogę powrotną żółtym szlakiem. Temperatura po 13-tej skoczyła do 6°C (w słońcu pewnie więcej) co oczywiście spowodowało że niektóre fragmenty były błotniste, ale i tak było wesoło :)

Skalne ściany w Wąwozie Myśliborskim © JPbike

Nasz szlak (żółty) czasem biegł tędy :) © JPbike

Dobijamy do Czartowskiej Skały (463 m) © JPbike

Spojrzenie z bliska na wygasły wulkan © JPbike

Na ponad 400 m płaskowyżu. Stamtąd dostrzegliśmy Śnieżkę (poza kadrem) © JPbike
I tak naładowani bardzo fajnym styczniowym tripem po górkach zajechaliśmy wprost w dół do zaparkowanej fury.
Droga powrotna do Pyrlandii przebiegła spoko - w domu zameldowałem się o 19. Udany rowerowy początek roku :)
Przewyższenie - 1467 m
Wtorek, 31 grudnia 2013 • dodano: 31.12.2013 | Komentarze 8
Po 13:30. Ochłodziło się, przyszedł przymrozek, a u mnie w słońcu aż 13 stopni :)
Pętelka na swój stary standard - Marceliński, Rusałka, Strzeszynek i powrót.
Ludzi mało, paru biegaczy i rowerzystów, atrakcją było spotkanie morsa przy pomoście w Strzeszynku, jak i dwóch biegaczy na terenowych nartorolkach. Ogólnie dziś luźna jazda bez napinki póki mam wolne, a jutro szykuje się fajny trip.

Taki tam przymrozek był © JPbike

Nad Rusałką. Ostatni dzień grudnia 2013 dobiega końca © JPbike
Sezon rowerowy 2013 dobiegł końca. Przejechałem 12742 km, co dla mnie jest nowym rocznym rekordem.
W skrócie - to był dobry rok, wyjazdem sezonu była oczywiście wyprawa do Paryża i Amsterdamu z Drogbasem, zaliczyłem 16 wyścigów (podsumowanie już napisałem), odbyłem sporo fajnych wyjazdów mtb w góry, jak i miałem okazję obejrzeć w akcji MP w kolarstwie górskim w Żerkowie.
No i wypada podziękować wszystkim co towarzyszyli mi na trasach :)
Sezon 2014 zapowiada się nie mniej ciekawie. Pisałem już że przesiadam się na 650B. Poza przeróżnymi wyścigami mtb (starty zależne od czasu, chęci i kasy), w lipcu zamierzam się wybrać ponownie z Jarkiem na kolejną wyprawę - tym razem do Rzymu, szczególnie emocjonujące będzie pokonywanie alpejskich przełęczy z 2757 metrową Passo dello Stelvio na czele (fotka niżej :)).

Już nie mogę się doczekać ataku tędy na szczyt :) © JPbike
Wszystkim zaglądającym na mojego bloga życzę SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !
Poniedziałek, 30 grudnia 2013 • dodano: 30.12.2013 | Komentarze 7
Dawno mnie nie było na Dziewiczej Górze, jak i w Puszczy Zielonka. Więc ... :)
Dodatkowo piękna słoneczna pogoda tylko zachęcała do dłuższej jazdy w terenie.
Zanim wyruszyłem to znów odkryłem kapcioszka - w tylnym kole, winowajca ten sam - wbity kolec. Żeby dotrzeć na znaną górę to muszę pokonać całe miasto, dla kolarza górskiego to żadna przyjemność. Najpierw nad Maltę (wałem wzdłuż Warty) i stamtąd przelot na żółty prowadzący na 142 metrowy szczyt. Podjazd na szczyt spoko wszedł. Tętno niższe niż zazwyczaj - tegoż dnia nastawiłem się na luźniejszą jazdę.
W momencie gdy na killerze ustawiałem kadr pod autofotkę to nagle nadjechał z góry sam klosiu !
Troszkę gadki zeszło i obaj zarówno zjechaliśmy i podjechaliśmy killera, po czym każdy w swoją stronę.
Dalej to przyjemnie pomykałem w słonecznej aurze czerwonym, następnie do Trzaskowa i nad Wartę.
Droga powrotna oczywiście nadwarciańskim. W lekkim błotku zaliczyłem małe otb z przeskokiem przez kierę :)
W dalszym ciągu przedzierałem się jak najbliżej Warty w stronę Cytadeli, raz wpakowałem się w gliniaste błoto.
Po dotarciu do cywilizacji już tylko nudny powrót ulicami przez Park Sołacki, Szamotulską i do domu.
Aha, będąc na obrzeżu Cytadeli to zatrzymała się zielona limuzyna, wysiadł sam z3waza i pogadaliśmy sobie :)

Dobijając do Puszczy Zielonki trochę wiało z boku © JPbike

Na szczycie Dziewiczej. Piękna pogoda © JPbike

Spotkałem klosia. Facet dzielnie walczy na killerskim podjeździe :) © JPbike

Ja też poszalałem na killerze, 3x w doł i 2x pod górę, poszło bez problemów :) © JPbike

Grudniowa Warta. Resztki starej przeprawy za Biedruskiem © JPbike

Przez mostek na nadwarciańskim © JPbike

Zachód słońca nad Kokoryczowym Wzgórzem © JPbike

Troszkę ubłociłem Treka na nadwarciańskim odludziu © JPbike
Puls - max 166, średni 127
Przewyższenie - 595 m
Niedziela, 29 grudnia 2013 • dodano: 29.12.2013 | Komentarze 0
Start późny - po 15:15. Chęci do jazdy słabe, czasem tak bywa.
Zależało mi tylko na zrobieniu 2h treningu. Wykonane.
Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserowką - Mosina - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Czapury - Starołęka - Hetmańska - Dębiec - Świerczewo - dom
Sobota, 28 grudnia 2013 • dodano: 28.12.2013 | Komentarze 5
Pierwotnie plan jazdy był inny - do Puszczy Zielonka, odpadło bo pospałem długo i równie długo zbierałem się do wyjścia na rower. Poza tym Drogbas zaproponował popołudniową Drogbasową 50-tkę plus poligon, też odpadło bo nie miałem zamiaru znowu się katować chłodnym wmordewindem. Więc ruszyłem do lasu na tytułowe Rundy i po przejechaniu dwóch stwierdziłem że wybór trasy był dobry :)
Warunki na terenowej Rundzie spoko, znikome ilości błota, na skarpie przy Kierskim gdzie nadal leży powalony pień zrobili mini objazd.
Kilka urozmaiconych migawek z terenowej Rundy Drogbasa
Puls - max 166, średni 140
Przewyższenie - 420 m
Piątek, 27 grudnia 2013 • dodano: 27.12.2013 | Komentarze 0
Start o 12:30. Na północ, na pofałdowaną pętlę.
Piękna słoneczna pogoda. Początkowo miał być rozjazd po wczorajszym, ale chłodny wmordewind i masa pagórów na drugiej części trasy nie wiedzieć czemu zmusiły mnie do mocnego deptania w pedały, co oczywiście spowodowało że dojechałem pod chatę wymęczony i ujechany ...
Czwartek, 26 grudnia 2013 • dodano: 26.12.2013 | Komentarze 10
Kolejny wypad na moją treningową rundę pasującą do określenia MTB Wielkopolska :)
Tym razem miałem przyjemność wykonać dobry terenowy trening z Krzychem.
Znad miejsca zbiórki żeśmy pognali na nadwarciański i tak do Puszczykowa.
Stamtąd zaczęła się jazda po właściwej rundzie. Mamy do pokonania sporą ilość tamtejszych wzniesień i wertepów. Lekko to nie będzie.
Stromą ściankę przy Jarosławieckim Krzychu pokonał sprawnie (niektórzy doznawają mocnej adrenaliny ;)).
Na śliskim singlu (masa liści i patyków) wzdłuż Jarosławieckiego zaliczyłem uślizgową glebę.
Po tym teleportacja na sławny czarny wzdłuż Dymaczewskiego - tam były dobre szaleństwa ;)
Aha, pomykając na owym technicznym czarnym mijaliśmy gościa na wypasionej przełajówce !
W trakcie podjeżdżania ulicą Podgórną natrafiliśmy na nieprzejezdny fragment z tonami błota.
Na Sinusoidach kolejna dawka emocji mountainbikerowych.
Wspinaczka do Ludwikowa spox, a zjazd bardzo śliski i pełne skupienie, ofiar nie było :)
Uphill na Osową Górę pokonany sprawnie i myk na pętelkę mosińskiego XC - było fajnie.
Zjazd po polance to frajda szybkościowa z mocną chwilą - raz zbyt wysoko pofrunąłem na uskoku ;)
Na opuszczonej stacji PKP chwila postoju na pamiątkową fotkę (patrz niżej).
Nad klimatycznym Kociołkiem super parujący efekt - rzadki widok (fotka niżej).
Przejazd przez rejon Sarnich Dołów ciężki, po masie liści i patyków, no i raz zabłądziłem.
Czerwonym wokół Góreckiego - wzdłuż skarpy OK, a na szerszym odcinku masa spacerowiczy.
Techniczny singiel w Pojnikach śliski, sporo potknięć i uślizgów mieliśmy.
Po tym konkretnym treningu zjechaliśmy do Puszczykowa i trzeba było skoczyć do sklepu po bronki.
Nad Wartą przerwa na owy złoty napój i pogaduszki o tym i tamtym.
Na koniec my dwaj nadal mocno kręciliśmy korbami nadwarciańskim i znad Dębiny już sam do domu.

Chwila na odsapnięcie przy torach. Trening był konkretny :) © JPbike

Parujący Kociołek, tego jeszcze nie widzieliśmy © JPbike
Puls - max 173, średni 142
Przewyższenie - 703 m
Środa, 25 grudnia 2013 • dodano: 25.12.2013 | Komentarze 12
Dość późno ruszyłem, po 13. Tak wyszło, dodam jeszcze że odkryłem kapcioszka w przednim kole. Temperatura przekroczyła 10°C, rewelacja jak na końcówkę grudnia. Z radością mogłem zrezygnować z ocieplanej kamizelki i neoprenów na spd-y.
Dziś padło na myk w teren, czyli tam gdzie mój żywioł :)
I tak kręciłem: przez Luboń (troszkę wmordewinda) - nadwarciańskim - Puszczykowo - podjazd żółtym - przez Pojniki - czerwonym wzdłuż Góreckiego (sporo spacerowiczy, jeden facet chyba nigdy nie widział kolarza górskiego w akcji, bo ze zdziwieniem gapił się na mnie pokonującego korzenną sekcyjkę :)) - fragmentem Pierścienia do Górki - Trzebaw - śliskim singielkiem wzdłuż Jarosławieckiego (raz zarzuciło mnie w drzewo) - Szreniawa - kawałek Greiserówki - Komorniki - Luboń i do domu bo się ściemniało. Najfajniejsze jest to że w terenie nie było błota i cały czas dopisywał mi humor - taką zimę to ja lubię :)

Na nadwarciańskim. Miło, przyjemnie i sucho :) © JPbike

Na czerwonym wzdłuż Góreckiego © JPbike

WPN to nie tylko las, ale i takie dukty © JPbike

Na skarpie przy Jarosławieckim to poszalałem, czyli w swoim żywiole :) © JPbike
Puls - max 154, średni 129
Przewyższenie - 278 m











