Info o mnie.
- przejechane: 191697.82 km
- w tym teren: 69102.25 km
- teren procentowo: 36.05 %
- v średnia: 22.51 km/h
- łączny czas: 353d 02h 11m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 40
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1250
do 50 km - 1257
do/z pracy - 278
dron - 72
dzień wyścigowy - 252
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 181
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 258
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 120
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 467
Uphill race - 8
w górach - 337
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 412
wyprawy - 80
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2026, Lipiec - 13 - 9
2026, Czerwiec - 11 - 2
2026, Maj - 12 - 0
2026, Kwiecień - 10 - 0
2026, Marzec - 9 - 0
2026, Luty - 8 - 0
2026, Styczeń - 8 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Środa, 29 lipca 2015 • dodano: 29.07.2015 | Komentarze 0
Marceliński, Rusałka, Strzeszynek, okrążenie Kierskiego i powrót.
Kategoria do 50 km
Poniedziałek, 27 lipca 2015 • dodano: 27.07.2015 | Komentarze 4
Weekend niestety był bezrowerowy :(
Cosik słaba ta pogoda w lipcu (poza temperaturą), chyba szkoda urlopu ...
Są też plusy tego stanu rzeczy - zaoszczędzona kasa może będzie na ... szosówkę.
Tegoż dnia skoczyłem na swój terenowy rewir sprawdzić jak tam, no i skontrolować kolano.
Uliczna rozkrętka spoko, na nadwarciańskim spoko, gdy tylko zaczęły się podjazdy w WPN to czułem nogi i nienajlepszą moc - czasy poszczególnych segmentów były gorsze od moich personal best. Ogólnie nie było tak źle, trzeba tylko trenować, trenować ...
W WPN bałagan po ulewach z burzami znacznie mniejszy, wszędzie dało się spoko pomykać.
Odnośnie kolana - jest odrobinę lepiej, odpoczynek i smarowanie pomagają.
Przy okazji testowałem nowy (trzeci już) kompaktowy aparacik foto, ma mnóstwo fajnych bajerów. Poniżej foteczki z efektami tzw "miniatury" :)

Sinusoidy :) © JPbike

Singielek na skarpie przy Góreckim © JPbike

Wąziutka przeprawa przez Wirenkę © JPbike
Kategoria do 100 km
Piątek, 24 lipca 2015 • dodano: 25.07.2015 | Komentarze 6
Myślałem że po dniu odpoczynku po trzysetce zrobię przepałkę na Dziewiczej i w zależności od samopoczucia i od tego jak będzie się kręciło, to być może skuszę się na niedzielne Skoki u Gogola. Nic z tego. Już na dojazdówce nóżki nienajlepiej podawały, co zapewne oznaczało że nie jestem jeszcze wypoczęty, by pościgać się na poziomie. Zatem na kolarską górę tylko wjechałem i zjechałem, dalej tlenikowo kręciłem przez Zielonkę i nadwarciańskim trasą widoczną na stravowskiej mapce.
Po ostatnich ulewach z burzami warunki w terenie nierzadko były ciężkie, sporo powalonych drzew i gałęzi, mnóstwo kolein, niezliczone ilości kałuż, niektóre na całej szerokości leśnego duktu.
Spektakularnej gleby nie zabrakło - na zakręcie tuż za Dziewiczą na czerwonym szlaku źle oceniłem przyczepność świeżo wyschniętego błota i przód mi uciekł. Uderzenie z ziemią i szorowanie w błotku musiało być mocne, skoro chwilę dochodziłem do siebie, po tym lewe biodro pobolewało, szlify na kolanie i piszczeli zaliczyłem ...
Mimo tego jazdę kontynuowałem, a zabłoconą nogę przemyłem dopiero przy strumyku na nadwarciańskim. To nie koniec nieprzyjemnych momentów - lewe kolano po 1.5h kręcenia znów się odzywało przy mocniejszym depnięciu. Zatem przede mną czas odpocząć od mocnego parcia, a 1 sierpnia mam w planach start XC w Gielniowie, na trudnej technicznie trasie. Się zobaczy ...
Kategoria do 100 km
Środa, 22 lipca 2015 • dodano: 23.07.2015 | Komentarze 3
Tym razem ruszyłem po pobudce, po 7:20. O tej porze panował miły chłodek i wiatr głównie z południowego zachodu, czyli dla mnie niesprzyjający. Trasę powrotną obrałem inną od dojazdowej (okazała się świetna, bo ruch za dnia mały). W przypadku utraty chęci do kręcenia miałem plan awaryjny - w każdej chwili można zboczyć z trasy na kolej, zarówno w lewo (Kołobrzeg - Poznań), jak i w prawo (Świnoujście - Poznań), na szczęście dałem radę pokonać bez większych problemów kolejną 300-tkę.

Poranek nad Bałytkiem, by jeszcze raz zaczerpnąć morskiego powietrza :) © JPbike
I tak kręciłem, kręciłem, wśród miasteczek, pól, lasów i pagóreczków. Temperatura powoli zaczęła rosnąć (max 32°C na otwartych przestrzeniach), wspomniany wiatr troszeczkę przeszkadzał, ale bez przesady. Picia sporo zużywałem, z konieczności zatankowania wizyt w sklepach było kilka. Najfajniejszy odcinek był w rejonie Pojezierza Drawskiego - sporo fajnych interwałów (stąd nazbierało się przewyższeń). No i niestety - czasami lewe kolano troszkę dokuczało, więc odpoczynki i zwalnianie tempa pomagały.

SU-22 w Mirosławcu. Właśnie dowiedziałem się jaki on jest duży :) © JPbike

Jako stary maratonowy wyjadacz bez problemu wypatrzyłem michałkowe oznakowanie :) © JPbike
Przejeżdżając przez Wieleń (po 200 km), oczywiście mijałem znany stadion - zamknięty i pusto tam, a we wrześniu ... :)
W dalszym ciągu czułem się nieźle, jedynie dupa pobolewała, bo jechałem na sportowym siodełku, a miałem zmienić na turystyczne ...
Słońce powoli zaczęło zachodzić, wiatr ustał, zrobiło się przyjemnie, bez problemów mijały kolejne kilometry. Po dojechaniu do Kiekrza pora założyć lampkę i ostatnie km pokonałem po ciemku terenikiem przez Strzeszynek i Rusałkę. Do domu dotarłem zgodnie z planem - krótko po 22-tej i będąc całkiem zadowolonym z dużego tripu.
Sorki, fotek malutko, bo z telefonika, pisałem już że mój mały aparacik padł (optyka) ...
W sumie trasę Dom - Bałtyk (powrót też) pokonałem rowerowo już 5 razy (3x samotnie) w swoim bogatym życiorysie.
Na 400-tkę to raczej nie skuszę się, bo wiem że to nie dla mnie, żywiołem było i będzie MTB.
Pustkowo - Karnice - Cerkwica - Gryfice - Płoty - Resko - Starogard - Łobez - Drawsko Pomorskie - Konotop - Giżyno - Mirosławiec - Tuczno - Człopa - Wieleń - Ciszkowo - Lubasz - Klempicz - Obrzycko - Szamotuły - Pamiątkowo - Żydowo - Rokietnica - Kiekrz - Strzeszynek - Rusałka - i do domu
Kategoria ponad 300 km
Wtorek, 21 lipca 2015 • dodano: 23.07.2015 | Komentarze 4
Kolejny dzień krótkich wakacji nad morzem. Pogoda ponownie mało plażowa. W Pustkowie przebywał również mój wujek z ciotką z Frankfurtu nad Menem, który rano dał mi znać że zamierza pojeździć na swoim fullu. No to bez wahania postanowiłem mu potowarzyszyć. Cel wycieczki - Mrzeżyno. A jakże było moje zdziwienie odnośnie znajomości tamtych ścieżek - wujek poprowadził nas głównie terenem najpierw polami, wzdłuż sławnej wąskotorowej ciuchci, a następnie zboczyliśmy z brukowanej rowerówki na miły i równy szuterek. Po drodze był postój na dzikiej plaży i dopadł nas króciutki deszcz. Po spoczko dotarciu do celu i odpoczynku przy kawiarence czas na drogę powrotną, tą samą z wyjątkiem końcówki. Dla wujka był to najdłuższy dystans w sezonie :)
Garść fotek, tym razem pożyczyłem aparacik foto od taty.

Wujek ma formę, skoro wąskotorowa ciuchcia daleko z tyłu :) © JPbike

Takiego super szuterka bliziutko brzegu morza nie spodziewałem się © JPbike

Pierwszy raz w swoich życiorysach znaleźliśmy się na dzikiej plaży © JPbike

Widok na wschód © JPbike

... i na zachód. Fajnie tam :) © JPbike

Dokręciliśmy do Mrzeżyna. Czas skoczyć na kawę i ciacho © JPbike

Na przystani. Oto mój jedyny foto dokument że byłem z rowerem nad morzem :) © JPbike

Latarnia morska. Wiadomo gdzie :) © JPbike
Kategoria do 100 km, w towarzystwie
Poniedziałek, 20 lipca 2015 • dodano: 23.07.2015 | Komentarze 5
Pogoda nad Bałykiem tegoż dnia nie była plażowa, wiało od morza, więc ... na rower !
Starzy wmawiali mi abym na powrót do Poznania zdecydował się na PKP. No to postanowiłem skoczyć nadmorskimi duktami z Pustkowa do Kołobrzegu i po dotarciu do celu sprawdzić na tamtejszym dworcu godziny kursowania składów i być może kupię bilet (jeszcze nie mam smartfona, a internet w kwaterze był słabiutki).
W skrócie - o ile miło się pomykało (tam i z powrotem) na odcinku rowerówki na wojskowym terenie (Pogorzelica - Mrzeżyno), to resztę trasy nie zaliczę do przyjemności, wiadomo - tłumy wczasowiczów, duży tłok, na "ścieżkach rowerowych" musiałem setki razy slalomować, wyluzowani piechurzy niemal nie ustępowali miejsca.
A w samym Kołobrzegu jeszcze większa masakra - korki, tłumy niewyobrażane (ostatnia fotka), a na dworcu kolejowym szok - kolejka do kasy sięgała poza budynek, więc natychmiast zarządziłem ewakuację do Pustkowa, bo to nie miejsce dla mnie.
Zdecydowałem również że do Poznania będę... wracał rowerem :)
Fotek malutko, bo mój aparacik za dwie stówki padł (optyka), ostatnia fota z telefonika.

Stary wojskowy bruk nad morzem, podobna nawierzchnia jest podczas Uphilla na Śnieżkę :) © JPbike

Są jeszcze dzikie i niemal bezludne plaże nad Bałtykiem © JPbike

Miły nadmorski szuterek :) © JPbike

Z cyklu - byłem w Kołobrzegu (tłocznym) i spadam stąd, do wioski na piwo © JPbike
Pustkowo - Trzęsacz - Rewal - Niechorze - Pogorzelica - Mrzeżyno - Rogowo - Dźwirzyno - Kołobrzeg - i na odwrót
Kategoria ponad 100 km
Sobota, 18 lipca 2015 • dodano: 23.07.2015 | Komentarze 9
Się zaczęło urlopowanie. W tym roku miał być zmotoryzowany wyjazd z rowerami w Alpy do Livigno, który jednak nie wypalił, a szkoda. Innych planów nie miałem, zatem do akcji wkroczyły spontaniczne pomysły.
Padło na wyskok nad morze, do wypoczywających tam, w malutkiej wioseczce (Pustkowo) moich starych. Postanowiłem że ruszę jeszcze w piątek wieczorem i to mimo sporego niewyspania, przetyrania robotą, a co ? Trzeba korzystać z życia !
No to spakowałem najpotrzebniejsze drobiazgi i jedzonko do jednej sakwy i plecaka, zamontowałem świeżo naładowaną lampkę i jazda o 19:30 nad Bałtyk, do pokonania mam ze 300 km, fajnie, bo co dopiero udało mi się trzasnąć pierwszą stówkę w sezonie ...

Zachód w okolicach Szamotuł (godz. 20:50) © JPbike

Fajna bryka przy fajnym browarze (godz. 22:51) :) © JPbike
W sumie nocny odcinek (od Obrzycka do Czaplinka) jakoś zleciał bez nieprzyjemnych przygód. Ruch aut był mały. Temperatura znośna. Jak na samotną jazdę po ciemku na takiej trasie i będąc niewypoczętym (po robocie) - wymagało to silnej odporności psychicznej. Gdy nastawał świt, w Czaplinku na opustoszałych ulicach bąkało sporo kotów, a taki jeden akurat gonił myszkę :)

Na pięknym odcinku Czaplinek - Połczyn Zdrój (godz. 4:30) © JPbike
Za Połczynem Zdrój (po 200 km) się zaczęły problemy ze mną, ogarniała mnie senność i brak chęci do kręcenia, o zmęczeniu nie wspominając. Średnia zaczęła spadać, postojów było coraz więcej, 2 razy musiałem zdrzemnąć, itp ...

Przeczekiwanie krótkiego oberwania chmury © JPbike

Widać że padało. Morze coraz bliżej :) © JPbike
Owego zmęczenia, niewyspania, braku mocy w nogach itp. nie udało się przezwyciężyć, do tego utraciłem apetyt na żarcie i gardło zaczęło pobolewać. Mimo tego udało się dotoczyć do celu - zapewne dzięki sile woli, to najważniejsze !

Dojechałem wprost na klif w Trzęsaczu :) © JPbike
Po dotarciu do Pustkowa (o 11:30) pierwsze pytanie od starych - skąd przyjechałeś ? PKP i z Kołobrzegu ? :)
Na miejscu wziąłem prysznic, położyłem się i doszedłem do siebie o 19-tej, po tym można było skoczyć na brzeg Bałtyku, na zachód słońca, no i łyknąć nadmorskiego browara. A następny dzień był wolny od roweru, wiadomo :)
Zatem ... nigdy więcej długodystansowych całonocnych jazd, a zwłaszcza po robocie. Lata już nie te ...
Poznań - Kiekrz - Rokietnica - Żydowo - Pamiątkowo - Szamotuły - Obrzycko - Klempicz - Lubasz - Czarnków - Trzcianka - Wałcz - Czaplinek - Połczyn Zdrój - Świdwin - Jastrzębniki - Mysłowice - Rymań - Brojce - Żukowo - Trzebiatów - Rogozina - Lędzin - Rewal - Trzęsacz - Pustkowo
Kategoria ponad 300 km, nocne
Niedziela, 12 lipca 2015 • dodano: 12.07.2015 | Komentarze 6
Tak na serio to jeszcze na 3 godziny przed startem wahałem się czy w ogóle wystartować w Bindudze. Wszystko przez to że ani w piątek, ani w sobotę nie udało się zrobić zaplanowanej przepałki i spokojnego tlenika. Bo w piątek po robocie … ucinałem drzemkę bagatela aż do 21-tej :), a w sobotę wreszcie zabrałem się do naprawy hamulca, a dokładniej wymiany pozaseryjnych Deore na wypaśne XT-ki z radiatorkami, problemik w tym że przewody trzeba było skrócić, no właśnie przy odpowietrzaniu spędziłem mnóstwo czasu … Do tego wymieniłem stery – dolne łożysko szwankowało. Generalnie po półtora roku od zakupu Scotta Scale 740 dochodzę do wniosku że niedobrego górala wybrałem.
Na miejsce zajeżdżam na godzinę przed startem mega, muszę postać w kolejce by opałcić, w efekcie na rozgrzewkę mam niespełna 30 min. Do tego zaraz po ruszeniu … urywam czujnik prędkości. Ładne przedstartowe chwile … Ujechałem rozgrzewkowo ledwo 2 km. Całe szczęście że w liczniku jest gps i na jego podstawie Rox 10.0 automatycznie zaczął zliczać kilometraż.
W sektorze (nadal pierwszym) ustawiam się obok Krzycha, trochę gadamy i można ruszać. Na początek ze 3 km runda rozciągająca, tumany kurzu ogromne, poszło średnio, ale i tak cały czas czub peletonu mam na oku. Wpadamy na właściwą trasę, na kręty i po bandach odcinek nadwarciański, na którym jadę zachowawczo, w grupce, nie szarżuję na maxa bo nie czuję się w pełni sił. Raz przeżywam chwile grozy – młody od rybek na łuku wpadł w poślizg i omal go nie przejechałem. Na końcu owego odcinka grupa nasza się powiększyła do około 10 osób i będąc rozpędzona … przegapia skręt w głąb lądu. Jechałem wtedy na ogonie i zorientowałem się że coś nie tak dopiero po 2-3 km dalej. Informuję o tym współtowarzyszom, ponieważ dobrze znam tamte okolice – zamiast nawrotki decyduję się jechać na wprost, aż do Łukowa i stamtąd wpaść na długą prostą, na dalszą cześć trasy (patrz mapka gps), współtowarzysze robią to samo co ja. Mimo że nadłożyliśmy ze 1 km trasy (może więcej, bo dystans gps z licznika kłamie), to wpadamy na właściwą część trasy równo zawodnikami z top 20 open na mega … No nieźle :). Nawet Krzychu znalazł się za mną i informuje o tym że chwilunię wcześniej była bramka pomiaru czasu. By uniknąć dnf i kary (?) - ja i dwóch kolegów z Thule zawracamy, by ją zaliczyć, a mijający nas z przeciwka kolejni czołowi zawodnicy i obsługa bufetu nie ukrywała zdziwienia, i to jakiego :). Pokręcone to wszystko, ale co zrobić, bywa i tak. Dalsza jazda przebiega ponownie z kolegami z Thule, po drodze zgarniamy Mateusza Nowickiego. Trojankę pokonywaną w bród za pierwszym razem elegancko przejeżdżam, po tym nawet pokaźny piach w 95% udaje się przejechać, nawet zyskuję przewagę ! (technika górą). Pierwszą rundę kończę wraz z Januszem Przybyszem i tak dalej jedziemy wspólnie przez niemal cały nadwarciański OS – dla mnie frajda. Po drodze, na bandzie raz wybija mnie z rytmu i wjechałem w krzaczki :). W pewnym momencie dwóch (może trzech) nas dogania, Janusz łapie mocne koło i ucieka, a ja od tego momentu walczę sam. Idzie mi średnio, ale nic nie tracę, ani nic nie zyskuję. Na długich prostych zaczynam się nudzić i tracę chęci do ścigania, nawet szybkie dublowanie miniowców nie poprawia humoru. Na 7 km przed metą tracę kolejno 4 pozycje (w tym Jaskółka mnie załatwia, gratki). Rzeczka w bród ponownie sprawnie przejechana (frajda i ładne foto ważniejsze od uwalania napędu), po tym piach muszę przebiec bo Ci z mini przyblokowali mnie. I tak już niezagrożony wpadam ot tak sobie na metę. Średni maraton w moim wykonaniu. Teamowa paczka nie dopisała liczebnie - prócz mnie i Krzycha ścigał się Marcin, była również Asia w roli kibica.
40/128 - open mega
14/48 – M3
Strata do zwycięzcy (Przemek Rozwałka) – 20:38, do M3 (Tomek Jaworski) – 13:47 min
Praktycznie już odpadłem w walce o drugą z rzędu dekorowaną generalkę w M3.
Skoki (wyrwę się wtedy gdzieś w góry) i chyba Suchy Las (za szybko tam) odpuszczam.
Fotki by Joanna Horemska, Julian Król, Adrian Kanzas.

Start ostry © JPbike

W akcji na nadwarciańskim OS-ie © JPbike

Super atrakcja Bindugi :) © JPbike
Kategoria dzień wyścigowy, Gogol MTB, maratony
Czwartek, 9 lipca 2015 • dodano: 09.07.2015 | Komentarze 0
Tytuł wystarczy :)
Kategoria do 50 km
Wtorek, 7 lipca 2015 • dodano: 07.07.2015 | Komentarze 0
Start o 19:30. Klasyk tlenowy.
Kategoria do 100 km







