Info o mnie.
- przejechane: 192467.15 km
- w tym teren: 69487.25 km
- teren procentowo: 36.10 %
- v średnia: 22.49 km/h
- łączny czas: 354d 18h 47m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 42
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1255
do 50 km - 1260
do/z pracy - 278
dron - 73
dzień wyścigowy - 254
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 183
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 259
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 120
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 472
Uphill race - 8
w górach - 341
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 412
wyprawy - 80
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2026, Wrzesień - 1 - 0
2026, Sierpień - 8 - 0
2026, Lipiec - 15 - 12
2026, Czerwiec - 11 - 2
2026, Maj - 12 - 0
2026, Kwiecień - 10 - 0
2026, Marzec - 9 - 0
2026, Luty - 8 - 0
2026, Styczeń - 8 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Wpisy archiwalne w kategorii
w towarzystwie
| Dystans całkowity: | 33190.08 km (w terenie 9221.28 km; 27.78%) |
| Czas w ruchu: | 1635:26 |
| Średnia prędkość: | 20.29 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 83.56 km/h |
| Suma podjazdów: | 125263 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 177 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 148 (82 %) |
| Suma kalorii: | 1575 kcal |
| Liczba aktywności: | 406 |
| Średnio na aktywność: | 81.75 km i 4h 01m |
| Więcej statystyk | |
Sobota, 3 listopada 2012 • dodano: 03.11.2012 | Komentarze 12
Zagadałem się z Jarkiem na wspólne kręcenie.
Początkowo Drogbas zaproponował jazdę po Puszczy Zielonce.
Wyszło inaczej i to jak :)
Jadąc w kierunku Góry Morasko natrafiliśmy na ul. Podjazdową (dwa znaki 9% i 12%), dość krótką (ok. 500 m) i kończącą się na szczycie bramami do luksusowych rezydencji, w sumie świetny fragmencik do treningów siłowych.
Po krótkim odpoczynku i kręcąc po nieznanym mi rejonie Moraska zauważyliśmy taśmy zawieszone na drzewach i świeżo powstałe ścieżki zjazdowo-podjazdowe, od razu nas skusiły i dość szybko stało się jasne że to porządna i prawdziwie mtb-owska robota braci Niewiada i Wojtka Wiktora, ponoć słyszałem że dwa tygodnie temu był tędy objazd sporej ekipy. W pewnym momencie Jarek był w szoku, a ja stwierdziłem nawet że mamy u siebie takie mini rychlebskie ścieżki :)
Mieliśmy problemik, no taki że nie wiadomo w którym kierunku jechać, masa ścieżek zarówno nowych, jak i istniejących nas dezorientowała. Raz nas mocno zaskoczył odcinek zjazdowy z dropem o wysokości 50 cm ! Nie teraz :)
Aż nagle i niespodziewanie zjawili się sami bracia Niewiada i zaproponowali nam wspólny objazd całej nowej pętli XC, która liczy aż około 10 km i jakieś 400 m w pionie !
Po przejechaniu mogę tylko jedno napisać - obaj byliśmy w wielkim szoku że coś takiego mamy na własnym podwórku :) Chłopaki wykonali doskonałą robotę !
Na koniec pokusiliśmy się o mocne wrażenia - wspomniany zjazd z hopą, przed pierwszą próbą adrenalina jest podobna do tej jak przy istebniańskich korzonkach. Zarówno Jarek (2 razy) jak i ja (raz, nie było łatwo, po wylądowaniu przez chwilę jechałem na przednim kole) pierwsze próby zaliczyliśmy do udanych.
Emocji i wrażeń mieliśmy tyle że koniecznie musiałem z Jarkiem spożyć browarka !
Puls - max 175, średni 131
Przewyższenie - 785 m
Kategoria do 100 km, w towarzystwie
Niedziela, 21 października 2012 • dodano: 21.10.2012 | Komentarze 13
Kolejne i moje piąte starcie z Pierścieniem Poznańskim.
Jakiś czas temu Paulina rozesłała info że szuka chętnych na ring.
Pierwotnie jazda miała odbyć się tydzień temu ale wtedy chętnych było malutko i postanowiliśmy przełożyć wypad i ostatecznie na miejscu zbiórki zjawiło się czterech osobników - Iga, jacgol, JPbike i toadi69.
Zaraz, zaraz ... zanim dojechałem do Strzeszynka na wspólny początek trasy to najpierw zbudziłem się o 5:20, zjadłem michę makaronu i okazało się że nie przyjrzałem się dobrze warunkom panującym na zewnątrz, a odziany byłem jedynie w krótki strój z długim podkoszulkiem, krótkie rękawiczki, buff na głowę, rękawki i nogawki. Mimo gęstej mgły i temperatury początkowo w okolicach 5 stopni, w późniejszym czasie 10 stopni dałem radę w takim stroju przejechać dwusetkę i to bez wyziębienia.
Jadąc do Strzeszynka przez jeszcze uśpiony Poznań, w takiej mgle moja przednia lampka z nowiutkimi bateryjkami dawała snop światła jak miecz świetlny :)

Październikowy wczesny poranek w Strzeszynku© JPbike
Jako pierwszy, o 6:55 zjawiłem się ja, następnie Iga, jacgol i w końcu toadi69.
Start o 7:40, kierunek jazdy - zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

Początkowo w takich mocno mglistych warunkach żeśmy się poruszali ...© JPbike

Okulary trzeba było zdjąć, a napęd oblepiało takie świństwo© JPbike

W Puszczy Zielonka piękna jesień, przejrzystość odrobinę się poprawiła© JPbike
Za Dąbrówką Kościelną zgodnie z planem, z naprzeciwka wyłoniły się znajome twarze - JoannaZygmunta, seba284 i z3waza i tak dalej kręciliśmy wspólnie w rejon okolic Promna.

Miłe spotkanie w lesie. Ekipa chwilowo wzrosła do 7 sztuk :)© JPbike

Asia i Sebastian jadą. W tle mgła prawie jak mleko© JPbike

Przejazd przez klimatyczną jesień© JPbike

Tutaj, w oczekiwaniu na Asię i Sebę rozdzieliliśmy się z Marcinem© JPbike
W Kostrzynie postój przy sklepie i myk dalej bo zimno i trzeba się grzać ruchem :)

Myk, myk przez nadwarciański most na południu© JPbike
Na krzyżówce przed Mosiną przypadkowo spotkaliśmy blooma na swojej szosówce.

Spotkanie z Tomkiem. Humory dopisują :)© JPbike
Natomiast podjazd na Osową Górę wziąłem na maxa i wygrałem "premię górską" ;)

Tak się zdobywa szczyty podjazdów w wykonaniu JPbike'a :)© JPbike

Iga na całej trasie nieźle dawała radę !© JPbike

WPN nas kocha bo ... wyszło słońce !© JPbike
Po wyjechaniu z mojego terenu znowu mgła wróciła.
W Stęszewie drugi postój przy sklepie i przypadkowo natrafiliśmy na pokaz oldtimerów.

Ci właściciele pięknych bryczek mają pasję :)© JPbike
Ledwo co minęliśmy Stęszew, z tu niespodziewanie na poboczu pojawiła się sylwetka rowerzysty ze znajomą mi koszulką. Okazało się że to Jurek57, który właśnie łatał kapcioszka :) Pomogliśmy.

Jurek to świetny facet !© JPbike

Większość ostatnich kilometrów przebiegła w takich mglistych warunkach© JPbike

To już w Strzeszynku. Kolejny raz ring pokonany i czas przybić piątkę :)© JPbike
Do domu zajechałem na krótko przed 18 i dzięki temu całe niedzielne październikowe widno, chociaż mgliste zostało na maxa wykorzystane z pasją - LUBIĘ TO !
No i dzisiejszego dnia trochę się posypało liczb wartych odnotowania :)
- przejechałem z BS ponad 50000 km
- to już moja 18 dwusetka i szósta w tym sezonie
- rekord jazdy we mgle pobity (prawie cały czas)
Wielkie dzięki zarówno moim towarzyszom, daliście radę pokonać Pierścień w taką nieciekawą pogodę, jak i wszystkim napotkanym na trasie za miłe chwile :)
Przewyższenie - 1049 m (troszeczkę zawyżone bo mój licznik jest głupi :))
Kategoria ponad 200 km, w towarzystwie
Piątek, 28 września 2012 • dodano: 28.09.2012 | Komentarze 2
Wrześniowy urlop w Beskidach (4)
Czwartek był dniem odpoczynku po hardcorowej dwusetce.
W dzień przedmaratonowy wyruszyliśmy objechać nową dodatkową pętlę giga, w większości poprowadzoną po czeskiej stronie. W sumie fajna trawersowa trasa z jednym konkretnym podjazdem na 840 metrową górę i z dwoma porządnymi zjazdami.
Natrafiliśmy na gościa znakującego trasę i część końcówki maratonu musieliśmy radzić sami.

Treki dwa i miły czeski szuterek :)© JPbike

Stromy i arcywidokowy zjazd© JPbike
Zgubki i drobnego błądzenia nie zabrakło przy dojeździe do słynnych istebniańskich korzonek.
Przy owych korzonkach pora poćwiczyć (kolejny raz) zjazd i … ZJECHAŁEM ! :)
Jarekdrogbas wymiękł i ostatecznie zrezygnował z technicznej próby.
Nie napiszę ile nerwów i adrenaliny kosztuje tamten zjazd ścianką, po udanej próbie postanowiłem jeszcze raz zjechać i na samym dole nie zdążyłem skręcić i wylądowałem prawą stroną wraz z rowerem w bagnie, ale z bananem na twarzy :)
Oczywiście konkretnie się uwaliłem błotem i konieczna była kąpiel w strumieniu :)

Korzonki na ściance wreszcie pokonane !© JPbike

Na stadionie w Istebnej wszystko gotowe© JPbike

Taki widoczek mamy z noclegowni. Robi sie kolorowo :)© JPbike
Przewyższenie – 1210 m
Kategoria do 50 km, poza PL, w górach, w towarzystwie
Środa, 26 września 2012 • dodano: 27.09.2012 | Komentarze 15
Wrześniowy urlop w górach – dzień kulminacyjny :)
W końcu mam na koncie dwusetkę z porządnymi górkami i prawie 4 km w pionie !
Jakiś czas temu przeglądając blogi natrafiłem właśnie na kolejną górę, na którą można wjechać rowerem bez ograniczeń i leżącą w środkowej części Słowacji, w Tatrach Niżnych - Kralovą Holę (Królewska Hala), która mierzy imponujące 1946 m.n.p.m.
Wiadomo jak to ze mną bywa - prędzej czy później nadejdzie dzień by ją zdobyć :)
Plan był taki – wystartować spod granicy w Łysej Polanie, zdobyć szczyt i wrócić tą samą trasą.

Dzień zaczął się pobudką o 6 rano ...© JPbike
Dojazd autem z Istebnej do Łysej Polany (ponad 160 km) zajął nam około 3 godzin.

Parking (20 zł !) przed szlakiem na Morskie Oko wypełnił się do ostatniego miejsca© JPbike
Na trasę ruszyliśmy o 10:30. Żadnej mapy nie miałem, tylko wydrukowane fragmenty.
Od razu po wjechaniu do Słowacji zaskoczył nas spokój, dobry asfalcik, wspaniała przestrzeń, wokół same góry i znikoma ilość turystów, a u nas tłok i pełna komercja w rejonie Tatr.

Widać ... sama przyjemnosć :)© JPbike

Na wysokości około 1000 m. Nie ma to jak jazda wśród gór :)© JPbike

Słowackie Tatry również są piękne !© JPbike

Ten szczyt to Łomnica (2634 m) :)© JPbike

Spory kawał drogi jechaliśmy trasą Tatry Tour. Kiedyś się skuszę ... :)© JPbike

Długi i prosty zjazd do Popradu. Wiało strasznie z boku ...© JPbike

Pozazdrościć takiego widoku mieszkańcom Popradu :)© JPbike

Jazda wśród kolejnych górek i przełęczy ...© JPbike

Jedna z wielu przerw na uzupełnienie energii© JPbike

To już pełen górski konkret !© JPbike

Jak to w górach bywa - pogoda często się zmienia© JPbike

Ciekawy wiadukt kolejowy© JPbike

Na południowym krańcu trasy pierwsze spojrzenie na cel. Szczyt niestety spowity w chmurach© JPbike

Miasteczko Sumiac - właśnie od tędy zaczyna się właściwy atak na szczyt© JPbike

No ... :)© JPbike

Początkowo jakieś 5 km jedzie się po dobrym szuterku do góry© JPbike

Na wysokości ok 1300 m. Powoli zbliżamy się do chmur :)© JPbike

Na 1450 m zaczyna się stary asfalt z barierkami by nie spaść w dół© JPbike

Nie dziwcie się że na CAŁEJ trasie ani razu nie odwiedziliśmy słowackiego sklepu :)© JPbike

Tutaj wysokość Śnieżki została pokonana :)© JPbike

Końcówka podjazdu na wysokości 1800 m. Szczyt z budynkiem spowity chmurami© JPbike

To już przedostatnia serpentyna. Zaczyna strasznie wiać ...© JPbike

Upragniony cel osiągnięty ! :)© JPbike

Na szczycie huragan taki że omal nas nie zdmuchnęło !© JPbike

Jak mocno hulał wind ? Właśnie TAK !© JPbike

Rekord wysokości pobity ! Wyżej to już tylko w ALPY :)© JPbike

Tylko tutaj można było wytrzymać huragan i odpocząć. Temperatura na górze spadła do 8 stopni© JPbike
Na szczyt udało się wjechać na krótko przed 18-tą, mając 107 km i ok 2500 m w pionie.
Najcięższy jest oczywiście ostatni podjazd - 12 km i ok 1200 m przewyższenia.

Na szczycie znajduje się budynek przekażnikowy TV z wieżą© JPbike

Wracamy w dół. Jeszcze jedno spojrzenie na szczyt i długi downhill :)© JPbike

Czegoś takiego jeszcze nie widziałem :)© JPbike

Po zjechaniu temperatura skoczyła do 17 stopni, ściemniło się, zakładamy lampki i myk w drogę powrotną© JPbike
Podczas drogi powrotnej jazda przebiegła w świetle księżyca i fantastycznych zarysów gór, szczególnie jak się przejeżdżało w rejonie Tatr.
Na trasie jedyną awarią było złapanie laczka u mnie w banalnym miejscu - na rondzie w Popradzie :)
W końcu, strasznie zmęczeni, ale szczęśliwi doturlaliśmy do zaparkowanego auta na krótko przed północą i czekała nas jeszcze prawie 3 godzinna jazda autem do noclegowni, do której dojechaliśmy o 3 w nocy, a spać żeśmy poszli o 4.
W sumie 21 godzin w podróży !
Cała jazda przez 10 przełęczy (chyba, bo nie liczyłem przez te widoczki :)) to było istne hardcore ! Ale warto było !
Podczas jazdy i po zrealizowaniu hardcorowej wycieczki wielokrotnie się zastanawialiśmy, czy my jeszcze jesteśmy normalni i czy nie przyda nam się leczenie :D
Fotorelacja Jarka - KLIK.
Łysa Polana (PL-SK) - Tatranska Javorina - Zdlar - Tatranska Kotlina - Tatranska Lomnica - Stary Smokovec - Poprad - Hranovnica - Vernar - Telgart - Sumiac - Kralova Hola - ... powrót tą samą trasą
Przewyższenie – 3932 m !
Kategoria ponad 200 km, poza PL, w górach, w towarzystwie, wysokie szczyty
Wtorek, 25 września 2012 • dodano: 25.09.2012 | Komentarze 2
Wrześniowy urlop w Beskidach (3)
Po wczorajszym dużym tripie pora na luźną jazdę.
Po zjechaniu do Istebnej (ale zjaaazd !) zaplanowaliśmy ćwiczenia na słynnych istebniańskich korzonkach tuż przed metą. Jarek w tym celu nawet założył drugie koła z NN-ami, a ja pozostałem przy RR-ach. Ale okazało się że rano lało i ryzyko zaliczania konkretnych gleb po mokrych korzeniach znacznie wzrosło. Mimo tego spróbowaliśmy zaryzykować i ostatecznie zrezygnowaliśmy.
Ciekawie jak pójdzie w sobotę na maratonie, bo tamta super korzenna ścianka wciąż nie daje mi spokoju i do tego zawsze są tłumy kibiców :)
Poza tym, miejscowi bikerzy ostatnio utworzyli tam 4 km pętlę XC (150 m w pionie) i po przejechaniu zaledwie 500 m żeśmy zrezygnowali z racji błota i śliskich kładek drewnianych, zresztą na jednej Drogbas wymiękł i glebę zaliczył.
Dalsza jazda to „lajtowe” kręcenie beskidzkimi asfaltami do Trójstyku, gdzie znajduje się styk trzech granic (PL,CZ,SK), trochę czasu tam zleciało (m.in. na piwko) i po tym jazda powrotna przez okoliczne beskidzkie wioski.
O tym że tamtejsze stromizny są super wymagające i często sięgają 25% nachylenia świadczy fakt że na 2 km przed noclegownią (740m) Jarka kompletnie odcięło i konieczny był odpoczynek.

Zagęszczenie takich znaków jest spore jak dla Wielkopolanina :)© JPbike

Przy trójstyku. Klimatyczna miejscówka© JPbike

Drogbas to ma spore powodzenie wśród zwierzaków :)© JPbike

W górskich wioskach takich niezwykłych pojazdów jest sporo© JPbike

Na koniec masakra podjazdowa - 4 km i 200 m w pionie, za to widoczki ... :)© JPbike
Przewyższenie – 720 m
Kategoria do 50 km, w górach, w towarzystwie
Poniedziałek, 24 września 2012 • dodano: 24.09.2012 | Komentarze 12
Wrześniowy urlop w Beskidach (2)
Tegoż ciepłego dnia miało być jakoś lajtowo, a wyszło coś konkretnego :)
Trasa głównie asfaltowa. Jako cel obraliśmy Żywiec.
Olecki Górne – Istebna – Koniaków – Ochodzita (894m) – Kasperki – Milówka – Węgierska Górka – Żywiec – Zarzecze – Tresna – Międzybrodzie Żywieckie – Międzybrodzie Bialskie – Przełęcz Przegibek (663m) – Bielsko Biała – Meszna – Buczkowice – Szczyrk – Przełęcz Salmopolska (934m) – Wisła Malinka – Wisła Czarne – zapora nad Czerniańskim – Przełęcz Szarcula (759m) – Przełęcz Kubalonka (761m) – Olecki Górne

Atak na sławną Ochodzitą© JPbike

Zaczyna się dłuuugi zjazd :)© JPbike

Drogbas - miłośnik przeróżnych zwierzaków :)© JPbike

W końcu pękła mi szprycha XT ... :(© JPbike

Ładny mostek w Węgierskiej Górce nad Sołą© JPbike

W Żywcu. Dajcie mi chociaż jedną skrzynkę ... :)© JPbike
W mieście ze znanym browarem m.in. Jarek zakupił pojemny plecak rowerowy, a mi w sklepie Jarka Miodońskiego profesjonalnie dorobili pękniętą szprychę i to za 15 zł. Poza tym zjedliśmy obiad popijany ... Żywcem :)

Tego miejsca z Żarem nie trzeba przedstawiać :)© JPbike

Na zaporze w Tresnej© JPbike

Przerwa na Przełęczy Przegibek (663m)© JPbike

Przed Szczyrkiem zaczyna się ściemniać i pora na założenie lampek© JPbike

Skrzyczne z Księżycem :)© JPbike

Cieżki ten podjazd na Salmopol. Może wódki regionalnej ? :)© JPbike

Padnięci bikerzy, a do pokonania jeszcze jeden podjazd ...© JPbike
Z ilością km i przewyższenia tradycyjnie przesadziliśmy :)
Ostatnie 20 km (w tym dwa porządne podjazdy) po ciemku pokonaliśmy.
Przewyższenie – 2010 m !
Kategoria ponad 100 km, w górach, w towarzystwie
Niedziela, 23 września 2012 • dodano: 23.09.2012 | Komentarze 9
Wrześniowy urlop w Beskidach (1)
W końcu się udało wyskoczyć wraz z Jarkiem na cały tydzień w Beskid Śląski, a konkretnie do Istebnej.
Jak dotąd nigdy tam nie byłem turystycznie poza startami w Beskidy MTB Trophy i na maratonie w Istebnej (oba w 2010 r.), więc czas nadrobić zaległości w poznawaniu tamtejszych górskich rejonów.
Trasa, jaką pokonaliśmy pierwszego pełnego dnia - pełen górski konkret !
Olecki Górne (noclegownia, 740m) – Przełęcz Kubalonka (761m)– Przełęcz Szarcula (759m) – Wisła Czarne – czarnym wzdłuż Czarnej Wisełki – Przysłop (970m) – czerwonym na Baranią Górę (1220m) – Malinowska Skała (1152m) – zielonym na Skrzyczne (1257m) – hardcorowy zjazd czerwonym do Buczkowic – Szczyrk – żółtym na Przełęcz Karkoszczonka (729m) – czerwonym przez Kotarz (985m) – Przełęcz Salmopolska (934m) – zjazd asfalcikiem do Wisły Malinki – Wisła Czarne – zapora nad Czerniańskim – konkret podjazd na Przełęcz Szarcula – Przełęcz Kubalonka – Olecki Górne

Wizyta przy Zamku Prezydenta RP© JPbike

Jazda czarnym szlakiem wzdłuż Czarnej Wisełki© JPbike

Na wysokości 1000 m. Ciężko po takich beskidzkich kamieniach jechać ...© JPbike

To juz wysoko. Przejazd przez poprzeczne belki© JPbike

Szczyt Baraniej Góry zdobyty !© JPbike

Widoczek z wieży© JPbike

Drogbas zjeżdża wśród beskidzkiego krajobrazu© JPbike

Mój tyłek w akcji na kamiennych wertepach :)© JPbike

Beskidzki krajobraz. Po prawej Skrzyczne - nasz cel© JPbike

Na Malinowskiej Skale. Spotkanie użytkowników Treka :)© JPbike

Widokowy beskidzki szuterek© JPbike

Skrzyczne zdobyte !© JPbike

Panoramka ze szczytu© JPbike

Jak dobrze znów być z rowerem w górach :)© JPbike

Hardcorowy zjazd. Technika jazdy górą !© JPbike

Sto procent MTB !© JPbike

Nowy stok narciarski. Tędy nasz szlak biegnie :)© JPbike

Beskidy są wymagające i laczek złapany :)© JPbike

Fragment super singla zjazdowego na czerwonym© JPbike

Skocznie w Szczyrku Skalite© JPbike

Okolice Przełęczy Karkoszczonka. Stromizna pokaźna ...© JPbike

Na Kotarzu (985 m)© JPbike

Skocznia Malinka im. Adama Małysza© JPbike

Zaopatrzenie % na wieczorną ucztę ;)© JPbike

Zapora nad Jeziorem Czerniańskim© JPbike
Przewyższenie - 2250 m !
Kategoria do 100 km, w górach, w towarzystwie, wysokie szczyty
Niedziela, 16 września 2012 • dodano: 16.09.2012 | Komentarze 8
Zagadaliśmy się teamowo na wspólny rozjazd pomichałkowy i po tym ognisko z pieczeniem kiełbasek u Drogbasa.
Na miejscu zbiórki, popołudniu przy nadmaltańskim źródełku zjawiło się pięciu bikerów chętnych na kręcenie - Jacgol, JPbike, klosiu, Maks i Marc.
Jechaliśmy po nadmaltańskich duktach, przeprawa pod Warszawską (w końcu schody remontują), jazda ścieżką wzdłuż Jeziora Swarzędzkiego, Gruszczyn, Mechowo i żółtym na Dziewiczą.

Emocje zjazdowe na killerze :)© JPbike
Kolejne kilometry to jazda zielonkowymi duktami, między innymi przez ścieżkę zdrowia wśród zbiorników wodnych (kiedyś próbowałem tam naśladować Batmana :)), dalej do Trzaskowa i stamtąd asfalcikiem (chłopaki robili sprinty) w stronę nadwarciańskiego mostu.

Jazda nadwarciańskim. Widać że tempo nie było rozjazdowe ;)© JPbike
Gdzieś na końcówce szlaku nadwarciańskiego dwóch Jacków odłączyło od reszty i tak we dwóch kręciliśmy trasą sucholeskiego maratonu (bez wodociągów), po drodze Jacgol stwierdził że tam nigdy nie był :)
W Suchym Lesie pitstop przy sklepie i zakupy kiełbasek, bułeczek, piwka, oraz musiałem spożyć prawie całego Powerade bo tempo takie że jazdę trudno nazwać rozjazdem ;)
W końcu, krótko po 18 dojechaliśmy do chaty Drogbasa, a tam wszystko perfekcyjnie uszykowane !

U Drogbasa załapaliśmy się na zachód słońca z kolejowymi akcentami© JPbike
Po jakimś czasie zjawiali się kolejni - klosiu, Marc, josip, Maks.

Teamową imprezę czas zacząć !© JPbike

Kiełbaski, piwko i takie tam poszły w ruch :)© JPbike
Po zmierzchu ekipa powiększyła się o JoanneZygmunte wraz z z3wazą.
W końcu zjawił się dawno nie widziany mlodzik z dziewczyną.
W sumie zebrało się nas dwunastu ! To miłe :)

Taki właśnie wspaniały ogniskowy klimat mieliśmy, no i to przyjemne ciepełko :)© JPbike

Kompletny skład teamowego spotkania u Drogbasa :)© JPbike
Oczywiście że nie muszę już pisać jak miło zleciał czas przy wspólnym ognisku :)
Do domu zajechałem w świetle lampek przez Rusałkę na krótko przed północą.
Dzięki wszystkim za miło spędzony czas i do następnego !
Przewyższenie - 470 m
Kategoria do 100 km, w towarzystwie
Niedziela, 2 września 2012 • dodano: 02.09.2012 | Komentarze 11
Czwarte starcie z Pierścieniem Poznańskim, trzecie wraz z Drogbasem.
Start spod domu o 7:30, a wspólna jazda od 8, poczynając od Strzeszynka.
Kierunek jazdy - zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
Początkowe kilometry przebiegły w mniej lub bardziej gęstej mgle.
Pierwszy krótki postoik w Murowanej Goślinie, zdziwiłem się na widok kapiącego potu od twarzy Jarka - tempo faktycznie ostre narzuciliśmy.
Może uda się pobić nasz dotychczasowy rekord avs Pierścienia (26.66 km/h w moim przypadku).
Mknąc przez Puszczę Zielonkę mielismy fajne leśno-jesienne wrażenia zapachowe.
Drugi postój, na batoniki, banany i takie tam bo śniadanie miałem słabe, żeśmy zrobili w budce w Hucisce i wpadłem na pomysł - zadzwonimy do z3wazy i tak zagadaliśmy się na spotkanie nad Jeziorem Dębiniec.
Pomykając dalej po starych betonowych płytach Jarek przede mną pochwalił się że był lepszy ode mnie w golonkowej Murowanej Goślinie, a ja na to - "czekaj, ja Ci jeszcze pokażę" ;) Po tym sporo śmiechu i ... prędkość wzrosła :)
Po dojechaniu na umówione miejsce zauroczyła nas czyściutka woda w jeziorze.
Troszeczkę tam poczekaliśmy na Asię i Marcina z córkami.
A Ci wspaniali teamowi znajomi zafundowali nam złocisty napój, który chodził po mojej głowie od ponad godziny :)
Na miejscu trochę wesołej gadki i zostaliśmy zaproszeni do Pobiedzisk na kawę. Oczywiście skorzystaliśmy :)
W stajni Asi i Marcina stało mnóstwo rumaków, przy okazji ręcznie zważyłem karbonową szosówkę JoannyZygmunty - waga piórkowa robi wrażenie ! No i przejechałem się :)
Trochę czasu wtedy zleciało, ważne że były to miło spędzone chwile !
Pora ruszyć dalej, częściowo poza trasą Pierścienia. W Kostrzynie przez słabe oznakowanie tradycyjnie zgubiliśmy szlak, który udało się odnaleźć po nadłożeniu części asfaltowej szosy.
W Tulcach znów mała zgubka i nawrotka, na szczęście ostatnia.
Dalsza jazda do Kórnika przebiegła spoko i szybko. W miasteczku, gdzie znajduje się sławny zamek zrobiliśmy zakupy z piwem w roli głównej. Browar został spożyty w wyjątkowym miejscu - w zacumowanej łódce.
Przez wygodne i przyjemne warunki odpoczynku znowu sporo czasu zleciało :)
Kolejne napieranie południowym krańcem trasy. Nadal ostro i ze zmianami co 2 km.
Na odcinku Rogalin - Rogalinek zaskoczył nas rowerzysta na trekkingu i w zwykłym stroju, po wyprzedzeniu usiadł nam na kole i mimo zwiększenia tempa utrzymał się do końca. Skubaniec !
I tak wymęczeni mocnym deptaniem w korby zarządziliśmy postój przed Mosiną, wtedy miałem na liczniku 140 km i dobrą średnią - 27.98 km/h :)
W Mosinie zakup izotoników i przypadkowo spotkałem dawno nie widzianą Ankę, trochę pogadaliśmy.
No, jeszcze przed Mosiną zarówno mi, jak i Drogbasowi zaczęły odzywać się nogi, a konkretnie moc zanikała na podjazdach. Cóż, przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka.
Podjazd na Osową Górę poszedł słabo. Na szczycie znów przerwa, by spożyć izo.
Przejazd przez WPN spoko, chociaż z siłowego kręcenia jazda stopniowo zamieniała się w poruszanie siłą woli i można było się pożegnać z pierścieniowym rekordem avs. Dodatkowo sprawę mocno utrudniała nieźle pofałdowana rzeźba terenu. Przy Źródełku Żarnowiec kolejny stop i coraz gorzej wyglądaliśmy ;)
I w takim słabym stanie jakoś doturlaliśmy do Kiekrza, gdzie zaczynaliśmy Pierścień.
Wraz z bonusowymi km do Pobiedzisk i błądzeniem na wschodzie - wyszło 177 km.
W Kiekrzu za kolejne wspólne pokonanie Pierścienia przybiliśmy piątkę i została zakupiona ostatnia porcja browara, który został wchłonięty tradycyjnie w dobrym miejscu, tym razem na pomoście w Strzeszynku.
A tam fajne barwy zachodu słońca. Była wtedy godzina 19.
Stamtąd wracałem już sam przy zapadających ciemnościach i już na resztkach mocy w nogach przekroczyłem domowy próg o 20:15.
Była to dla mnie czwarta dwusetka strzelona w przeciągu miesiąca i 16 w rowerowym życiorysie.
Nie wiem jakim cudem udało się uzyskać niezłą średnią jak na brak mocy w końcówce i urozmaiconą trasę Pierścienia :)
Jakieś tam fotki może będą. Swojego aparatu foto nie brałem, dostał wolne :)
Przewyższenie - 960 m
Kategoria ponad 200 km, w towarzystwie
Sobota, 25 sierpnia 2012 • dodano: 27.08.2012 | Komentarze 9
Bardzo chciałem się wybrać rowerem do rowerowych przyjaciół - Asiczki i Piotrka.
Szczególnie zależało mi na osobistym poznaniu ich wspaniałej córeczki - Kornelii :)
Wieści o moim wypadzie musiały się rozejść bo dość szybko znalazł się chętny towarzysz, mieszkaniec Buku - Jurek :)
Po typowo maratonowym śniadaniu wystartowałem spod domu o 6 rano, mając mgliste i bezwietrzne klimaty z bardzo dobrą temperaturą do jazdy, ponad 15 stopni.

Troszkę mglisty poranek w drodze do Buku© JPbike

Bikestatowicze Jurek57 i JPbike© JPbike

Pałac w Wąsowie© JPbike

Jurek napiera :)© JPbike
W miarę upływu czasu i kolejnych kilometrów zaczynało się wypogadzać i można było zdjąć rękawki.

Jeden z wielu zabtykowych parowozów w Wolsztynie© JPbike
Po przekroczeniu granicy Wielkopolski z Lubuskim Jurkowi stopniowo zaczynały dawać we znaki upływające kilometry i niesprzyjający wiaterek. Od tego momentu postojów zarówno przy sklepach, jak i byle gdzie mieliśmy sporo.
Postanowiłem swojego towarzysza motywować do dalszej jazdy i się udało :)
Ciężkich momentów dla Jurka nie brakło, dwa razy zastanawiałem się czy nie ściągnąć wozu technicznego z Lubska :)

Jedzie bardzo dzielny facet !© JPbike

Jurek zapragnął Odrę przekroczyć promem, więc ...© JPbike

No to mamy fajny rejs :)© JPbike

Najprawdziwsze podjazdy też się zdarzały© JPbike

Pałac w Zaborze© JPbike

Jurek w barwach Szwajcarii szuka grzybów w lubuskim lesie :)© JPbike

Nie obyło się bez terenu. Trochę tam pobłądziliśmy :)© JPbike

Jazdy po świeżutkiej obwodnicy nie zabrakło. Tutaj mieliśmy pod górkę i pod wiatr© JPbike

Jeden w wielu postojów rozciągających :)© JPbike
W pewnym momencie, jak Jurek kupował w sklepie kolejne litry picia wysłałem smsa do Piotrka:
"Jurek heroicznie walczy by dojechać do celu"
Mlynarz na to - "To prawdziwy bohater :D"
W końcu, kilkanaście km przed Lubskiem z przeciwka nadjechał Młynarz i od razu zafundował nam zimne piwo !
To chyba Jurka uratowało i widać było jak się cieszył :)

Radosna chwila ! Piwo poszło jak woda :)© JPbike

To już ostatnia długa prosta. Dawaj Jurek !© JPbike
Do celu dojechaliśmy o 19:35 i tam powitanie z Kornelią i Asiczką :)
Wujek Jacek - "cześć, jestem wujkiem Jackiem"
Kornelia - :) (śliczny uśmiech)
Wujek Jacek - "jak podrośniesz to pojeździmy po górkach"
Kornelia - :))))))) (szeroki i prześliczny uśmiech)
Wieczór i część nocy a jakże miło zleciała :)

Czas na głębokie pokłony dla BOHATERA Jurka :)© JPbike
Kategoria ponad 200 km, w towarzystwie








