Info o mnie.
- przejechane: 189016.09 km
- w tym teren: 68413.10 km
- teren procentowo: 36.19 %
- v średnia: 22.54 km/h
- czas: 347d 14h 53m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 39
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1234
do 50 km - 1248
do/z pracy - 278
dron - 69
dzień wyścigowy - 251
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 180
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 250
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 116
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 458
Uphill race - 8
w górach - 324
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 405
wyprawy - 74
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2026, Maj - 2 - 0
2026, Kwiecień - 10 - 0
2026, Marzec - 9 - 0
2026, Luty - 8 - 0
2026, Styczeń - 8 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Wpisy archiwalne w kategorii
dron
| Dystans całkowity: | 5630.56 km (w terenie 1694.50 km; 30.09%) |
| Czas w ruchu: | 255:15 |
| Średnia prędkość: | 22.06 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 73.44 km/h |
| Suma podjazdów: | 39683 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 169 (99 %) |
| Maks. tętno średnie: | 134 (78 %) |
| Liczba aktywności: | 69 |
| Średnio na aktywność: | 81.60 km i 3h 41m |
| Więcej statystyk | |
Niedziela, 8 lutego 2026 • dodano: 08.02.2026 | Komentarze 0
Start o 12:41 (1°C), w ponurej i półmglistej aurze.
Nazajutrz po wczorajszych 83km delikatnie czułem nogi, zatem tegoż dnia wykonałem dwugodzinne kręcenie bez spiny i na dość łatwej trasie - lekko wydłużonej zachodniej pętli.

Na takie warunki serwisówki są najlepsze (by dron) © JPbike

Skute lodem Jezioro Lusowskie (by dron) © JPbike
Sobota, 8 listopada 2025 • dodano: 13.11.2025 | Komentarze 0
Nareszcie długi weekend i nareszcie wypad w góry :)
Miejscówka gdzie się wybrałem jest klasyczną - na swoje drugie domowe podwórko, które jest położone u stóp Gór Opawskich.
Nazajutrz wita nas piękna słoneczna pogoda, ruszam na górską trasę MTB o 11:19, po zaledwie kilkunastu minutach kręcenia aura zaczyna się psuć, czyli nadciągnęło grube zachmurzenie a później kilkukrotnie dopadł mnie drobny deszcz. Ale co tam, o zawróceniu do bazy nie było mowy - wolny dzień trzeba należycie wykorzystać i już :)
Szczegółowo trasy nie będę opisywał, większy jej odcinek pokonywałem już kilka razy, co oznacza że mi się podoba i już :)
Dodam tylko że początkowo planowałem zaliczyć jeszcze jeden niezdobyty dotąd szczyt i troszkę dłuższy powrót - przeliczyłem się z ilością przewyższeń, jak i przekonałem się że zabraknie mi widna, zatem trzeba było wracać do bazy, ale i tak wracając poznałem kolejny fajny odcinek trawersujący pokażne zbocze Biskupiej Kopy.
Tak czy siak - fajna górska wycieczka MTB mi wyszła, mimo niefajnej pogody i chłodku (9°C).

Listopadowe Opawy z rasowym bikerem :) © JPbike

Z cyklu "JPbike w swoim żywiole" :) © JPbike

Długi podjazd starym czeskim asfaltem © JPbike

Dronowy widoczek z trasy © JPbike

Solna Hora (868m) kolejny raz zdobyta © JPbike

Czas na zjazd © JPbike

W pełni listopadowy trawers © JPbike

Remontowany odcinek szosy, tu będzie gładki czeski asfalcik © JPbike
Niedziela, 12 października 2025 • dodano: 15.10.2025 | Komentarze 0
Start o 11:54, pochmurno, wiatr też był i 13°C.
Zaplanowałem sobie modną ostatnio gravelową trasę i spontanicznie ją obrałem, głównie na południe i przez "legalne" rowerówki w WPN, po tym skierowałem się jeszcze dalej na południe, by ostatecznie dotrzeć do nieznanego mi leśnego odcinka przy Kanale Mosińskim (okolice Będlewa i Bolesławca), a tam "ścieżka" to wysokie chaszcze i troszkę przedzierania zaliczyłem.
Powrót przebiegł ponownie przez WPN, z dodatkiem zaliczenia postoju przy sklepiku w Puszczykowie Starym.
Tak czy siak - prawdziwego gravela nie kupię, to nie moja bajka, większość szutrów u nas to dziury poopadowe i tarka takie że kręcąc na sztywnym góralu z oponami 2.0 nieźle kierownicą wytrzęsło, czyli pora poskładać swojego zimowego/zapasowego górala.

W takich klimatach to tylko kręcić :) © JPbike

Kanał Mosiński w jesiennej scenerii © JPbike

Tuż przy WPN trochę słoneczników się znalazło © JPbike
A tak poza tym wszystkie relacje z wakacyjnej wyprawy na Lofoty są ukończone - KLIK :)
Wtorek, 15 lipca 2025 • dodano: 15.10.2025 | Komentarze 0
No i ostatni dzień kręcenia po Lofotach, szkoda ... :)
Kolejny wyspiarski dzień z fantastyczną i słoneczną pogodą. Pobudka, kawa i śniadanie, po czym zwijamy obozowisko w towarzystwie dość mocnego polarnego wiatru i ruszamy o 9:29 w stronę krańca Lofotów, czyli do wioski z najkrótszą nazwą - Å.

No i jazda dalej. Cały czas jest pięknie :) © JPbike
Po przejechaniu 4km czas pokonać drugi na wyprawie podmorski tunel - Nappstraumtunnelen (1.8km) i wjeżdżamy na kolejną wyspę - Flakstadøya.

Klimatycznie tam, szczególnie ta chmura w oddali © JPbike

Na Lofotach stoki gór są strome, że promienie słoneczne nie wszędzie docierają © JPbike

Kompan zadowolony, bo pięknie tam :) © JPbike

Imponujący majestat gór © JPbike

Typowy kemping na Lofotach © JPbike

To nie Karaiby, to Lofoty :) © JPbike

Klimacika ciąg dalszy © JPbike

Pięknie tam :) © JPbike

Tam w oddali most prowadzący na ostatnią wyspę - na Moskenesøya © JPbike

Nic, tylko kręcić tędy z pełną pasją :) © JPbike

Fajny ten błękit wód przylegających do Atlantyku © JPbike

W okolicach południa na wyspie Moskenesøya przestało wiać i miło się kręciło © JPbike

Hamnøy - urocza wioska na krańcach Lotofów © JPbike

Urok wąskich i widoczkowych mostów na Lofotach © JPbike

Pięknie tam (2) :) © JPbike

Typowe chatki rybackie © JPbike

To już właściwie końcówka głównej drogi na Lofotach (E10) © JPbike

No i dojechaliśmy. Fajnie tak zapozować przy wiosce o najkrótszej nazwie :) © JPbike

Dronowy widoczek na całą wioskę Å © JPbike

Wysepki i wody Morza Norweskiego (część Atlantyku) na końcówce Lofotów © JPbike

Czas wracać do Moskenes na prom © JPbike
Po dokręceniu na przystań tak wyszło że czasowo idealnie trafiliśmy, by bez czekania wyruszyć na ponad trzygodzinny rejs promem z Moskenes do Bodø (ponad 90km).

Na promie trochę rowerów się zebrało © JPbike
Po dopłynięciu do Bodø i zrobieniu ostatnich na wyprawie zakupów przed nami zostało do pokonania 50km do zaparkowanego auta, w większości znaną nam już drogą.

To już na stałym lądzie. Widok prawie jak na naszym Podhalu na Tatry :) © JPbike

Ostatnie km-y to sielanka w takich klimatach © JPbike

Pokonujemy imponujący most w Saltstraumen © JPbike

Pięknie tam (3) :) © JPbike

No i dojechaliśmy do Nygårdsjøen, jest godzina 22:30 :) © JPbike
Przed nami już tylko częściowe rozkręcanie rowerów i pakowanie tego wszystkiego na pakę auta, po czym czas rozpocząć niespieszną nam drogę powrotną o długości 2250 km, która oczywiście zleciała nam spoczko, po drodze zaliczyliśmy aż cztery noclegi na dziko. Do Wielkopolski dotarliśmy cali i zdrowi na krótko przed sobotnio - niedzielną północą.
Najfajniejsze przeżycie na koniec skandynawskich wakacji - zobaczenie u nas zapadajacego zmroku po dwóch tygodniach spędzonych w trakcie długiego polarnego widna :)
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia szóstego, KLIK do podsumowania.
Kategoria dron, ponad 100 km, poza PL, w górach, w towarzystwie, wyprawy
Poniedziałek, 14 lipca 2025 • dodano: 02.10.2025 | Komentarze 0
Zgodnie z planem ustalonym wczorajszego dnia - tegoż pięknego poniedziałkowego dnia wstajemy dość wcześnie, o 7 rano, zwijamy skaliste i piękne widokowo obozowisko, jazda do marketu na solidne zakupy żywnościowe, dodatkowo spieszyło nam się by zakończyć pewną dwudniową abstynencję ... :)

Słoneczny poranek w Svolvær © JPbike

Ujechaliśmy ze 3km i czas na przerwę śniadaniową z dodatkiem ... :) © JPbike

Jazda dalej. Pięknie tam :) © JPbike
Po przejechaniu 16km skręcamy na boczną drogę prowadzącą do urokliwej wioski Henningsvær, z fajnie położonym stadionem piłkarskim.
Z racji wakacyjnego szczytu ruch turystyczny na tejże wąskiej drodze był spory, co oczywiście troszkę odbierało nam przyjemność z jazdy, a kompan kilka razy chciał zawracać i wyraźnie nie miał ochoty na dodatkowe km-y (w sumie 17km kręcenia tam i nawrotka), koniec końców udało mi się go namówić na zrealizowanie zaplanowanego celu.

Typowa boczna droga na krańcach Lofotów © JPbike

Port w Henningsvær © JPbike

Cel dnia osiągnięty - stadion w Henningsvær (by dron) © JPbike

Natomiast widok na stadion z wysokości oczu nie jest już tak ładny :) © JPbike

Czas wracać na główną szosę. Przed nami wahadełko i wąski wiadukt © JPbike

Takie widoczki na spore góry są wręcz rewelacyjne, zwłaszcza w pełnym słońcu :) © JPbike

Pięknie tam (2) :) © JPbike

Ponownie mkniemy główną szosą E10 © JPbike

Przerwa na przekąski. Wiało nieźle i właśnie tak się schowaliśmy :) © JPbike

Przed nami most na wyspę Gimsøya. Siła bocznego wiatru - 9m/s :) © JPbike

Kolejny most za nami i jesteśmy na wyspie Vestvågøya © JPbike

Widokowa długa prosta - tylko kręcić tędy :) © JPbike

Pięknie tam (3) :) © JPbike

Nierzadko przyszło nam pomykać tak bliziutko czystej wody © JPbike

Muzeum Wikingów w Bøstad © JPbike

Takie ścieżki rowerowe na Lofotach są głównie w pobliżu miast © JPbike

W Leknes coś takiego się nam trafiło :) © JPbike
Po dotarciu do powyższego i niewyróżniającego się miasta (leży w sporej kotlinie) czas zrobić zakupy i bez pośpiechu można szukać miejscówki na rozbicie namiotów.
I tak sobie kręciliśmy dalej szosą E10, by po 4km wypatrzyć rozległą polanę z małymi wzniesieniami, na które trzeba było się wdrapać poprzez pchanie obładowanych rumaków - podłoże tam jest dość miękkie, ważne że suche.

Lekko oczywiście nie było, ale dla takich widoczków warto :) © JPbike

Obozowisko gotowe, widoczki wokół zacne, zatem czas na piwko :) (by dron) © JPbike

W pewnym momencie przyszło nam dokarmiać te mewy, sporo ich się zebrało :) © JPbike

Piękna fotka z kompanem na koniec tegoż dnia :) © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia piątego, KLIK do dnia siódmego.
Sobota, 21 czerwca 2025 • dodano: 30.06.2025 | Komentarze 3
Sprawna pobudka, sprawne śniadanie z kawą, sprawne pakowanie i ruszamy o 8:50 w powrotną trasę.
Oczywiście że chciałoby się objechać Rugię dookoła, na to potrzeba więcej wolnego, czyli okazuje się że ów długi, czterodniowy weekend jest za krótki na takie fajne wyzwanie.

Chwilunia nad morzem w Sassnitz © JPbike

Wpadliśmy do U-Boot muzeum, a tam zacumowany brytyjski HMS Otus © JPbike

Dość wysokie te klify w Sassnitz © JPbike

My na najdalszym punkcie wyprawy. Piona kompanie :) © JPbike

Ptactwo ma tam niezłe gniazdo © JPbike

Klimatyczne zabudowania w Sassnitz © JPbike
Po ponownym dokręceniu po swoich śladach do Prora czas pozwiedzać gwóźdź programu wyprawy - nieukończony nazistowski ośrodek wypoczynkowy, który ciągnie się wzdłuż wybrzeża na imponującą długość - aż 4.5 km. Cechą charakterystyczną jest to że każdy pokój ma okna skierowane na nadmorski widok. Obecnie część obiektu jest odnowiona i służy oczywiście jako hotel. My głównie skupiliśmy się na niszczejących ruinach.

Prora - widok na podupadającą część obiektu © JPbike

Z bliska też udało się zerknąć © JPbike

W trakcie budowy tego lasu w ogóle nie było, upływ czasu zrobił swoje © JPbike

Widok ogólny na całość. Wielkość robi wrażenie © JPbike

Te betonowe płyty to technologia taka sama jak Greiserówka w WPN © JPbike

Odnowiona część obiektu © JPbike
No i nadszedł czas na właściwą drogę powrotną w stronę Szczecina, w większości kręciliśmy po swoich śladach. Poza tym pierwotnie planowaliśmy wracać przez Świnoujście, po analizie odległości zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.

Putbus. Centrum tegoż miasteczka obfituje w białe elewacje © JPbike

Takie mijane chaty mają swój klimacik © JPbike

Typowa i polna szosa na Rugii © JPbike

Ogromne pole makowe - pierwszy raz w życiu to widzę :) © JPbike

Imponujący wiadukt w Stralsund. Wracamy na stały ląd © JPbike

Miła ta rowerówka, przerwa na napój limited edition też była :) © JPbike

Przed nami ponownie ponad 15-km jazdy po takim bruku © JPbike

Anklam. Charakterystyczne zabudowania © JPbike

Polna sielanka późną porą © JPbike

Ten to ma gadane z krowami, a po drugiej stronie szosy stał byk :) © JPbike

Jest klimacik, tylko korzystać :) © JPbike
Spory kilometraż tegoż dnia wyszedł nam dlatego, bo zależało nam na dotarcie do tej samej miejscówki na obozik, co nocowaliśmy pierwszego dnia. Na miejsce dokręciliśmy o 22-tej, na szczęście czerwcowe widno jeszcze trwało i na spokojnie można było się rozlokować, do tego trafił się nam przyjemny pogodowo wieczór, który trzeba było OBOWIĄZKOWO oblać dobrym browarkiem :)

A tymczasem w nocy odwiedziły nas szopy pracze :) © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia drugiego, KLIK do dnia czwartego.
Kategoria dron, ponad 100 km, poza PL, w towarzystwie, wyprawy
Sobota, 3 maja 2025 • dodano: 08.05.2025 | Komentarze 2
Majówka 2025 - dzień 3/4.
Kolejny z rzędu dzień z piękną i słoneczną pogodą, oraz z letnimi 26°C. Po dwóch mocno podjazdowych dniach tym razem czas na coś "luźniejszego" :)
W trakcie planowania trasy przypomniała mi się tutejsza, przygraniczna ponad stówka biegnąca w całości po bocznych asfalcikach, którą pokonywałem w trakcie tutejszych wakacji kilka lat temu.
No i niemal całość tejże szosowej trasy kręciło się miło i przyjemnie, choć wypada napisać że na pierwszej połowie trasy wiatr na rozległych polanach dawał o sobie znać, a na końcowych km-ach dwukrotnie dopadł mnie krótki przelotny deszcz, który z kolei po tylu km kręcenia w letniej temperaturce dał mi orzeźwiający chłodek, czyli cały tejże rozjazdowy trip był dla mnie bardzo udany, a ta szosowa trasa jest i będzie moją ulubioną w tutejszych rejonach :)

W takich wiosennych klimatach to tylko pomykać :) © JPbike

Czeska wiejska sielanka © JPbike

Rynek w Złotym Stoku, miłe wspomnienia z czasów MTB Marathon © JPbike

Leśna sielanka © JPbike

Fragment zabytkowych murów obronnych w Paczkowie © JPbike

Ogromny zbiornik wodny w Otmuchowie © JPbike

Na końcowych km-ach rzepaku miałem pod dostatkiem © JPbike

Na tymczasowym moście w Głuchołazach © JPbike
Kategoria dron, ponad 100 km, szoska, poza PL
Sobota, 4 stycznia 2025 • dodano: 08.01.2025 | Komentarze 2
Na długi styczniowy weekend skoczyłem do fantastycznych przyjaciół, mieszkających u stóp Gór Opawskich.
Na miejscu spadło trochę śniegu, w ilości pozwalającej by wybrać się góralem w teren i to górski - to lubię :)
Start o 11:49, w słoneczno - pochmurnej aurze i z miłym mrozikiem na poziomie -1°C.
Obrałem trasę przez znane mi tutejsze mountainowe dukty i asfalciki, między innymi przez Jarnołtówek, Pokrzywnę, długi podjazd na Przełęcz Mokrą (tam śniegu ciut więcej) i zjazd szerokim duktem do Jarnołtówka - mnóstwo mijanych i wyluzowanych turystów pewnie dziwiło się że w takich śnieżnych warunach da się jeździć na rowerze :)
Po zjechaniu czas na luzacką jazdę czeskim asfalcikiem do granicy w Podlesiu i stamtąd troszkę kręcenia po trasie maratonu Gold Hill - dojechałbym tędy do Głuchołaz, ale nagle zatrzymała mnie awaria w postaci zerwania łańcucha na stromym podjazdowym fragmencie. Serwisowy pit-stop zleciał spoczko, bo skuwacz i spinkę miałem, tyle że ręce tak uświniłem smarem że mycie ich za pomocą śniegu zmieszanego z błotem okazało się czasochłonnym wyzwaniem, więc po naprawie słuszna decyzja padła - wracam do bazy.
Tak czy siak - pierwszy górski trip w sezonie zaliczam do udanych, zresztą poniższe fotki to potwierdzą :)

Trochę zimowo u stóp Gór Opawskich © JPbike

Śnieżny biker w akcji :) © JPbike

Jak widać - z ilością śniegu róźnie bywało © JPbike

Widoczek z drona na dawną skocznię narciarską w Pokrzywnej © JPbike

Kulminacja wysokościowa (700m) zdobyta w zimowej scenerii © JPbike

Zimowa Srebrna Kopa (785m) w całej okazałości (by dron) © JPbike

Na trasie maratonu Gold Hill © JPbike

Fotka dnia z piękną zimą :) © JPbike
Sobota, 30 listopada 2024 • dodano: 02.12.2024 | Komentarze 2
Ostatnimi dniami przywróciłem do żywych swego starego górala, aluminiowego Black Peaka, który po zakupie karbonowego fulla pełni rolę zimówki/zapasówki MTB.
Pisałem już że popracowe majstrowanie szło opornie, do tego po ostatnim zimowym sezonie wszelaki terenowy brud wdarł się niemal wszędzie, że nawet obręcze trzeba było rozebrać i na nowo zaplatać, nacentrować, piasty nasmarować, opony zalać świeżym mleczkiem, ...
Poza tym zrezygnowałem w tymże rowerze z drogiego 12-rzędowego napędu na rzecz starej, sprawdzonej 10-tki - do tego celu zakupiłem sramowską przerzutkę i manetkę (10 biegową), zamontowałem posiadane używki w postaci kasety (11-40) i łańcucha. W amortyzatorze zostały wymienione uszczelki kurzowe (po 5 latach), również suport, tylny przewód hamulcowy i okładziny trzeba było wymienić.

Ponownie złożony Black Peak w swoim naturalnym środowisku :) © JPbike
W końcu nastał wolny weekend, z dobrą pogodą na rower, zatem tegoż chłodnego (4°C) sobotniego dnia ruszyłem o 11:03 na dawno nie odwiedzany swój terenowy rewir - WPN.
Po przesiadce z fulla na tym hardtailu czułem się tak jak po wizycie w strefie serwisowej, w której miękkie i wysokie zawieszenie wymienili na niższe i twardsze :)
Co do trasy - dojazd przez obrzeże Dębiny i nadwarciańskim, a w WPN pokonałem swoją rundę w wersji "normal". Terenowe warunki fajne, bo twarde, chociaż błotnych fragmentów nie brakło, zdrowo się zmęczyłem, pit-stopik przy sklepiku był, a pod koniec rundy wyszło jesienne słońce i załapałem się również na klimatyczny zachód.

Nad Wartą w Puszczykowie zawsze pięknie (by dron) © JPbike

Ostatni listopadowy dzionek w WPN © JPbike

Z cyklu - ja w swoim żywiole © JPbike

Pełna dynamika na sinusoidach © JPbike

Fajnie tak wykorzystać i pół dnia na rowerową pasję z takim widokiem :) © JPbike
Piątek, 6 września 2024 • dodano: 09.09.2024 | Komentarze 2
Trzeci z rzędu wyjazd w ramach kolarskiego weekendu MTB rozgrywanego w Głuchołazach.
Z racji że zapisałem się zarówno na sobotni wyścig XC, jak i niedzielny maraton Gold Hill to wziąłem wolny piątek, by dotrzeć na miejsce w czwartek wieczorem, oczywiście do wspaniałych przyjaciół poznanych lata temu na tutejszym bikestatsie :)
Tegoż pięknego pogodowo dnia, po wyspaniu się i śniadaniu ruszyłem bez spiny na tytułowe kręcenie, podzielone na dwa etapy.
I tak najpierw przez Skowronków i Jarnołtówek wspinałem się na Srebrną Kopę (785m), a następnie na Biskupią Kopę (890m), po czym zjechałem czeskim szuterkiem i asfalcikiem do mieściny Zlate Hory, przygraniczne kręcenie do Podlesia, czyli wioski w której znajduje się tzw. Stara Bielarnia - ponad 150 letni duży dom z duszą, nabyty przez przyjaciół i oczywiście wymagający solidnego remontu - moźliwe że kiedyś zostanie zaadaptowany do celów turystycznych :)

Moja ulubiona klasyka, czyli jak dobrze znów wybrać się w góry :) © JPbike

Na Srebrnej Kopie. Fajna miejscówka (by dron) © JPbike

Z cyklu "Ja w swoim żywiole" :) © JPbike

Biskupia Kopa widziana od czeskiej strony (by dron) © JPbike
Natomiast po południu odbyłem dwa tripy do zdrojowej części Głuchołaz, gdzie znajduje się miasteczko zawodów. Najpierw wizytacja w biurze zawodów - obsługa to nikt inny jak ludzie z PZKol, ponoć owe zawody są zaliczane do Pucharu Polski i mają rangę UCI C3, no i trochę kolarskich twarzy bez problemów rozpoznałem :)
No i na koniec najważniejsza dla mnie przejażdżka dnia - oficjalny trening na tamtejszej ponad 4km pętli XC z ponad 160m przewyższeniem - jest na niej wszystko co potrzebne do zasmakowania prawdziwego kolarstwa górskiego z krwi i kości :)

GRUUBA ta ścianka zjazdowa © JPbike

Takie skoki to dla mnie stara szkoła MTB :) © JPbike







