Info o mnie.
- przejechane: 193785.57 km
- w tym teren: 70124.25 km
- teren procentowo: 36.19 %
- v średnia: 22.48 km/h
- łączny czas: 357d 08h 11m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 42
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1269
do 50 km - 1261
do/z pracy - 278
dron - 75
dzień wyścigowy - 254
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 183
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 261
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 120
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 477
Uphill race - 8
w górach - 341
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 413
wyprawy - 80
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2026, Listopad - 1 - 0
2026, Październik - 8 - 0
2026, Wrzesień - 9 - 2
2026, Sierpień - 8 - 0
2026, Lipiec - 15 - 12
2026, Czerwiec - 11 - 2
2026, Maj - 12 - 0
2026, Kwiecień - 10 - 0
2026, Marzec - 9 - 0
2026, Luty - 8 - 0
2026, Styczeń - 8 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Wpisy archiwalne w kategorii
dron
| Dystans całkowity: | 6103.58 km (w terenie 1893.50 km; 31.02%) |
| Czas w ruchu: | 279:20 |
| Średnia prędkość: | 21.85 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 73.44 km/h |
| Suma podjazdów: | 44186 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 169 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 134 (78 %) |
| Liczba aktywności: | 75 |
| Średnio na aktywność: | 81.38 km i 3h 43m |
| Więcej statystyk | |
Poniedziałek, 14 lipca 2025 • dodano: 02.10.2025 | Komentarze 0
Zgodnie z planem ustalonym wczorajszego dnia - tegoż pięknego poniedziałkowego dnia wstajemy dość wcześnie, o 7 rano, zwijamy skaliste i piękne widokowo obozowisko, jazda do marketu na solidne zakupy żywnościowe, dodatkowo spieszyło nam się by zakończyć pewną dwudniową abstynencję ... :)

Słoneczny poranek w Svolvær © JPbike

Ujechaliśmy ze 3km i czas na przerwę śniadaniową z dodatkiem ... :) © JPbike

Jazda dalej. Pięknie tam :) © JPbike
Po przejechaniu 16km skręcamy na boczną drogę prowadzącą do urokliwej wioski Henningsvær, z fajnie położonym stadionem piłkarskim.
Z racji wakacyjnego szczytu ruch turystyczny na tejże wąskiej drodze był spory, co oczywiście troszkę odbierało nam przyjemność z jazdy, a kompan kilka razy chciał zawracać i wyraźnie nie miał ochoty na dodatkowe km-y (w sumie 17km kręcenia tam i nawrotka), koniec końców udało mi się go namówić na zrealizowanie zaplanowanego celu.

Typowa boczna droga na krańcach Lofotów © JPbike

Port w Henningsvær © JPbike

Cel dnia osiągnięty - stadion w Henningsvær (by dron) © JPbike

Natomiast widok na stadion z wysokości oczu nie jest już tak ładny :) © JPbike

Czas wracać na główną szosę. Przed nami wahadełko i wąski wiadukt © JPbike

Takie widoczki na spore góry są wręcz rewelacyjne, zwłaszcza w pełnym słońcu :) © JPbike

Pięknie tam (2) :) © JPbike

Ponownie mkniemy główną szosą E10 © JPbike

Przerwa na przekąski. Wiało nieźle i właśnie tak się schowaliśmy :) © JPbike

Przed nami most na wyspę Gimsøya. Siła bocznego wiatru - 9m/s :) © JPbike

Kolejny most za nami i jesteśmy na wyspie Vestvågøya © JPbike

Widokowa długa prosta - tylko kręcić tędy :) © JPbike

Pięknie tam (3) :) © JPbike

Nierzadko przyszło nam pomykać tak bliziutko czystej wody © JPbike

Muzeum Wikingów w Bøstad © JPbike

Takie ścieżki rowerowe na Lofotach są głównie w pobliżu miast © JPbike

W Leknes coś takiego się nam trafiło :) © JPbike
Po dotarciu do powyższego i niewyróżniającego się miasta (leży w sporej kotlinie) czas zrobić zakupy i bez pośpiechu można szukać miejscówki na rozbicie namiotów.
I tak sobie kręciliśmy dalej szosą E10, by po 4km wypatrzyć rozległą polanę z małymi wzniesieniami, na które trzeba było się wdrapać poprzez pchanie obładowanych rumaków - podłoże tam jest dość miękkie, ważne że suche.

Lekko oczywiście nie było, ale dla takich widoczków warto :) © JPbike

Obozowisko gotowe, widoczki wokół zacne, zatem czas na piwko :) (by dron) © JPbike

W pewnym momencie przyszło nam dokarmiać te mewy, sporo ich się zebrało :) © JPbike

Piękna fotka z kompanem na koniec tegoż dnia :) © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia piątego, KLIK do dnia siódmego.
Sobota, 21 czerwca 2025 • dodano: 30.06.2025 | Komentarze 3
Sprawna pobudka, sprawne śniadanie z kawą, sprawne pakowanie i ruszamy o 8:50 w powrotną trasę.
Oczywiście że chciałoby się objechać Rugię dookoła, na to potrzeba więcej wolnego, czyli okazuje się że ów długi, czterodniowy weekend jest za krótki na takie fajne wyzwanie.

Chwilunia nad morzem w Sassnitz © JPbike

Wpadliśmy do U-Boot muzeum, a tam zacumowany brytyjski HMS Otus © JPbike

Dość wysokie te klify w Sassnitz © JPbike

My na najdalszym punkcie wyprawy. Piona kompanie :) © JPbike

Ptactwo ma tam niezłe gniazdo © JPbike

Klimatyczne zabudowania w Sassnitz © JPbike
Po ponownym dokręceniu po swoich śladach do Prora czas pozwiedzać gwóźdź programu wyprawy - nieukończony nazistowski ośrodek wypoczynkowy, który ciągnie się wzdłuż wybrzeża na imponującą długość - aż 4.5 km. Cechą charakterystyczną jest to że każdy pokój ma okna skierowane na nadmorski widok. Obecnie część obiektu jest odnowiona i służy oczywiście jako hotel. My głównie skupiliśmy się na niszczejących ruinach.

Prora - widok na podupadającą część obiektu © JPbike

Z bliska też udało się zerknąć © JPbike

W trakcie budowy tego lasu w ogóle nie było, upływ czasu zrobił swoje © JPbike

Widok ogólny na całość. Wielkość robi wrażenie © JPbike

Te betonowe płyty to technologia taka sama jak Greiserówka w WPN © JPbike

Odnowiona część obiektu © JPbike
No i nadszedł czas na właściwą drogę powrotną w stronę Szczecina, w większości kręciliśmy po swoich śladach. Poza tym pierwotnie planowaliśmy wracać przez Świnoujście, po analizie odległości zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.

Putbus. Centrum tegoż miasteczka obfituje w białe elewacje © JPbike

Takie mijane chaty mają swój klimacik © JPbike

Typowa i polna szosa na Rugii © JPbike

Ogromne pole makowe - pierwszy raz w życiu to widzę :) © JPbike

Imponujący wiadukt w Stralsund. Wracamy na stały ląd © JPbike

Miła ta rowerówka, przerwa na napój limited edition też była :) © JPbike

Przed nami ponownie ponad 15-km jazdy po takim bruku © JPbike

Anklam. Charakterystyczne zabudowania © JPbike

Polna sielanka późną porą © JPbike

Ten to ma gadane z krowami, a po drugiej stronie szosy stał byk :) © JPbike

Jest klimacik, tylko korzystać :) © JPbike
Spory kilometraż tegoż dnia wyszedł nam dlatego, bo zależało nam na dotarcie do tej samej miejscówki na obozik, co nocowaliśmy pierwszego dnia. Na miejsce dokręciliśmy o 22-tej, na szczęście czerwcowe widno jeszcze trwało i na spokojnie można było się rozlokować, do tego trafił się nam przyjemny pogodowo wieczór, który trzeba było OBOWIĄZKOWO oblać dobrym browarkiem :)

A tymczasem w nocy odwiedziły nas szopy pracze :) © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia drugiego, KLIK do dnia czwartego.
Kategoria dron, ponad 100 km, poza PL, w towarzystwie, wyprawy
Sobota, 3 maja 2025 • dodano: 08.05.2025 | Komentarze 2
Majówka 2025 - dzień 3/4.
Kolejny z rzędu dzień z piękną i słoneczną pogodą, oraz z letnimi 26°C. Po dwóch mocno podjazdowych dniach tym razem czas na coś "luźniejszego" :)
W trakcie planowania trasy przypomniała mi się tutejsza, przygraniczna ponad stówka biegnąca w całości po bocznych asfalcikach, którą pokonywałem w trakcie tutejszych wakacji kilka lat temu.
No i niemal całość tejże szosowej trasy kręciło się miło i przyjemnie, choć wypada napisać że na pierwszej połowie trasy wiatr na rozległych polanach dawał o sobie znać, a na końcowych km-ach dwukrotnie dopadł mnie krótki przelotny deszcz, który z kolei po tylu km kręcenia w letniej temperaturce dał mi orzeźwiający chłodek, czyli cały tejże rozjazdowy trip był dla mnie bardzo udany, a ta szosowa trasa jest i będzie moją ulubioną w tutejszych rejonach :)

W takich wiosennych klimatach to tylko pomykać :) © JPbike

Czeska wiejska sielanka © JPbike

Rynek w Złotym Stoku, miłe wspomnienia z czasów MTB Marathon © JPbike

Leśna sielanka © JPbike

Fragment zabytkowych murów obronnych w Paczkowie © JPbike

Ogromny zbiornik wodny w Otmuchowie © JPbike

Na końcowych km-ach rzepaku miałem pod dostatkiem © JPbike

Na tymczasowym moście w Głuchołazach © JPbike
Kategoria dron, ponad 100 km, szoska, poza PL
Sobota, 4 stycznia 2025 • dodano: 08.01.2025 | Komentarze 2
Na długi styczniowy weekend skoczyłem do fantastycznych przyjaciół, mieszkających u stóp Gór Opawskich.
Na miejscu spadło trochę śniegu, w ilości pozwalającej by wybrać się góralem w teren i to górski - to lubię :)
Start o 11:49, w słoneczno - pochmurnej aurze i z miłym mrozikiem na poziomie -1°C.
Obrałem trasę przez znane mi tutejsze mountainowe dukty i asfalciki, między innymi przez Jarnołtówek, Pokrzywnę, długi podjazd na Przełęcz Mokrą (tam śniegu ciut więcej) i zjazd szerokim duktem do Jarnołtówka - mnóstwo mijanych i wyluzowanych turystów pewnie dziwiło się że w takich śnieżnych warunach da się jeździć na rowerze :)
Po zjechaniu czas na luzacką jazdę czeskim asfalcikiem do granicy w Podlesiu i stamtąd troszkę kręcenia po trasie maratonu Gold Hill - dojechałbym tędy do Głuchołaz, ale nagle zatrzymała mnie awaria w postaci zerwania łańcucha na stromym podjazdowym fragmencie. Serwisowy pit-stop zleciał spoczko, bo skuwacz i spinkę miałem, tyle że ręce tak uświniłem smarem że mycie ich za pomocą śniegu zmieszanego z błotem okazało się czasochłonnym wyzwaniem, więc po naprawie słuszna decyzja padła - wracam do bazy.
Tak czy siak - pierwszy górski trip w sezonie zaliczam do udanych, zresztą poniższe fotki to potwierdzą :)

Trochę zimowo u stóp Gór Opawskich © JPbike

Śnieżny biker w akcji :) © JPbike

Jak widać - z ilością śniegu róźnie bywało © JPbike

Widoczek z drona na dawną skocznię narciarską w Pokrzywnej © JPbike

Kulminacja wysokościowa (700m) zdobyta w zimowej scenerii © JPbike

Zimowa Srebrna Kopa (785m) w całej okazałości (by dron) © JPbike

Na trasie maratonu Gold Hill © JPbike

Fotka dnia z piękną zimą :) © JPbike
Sobota, 30 listopada 2024 • dodano: 02.12.2024 | Komentarze 2
Ostatnimi dniami przywróciłem do żywych swego starego górala, aluminiowego Black Peaka, który po zakupie karbonowego fulla pełni rolę zimówki/zapasówki MTB.
Pisałem już że popracowe majstrowanie szło opornie, do tego po ostatnim zimowym sezonie wszelaki terenowy brud wdarł się niemal wszędzie, że nawet obręcze trzeba było rozebrać i na nowo zaplatać, nacentrować, piasty nasmarować, opony zalać świeżym mleczkiem, ...
Poza tym zrezygnowałem w tymże rowerze z drogiego 12-rzędowego napędu na rzecz starej, sprawdzonej 10-tki - do tego celu zakupiłem sramowską przerzutkę i manetkę (10 biegową), zamontowałem posiadane używki w postaci kasety (11-40) i łańcucha. W amortyzatorze zostały wymienione uszczelki kurzowe (po 5 latach), również suport, tylny przewód hamulcowy i okładziny trzeba było wymienić.

Ponownie złożony Black Peak w swoim naturalnym środowisku :) © JPbike
W końcu nastał wolny weekend, z dobrą pogodą na rower, zatem tegoż chłodnego (4°C) sobotniego dnia ruszyłem o 11:03 na dawno nie odwiedzany swój terenowy rewir - WPN.
Po przesiadce z fulla na tym hardtailu czułem się tak jak po wizycie w strefie serwisowej, w której miękkie i wysokie zawieszenie wymienili na niższe i twardsze :)
Co do trasy - dojazd przez obrzeże Dębiny i nadwarciańskim, a w WPN pokonałem swoją rundę w wersji "normal". Terenowe warunki fajne, bo twarde, chociaż błotnych fragmentów nie brakło, zdrowo się zmęczyłem, pit-stopik przy sklepiku był, a pod koniec rundy wyszło jesienne słońce i załapałem się również na klimatyczny zachód.

Nad Wartą w Puszczykowie zawsze pięknie (by dron) © JPbike

Ostatni listopadowy dzionek w WPN © JPbike

Z cyklu - ja w swoim żywiole © JPbike

Pełna dynamika na sinusoidach © JPbike

Fajnie tak wykorzystać i pół dnia na rowerową pasję z takim widokiem :) © JPbike
Piątek, 6 września 2024 • dodano: 09.09.2024 | Komentarze 2
Trzeci z rzędu wyjazd w ramach kolarskiego weekendu MTB rozgrywanego w Głuchołazach.
Z racji że zapisałem się zarówno na sobotni wyścig XC, jak i niedzielny maraton Gold Hill to wziąłem wolny piątek, by dotrzeć na miejsce w czwartek wieczorem, oczywiście do wspaniałych przyjaciół poznanych lata temu na tutejszym bikestatsie :)
Tegoż pięknego pogodowo dnia, po wyspaniu się i śniadaniu ruszyłem bez spiny na tytułowe kręcenie, podzielone na dwa etapy.
I tak najpierw przez Skowronków i Jarnołtówek wspinałem się na Srebrną Kopę (785m), a następnie na Biskupią Kopę (890m), po czym zjechałem czeskim szuterkiem i asfalcikiem do mieściny Zlate Hory, przygraniczne kręcenie do Podlesia, czyli wioski w której znajduje się tzw. Stara Bielarnia - ponad 150 letni duży dom z duszą, nabyty przez przyjaciół i oczywiście wymagający solidnego remontu.

Moja ulubiona klasyka, czyli jak dobrze znów wybrać się w góry :) © JPbike

Na Srebrnej Kopie. Fajna miejscówka (by dron) © JPbike

Z cyklu "Ja w swoim żywiole" :) © JPbike

Biskupia Kopa widziana od czeskiej strony (by dron) © JPbike
Natomiast po południu odbyłem dwa tripy do zdrojowej części Głuchołaz, gdzie znajduje się miasteczko zawodów. Najpierw wizytacja w biurze zawodów - obsługa to nikt inny jak ludzie z PZKol, ponoć owe zawody są zaliczane do Pucharu Polski i mają rangę UCI C3, no i trochę kolarskich twarzy bez problemów rozpoznałem :)
No i na koniec najważniejsza dla mnie przejażdżka dnia - oficjalny trening na tamtejszej ponad 4km pętli XC z ponad 160m przewyższeniem - jest na niej wszystko co potrzebne do zasmakowania prawdziwego kolarstwa górskiego z krwi i kości :)

GRUUBA ta ścianka zjazdowa © JPbike

Takie skoki to dla mnie stara szkoła MTB :) © JPbike
Niedziela, 14 lipca 2024 • dodano: 30.07.2024 | Komentarze 3
Po pobudce wita nas piękna pogoda, zatem śniadanie, kawa i zwijanie obozowiska na miłej polance zleciały sprawnie, po czym ruszamy o 9:28 na mazurski etap wyprawy.
Planując ową wyprawę początkowo zamierzaliśmy objechać całą MPR (300km), a jednak to rzeczywistość zweryfikowała nasz plan, ale po kolei.

Jazda dalej. Zielono mi na Mazurach © JPbike

Ilość napotkanych bocianich gniazd - niezliczona © JPbike

Jest klimatycznie, kompan to potwierdza © JPbike

Pagórkowaty wypas krów © JPbike

Jak widać - na zachodniej części MPR dominuje przeróżna nawierzchnia © JPbike
Na powyższej fotce, chwilę wcześniej gdy zaczynałem tędy podjeżdżać, to z naprzeciwka ostro zjeżdżał (chyba) lokales na budżetowym (chyba) góralu i po podjechaniu Drogbas mówił mi że gościowi pękła rama i głośno krzyczał: "O, kur**, kur**, ..." :)

Bydło zażywa ochłody © JPbike

Mała przerwa na zacnym punkcie widokowym © JPbike

Takie szuterki są dobre na gravele, zresztą dwóch takich nas wyprzedziło - to widać © JPbike

Dokumentacja piaszczysto - podjazdowa fragmentu MPR © JPbike

Takie se widoczki też się trafiają © JPbike

Załapane mazurskie słoneczniki © JPbike

Przejazd przez Dobę © JPbike

Nawierzchnia stara i nowa, czyli na tej trasie jest wszystko © JPbike

Kolejny szuterek z pagórkami © JPbike

Podziwiamy młode boćki © JPbike
Po przejechaniu 55km po niełatwej dla obciążonych bikerów nawierzchni, w wiosce Radzieje robimy przerwę z dodatkiem ulubionego trunku i obaj stwierdzamy że owa część MPR nie przypada nam do gustu, nie tylko z powodu bardzo zmiennego i nierównego podłoża, ale i braku pięknych i częstych widoczków na mazurskie jeziora, zatem postanowiliśmy że po dojechaniu na północny kraniec MPR podejmiemy decyzję odnośnie dalszego kierunku.

Kanał Mazurski © JPbike

Jezioro Mamry widziane od północy (by dron) © JPbike

Nieukończona śluza Leśniewo Górne. Tu można zobaczyć hitlerowską wronę © JPbike

Ten obiekt robi wrażenie. U-Booty w planach miały tędy pływać © JPbike
Po zwiedzeniu powyższego i niedoszłego obiektu, który nam się podobał, ponoć Drogbas to fan militarnych klimatów - zapadła decyzja że odpuszczamy MPR i kręcimy dalej w stronę Zalewu Wiślanego.

Jeszcze jeden widoczek na Mazury i jazda nad Bałtyk © JPbike

Czas na przerwę późno-obiadową © JPbike

Kręcimy dalej. Tym razem nawigowaniem w stronę morza zajmuje się Drogbas © JPbike

W stronę zachodzącego słońca. Słabo tam dbają o takie rowerówki © JPbike
No i czas szukać miejscówki do przenocowania - tym razem było ciężko, same pola wokół i malutkie fragmenciki lasów, w jednym miejscu zaatakowało nas agresywne robactwo, no to szukamy dalej, rozglądamy się i w końcu coś w miarę dobrego się znalazło - fragment między polem kukurydzy a lasem. Rozbijamy obozik, myjemy się wodą z bidonu i szybko wskakujemy do namiotów, by nie zostać pogryzionym i pora spać.
TRASA (na stravie).
KLIK do dnia drugiego, KLIK do dnia czwartego.
Kategoria dron, ponad 100 km, w towarzystwie, wyprawy
Niedziela, 21 kwietnia 2024 • dodano: 21.04.2024 | Komentarze 2
Start o 12:10, zimno (6°C), wietrznie i chmurzasto.
Mimo wietrznej aury ponownie wybrałem szosowanie i zaplanowałem zrobić stówę, by na maxa zatęsknić za MTB, co oczywiście się udało, a zwłaszcza że obrana spontanicznie trasa okazała się zdecydowanie najnudniejszą z "przydomowych" stówek.
Zabrałem nawet drona i dobry aparat foto, i co - nie było czego focić, tam gdzie był rozległy rzepak to głównie na ruchliwych szosach, a fragmenty bocznych asfalcików przeważnie miały paskudny asfalt i same zielone pola wokół - generalnie NUDA do kwadratu.
Dom - Szamotulska - Niestachowska - Strzeszyńska - Morasko - Radojewo - Biedrusko - Promnice - Murowana Goślina - Białęgi - Białężyn - Uchorowo - Łukowo - Oborniki - Objezierze - Kowalewko - Nieczajna - Lulin - Lulinek - Pamiątkowo - Cerekwica - Przybroda - Kokoszczyn - Tarnowo Podgórne - Lusowo - Batorowo - Wysogotowo - Złotowska - Lasek Marceliński - Dom

Rzepakowo - polny widoczek z nudnej stówki (by dron) © JPbike
Kategoria ponad 100 km, szoska, dron
Niedziela, 14 kwietnia 2024 • dodano: 14.04.2024 | Komentarze 3
Tegoż dnia zaplanowałem szosowanie - tak zrobiłem :)
Start o 10:54, aura słoneczna, 19°C, z dynamicznymi chmurami i WIETRZNA.
Trasa przeważnie polna, najpierw na zachód, następnie na południe.
Do takiej wiatrowej jazdy nastawiłem się psychicznie już przed ruszeniem i dzięki temu na wmordewindowych odcinkach nie było tak źle. Na paru odcinkach wiało tak że kilka razy zaatakowały mnie polne burzki piaskowe, jak i puszczony w przestworza dron zgłaszał problemy z utrzymaniem zwisu w pionie :)
Dom - Rudnicze - Głuchowo - Gołuski - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Tomice - Sapowice - Strykowo - Modrze - Maruszkowo - Piotrowo Pierwsze - Głuchowo - Sierniki - Bieczyny - Pecna - Iłówiec - Sucharzewo - Grzybno - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań - Dom

Rzepakowe ujęcie za Trzcielinem (by dron) © JPbike

Polno - leśne klimaty (by dron) © JPbike

Napotkane, zacne i niskoprofilowe klasyki © JPbike

Kolory wiosny © JPbike

Rzepakowe ujęcie przed Grzybnem (by dron) © JPbike

BS-owa blokada stoi i zarazem miłe miejsce na lodzika :) © JPbike
Kategoria dron, ponad 100 km, szoska
Niedziela, 21 stycznia 2024 • dodano: 24.01.2024 | Komentarze 2
Start o 10:41, w aurze przeważnie pochmurnej i z "ciepełkiem" na poziomie 1°C.
Trasa to w większości moja wielokrotnie pokonywana runda w WPN, w wersji "short" i z klasycznym dojazdem nadwarciańskim, a powrotem przez Komorniki.
Podobnie jak poprzedniego dnia, śnieżne warunki w WPN miałem fajne, większość jezior i stawików była zmrożona. To był dobry i aktywnie wykorzystany zimowy dzień.
Z wypatrzonych przygód - na zamarzniętym Jeziorze Dymaczewskim, na samym jego środku, twardziel szusował na biegówkach, a na szerokiej i szutrowej rowerówce w stronę Jezior mijałem się z dwiema terenówkami - jedna to fura z "dyrekcji" WPN, a druga to radiowóz - co znowu wymyślili...

Zimowy klimacik nad Wartą w Puszczykowie (by dron) © JPbike

Nic, tylko kręcić tędy © JPbike

Widoczek na zimowe Jezioro Góreckie (by dron) © JPbike

Wyspa Zamkowa ze swoimi sławnymi ruinami zameczku (by dron) © JPbike

Troszkę zimowe Pure MTB na czarnym dymaczewskim © JPbike








