top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 191411.69 km
- w tym teren: 69102.25 km
- teren procentowo: 36.10 %
- v średnia: 22.51 km/h
- łączny czas: 352d 11h 11m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w kategorii

do 100 km

Dystans całkowity:85475.97 km (w terenie 31520.50 km; 36.88%)
Czas w ruchu:3706:49
Średnia prędkość:23.06 km/h
Maksymalna prędkość:78.64 km/h
Suma podjazdów:391602 m
Maks. tętno maksymalne:179 (103 %)
Maks. tętno średnie:150 (84 %)
Suma kalorii:26238 kcal
Liczba aktywności:1250
Średnio na aktywność:68.38 km i 2h 57m
Więcej statystyk
  • dystans : 58.00 km
  • teren : 10.00 km
  • czas : 02:34 h
  • v średnia : 22.60 km/h
  • v max : 54.69 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Troszkę terenu w WPN

    Sobota, 15 stycznia 2011 • dodano: 15.01.2011 | Komentarze 14


    Wreszcie wolna sobota !
    Przed wyjazdem, poprzedniego dnia wymieniłem w zimówce ciężej pracujące stery - słabo uszczelnione od dołu Accent Airplane nie wytrzymały trudów drugiej z rzędu zimy, maszynowe łożyska zardzewiały i przy demontażu całe rozleciały. Teraz mam jedne z najtańszych - na łożyskach kulkowych, które były w zestawie z ramą.

    Zanim ruszyłem, po 12:30, jak zwykle przed każdym treningiem przykręciłem spd-y i po kilometrze stwierdziłem że licznik nie działa ... koło odwrotnie założyłem :)
    Początkowo planowałem asfaltową pętlę wokół obrzeża WPN, a jednak zachciało mi się skręcić z krajowej piątki do Trzebawia i po jakimś czasie asfalt się skończył, to nic, tęsknota za terenem była duża i pojechałem, nie zważając na ilość błotka, lodu, resztek śniegu ...

    Styczniowy teren w WPN © JPbike

    Tak jak się spodziewałem - jechało się trochę ciężej, nie brakło buksowania, jak i krótkiego wprowadzania po lodzie. I tak bez glebki dojechałem do ... Łodzi :)
    Dalej już asfaltem i na miły podjazd do Ludwikowa na krótki postój ...

    Fragment ciekawego architektonicznie szpitala w Ludwikowie © JPbike

    Gdy ruszyłem dalej - znów zachciało mi się terenu, więc zjechałem w dół do Kociołka ...

    Styczniowy WPN © JPbike

    Po chwili, zaczynając podjazd na Osową Górę nie dało się w ogóle jechać po takim lodzie, więc pozostał półkilometrowy bike-walking. Ochraniacze, buty, skarpetki i stopy od razu zamoczyły się.

    Lodowy teren ... © JPbike

    Końcówka podjazdu przejezdna. Do zjazdu wybrałem wariant drogi do Puszczykowa, tamtejszy asfalt też oblodzony i mknąłem w dół po tym błotku - frajda była, fajnie zarzucało na semislickach :)

    Błotko albo lód - nawierzchnia do wyboru :) © JPbike

    Dalsza jazda - powrót Greiserówką i w domu zjawiłem się jak zapadał zmrok.

    Dom - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Walerianowo - Rosnówko - Trzebaw - Łódź - Nowe Dymaczewo - Stare Dymaczewo - Krosinko - Ludwikowo - jez.Kociołek - Osowa Góra - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznań ...

    Puls - max 165, średni 132
    Przewyższenie - 337 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 58.70 km
  • teren : 10.00 km
  • czas : 02:23 h
  • v średnia : 24.63 km/h
  • v max : 35.55 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Ostatni trening w 2010 i krótkie podsumowanie sezonu

    Piątek, 31 grudnia 2010 • dodano: 31.12.2010 | Komentarze 3


    Ostatniego dnia 2010 roku wyskoczyłem na treningową pętlę wokół obrzeża WPN.
    Warunki okropne - od początku do końca chlapa, wróciłem częściowo mokry.
    Ale najważniejsze jest to że wykręciłem dokładnie brakującą ilość km - i takim oto sposobem sezon 2010 zakończyłem mając przejechane ogólnie z BS 30000 km :)

    Dom - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Walerianowo - Rosnówko - Dębienko - Stęszew - Witobel - Łódź - Nowe Dymaczewo - Stare Dymaczewo - Krosinko - Budzyń - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań ...


    Kolejny wspaniały rowerowo rok mija – skromnie podsumuję.
    Jedne cele, jakie sobie założyłem udało się w zrealizować, inne nie, cóż – takie życie.

    - przejechałem ponad 12000 km
    - zaliczyłem 17 startów, dwukrotnie stałem na podium - klik do podsumowania
    - najdłuższy wypad – 262 km do Jeleniej Góry, niestety z bardzo pechowym powrotem
    - odbyłem wiele wspaniałych wycieczek w licznym gronie BS-owiczów
    - przybyło kolejnych znajomych – moja lista jest strasznie długa :)
    - od połowy roku po skasowaniu własnego auta rowerem jeździłem niemal codziennie

    Rowerowe plany na sezon 2011 są proste – przede wszystkim dużo jeździć, nieważne czy to wycieczki, treningi, setki, dwusetki, maratony, wyprawy i czerpać z tego wszystkiego przyjemność - tego samego życzę w Nowym Roku wszystkim czytającym :)


    Puls - max 171, średni 147
    Przewyższenie - 183 m



  • dystans : 62.68 km
  • teren : 10.00 km
  • czas : 03:05 h
  • v średnia : 20.33 km/h
  • v max : 38.39 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Do Lubska

    Poniedziałek, 27 grudnia 2010 • dodano: 29.12.2010 | Komentarze 7


    Dłuższe wolne - więc pora odwiedzić przyjaciół mieszkających ode mnie w odległości pozwalającej pokonywanie z przyjemnością dwusetek :)
    Kogo mam na myśli ... oczywiście Asiczkę i Młynarza !

    Jednak to mocno zimowe warunki panujące u Nas spowodowały że wykonanie wspomnianej dwusetki odpadło i skorzystałem z pomocy kolei. Trochę opóźniony skład EN-ki bez przygód zawiózł mnie i bika do Zielonej Góry i stamtąd już na własnych siłach.
    Z racji trudnych warunków na bocznych drogach bez zastanawiania skierowałem się na krajową 27-tkę, jadąc tamtędy do Nowogrodu Bobrzańskiego (ruch taki sobie) marzyłem właśnie o bocznej drodze ...
    Jako że Asia i Piotrek mieli czas od popołudnia, mogłem spokojniej kręcić i nawet zboczyłem sobie z trasy by podziwiać i focić uroki lubuskiej zimy :)

    Zima w pełni. Oczywiście tędy jechałem © JPbike

    Tu kręciło się ciut lepiej :) No ... na granicy mają Zasieki ;) © JPbike

    Pogoda, jaką miałem - taka sobie, minus 5, przez większość czasu drobno prószyło śniegiem, jak i nie brakowało momentalnych przejaśnień z widocznym zarysem słońca ...

    Zima w lubuskim lesie. Śniegu ponad kolana, sprawdziłem © JPbike

    Nie ma to jak przerwa na ciepłą herbatę :) © JPbike

    W końcu dojechałem do celu i to wręcz punktualnie !
    Przy powitaniu - tradycyjnie mocne uciski :)

    Znajome rowery również miło spędzały czas ;) © JPbike

    Pod wieczór - niespodzianka, zjawili się Kristoffer, Matys i jeszcze parę osób co miałem przyjemność poznać :)
    Oj ... wspólny wieczór i cały następny dzień fantastycznie zleciały !

    Nie zabrakło również wieczornego focenia. Widać ile śniegu napadało ... :)

    Kościół na Rynku w Lubsku zimową porą © JPbike

    Fragment Rynku w Lubsku. Mróz sięgał 10 stopni ... brr ... © JPbike

    Czy ktoś na powyższej fotce dostrzegł Jahoo i Młynarza ? :)

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 75.07 km
  • teren : 3.00 km
  • czas : 03:00 h
  • v średnia : 25.02 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Zimowy trening

    Niedziela, 28 listopada 2010 • dodano: 28.11.2010 | Komentarze 7


    Na ten niedzielny dzień nie miałem większych rowerowych planów.
    Przed południem sms od Jarka ... i jedziemy. Zanim dotarłem lekko spóźniony na zbiórkę (o 14:30) musiałem dokończyć wymianę napędu w zimówce. Po wymianie Accent fajnie śmiga, oby wytrzymał całą zimę i masę świństw leżących na drogach i w terenie.

    Początkowo ustaliliśmy że podobnie jak tydzień temu zrobimy asfaltową 50-tkę, tyle że w odwrotnym kierunku.

    Listopadowy zachód słońca z zimowym akcentem © JPbike

    Jak widać na powyższym zdjęciu - po skręceniu na boczną drogę w Sobocie nawierzchnia była oblodzona, a Drogbas jechał na szosówce, zaliczył delikatną glebę ...

    Szosówką na slickach po lodzie ? Szaleństwo ! © JPbike

    Więc po kilku km jazdy po trudnej nawierzchni zdecydowaliśmy o zmianie trasy - udamy się na ruchliwą krajową 11-tkę i dokręcimy do Obornik. Ruch co prawda spory, dzięki szerokim poboczu nie było tak źle. W Obornikach krótki postój, by rozgrzać zamarzające stopy (odwieczny problem) i jazda non stop w drogę powrotną również 11-tką przy zapadającym zmroku. Po dotarciu do Strzeszyna odłączyliśmy sie i już tylko myk, myk do domu po ciemku. Lampki miałem :)

    Kręcąc jedynym terenowym fragmentem trasy po ubitym śniegu nad Rusałką zatrzymałem się by łyknąć izotonika ... prawie zamarzł, więc jechaliśmy przy odczuwalnej temperaturze minus pięć, może więcej.

    Lodowaty izotonik © JPbike

    Trening udany - następny w ekipie za tydzień :)

    V max - 41.39 km/h
    Puls - nie miałem, muszę wymienić baterie w drugim pulsometrze



  • dystans : 73.29 km
  • teren : 3.00 km
  • czas : 02:49 h
  • v średnia : 26.02 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Treningi czas zacząć :)

    Niedziela, 21 listopada 2010 • dodano: 21.11.2010 | Komentarze 20


    No i zaczęło się.
    Maratonowe plany na sezon 2011 obmyślone :)

    Na trening wyruszyłem po 13-tej. Umówiłem się z Drogbasem, który również zaczął się solidnie przygotowywać do sezonu. Najfajniejszą wiadomością od Jarka na ostatnich dniach jest to - przechodzi do M3 i ku mojej uciesze zamierza wystartować na GIGA, więc będziemy czysto rywalizować ze sobą na golonkowych trasach. Oj będzie się działo :)

    Co do trasy - postanowiłem zapoznać się z ulubioną 50-tką Drogbasa, w całości asfaltowa, doskonała pętla treningowa zwłaszcza, gdy w terenie występuje błotno-śniegowa masakra. Dodam jeszcze że profil pozwala na avs-y na poziomie 30 km/h - do tej pory ani razu coś takiego na rowerze górskim nie udało mi się osiągnąć ... :)

    Jazda oczywiście spokojniejsza, jak na profesjonalny początek treningów przystało.

    Jarek z dumą mknie na swojej nowiutkiej szosie przeznaczonej głównie do treningów :)
    Szosowiec Drogbas © JPbike

    Na całej trasie w sumie napotkaliśmy kilku szosowców pomykających w przeciwnym kierunku i co ciekawe ani jednego na góralu - więc ja byłem jedynym :)

    Świetlisty pomykacz z przeciwka :) © JPbike

    Króciótka przerwa ... :) © JPbike

    Dawno z Jarkiem nie jeździłem, więc przez pół trasy przegadaliśmy na przeróżne mniej i bardziej nurtujące rowerowo-maratonowe tematy, jak i napoje energetyzujące spożyliśmy w odpowiednim miejscu ...

    Dłuższa, ale obowiązkowa przerwa :) © JPbike

    Pora wracać i gonić tego szosowca :) © JPbike

    Humory nam dopisywały - tak trzymać :) © JPbike


    Dom - Rusałka - Strzeszyn - Kiekrz - Rokietnica - Rostworowo - Żydowo - Przecław - Pamiątkowo - Lulin - Nieczajna - Kowalewko - Wargowo - Zielątkowo - Golęczewo - Sobota - Złotniki - Suchy Las - Strzeszyn - Rusałka - dom

    Trening udany, trochę zimno w stopy - więc pewnie była to ostatnia jazda w tym roku bez ochraniaczy.
    Do domu wróciłem po zmierzchu.

    V max - 45.64 km/h
    Puls - max 163, średni 134
    Przewyższenie - 216 m (pętla treningowa ok 140 m)



  • dystans : 60.12 km
  • teren : 16.00 km
  • czas : 02:18 h
  • v średnia : 26.14 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Poligon i Stare Kasyno w Biedrusku

    Niedziela, 14 listopada 2010 • dodano: 14.11.2010 | Komentarze 13


    Taką wyjątkową jak na listopad piękną pogodę trzeba wykorzystać :)
    Po pobudce (w południe :)) dość szybko wymyśliłem wycieczkę - przez Poligon i w końcu pokusiłem się obejrzeć opuszczone Stare Kasyno Oficerskie w Biedrusku.

    Przed wyjazdem wyczyściłem Treka z masy wysuszonego błotka - to był błąd :)
    No ... już na zatłoczonej zarówno rowerzystami, jak i spacerowiczami ścieżce, szczególnie na zacienionych miejscach leżała masa oblepiającego błotka - umorusałem się i swojego bika nieźle, z trudem rozpoznałem mknącego z przeciwka Konrada :)
    Sensacją na tejże standardowej trasie był niezwykły zwierzak - fotka u KeenJow'a :)

    Listopadowe popołudnie w drodze na Poligon © JPbike

    Ruiny Kościoła w nieistniejącej wsi Chojnica © JPbike

    Powyższe ruiny już sporo razy spenetrowałem - KLIK.

    Tramwaj na Poligonie ... © JPbike

    Z Katowic. Przyjechał ponad 300 km na własnych kołach ? :) © JPbike

    Wnętrze tramwaju ... :) © JPbike

    Ten czołg nieźle dostał w lufę :) © JPbike

    Zamek ... betonowy :) Dla potrzeb filmu "Ogniem i Mieczem © JPbike

    Kręcąc ostatnie kilometry na Poligonie spotkałem jadącego z przeciwka Jarka na swojej nowiutkiej szosie. Oj, długo nie widzieliśmy się :) Pogadaliśmy sobie i po raz pierwszy w życiu dosiadłem szosówki z prawdziwego zdarzenia (serio !!!).
    Rany, jakie to szybkie ... pora kupić własną ? :)

    W Biedrusku skręciłem na alejkę i bez najmniejszego problemu odnalazłem opuszczone Stare Kasyno Oficerskie.

    Stare Kasyno w Biedrusku © JPbike

    Stare Kasyno w Biedrusku © JPbike

    Stare Kasyno w Biedrusku. Wnętrze © JPbike

    Korytarz ze ścianami z pruskiego muru. Po prawej WC :) © JPbike

    Główna sala - tutaj grali w ruletkę i w karty ... © JPbike

    Okazały taras Kasyna © JPbike

    W czasach świetności Kasyno wyglądało właśnie ... KLIK :)

    Drogę powrotną odbyłem przy kolorowym zachodzie słońca ...

    Listopadowy zachód nad Rusałką © JPbike

    Dom - Rusałka - Strzeszynek - Kiekrz - Złotniki - przejazd przez Poligon - Biedrusko - Radojewo - Morasko - Suchy Las - Strzeszyn - Rusałka - dom

    V max - 42.76 km/h
    Puls - max 177, średni 144 (trochę podjeździków było)
    Przewyższenie - 240 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 70.89 km
  • teren : 32.00 km
  • czas : 02:51 h
  • v średnia : 24.87 km/h
  • v max : 47.00 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Na działkę i trochę WPN

    Sobota, 11 września 2010 • dodano: 11.09.2010 | Komentarze 2


    Pierwotnie ten wrześniowy weekend miał być przeznaczony na maraton w Rabce, zresztą do tamtych gorczańskich terenów mam sentyment z czasów dzieciństwa. Wyjazd nie doszedł do skutku, za rok muszę w końcu się wybrać.

    Po odespaniu codziennego, bardzo wczesnego wstawania do roboty ruszyłem na trasę po 12:30, mając wspaniałą słoneczną pogodę. Jako że rodzice na działce potrzebowali mnie, więc tam pojechałem, trochę dłuższym wariantem - poprzez standardową trasę, Kiekrz, Sady, Lusowo, Lusówko i do Sierosławia.

    Co porobiłem na działce:
    - wykopałem słabo rosnącą od kilku lat gruszę
    - zrobiłem porządek w kompostowniku
    - umyłem Treka od resztek błota z poznańskiego bikemaratonu
    - pojeździłem po alejkach działkowym rowerem
    - pograłem w piłkę z Oliwką

    A późnym popołudniem, przy zachodzącym słońcu to jazda w drogę powrotną - też dłuższym wariantem, w kierunku na obrzeże WPN-owskiego lasu, czyli Sierosław, Dopiewiec, Konarzewo, Glinki, Trzebaw (...), momentem znalazłem się poza ścieżką wśród chaszczy i pokrzyw, jak i poruszałem się nieznanym mi do tej pory fragmentem żółtego szlaku rowerowego biegnącego do Szreniawy.

    Późnopopołudniowa droga do WPN-u © JPbike

    Nie zabrakło chwili napięcia - w Komornikach kierowca Bravo, który wyraźnie spieszył się z ruszaniem z drogi podporządkowanej omal mnie nie staranował - musiałem gwałtownie hamować.

    Puls - max 167, średni 128
    Przewyższenie - 240 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 75.62 km
  • teren : 33.00 km
  • czas : 03:21 h
  • v średnia : 22.57 km/h
  • v max : 68.84 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Rozgrzewka przed BM, na swoim terenie

    Sobota, 4 września 2010 • dodano: 04.09.2010 | Komentarze 6


    Jutro pierwszy w tym sezonie pozagolonkowy start - u Grabka i to na własnym podwórku. To będzie mój trzeci start na poznańskim bikemaratonie. Trasę znam doskonale, jest urozmaicona, szybka i wiele razy ją wykorzystywałem do treningów. W tym sezonie z powodu robót drogowych została zmieniona - znikł fajny terenowy odcinek ze zjazdem za Uzarzewem, więc spodziewam się jeszcze większych prędkości średnich niż rok temu - miałem na giga 26.53 km/h.

    W dzień poprzedzający start, korzystając ze sprzyjającej do kręcenia pogody wyruszyłem popołudniem na rozgrzewkę, na swój teren, czyli WPN.

    Na starym wiadukcie, tuż przy WPN © JPbike

    Leśna szosa w WPN-ie © JPbike

    Fragment singla wokół Jarosławieckiego © JPbike

    Podjeżdzik, krótki ale fajny :) © JPbike

    Na szczycie Osowej Góry © JPbike

    Z powyższego szczytu zjechałem najszybszym zjazdem - ma niewiele ponad kilometr i próbowałem na swoim terenie osiągnąć magiczne 70 km/h na góralu, z rozpędem doszedłem do 68.84 km/h :)

    Kręcąc nadwarciańskim, pomyślałem o wpisie Kajmana i sprawdzałem stan Warty - jest wyższy od normalnego o około metr. A mostek, który w maju ucierpiał na tymże szlaku nadal leży przy brzegu :(

    Na mostku na nadwarciańskim szlaku © JPbike

    Powoli czuć zbliżającą się jesień © JPbike

    Ścieżka po nadwarciańskim wale © JPbike

    Nadwarciańskim szlakiem dokręciłem pod most Św. Rocha i dalej jazda nad Maltę po numerek startowy (3282). Była kolejka do zapisów, pewnie niezła frekwencja będzie podczas maratonu. Spotkałem znajomych - DunPeal'a i KeenJow'a.

    Przystań nad Maltą © JPbike

    Po załatwieniu formalności startowych i odebraniu upominków ruszyłem do Alistarowej rodzinki, u której była moja mapa zostawiona u Kosmy. Była kawka, ciacho i wysłuchałem ich opowieści o Łemkowskim Oriencie, w którym brali udział.
    Do domu wróciłem gdy zapadł zmrok, zrobiło się chłodno, podczas rozgrzewki jechałem ubrany na krótko, dobrze że miałem ze sobą kurtkę przeciwdeszczową, pomogła :)

    Puls - max 159, średni 122
    Przewyższenie - 355 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 61.65 km
  • teren : 8.00 km
  • czas : 02:35 h
  • v średnia : 23.86 km/h
  • v max : 48.52 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Siewierz i 4 Pogorie

    Niedziela, 22 sierpnia 2010 • dodano: 24.08.2010 | Komentarze 12


    Tegoż pogodnego, niedzielnego dnia miałem czas do 13-tej.
    Chęci do pokręcenia w okolicy spore, więc krótko po 9 wyruszyłem do Siewierza i zaliczyć wszystkie cztery Pogorie.
    Kosma również miała ochotę na jazdę, czasu niestety jej brakło, więc od sąsiada pożyczyła niezły rower na 20 calowych kołach i ze mną zrobiła mocnym tempem 2 i pół kilometra :) Dalej już samotnie pognałem zobaczyć ruiny zamku w Siewierzu. By sprawnie wydostać się z Ząbkowic na boczną drogę skorzystałem z profesjonalnie sporządzonej przez Monikę notatki.
    Duże zaskoczenie zrobiła na mnie wysokość na której mieszka Kosma - aż około 360 m, czyli więcej od miejsca, w którym mieszkają Ela z Piotrkiem :) Dla porównania - ja w Poznaniu mieszkam na 85 m :)

    Kosma mknie na kultowym rowerku :) © JPbike

    Przy sobie miałem również mapę - spojrzałem że blisko znajduje się wzniesienie, na które prowadzi terenowa droga i pojechałem tam :)

    Trochę fajnego terenu © JPbike

    Widoczek ze wzniesienia © JPbike

    Zamek w Siewierzu © JPbike

    Po zwiedzeniu Zamku ruszyłem w kierunku Pogorii, raz gubiąc właściwą drogę, przez co fragmentem jechałem krajową jedynką ...

    Pogoria 4 © JPbike

    Pogoria 3 © JPbike

    Pogoria 2 © JPbike

    Pogoria 1 ze słynnym "UFO" :) © JPbike

    I na koniec coś podobnego do wpisu Kosmy :)
    Dąbrowa Górnicza Ząbkowice ... :) © JPbike

    Do Łośnia wróciłem punktualnie, co do minuty i następnie Monika mnie zawiozła swoją cytrynka na katowicki dworzec. Trzywagonowy skład do Poznania był tłoczny, podróżowałem w nieciekawych warunkach, mimo tego podróż przebiegła bez przygód i do Poznania zajechałem o 20-tej i tak zakończył się mój a jakże wspaniały urlop z rowerem :)

    Dziękuję bardzo wszystkim, z którymi miałem dużą przyjemność kręcić i spędzać czas podczas urlopu :)

    Przewyższenie - 312 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 82.76 km
  • teren : 2.00 km
  • czas : 04:01 h
  • v średnia : 20.60 km/h
  • v max : 38.43 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Z Kobiernic do Łośnia

    Sobota, 21 sierpnia 2010 • dodano: 24.08.2010 | Komentarze 7


    Mój trzytygodniowy urlop dobiegał końca, a szkoda ...
    Zanim wyruszyłem następnego dnia do stolicy Wielkopolski postanowiłem po drodze odwiedzić Monikę.
    Wyruszyliśmy po śniadaniu, obierając kierunek bocznymi drogami na Oświęcim.
    W roli przewodników miałem oczywiście Elę i Piotrka, w końcu to są ich doskonale znane tereny.

    Rowerowy urlop był bardzo udany :) © JPbike


    O tym jak dotarliśmy do Oświęcimia - Ela i Piotrek doskonale opisali i bogato zilustrowali na swoich blogach :)

    Na tamtejszym Rynku po krótkim oczekiwaniu zjawił się hose, który zaprowadził mnie do celu, czyli do Łośnia.
    Z Józkiem nie widziałem się okrągły rok - mocno i radośnie się przywitaliśmy :)

    Ekipa BS na rynku w Oświęcimiu © JPbike


    Po pożegnaniu z Elą i Piotrkiem we dwójkę ruszyliśmy, po drodze przekraczając Wisłę, robiąc postój w Jaworznie, pokonując parę niezłych podjazdów i w końcu bezproblemowo dobiliśmy pod dom Kosmy, u której były kiełbaski z grilla, piwko i pogaduszki :)
    Oprócz tego obejrzałem postęp prac remontowych - duży podziw !

    Przewyższenie - 390 m