top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 188881.43 km
- w tym teren: 68335.10 km
- teren procentowo: 36.18 %
- v średnia: 22.55 km/h
- czas: 347d 06h 12m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w kategorii

ponad 100 km

Dystans całkowity:30848.08 km (w terenie 4805.00 km; 15.58%)
Czas w ruchu:1343:06
Średnia prędkość:22.97 km/h
Maksymalna prędkość:83.56 km/h
Suma podjazdów:99549 m
Maks. tętno maksymalne:177 (100 %)
Maks. tętno średnie:148 (86 %)
Liczba aktywności:250
Średnio na aktywność:123.39 km i 5h 22m
Więcej statystyk
  • dystans : 117.83 km
  • czas : 03:47 h
  • v średnia : 31.14 km/h
  • v max : 40.93 km/h
  • hr max : 159 bpm, 89%
  • hr avg : 135 bpm, 76%
  • podjazdy : 208 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Wytrzymałościówka na trasie Poznań Bike Challenge

    Niedziela, 29 kwietnia 2018 • dodano: 29.04.2018 | Komentarze 4


    Start o 11:20. Pogoda piękna i ciut słabszy od wczorajszego wiaterek - zatem można zrobić szosowy trening niezależnie od wyboru trasy. Zatem padł pomysł na tytułowe kręcenie na tegorocznej trasie Poznań Bike Challenge - w dużej części przebiega po moich zachodnich rewirach, niestety ... w 90% to same pola wokół, reszta to wioski i przejazd przez zachodni Poznań i Skórzewo. No to track wgrany do licznika i jazda. Cóż mam napisać o trasie - po pokonaniu wytyczonych przez organizatora 114 km ... jedna wielka nuda, tylko myk, myk wśród pól i wiosek, żadnego sensownego podjazdu. Ja oczywiście 23 września na 100% nie wystartuję tędy. Re-live z trasy.

    Zdaję się mówić że szoska to fajne urozmaicenie dla rasowego MTBowca :)
    Zdaję się mówić że szoska to fajne urozmaicenie dla rasowego MTBowca :) © JPbike

    Z jakością asfaltu różnie bywało
    Z jakością asfaltu różnie bywało © JPbike

    Udało się spotkać dziadygę
    Udało się spotkać dziadygę (z dedykacją dla T-kinga) :) © JPbike

    Na zachodnim krańcu trasy trafiła się ddr-ka z lepszym asfaltem od szosy obok :)
    Na zachodnim krańcu trasy trafiła się ddr-ka z lepszym asfaltem od szosy obok :) © JPbike

    Krótka przerwa. W 100% naturalne żele i batony od Unit dają radę
    Krótka przerwa. W 100% naturalne żele i batony od Unit dają radę © JPbike



    Kategoria ponad 100 km, szoska


  • dystans : 100.36 km
  • czas : 03:30 h
  • v średnia : 28.67 km/h
  • v max : 52.61 km/h
  • hr max : 163 bpm, 92%
  • hr avg : 137 bpm, 77%
  • podjazdy : 251 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Sobotnie trzy i pół godzinki

    Sobota, 10 marca 2018 • dodano: 10.03.2018 | Komentarze 3


    Wczoraj od 17:30 do 23:30 składałem szoskę - jak zwykle potrwało to dłużej bo szosowiec ze mnie kiepski i kilka nieznanych mi komponentów zaciekawiło mnie tak że nabrałem doświadczenia typu "jak to działa" i "jak to się prawidłowo montuje" :)

    Start o 11:37, temp. na poziomie 5°C. W planie trening wytrzymałościowy. Trasa spontaniczna, głównie przez południowo-zachodnie asfalciki. Kręcąc przez peryferie Poznania i Luboń było pochmurno, następnie przez bardzo długi czas i pomykając głównie wśród pól, wiosek i małych lasów raz pokropiło, raz siąpiło, by po ponownym wjechaniu zza rogatki mojego miasta trafić na suchą aurę. Generalnie na całej trasie nic specjalnego nie wydarzyło się, poza ciekawymi faktami - ową stówkę wykręciłem nieplanowo i mój blog właśnie skończył 10 lat :)

    Jak wspominałem o złożeniu szoski - nastąpiła mała modyfikacja, czyli białe (po 2 latach raczej szare) komponenty zastąpiłem czarnymi - zarówno siodełko, owijka i nowy dłuższy mostek (110 zamiast 90) są marki PRO. Poza tym wymieniłem linki przerzutek i zużyte okładziny hamulcowe (na Dura-Ace), a napęd po przejechaniu 6000 km ma się dobrze i jeszcze pociągnie tak na oko 2000 km.

    Moja kolarzówka po drobnych modyfikacjach
    Moja kolarzówka po drobnych modyfikacjach © JPbike





  • dystans : 115.59 km
  • teren : 72.00 km
  • czas : 05:18 h
  • v średnia : 21.81 km/h
  • v max : 40.49 km/h
  • hr max : 177 bpm, 100%
  • hr avg : 141 bpm, 79%
  • podjazdy : 687 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Trip MTB po Puszczy Zielonce

    Niedziela, 4 marca 2018 • dodano: 04.03.2018 | Komentarze 4


    Zagadałem się z Drogbasem na wspólne tytułowe kręcenie. Podrzuciłem pomysł objechania starej trasy MTB Marathon Murowana Goślina (z sezonu 2010) w wersji mega (niespełna 70 km). No to track wgrany do licznika i ruszyłem krótko po 10 w piękny słoneczny dzionek z mrozikiem na poziomie -2°C do drogbasowej chaty. Jako że byłem z nim umówiony na 11:15 to postanowiłem dłuższym wariantem dojechać (21 zamiast 12 km) - co później okazało się złym pomysłem. No i ruszyliśmy. Najpierw przez Radojewo (troszkę wmordewinda), następnie nadwarciańskim do Promnic i do Murowanej Gośliny - tam, na słynnej piaskownicy odpaliłem tracka gps bo żaden z nas nie pamiętał dobrze przebiegu trasy. I tak dalej pomykaliśmy po pięknej i dość suchej z twardą (zmrożoną) nawierzchnią Puszczy Zielonka. Niektóre odcinki były przyjemne, a inne ciężkie bo albo rozjeżdżone głębokimi koleinami, albo po prostu zapomniane i niezadeptane od lat (np. duży fragment zielonego szlaku). Na bardzo interwałowej trasie tempo okazało się dla mnie mocne, skoro pulsak ciągle pokazywał powyżej 150 bpm... W Dąbrówce Kościelnej pitstopik na batonika zaliczony i zapadła decyzja że cała wgrana trasa jest zbyt długa i wracamy. Przez przeszło 3h takiego parcia po wertepach samopoczucie miałem dobre, aż nagle po 3:30h nóżki moje wymiękły i od tego momentu, do pola golfowego w Trzaskowie starałem się dotrzymać kroku Jarkowi, niełatwo było, tragedii też nie było. Po tym i od wspomnianego miejsca każdy z nas udał się w swoją stronę. Po samotnym dotarciu do podnóża Dziewiczej Góry (na liczniku 95 km) zmęczenie nóg miałem takie że odpuściłem uphill/downhill i zarządziłem asfaltowy powrót w stronę domu przez centrum Poznania, po drodze w Czerwonaku robiąc postój na Red Bulla i Marsa. To był całkiem udany terenowy trening - dzięki kompanie :)

    Śryżowo-słoneczne klimaty nad Wartą
    Śryżowo-słoneczne klimaty nad Wartą © JPbike

    Piękno Puszczy Zielonka (1)
    Piękno Puszczy Zielonka (1) © JPbike

    Dawno tędy nikt nie kręcił (i chodził)
    Dawno tędy nikt nie kręcił (i chodził) © JPbike

    Piękno Puszczy Zielonka (2)
    Piękno Puszczy Zielonka (2) © JPbike

    Zimowe akcenty musiały się trafić
    Zimowe akcenty musiały się trafić © JPbike

    Mapki ze stravy coś tu szwankują, więc polecam wersję wirtualną z relive - KLIK.



  • dystans : 112.54 km
  • czas : 04:07 h
  • v średnia : 27.34 km/h
  • v max : 49.27 km/h
  • hr max : 158 bpm, 89%
  • hr avg : 133 bpm, 75%
  • podjazdy : 444 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Niedzielna stówka

    Niedziela, 18 lutego 2018 • dodano: 18.02.2018 | Komentarze 5


    Tegoż dnia miałem do wyboru trzy propozycje:
    - start (o 10) na winogradzkich przełajach - po prostu odechciało mi się i tyle
    - terenowy trip po Puszczy Zielonka - zobaczyłem fotkę terenu u Grigora i nie jadę
    - realizacja obiecanej micorowi pierwszej stówki w sezonie - jadę :)

    Start o 11, pogoda troszkę lepsza od wczorajszej mimo identycznej temp (max 2°C) i słaby wiaterek. Główne założenie to wytrzymałość tlenowa. Półsuche asfalty bez wahania skusiły mnie na uruchomienie szosówki po przeszło miesiącu nieużytkowania. Obrałem całkiem fajną trasę wokół Puszczy Zielonki. Przebijanie się na szosówce głównymi ulicami przez centrum Poznania wyszło słabo - co chwila trafiałem na czerwone światła i niezliczona ilość stop and go zaliczona. Ano, pierwszy raz przejechałem rowerem przez zmodernizowaną Kaponierę - z drogą rowerową nieźle tam przekombinowali i szybko wróciłem na główne ulice w stronę wylotu z mojego miasta (ul. Gnieźnieńska). Po skręceniu w Kobylnicy na boczną drogę to już właściwie do samego końca trasy miałem czystą przyjemność, ruch aut mały (co najwyżej znośny), miłe leśne odcinki i krajobraziki oraz niezliczona ilość pofałdowań zarówno szosy, jak i terenu wokół. Jedynym zmartwieniem był widok nierzadkiej wycinki na poboczach. I tak mijała kolejno 2,3,4 godzina kręcenia, oznak kryzysowych brak, jedynie chłodek troszkę dokuczał, 2 bidony (izo + woda) i jeden żel starczyły na pokonanie z satysfakcją całej ponad stówki. Wirtualny przebieg trasy na relive - KLIK.

    Na fajnym leśnym odcinku w rejonie Stęszewka. Śniegu tam niemało
    Na fajnym leśnym odcinku w rejonie Stęszewka. Śniegu tam niemało © JPbike

    W końcu zawitałem na zimowy brzeg Jeziora Biezdruchowo
    W końcu zawitałem na zimowy brzeg Jeziora Biezdruchowo © JPbike

    Mała Wełna w Kiszkowie
    Mała Wełna w Kiszkowie © JPbike

    Na poligonowej szosie wszystko na swoim miejscu, tylko błotka więcej
    Na poligonowej szosie wszystko na swoim miejscu, tylko błotka więcej © JPbike



    Kategoria ponad 100 km, szoska


  • dystans : 104.24 km
  • czas : 03:51 h
  • v średnia : 27.08 km/h
  • v max : 52.65 km/h
  • podjazdy : 577 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Niedzielna i wietrzna stówka

    Niedziela, 6 sierpnia 2017 • dodano: 06.08.2017 | Komentarze 5


    Pierwotnie tegoż dnia miał być powakacyjny powrót na maratonowe trasy - Suchy Las u Gogola, który jednak organizatorzy przełożyli na końcówkę września. Skoro miałem cały dzień wolny to wdrożyłem w życie zaplanowaną jakiś czas temu szosową i tlenową wycieczkę przez Sierakowski Park Krajobrazowy.
    Start i meta w Pniewach - dojazd oczywiście autem.
    Trasa okazała się piękna i przyjemna - same pofałdowania, lasy, pola, jeziora, pagóry, wioski, miasteczka, no i znikomy ruch aut. Żeby nie było tak kolorowo - w kilku miejscach asfalt był fatalny że ... złapałem kapcioszka, ale czy rasowy mtb-owiec miałby się tym przejmować ? :)
    Pogoda i temperatura dopisały kolarsko - tylko ten nieźle wiejący z zachodu wiatr przez ponad połowę trasy utrudniał mi szybkie pomykanie - w efekcie na ostatnich km było mi już ciężko w nogach. Niemniej tlenowa wycieczka była udana i będę częściej w tamte okolice wpadał na długie szosowe tripy, zresztą Jurek potwierdzi że warto :)

    Na dzień dobry mój IDEALNY zestaw :)
    Na dzień dobry mój IDEALNY zestaw :) © JPbike

    Nad Jeziorem Pniewy
    Nad Jeziorem Pniewy © JPbike

    Ja, rower, boczne asfalciki i znikomy ruch - tak to mogę z uśmiechem szosować :)
    Ja, rower, boczne asfalciki i znikomy ruch - tak to mogę z uśmiechem szosować :) © JPbike

    Miłe widoczki z trasy - jeziora i lasy
    Miłe widoczki z trasy - jeziora i lasy © JPbike

    Urok zachodnich krańców Wielkopolski
    Urok zachodnich krańców Wielkopolski © JPbike

    Pozdrowienia dla Jurka i wszystkich co tam byli :)
    Pozdrowienia dla Jurka i wszystkich co tam byli :) © JPbike

    Fontanna na Rynku w Międzychodzie
    Fontanna na Rynku w Międzychodzie © JPbike

    Warta w Międzychodzie. Widać że wiało
    Warta w Międzychodzie. Widać że wiało © JPbike

    GPS nie zawsze działa jak należy - trafiłem w teren i 2 km nadłożone
    GPS nie zawsze działa jak należy - trafiłem w teren i 2 km nadłożone © JPbike

    Fajny odcinek - po lewej Puszcza Notecka, po prawej rozlewiska Warty
    Fajny odcinek - po lewej Puszcza Notecka, po prawej rozlewiska Warty © JPbike

    Uroku zachodniej Wielkopolski c.d. :)
    Uroku zachodniej Wielkopolski c.d. :) © JPbike

    Na koniec sławny już Punkt Widokowy w Łężeczkach
    Na koniec sławny już Punkt Widokowy w Łężeczkach © JPbike



    Kategoria ponad 100 km, szoska


  • dystans : 109.82 km
  • teren : 46.00 km
  • czas : 07:29 h
  • v średnia : 14.68 km/h
  • v max : 61.53 km/h
  • podjazdy : 3529 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Alpejski super konkretny trip :)

    Poniedziałek, 17 lipca 2017 • dodano: 18.07.2017 | Komentarze 15


    Ano, upragnione urlopowanie z rowerem rozpoczęte :)

    Tym razem wybrałem się z Drogbasem do alpejskiego Livigno. Urlopowa decyzja zapadła na przełomie roku, a nocleg załatwiłem w lutym. Dojazd autem poprzedniego dnia z Poznania do Livigno (przez Niemcy, Austrię i Włochy, w sumie prawie 1200 km) zajął nam wraz z postojami 17 godzin - po dojechaniu do kwatery padłem i od razu spać :)

    Podczas pierwszego dnia urlopu w Alpach obaj postanowiliśmy że uderzamy w góry z grubej rury - najpierw asfaltowo przez Bormio, na sławną kolarsko przełęcz Passo dello Stelvio (2758 m) i po tym czas na alpejski terenowy full konkretny powrót - zresztą pokażna fotorelacja wystarczy by pokazać jakie świetne przeżycia na trasie mieliśmy :)

    Poniedziałkowy poranek w Livigno wita nas bajkową pogodą :)
    Poniedziałkowy poranek w Livigno wita nas bajkową pogodą :) © JPbike

    Zaczynamy pierwszy podjazd - Drogbas lubi takie momenty :)
    Zaczynamy pierwszy podjazd - Drogbas lubi takie momenty :) © JPbike

    Pierwsza przełęcz zdobyta (Passo Eira, 2208 m) zdobyta, pora na krótki zjazd
    Pierwsza przełęcz zdobyta (Passo Eira, 2208 m), pora na krótki zjazd © JPbike

    Przez jakiś czas miałem towarzystwo takiej bikerki - zwróćcie uwagę na jej łydki :)
    Przez jakiś czas miałem towarzystwo takiej bikerki - zwróćcie uwagę na jej łydki :) © JPbike

    Pięknie tam :)
    Pięknie tam :) © JPbike

    Druga przełęcz zdobyta i czas na długi zjazd do Bormio
    Druga przełęcz zdobyta i czas na długi zjazd do Bormio © JPbike

    Pięknie tam (2) :)
    Pięknie tam (2) :) © JPbike

    Przez klimatyczne włoskie miasteczko
    Przez klimatyczne włoskie miasteczko ... © JPbike

    Po zjechaniu czas na 19 km podjazd na słynne Passo dello Stelvio
    Po zjechaniu czas na 19 km podjazd na słynne Passo dello Stelvio © JPbike

    Ta serpentynka leży na wysokości naszej Śnieżki (1602 m) :)
    Ta serpentynka leży na wysokości naszej Śnieżki (1602 m) :) © JPbike

    Takich
    Takich "mrocznych" tuneli jest po drodze kilka. Miły chłodek tam był :) © JPbike

    Za czekanie na kompana (formy u niego brak) mam zapewnione browary :)
    Za czekanie na kompana (formy u niego brak) mam zapewnione browary :) © JPbike


    "Galleryjnych" tuneli tutaj jest kilka © JPbike

    Dawaj Drogbas, buduj formę !
    Dawaj Drogbas, buduj formę ! © JPbike

    W trakcie podjeżdżania Jarek spotkał i pogadał z samym dyrektorem sportowym grupy CCC.

    Normalnie szok z tymi traktorami (kolekcjonerzy) :)
    Normalnie szok z tymi traktorami (kolekcjonerzy) :) © JPbike

    Pięknie to wygląda, oczywiście tędy się wspinaliśmy :)
    Pięknie to wygląda, oczywiście tędy się wspinaliśmy :) © JPbike

    Napisy z tegorocznego Giro i klimatyczna kapliczka
    Napisy z tegorocznego Giro i klimatyczna kapliczka © JPbike

    Stąd jeszcze 5 km asfaltowej wspinaczki na Stelvio
    Stąd jeszcze 5 km asfaltowej wspinaczki na Stelvio © JPbike

    Pora na krótką przerwę przed atakiem szczytowym :)
    Pora na krótką przerwę przed atakiem szczytowym :) © JPbike

    Bez komentarza że aż żałuję że sprzedałem swojego zielonego malucha
    Bez komentarza że aż żałuję że sprzedałem swojego pięknego zielonego malucha ... © JPbike

    To już ostatnie kilkaset mertów. Dawaj kompanie, nie ma lipy !
    To już ostatnie kilkaset metrów. Dawaj kompanie, nie ma lipy ! © JPbike

    No i podjechane. Kolejna radosna chwila w moim życiorysie :)
    No i podjechane. Kolejna radosna chwila w moim życiorysie :) © JPbike

    Kolejne kolarskie marzenie spełnione :)
    Kolejne kolarskie marzenie spełnione :) © JPbike

    Ale tam arcywidokowo :) Ten podjazd albo zjazd (z drugiej strony) pokonamy innym razem :)
    Ale tam arcywidokowo :) Ten podjazd albo zjazd (z drugiej strony przełęczy) pokonamy innym razem :) © JPbike

    Dwóch zdrowo szurniętych wariatów gdzieś wysoko w Alpach :)
    Dwóch zdrowo szurniętych wariatów gdzieś wysoko w Alpach :) © JPbike

    Na przełczy pełna komercja. Tylko co tam robi pluszowy dzik ? :)
    Na przełęczy pełna komercja. Tylko co tam robi pluszowy dzik ? © JPbike

    Czas na terenowy powrót do Livigno. Strasznie tu stromy fragment
    Czas na terenowy powrót do Livigno. Strasznie tu stromy fragment © JPbike

    Nasz kolejny rekord wysokości z rowerem pobity :)
    Nasz kolejny rekord wysokości z rowerem pobity :) © JPbike

    Jeszcze jedno spojrzenie na Stelvio z góry
    Jeszcze jedno spojrzenie na Stelvio z góry © JPbike

    Się zaczeła frajda Pure MT
    Się zaczęła frajda Alpy Pure MTB © JPbike

    Alpejskie singielki (1)
    Alpejskie singielki (1) © JPbike

    Alpejskie singielki (2)
    Alpejskie singielki (2) © JPbike

    Asfaltowa chwilunia w Szwajcarii. Tegoroczne Giro też tędy jechało
    Asfaltowa chwilunia w Szwajcarii. Tegoroczne Giro też tędy jechało © JPbike

    Alpejskie singielki (3)
    Alpejskie singielki (3) © JPbike

    Z tankowaniem pustych bidonów nie mielismy problemo :)
    Z tankowaniem pustych bidonów nie mieliśmy problemo :) © JPbike

    Alpejskie singielki (4)
    Alpejskie singielki (4) © JPbike

    Kolejna przełęcz zdobyta (wypych przy 22 był)
    Kolejna przełęcz zdobyta (wypych przy 22% był) © JPbike

    Alpejskie singielki (5)
    Alpejskie singielki (5) © JPbike

    Na rowerze jeżdżę przez cały rok, zatem tu nie miałem problemów :)
    Na rowerze jeżdżę przez cały rok, zatem tu nie miałem problemów :) © JPbike

    Ojej, ale majestat gór
    Ojej, ale majestat gór © JPbike

    Alpejskie singielki (7)
    Alpejskie singielki (6) © JPbike

    Jak się kocha MTB to pomykanie tędy jest czystą przyjemnością :)
    Jak się kocha MTB to pomykanie tędy jest czystą przyjemnością :) © JPbike

    Te wypasione do MTB singielki zjazdowe wymagają 100% skupienia by nie spasć w przepasć
    Te wypasione do MTB singielki zjazdowe wymagają 100% skupienia by nie spaść w przepaść ... © JPbike

    No i ... Jarek na wąskim fragmencie z luźnymi kamieniami popełnił błąd z podpórką i zsunął się w dół ...

    Uff, po stoczeniu w dół rower cały, kompan żyje, takie wypadki są wpisane w taki sport
    Uff, po stoczeniu w dół rower cały, kompan żyje, takie wypadki są wpisane w taki sport © JPbike

    Klimatyczny potok. Jarek tutaj mógł przemyć rany
    Klimatyczny potok. Jarek tutaj mógł przemyć rany © JPbike

    Na ostatnich km pogoda się troszkę popsuła i zaczęło padać
    Na ostatnich km pogoda się troszkę popsuła i zaczęło padać © JPbike

    Deszczowy przejazd przez zaporę przy Lago di Cancano
    Deszczowy przejazd przez zaporę przy Lago di Cancano © JPbike

    Ostatni podjazd. Natrafilismy na trasę pewnego maratonu
    Ostatni podjazd. Natrafiliśmy na trasę pewnego maratonu © JPbike

    Wiadomo - pogoda w górach zmienna jest
    Wiadomo - pogoda w górach zmienna jest © JPbike

    Ani szczypiące rany, ani tutejsze 20% nie zepsuły nam humoru :)
    Ani szczypiące rany, ani tutejsze ponad 20% nie zepsuły nam humoru :) © JPbike

    Ojej, straszna tu przepaść
    Ojej, straszna tu przepaść © JPbike

    Alpejskie singielki (8)
    Alpejskie singielki (7) © JPbike

    Próbujemy znaleźć wspólny język z tą alpejską krową :)
    Próbujemy znaleźć wspólny język z tą alpejską krową :) © JPbike

    Ostatnia i nie wiem już która przełęcz zdobyta
    Ostatnia i nie wiem już która przełęcz zdobyta © JPbike

    Po zjechaniu myk przez taką dolinkę
    Po zjechaniu myk przez taką dolinkę © JPbike

    Na koniec super tripu mamy taki ze 3 km singiel wprost do Livigno
    Na koniec super tripu mamy taki ze 3 km singiel wprost do Livigno © JPbike

    Dojechaliśmy do celu. Tegoż dnia bylismy na rowerze od 9:30 do 21:00 !
    Dojechaliśmy do celu. Tegoż dnia byliśmy na rowerach od 9:30 do 21:00 ! © JPbike





  • dystans : 115.17 km
  • czas : 04:01 h
  • v średnia : 28.67 km/h
  • v max : 49.84 km/h
  • podjazdy : 505 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Szosowo wokół Puszczy Zielonki

    Niedziela, 4 czerwca 2017 • dodano: 04.06.2017 | Komentarze 8


    Wczoraj mocne terenowe treningi, więc dziś coś "luźniejszego". Padł spontaniczny pomysł na pokonanie tytułowej rundy. Po ruszeniu stwierdziłem że zbyt lekko się ubrałem i nawrotka po wiatrówkę i rękawki - po tym było komfortowo i strzał w dziesiątkę bo na wschodnich krańcach trasy troszkę popadało. Nie powiem - mało znane i trochę pofałdowane okolice mi się spodobały. Do tego mimo braku ani jednego batonika (lub żela) i niesprzyjającego wiatru na powrotnym odcinku, głód i brak energii w nogach poczułem dopiero po 3:30 godzinach kręcenia - to cieszy :)

    Murowana Goslina. Ta miejscówka kojarzy mi się z jednym - MTB Marathon :)
    Murowana Goślina. Ta miejscówka kojarzy mi się z jednym - MTB Marathon :) © JPbike

    Jazda przez boczne asfalciki w Puszczy Zielonka to sielanka :)
    Jazda przez boczne asfalciki w Puszczy Zielonka to sielanka :) © JPbike

    Drewniany kościołek w Rejowcu. Lubię takie klimaty :)
    Drewniany kościołek w Rejowcu. Lubię takie klimaty :) © JPbike

    Okolice Kiszkowa. Popadało troszkę
    Okolice Kiszkowa. Popadało troszkę © JPbike

    Przez las, las i 100% przyjemności z kręcenia :)
    Przez las, las i 100% przyjemności z kręcenia :) © JPbike

    Ach, ta Dziewicza Góra - gdy tylko patrzę na wieżę z daleka to chce mi się tam jechać robić pure MTB :)
    Ach ta Dziewicza Góra - gdy tylko patrzę na wieżę z daleka to chce mi się tam jechać robić pure MTB :) © JPbike



    Kategoria ponad 100 km, szoska


  • dystans : 104.07 km
  • teren : 69.00 km
  • czas : 04:06 h
  • v średnia : 25.38 km/h
  • v max : 39.71 km/h
  • podjazdy : 414 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Sobotnie trzy treningi

    Sobota, 3 czerwca 2017 • dodano: 03.06.2017 | Komentarze 3


    Trening 1 - Terenowa Runda Drogbasa by JPbike
    - time 50:39 min, avs 25.87 km/h, hr avg 151 bpm, hr max 166 bpm

    Trening 2 - Nadwarciański i troszkę mixa szlakowego w WPN
    Po tym przelot i kilka nowych ścieżek (głównie chaszcze) w stronę działki, na obiad.

    Trening 3 - Troszkę wydłużony powrót do domu z paroma depnięciami w terenie





  • dystans : 101.62 km
  • teren : 64.00 km
  • czas : 04:49 h
  • v średnia : 21.10 km/h
  • v max : 46.65 km/h
  • podjazdy : 709 m
  • rower : Scott Scale 740
  • V Otwarte Mistrzostwa Pobiedzisk XC

    Niedziela, 27 listopada 2016 • dodano: 27.11.2016 | Komentarze 4


    Piąte z kolei wspaniałe zawody integracyjne organizowane przez Asię, Marcina i ich córki - Martę i Zosię. Z racji tego że pozostaję wierny klasyce - kolejny raz zdecydowałem że na miejsce zawodów, nad urocze Jezioro Brzostek udam się rowerem :). Dałem znać o tym nie tylko teamowym kumplom - jedyny chętny to zgłosił się Krzychu i tak wspólnie kręciliśmy, sobie pogadaliśmy o tym i tamtym, oraz z wiatrem bezproblemowo dotarliśmy na miejsce. A tam frekwencja dopisała i to tak że organizatorom chyba zabrakło oryginalnych numerków startowych (!) :)

    Natomiast wyścig na tamtejszych 5 km rundach w moim wykonaniu wypadł wynikowo gorzej niż w poprzednich latach. Start z dalszych pozycji, po tym robiłem swoje i nie jechałem na 100% bo muszą być siły na wmordewindowy powrót do domu i całkiem zadowolony z dobrej lekkiej przepałki i sprawdzianu formy wpadłem na metę (chyba 8 pozycja open). Zresztą czego się spodziewać po listopadowej formie :)

    No i małe fotostory poniżej :)
    Fotki by mój aparacik, Joanna Horemska, Jacek Głowacki.
    Nad Maltą spuszczają wodę w czteroletnim cyklu
    Nad Maltą spuszczają wodę w czteroletnim cyklu © JPbike

    Zajechaliśmy na miejsce jako jedni z pierwszych, wyjątkowo oryginalne numerki orgi uszykowali :)
    Zajechaliśmy na miejsce jako jedni z pierwszych. Wyjątkowo oryginalne numerki orgi uszykowali :) © JPbike

    Nad Brzostkiem. Kultowa już miejscówka - nic dojąć, nic ująć :)
    Nad Brzostkiem. Kultowa już miejscówka - nic dojąć, nic ująć :) © JPbike

    Biuro zawodów z piękną i miłą obsługą, no i oryginalne podium :)
    Biuro zawodów z piękną i miłą obsługą, no i oryginalne podium :) © JPbike

    Najpierw rozgrzewka zapoznawcza
    Najpierw rozgrzewka zapoznawcza © JPbike

    W akcji. Wynik gorszy niż w poprzednich latach, ale nie było tak żle
    W akcji. Wynik gorszy niż w poprzednich latach, ale nie było tak źle © JPbike

    Po wyścigu nastała biesiada przy ognisku. Było SUPER :)
    Po wyścigu nastała biesiada przy ognisku. Było SUPER :) © JPbike

    W tomboli dopisało mi szczęście - wylosowałem czapkę mikołaja z cukierkami, mniam :)

    W drodze powrotnej kilkukrotnie zostaliśmy zaatakowani gradem :)
    W drodze powrotnej kilkukrotnie zostaliśmy zaatakowani gradem :) © JPbike

    I tak pod dom zajechałem z miło zmęczonymi nogami i przed zmierzchem - udany dzień był :)

    Wielkie brawa dla organizatorów i współuczestników za super zawody i miło spędzony czas, do następnego!





  • dystans : 184.86 km
  • teren : 3.00 km
  • czas : 07:39 h
  • v średnia : 24.16 km/h
  • v max : 40.08 km/h
  • podjazdy : 935 m
  • rower : Sztywna Biria
  • Powrót do Poznania

    Niedziela, 13 listopada 2016 • dodano: 16.11.2016 | Komentarze 4


    Po wspaniałych dwóch weekendowych dniach nastała pora wracać. Ruszyłem spod domu Młynarza po 10:30. Panował wtedy leciutki mrozik, znikomy wiaterek i co najważniejsze - świeciło piękne słońce. Zaplanowałem że udam się do Zielonej Góry i stamtąd koleją. Po ujechaniu zaledwie kilku km poczułem że bardzo miło się kręci w takich warunkach, odpaliłem tracka z najkrótszą drogą do Poznania i sprawdziłem szacunkową godzinę dotarcia do domu - ok 18 (+1h na postoje) - to wystarczyło na szybką decyzję na pokonanie całej drogi rowerem :)

    Jesienne słońce skusiło mnie abym jak najdłużej kręcił tegoż dnia :)
    Jesienne słońce skusiło mnie abym jak najdłużej kręcił tegoż dnia :) © JPbike

    Fragment murów w  Kożuchowie
    Fragment murów w Kożuchowie © JPbike

    Nad Odrą w Nowej Soli. Po przekroczeniu rzeki pojawiły się niegrożne chmury
    Nad Odrą w Nowej Soli. Po przekroczeniu rzeki pojawiły się niegroźne chmury © JPbike

    Uwielbiam boczne drogi bo mają swój klimacik :)
    Uwielbiam boczne drogi bo mają swój klimacik :) © JPbike

    Take napisy przywitały moją ziemię, próbowałem jechać na full gazie i kryzysik był :)
    Takie napisy przywitały Wielkopolskę, próbowałem jechać na full gazie i kryzysik był :) © JPbike

    Znów słonecznie, tylko kręcić !
    Znów słonecznie, tylko kręcić ! © JPbike

    Wielkopolski listopadowy zachód słońca
    Wielkopolski listopadowy zachód słońca © JPbike

    Miałem okazję podziwiać wschód Księżyca - był wtedy sporych rozmiarów :)
    Miałem okazję podziwiać wschód Księżyca - był wtedy sporych rozmiarów :) © JPbike

    Wspomniany kryzysik głodowy dopadł mnie w okolicy 130 km, wizyta w sklepie (150 km) załatwiła sprawę. Pod dom zajechałem krótko po 19 i zadowolony z dużego tripu - okazało się że to był mój najdłuższy tegoroczny dystans.
    Nóżki oczywiście czułem i następnego dnia też :)



    Kategoria ponad 100 km