top2011

avatar

Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski.
Info o mnie.

- przejechane: 173200.92 km
- w tym teren: 62891.10 km
- teren procentowo: 36.31 %
- v średnia: 22.72 km/h
- czas: 315d 21h 19m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156

Zrowerowane gminy



Archiwum 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w miesiącu

Wrzesień, 2012

Dystans całkowity:1396.61 km (w terenie 572.00 km; 40.96%)
Czas w ruchu:65:33
Średnia prędkość:21.31 km/h
Maksymalna prędkość:71.58 km/h
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:82.15 km i 3h 51m
Więcej statystyk
  • dystans : 76.74 km
  • teren : 65.00 km
  • czas : 04:51 h
  • v średnia : 15.82 km/h
  • v max : 62.45 km/h
  • rower : TREK 8500
  • MTB Marathon Istebna

    Sobota, 29 września 2012 • dodano: 30.09.2012 | Komentarze 12


    Na golonkowy finał sezonu 2012 zajechaliśmy w trzyosobowym składzie ProGoggli – Jarekdrogbas, JPbike i z3waza, który przyjechał wraz z biniem.
    Pogodę mieliśmy wręcz idealną do ścigania w górach – słonecznie, ani za zimno, ani za ciepło. W sektorach luz, mimo tego że na giga zdecydowało się ponad 200 osobników. Dużo.
    Pierwsze asfaltowe kilometry przebiegły „spokojnym tempem”, przy okazji mogłem się przywitać z Che i pozamienialiśmy się kilkoma zdaniami :). Po chwili zaczął się konkretny podjazd, tętno i tempo skoczyło. Doszedłem Drogbasa i na jakiś czas zostawiłem za plecami towarzysza tygodniowego urlopowania w Beskidach. Przez bardzo długi czas stawka nie mogła się rozciągnąć, jechałem w sporej grupie, m.in. z karmi, który pomykał po górkach na nowiutkim fullu na dużych kołach i na moich oczach dwukrotnie wyglebił :) A na długim zjeździe do Koniakowa mijałem AdAmUsO łatającego kapcioszka. Dopiero na super stromym podjeździe po betonowych płytach stawka Gigowców się zaczęła rozciągać. Natomiast podjazd na Ochodzitą (895m) poszedł sprawnie z wyjątkiem momentu zablokowania przez zjeżdżające auto. Po zjechaniu z tejże widokowej góry kolejny długi podjazd, gdzieś tam doszedł mnie Drogbas i swoim szarpanym tempem ładnie mnie załatwił i powolutku znikał z pola widzenia. Co jest ? Kryzys ? Nie. Ale od tamtego momentu mój taki tam tegoroczny power w nogach już nie był taki dobry i przełączyłem się w tryb oszczędzania i dojechania do mety. Więcej traciłem niż zyskałem. Pchania Treka na pokaźnych terenowych stromiznach nie zabrakło. Nie napiszę że cały maraton jechałem bez żeli (!). Jeszcze przed rozjazdem mega/giga trochę błota leżało, czasami trzeba było się skupiać na jeździe, doświadczenia z Trophy się przydały. Poza tym mijałem sleca serwisującego bike’a (hak). Jazda przez dodatkową pętlę giga (obcykaną dzień wcześniej) przebiegła spoko. Defekciarze AdAmUsO i slec mnie wyprzedzili, z czego ten pierwszy na pokaźnej stromiźnie zaliczył glebę (zresztą Drogbas też !), a ja sobie bez napinki pomykałem w stronę mety :) Mijane widoki na rozległych polanach powalały (na całej trasie !). Po przekroczeniu naszej granicy, na asfaltowym odcinku wzdłuż Olzy utworzyliśmy czteroosobowy pociąg. W końcu końcówka wraz z dojazdem do słynnych korzonek i zarazem połączenie z Megowcami. Trochę niebieskich się zjawiło, tłok wzrósł. Przejazd tędy nie sprawił mi problemów. Przez moment zdziwiłem się że za mną jechał Seba Swat, okazało się że ciągnął swego tatę. Przed korzonkami ścianka nie do podjechania. Pora na emocjonującą dla wszystkich (kibiców i zawodników) chwilę – zjazd korzonkami :) Trochę dziwnie się poczułem, tak jakby bez stresu, bez strachu :) Do sławnej ścianki dojechałem spoko, chyba za szybko bo przed stromizną skręciłem zbyt dużym łukiem i wjechałem w niedobry tor zjazdu, w efekcie w połowie korzonek wyglebiłem w bok i na oczach tłumów :) Poszło bez komplikacji, poza obtarciem na piszczeli i spadnięciem łańcucha. I tak do mety dojechałem z niedosytem, ale całkiem zadowolony z zaliczenia generalki giga u Golonki, czyli 6 startów.

    106/201 open giga
    45/74 M3

    Strata do zwycięzcy (Adrian Brzózka) – 1:23:47, do M3 (Ondrej Fojtik) – 1:19:47
    W sumie po tygodniu górskiego urlopowania wydawało mi się że fajny istebniański maraton jechałem na własnym podwórku i trasa mnie niczym nie zaskoczyła, nawet przewyższenie na giga (2382 m) jest mało golonkowe :)
    Jarekdrogbas (cieszył się :)) wlał mi niecałe 8 minut. Mało :D, uwzględniając to że drugą połowę jechałem raczej tempem turystyczno szybkim i tradycyjnie z wariactwami na trudniejszych zjazdach (niewiele takich było), a na każdym z czterech bufetów stawałem przynajmniej na pół minuty :)


    87 (35 M3) – Jarekdrogbas – 4:43:47
    106 (45 M3) – JPbike – 4:51:33
    164 (27 M4) – z3waza – 5:34:48

    Załapałem się nawet do Topshotów w Bikelife :)
    Pure MTB w Beskidach ! © JPbike

    Foto by BoLek.
    Atak na Ochodzitą ! © JPbike

    Natomiast moja glebka na korzonkach wyglądała o tak :
    Fotki autorstwa Bartka Sufina.
    Nawet wytrawni technicy miewają problemy zjazdowe ;) © JPbike


    Po zawodach na mecie m.in. czekali na mnie rodzice, którzy przyjechali do Wisły.
    Przy okazji pogadałem z mambą z jedną sprawną ręką po otb w Piwnicznej (wracaj do sprawności rowerowej !).
    Po jakimś czasie i odświeżeniu się załapaliśmy na dekorację generalki i czas skoczyć do istebniańskiej knajpy, która pękała w szwach, towarzystwo było zacne, m.in. wspólne browarki z CheEvarą :), dowiedzieliśmy się od Sebastiana Swata że jego 29’er waży niecałe 8 kilo :) To nam jednak nie wystarczyło, więc skoczyliśmy na ostatni bufet sezonu u Grześka i kolejne pogaduszki z browarkami poszły :)
    To się nazywa udany dzień spędzony z pasją !


    Puls – max 171, średni 150
    Przewyższenie – 2382 m



  • dystans : 49.90 km
  • teren : 25.00 km
  • czas : 03:09 h
  • v średnia : 15.84 km/h
  • v max : 61.01 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Istebna, objazd pętli giga

    Piątek, 28 września 2012 • dodano: 28.09.2012 | Komentarze 2


    Wrześniowy urlop w Beskidach (4)

    Czwartek był dniem odpoczynku po hardcorowej dwusetce.
    W dzień przedmaratonowy wyruszyliśmy objechać nową dodatkową pętlę giga, w większości poprowadzoną po czeskiej stronie. W sumie fajna trawersowa trasa z jednym konkretnym podjazdem na 840 metrową górę i z dwoma porządnymi zjazdami.
    Natrafiliśmy na gościa znakującego trasę i część końcówki maratonu musieliśmy radzić sami.

    Treki dwa i miły czeski szuterek :) © JPbike

    Stromy i arcywidokowy zjazd © JPbike

    Zgubki i drobnego błądzenia nie zabrakło przy dojeździe do słynnych istebniańskich korzonek.
    Przy owych korzonkach pora poćwiczyć (kolejny raz) zjazd i … ZJECHAŁEM ! :)
    Jarekdrogbas wymiękł i ostatecznie zrezygnował z technicznej próby.
    Nie napiszę ile nerwów i adrenaliny kosztuje tamten zjazd ścianką, po udanej próbie postanowiłem jeszcze raz zjechać i na samym dole nie zdążyłem skręcić i wylądowałem prawą stroną wraz z rowerem w bagnie, ale z bananem na twarzy :)
    Oczywiście konkretnie się uwaliłem błotem i konieczna była kąpiel w strumieniu :)

    Korzonki na ściance wreszcie pokonane ! © JPbike

    Na stadionie w Istebnej wszystko gotowe © JPbike

    Taki widoczek mamy z noclegowni. Robi sie kolorowo :) © JPbike

    Przewyższenie – 1210 m



  • dystans : 212.50 km
  • teren : 15.00 km
  • czas : 10:35 h
  • v średnia : 20.08 km/h
  • v max : 65.82 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Kralova Hola (1946 m) zdobyta !

    Środa, 26 września 2012 • dodano: 27.09.2012 | Komentarze 15


    Wrześniowy urlop w górach – dzień kulminacyjny :)

    W końcu mam na koncie dwusetkę z porządnymi górkami i prawie 4 km w pionie !

    Jakiś czas temu przeglądając blogi natrafiłem właśnie na kolejną górę, na którą można wjechać rowerem bez ograniczeń i leżącą w środkowej części Słowacji, w Tatrach Niżnych - Kralovą Holę (Królewska Hala), która mierzy imponujące 1946 m.n.p.m.
    Wiadomo jak to ze mną bywa - prędzej czy później nadejdzie dzień by ją zdobyć :)
    Plan był taki – wystartować spod granicy w Łysej Polanie, zdobyć szczyt i wrócić tą samą trasą.

    Dzień zaczął się pobudką o 6 rano ... © JPbike

    Dojazd autem z Istebnej do Łysej Polany (ponad 160 km) zajął nam około 3 godzin.

    Parking (20 zł !) przed szlakiem na Morskie Oko wypełnił się do ostatniego miejsca © JPbike

    Na trasę ruszyliśmy o 10:30. Żadnej mapy nie miałem, tylko wydrukowane fragmenty.
    Od razu po wjechaniu do Słowacji zaskoczył nas spokój, dobry asfalcik, wspaniała przestrzeń, wokół same góry i znikoma ilość turystów, a u nas tłok i pełna komercja w rejonie Tatr.

    Widać ... sama przyjemnosć :) © JPbike

    Na wysokości około 1000 m. Nie ma to jak jazda wśród gór :) © JPbike

    Słowackie Tatry również są piękne ! © JPbike

    Ten szczyt to Łomnica (2634 m) :) © JPbike

    Spory kawał drogi jechaliśmy trasą Tatry Tour. Kiedyś się skuszę ... :) © JPbike

    Długi i prosty zjazd do Popradu. Wiało strasznie z boku ... © JPbike

    Pozazdrościć takiego widoku mieszkańcom Popradu :) © JPbike

    Jazda wśród kolejnych górek i przełęczy ... © JPbike

    Jedna z wielu przerw na uzupełnienie energii © JPbike

    To już pełen górski konkret ! © JPbike

    Jak to w górach bywa - pogoda często się zmienia © JPbike

    Ciekawy wiadukt kolejowy © JPbike

    Na południowym krańcu trasy pierwsze spojrzenie na cel. Szczyt niestety spowity w chmurach © JPbike

    Miasteczko Sumiac - właśnie od tędy zaczyna się właściwy atak na szczyt © JPbike

    No ... :) © JPbike

    Początkowo jakieś 5 km jedzie się po dobrym szuterku do góry © JPbike

    Na wysokości ok 1300 m. Powoli zbliżamy się do chmur :) © JPbike

    Na 1450 m zaczyna się stary asfalt z barierkami by nie spaść w dół © JPbike

    Nie dziwcie się że na CAŁEJ trasie ani razu nie odwiedziliśmy słowackiego sklepu :) © JPbike

    Tutaj wysokość Śnieżki została pokonana :) © JPbike

    Końcówka podjazdu na wysokości 1800 m. Szczyt z budynkiem spowity chmurami © JPbike

    To już przedostatnia serpentyna. Zaczyna strasznie wiać ... © JPbike

    Upragniony cel osiągnięty ! :) © JPbike

    Na szczycie huragan taki że omal nas nie zdmuchnęło ! © JPbike

    Jak mocno hulał wind ? Właśnie TAK ! © JPbike




    Rekord wysokości pobity ! Wyżej to już tylko w ALPY :) © JPbike

    Tylko tutaj można było wytrzymać huragan i odpocząć. Temperatura na górze spadła do 8 stopni © JPbike

    Na szczyt udało się wjechać na krótko przed 18-tą, mając 107 km i ok 2500 m w pionie.
    Najcięższy jest oczywiście ostatni podjazd - 12 km i ok 1200 m przewyższenia.

    Na szczycie znajduje się budynek przekażnikowy TV z wieżą © JPbike

    Wracamy w dół. Jeszcze jedno spojrzenie na szczyt i długi downhill :) © JPbike

    Czegoś takiego jeszcze nie widziałem :) © JPbike

    Po zjechaniu temperatura skoczyła do 17 stopni, ściemniło się, zakładamy lampki i myk w drogę powrotną © JPbike

    Podczas drogi powrotnej jazda przebiegła w świetle księżyca i fantastycznych zarysów gór, szczególnie jak się przejeżdżało w rejonie Tatr.
    Na trasie jedyną awarią było złapanie laczka u mnie w banalnym miejscu - na rondzie w Popradzie :)
    W końcu, strasznie zmęczeni, ale szczęśliwi doturlaliśmy do zaparkowanego auta na krótko przed północą i czekała nas jeszcze prawie 3 godzinna jazda autem do noclegowni, do której dojechaliśmy o 3 w nocy, a spać żeśmy poszli o 4.
    W sumie 21 godzin w podróży !

    Cała jazda przez 10 przełęczy (chyba, bo nie liczyłem przez te widoczki :)) to było istne hardcore ! Ale warto było !

    Podczas jazdy i po zrealizowaniu hardcorowej wycieczki wielokrotnie się zastanawialiśmy, czy my jeszcze jesteśmy normalni i czy nie przyda nam się leczenie :D

    Fotorelacja Jarka - KLIK.

    Łysa Polana (PL-SK) - Tatranska Javorina - Zdlar - Tatranska Kotlina - Tatranska Lomnica - Stary Smokovec - Poprad - Hranovnica - Vernar - Telgart - Sumiac - Kralova Hola - ... powrót tą samą trasą

    Przewyższenie – 3932 m !



  • dystans : 28.37 km
  • teren : 3.00 km
  • czas : 01:41 h
  • v średnia : 16.85 km/h
  • v max : 71.58 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Trójstyk

    Wtorek, 25 września 2012 • dodano: 25.09.2012 | Komentarze 2


    Wrześniowy urlop w Beskidach (3)

    Po wczorajszym dużym tripie pora na luźną jazdę.
    Po zjechaniu do Istebnej (ale zjaaazd !) zaplanowaliśmy ćwiczenia na słynnych istebniańskich korzonkach tuż przed metą. Jarek w tym celu nawet założył drugie koła z NN-ami, a ja pozostałem przy RR-ach. Ale okazało się że rano lało i ryzyko zaliczania konkretnych gleb po mokrych korzeniach znacznie wzrosło. Mimo tego spróbowaliśmy zaryzykować i ostatecznie zrezygnowaliśmy.
    Ciekawie jak pójdzie w sobotę na maratonie, bo tamta super korzenna ścianka wciąż nie daje mi spokoju i do tego zawsze są tłumy kibiców :)
    Poza tym, miejscowi bikerzy ostatnio utworzyli tam 4 km pętlę XC (150 m w pionie) i po przejechaniu zaledwie 500 m żeśmy zrezygnowali z racji błota i śliskich kładek drewnianych, zresztą na jednej Drogbas wymiękł i glebę zaliczył.
    Dalsza jazda to „lajtowe” kręcenie beskidzkimi asfaltami do Trójstyku, gdzie znajduje się styk trzech granic (PL,CZ,SK), trochę czasu tam zleciało (m.in. na piwko) i po tym jazda powrotna przez okoliczne beskidzkie wioski.
    O tym że tamtejsze stromizny są super wymagające i często sięgają 25% nachylenia świadczy fakt że na 2 km przed noclegownią (740m) Jarka kompletnie odcięło i konieczny był odpoczynek.

    Zagęszczenie takich znaków jest spore jak dla Wielkopolanina :) © JPbike

    Przy trójstyku. Klimatyczna miejscówka © JPbike

    Drogbas to ma spore powodzenie wśród zwierzaków :) © JPbike

    W górskich wioskach takich niezwykłych pojazdów jest sporo © JPbike

    Na koniec masakra podjazdowa - 4 km i 200 m w pionie, za to widoczki ... :) © JPbike

    Przewyższenie – 720 m



  • dystans : 126.76 km
  • teren : 5.00 km
  • czas : 06:05 h
  • v średnia : 20.84 km/h
  • v max : 65.82 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Do Żywca i nie tylko

    Poniedziałek, 24 września 2012 • dodano: 24.09.2012 | Komentarze 10


    Wrześniowy urlop w Beskidach (2)

    Tegoż ciepłego dnia miało być jakoś lajtowo, a wyszło coś konkretnego :)
    Trasa głównie asfaltowa. Jako cel obraliśmy Żywiec.

    Olecki Górne – Istebna – Koniaków – Ochodzita (894m) – Kasperki – Milówka – Węgierska Górka – Żywiec – Zarzecze – Tresna – Międzybrodzie Żywieckie – Międzybrodzie Bialskie – Przełęcz Przegibek (663m) – Bielsko Biała – Meszna – Buczkowice – Szczyrk – Przełęcz Salmopolska (934m) – Wisła Malinka – Wisła Czarne – zapora nad Czerniańskim – Przełęcz Szarcula (759m) – Przełęcz Kubalonka (761m) – Olecki Górne

    Atak na sławną Ochodzitą © JPbike

    Zaczyna się dłuuugi zjazd :) © JPbike

    Drogbas - miłośnik przeróżnych zwierzaków :) © JPbike

    W końcu pękła mi szprycha XT ... :( © JPbike

    Ładny mostek w Węgierskiej Górce nad Sołą © JPbike

    W Żywcu. Dajcie mi chociaż jedną skrzynkę ... :) © JPbike

    W mieście ze znanym browarem m.in. Jarek zakupił pojemny plecak rowerowy, a mi w sklepie Jarka Miodońskiego profesjonalnie dorobili pękniętą szprychę i to za 15 zł. Poza tym zjedliśmy obiad popijany ... Żywcem :)

    Tego miejsca z Żarem nie trzeba przedstawiać :) © JPbike

    Na zaporze w Tresnej © JPbike

    Przerwa na Przełęczy Przegibek (663m) © JPbike

    Przed Szczyrkiem zaczyna się ściemniać i pora na założenie lampek © JPbike

    Skrzyczne z Księżycem :) © JPbike

    Cieżki ten podjazd na Salmopol. Może wódki regionalnej ? :) © JPbike

    Padnięci bikerzy, a do pokonania jeszcze jeden podjazd ... © JPbike

    Z ilością km i przewyższenia tradycyjnie przesadziliśmy :)
    Ostatnie 20 km (w tym dwa porządne podjazdy) po ciemku pokonaliśmy.

    Przewyższenie – 2010 m !



  • dystans : 75.37 km
  • teren : 40.00 km
  • czas : 05:26 h
  • v średnia : 13.87 km/h
  • v max : 67.74 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Poznawanie oblicza Beskidów :)

    Niedziela, 23 września 2012 • dodano: 23.09.2012 | Komentarze 9


    Wrześniowy urlop w Beskidach (1)

    W końcu się udało wyskoczyć wraz z Jarkiem na cały tydzień w Beskid Śląski, a konkretnie do Istebnej.
    Jak dotąd nigdy tam nie byłem turystycznie poza startami w Beskidy MTB Trophy i na maratonie w Istebnej (oba w 2010 r.), więc czas nadrobić zaległości w poznawaniu tamtejszych górskich rejonów.

    Trasa, jaką pokonaliśmy pierwszego pełnego dnia - pełen górski konkret !

    Olecki Górne (noclegownia, 740m) – Przełęcz Kubalonka (761m)– Przełęcz Szarcula (759m) – Wisła Czarne – czarnym wzdłuż Czarnej Wisełki – Przysłop (970m) – czerwonym na Baranią Górę (1220m) – Malinowska Skała (1152m) – zielonym na Skrzyczne (1257m) – hardcorowy zjazd czerwonym do Buczkowic – Szczyrk – żółtym na Przełęcz Karkoszczonka (729m) – czerwonym przez Kotarz (985m) – Przełęcz Salmopolska (934m) – zjazd asfalcikiem do Wisły Malinki – Wisła Czarne – zapora nad Czerniańskim – konkret podjazd na Przełęcz Szarcula – Przełęcz Kubalonka – Olecki Górne

    Wizyta przy Zamku Prezydenta RP © JPbike

    Jazda czarnym szlakiem wzdłuż Czarnej Wisełki © JPbike

    Na wysokości 1000 m. Ciężko po takich beskidzkich kamieniach jechać ... © JPbike

    To juz wysoko. Przejazd przez poprzeczne belki © JPbike

    Szczyt Baraniej Góry zdobyty ! © JPbike

    Widoczek z wieży © JPbike

    Drogbas zjeżdża wśród beskidzkiego krajobrazu © JPbike

    Mój tyłek w akcji na kamiennych wertepach :) © JPbike

    Beskidzki krajobraz. Po prawej Skrzyczne - nasz cel © JPbike

    Na Malinowskiej Skale. Spotkanie użytkowników Treka :) © JPbike

    Widokowy beskidzki szuterek © JPbike

    Skrzyczne zdobyte ! © JPbike

    Panoramka ze szczytu © JPbike

    Jak dobrze znów być z rowerem w górach :) © JPbike

    Hardcorowy zjazd. Technika jazdy górą ! © JPbike

    Sto procent MTB ! © JPbike

    Nowy stok narciarski. Tędy nasz szlak biegnie :) © JPbike

    Beskidy są wymagające i laczek złapany :) © JPbike

    Fragment super singla zjazdowego na czerwonym © JPbike

    Skocznie w Szczyrku Skalite © JPbike

    Okolice Przełęczy Karkoszczonka. Stromizna pokaźna ... © JPbike

    Na Kotarzu (985 m) © JPbike

    Skocznia Malinka im. Adama Małysza © JPbike

    Zaopatrzenie % na wieczorną ucztę ;) © JPbike

    Zapora nad Jeziorem Czerniańskim © JPbike

    Przewyższenie - 2250 m !



  • dystans : 59.74 km
  • teren : 40.00 km
  • czas : 02:35 h
  • v średnia : 23.13 km/h
  • v max : 49.96 km/h
  • rower : TREK 8500
  • WPN

    Wtorek, 18 września 2012 • dodano: 18.09.2012 | Komentarze 0


    W pracy "lżej" i do tego ładna pogoda, więc wyskoczyłem na bike'a o 17.
    Mix ścieżek na swoim terenie, wliczając w to dojazd przez Wiry, Góreckie, czarnym wzdłuż Dymaczewskiego, super interwały, Ludwikowo, Osowa Góra, zjazd DH i powrót nadwarciańskim.

    Puls - max 160, średni 127
    Przewyższenie - 405 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 82.60 km
  • teren : 50.00 km
  • czas : 03:31 h
  • v średnia : 23.49 km/h
  • v max : 45.64 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Rozjazd teamowy i ognisko

    Niedziela, 16 września 2012 • dodano: 16.09.2012 | Komentarze 8


    Zagadaliśmy się teamowo na wspólny rozjazd pomichałkowy i po tym ognisko z pieczeniem kiełbasek u Drogbasa.
    Na miejscu zbiórki, popołudniu przy nadmaltańskim źródełku zjawiło się pięciu bikerów chętnych na kręcenie - Jacgol, JPbike, klosiu, Maks i Marc.
    Jechaliśmy po nadmaltańskich duktach, przeprawa pod Warszawską (w końcu schody remontują), jazda ścieżką wzdłuż Jeziora Swarzędzkiego, Gruszczyn, Mechowo i żółtym na Dziewiczą.

    Emocje zjazdowe na killerze :) © JPbike

    Kolejne kilometry to jazda zielonkowymi duktami, między innymi przez ścieżkę zdrowia wśród zbiorników wodnych (kiedyś próbowałem tam naśladować Batmana :)), dalej do Trzaskowa i stamtąd asfalcikiem (chłopaki robili sprinty) w stronę nadwarciańskiego mostu.

    Jazda nadwarciańskim. Widać że tempo nie było rozjazdowe ;) © JPbike

    Gdzieś na końcówce szlaku nadwarciańskiego dwóch Jacków odłączyło od reszty i tak we dwóch kręciliśmy trasą sucholeskiego maratonu (bez wodociągów), po drodze Jacgol stwierdził że tam nigdy nie był :)
    W Suchym Lesie pitstop przy sklepie i zakupy kiełbasek, bułeczek, piwka, oraz musiałem spożyć prawie całego Powerade bo tempo takie że jazdę trudno nazwać rozjazdem ;)
    W końcu, krótko po 18 dojechaliśmy do chaty Drogbasa, a tam wszystko perfekcyjnie uszykowane !

    U Drogbasa załapaliśmy się na zachód słońca z kolejowymi akcentami © JPbike

    Po jakimś czasie zjawiali się kolejni - klosiu, Marc, josip, Maks.

    Teamową imprezę czas zacząć ! © JPbike

    Kiełbaski, piwko i takie tam poszły w ruch :) © JPbike

    Po zmierzchu ekipa powiększyła się o JoanneZygmunte wraz z z3wazą.
    W końcu zjawił się dawno nie widziany mlodzik z dziewczyną.
    W sumie zebrało się nas dwunastu ! To miłe :)

    Taki właśnie wspaniały ogniskowy klimat mieliśmy, no i to przyjemne ciepełko :) © JPbike

    Kompletny skład teamowego spotkania u Drogbasa :) © JPbike

    Oczywiście że nie muszę już pisać jak miło zleciał czas przy wspólnym ognisku :)
    Do domu zajechałem w świetle lampek przez Rusałkę na krótko przed północą.

    Dzięki wszystkim za miło spędzony czas i do następnego !

    Przewyższenie - 470 m



  • dystans : 31.40 km
  • teren : 13.00 km
  • czas : 01:19 h
  • v średnia : 23.85 km/h
  • v max : 36.51 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Mały rozjazd

    Niedziela, 16 września 2012 • dodano: 16.09.2012 | Komentarze 0


    Start o 10 rano. Fajne warunki do jazdy - pochmurno i bezwietrznie.
    Dodatkowo w Wirach poorientowałem się w celu zbadania jeszcze krótszego dojazdu na swój teren (WPN) i fajna ścieżka się znalazła.

    Dom - Luboń - jazda nadwarciańskim - Puszczykowo - przez Puszczykowskie Góry - Wiry - Komorniki - Luboń - Poznań ...

    Przewyższenie - 159 m

    Kategoria do 50 km


  • dystans : 101.77 km
  • teren : 98.00 km
  • czas : 04:39 h
  • v średnia : 21.89 km/h
  • v max : 51.40 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Maraton MTB Michałki

    Sobota, 15 września 2012 • dodano: 15.09.2012 | Komentarze 15


    Trzeci start na Michałkach i zdecydowanie najsłabszy z dotychczasowych.
    No cóż ... trzeba coś z tym zrobić :)

    Na miejsce zajechałem wraz z Jarkiem i jego Agą.
    Formalności startowe poszły błyskawicznie.
    Pogoda na miejscu jakoś-takoś (pochmurnie, wietrznie i kilkanaście stopni).
    Frekwencja ProGoggli na królewskim dystansie była bardzo dobra, zjawiło się osiem sztuk – Jacgol, Jarekdrogbas, josip, JPbike, klosiu, Marc, toadi69 i z3waza.
    O 10 start. W moim wykonaniu nienajlepszy, w pewnym momencie znalazłem się jako ostatni w teamowej stawce (!). No to postarałem się przyspieszyć i przy tym sporo rywali załatwiłem, ale i tak miejsce, w którym się znalazłem nie było dobre i zapewne odległe. Na pierwszych terenowych km wyprzedziłem Marca i życzyłem mu powodzenia na giga. Dalsze napieranie to ostra jazda w nieznacznym tłoku po niezłych leśnych wertepach. Zbliżałem się do z3wazy i Jacgola. Na pierwszym mocno piaszczystym podjeździku ciekawa sytuacja – Jacek efektownie w piachu wyglebił, przy tym blokując Marcina, a ja po chwiluni i tuż za nimi też lekko wyglebiłem i dalej z buta, przy tym nawet zyskując pozycje. Kolejne kilometry ostrego parcia. Stawka zarówno Megowców, jak i Gigowców powoli się rozciągała. W pewnym momencie zauważyłem Drogbasa stojącego i coś majstrującego przy łańcuchu (wygiął się). Po krótkiej chwili utworzył się bardzo nierówno współpracujący pociąg, w którym większość pracy jako lokomotywa wykonałem JA :) Jarkowi przez jakiś czas udało się podczepić i po kilku km, jeszcze przed rozjazdem dał wyraźny znak że musi trochę odpuścić i pognałem dalej, przy tym wagoniki powoli się rozrywały. Po skręcie na giga lekkie zaskoczenie, bo aż 4 sztuki skręciły na królewski dystans. Lekko to nie będzie i nie myliłem się. Mając dwóch dobrze jadących gostków przede mną musiałem się ostro sprężać przez dość długi czas by dotrzymać im kroku, przez to niestety nogi powoli zaczynały się odzywać i tracić powera :( I tak dalej napierając naprzód mimo nienajlepszej mocy udało się dojść trzech osobników, z czego jeden zapytał ile jeszcze zostało km do mety (50 km) :) W okolicy 60 km, po pokonaniu leśnej singlowej i błotnej gnojówki powolutku nadchodził kryzysik :( Niebawem doszedłem klosia, który coś z kołem majstrował, właśnie kończył łatanie kapcia i tak jak myślałem – dogonił mnie stosunkowo szybko. W tym momencie, na rozległej, interwałowej przestrzeni porządne ściganie dla mnie się zakończyło i maratonowa jazda zamieniła się w poruszanie siłą woli. Trudno. Z ciekawych i nieciekawych momentów na ostatnich 30 km zaliczę wspólną jazdę przez spory kawał trasy z Maxem Bieniaszem (zgubił trasę), 500 metrową zgubkę (znowu !), dwukrotnie musiałem się zatrzymać w lesie na … siku (za dużo piłem ? nic z tego nie rozumiem bo nawet na mecie w bidonie jeszcze coś zostało), od spotkania z Mariuszem do ostatniego długiego odcinka przed kartofliskiem straciłem w sumie 7 pozycji. Porażka !

    27/58 – open giga
    13/26 – M3

    Strata do zwycięzcy giga (Sylwester Swat) – prawie 39 minut. Do M3 – podobnie.

    Czas przejazdu identycznej trasy (4:39:40) gorszy od zeszłorocznego (4:36:07, uwzględniając około 4 km zgubkę).
    A 2 lata temu podobny czas (4:39:51) wystarczył na zdobycie 2 miejsca w M3, tuż za Kaiserem.
    Widocznie u mnie żadnych postępów nie widać, a konkurencja ...

    16 (7 M3) – josip – 4:19:00
    20 (9 M3) – klosiu – 4:29:01 (1 guma)
    24 (11 M3) – Jacgol – 4:34:52
    27 (13 M3) – JPbike – 4:39:40
    30 (14 M3) – Jarekdrogbas – 4:44:55
    33 (6 M4) – z3waza – 4:49:29
    36 (10 M2) – Marc – 4:56:11
    41 (7 M4) – toadi69 – 5:04:41


    Podczas rozgrzewki humory nam dopisywały :) © JPbike

    Przed startem też jest OK, chociaż za daleko żeśmy się ustawili ... © JPbike

    Dyskusja na temat ilości żeli i batoników na 100 km wertepów :) © JPbike

    Start w moim wykonaniu okazał się słaby, i to za Marcinem ... © JPbike

    Napieram. Gdzieś na początku trasy. © JPbike

    Mijam linię mety. W końcu :) © JPbike

    Jak widać - niezadowolony :( © JPbike

    Redaktor Kurek również nami się zainteresował :) © JPbike

    Michałkowe 100 km giga porządnie daje w kosć ! © JPbike

    Paczka ProGogglowców z jedynym zdobywcą dyplomu :) © JPbike

    Puls - max 176, średni 157
    Przewyższenie - 975 m