top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 191130.96 km
- w tym teren: 69101.95 km
- teren procentowo: 36.15 %
- v średnia: 22.52 km/h
- łączny czas: 351d 19h 31m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

  • dystans : 132.28 km
  • czas : 06:37 h
  • v średnia : 19.99 km/h
  • v max : 65.39 km/h
  • podjazdy : 1418 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Południowe obrzeże Polski - dzień 2

    Poniedziałek, 13 lipca 2026 • dodano: 03.08.2026 | Komentarze 2


    Po wczorajszym i całodniowym niewyspaniu obaj twardo spaliśmy, ale i tak o długim odsypianiu nie było mowy - trzeba jechać dalej. Poranna krzątanina sprzętowa przebiegła sprawnie, na wstępne "śniadanie" mieliśmy kawę i misie haribo, a tuż przed ruszeniem zjawił się bocian, a cały czas zastanawialiśmy się czy będziemy mieli bieszczadzkie spotkanie z niedźwiedziem... :)

    Witamy w krainie niedźwiedzi i straży granicznej :)
    Witamy w krainie niedźwiedzi i straży granicznej :) © JPbike

    Drogbas prerwszy raz w życiu spogląda na piękne Bieszczady
    Drogbas pierwszy raz w życiu spogląda na piękne Bieszczady © JPbike

    Sporo tu bocianów
    Sporo tu bocianów © JPbike

    W Lutowiskach robimy pit-stop na zakupy żywnościowe, głównie świeże śniadanie, które spożywamy w drewnianym przystanku autobusowym.

    Ten metalowy kosz na śmieci to oczywista ochrona przed niedźwiedziami
    Ten metalowy kosz na śmieci to oczywista ochrona przed niedźwiedziami © JPbike

    Cerkiew w Lutowiskach, w wersji miniaturowej
    Cerkiew w Lutowiskach, w wersji miniaturowej © JPbike

    Widoczek na bieszczadzkie szczyty
    Widoczek na bieszczadzkie szczyty © JPbike

    Jazda dalej trasą Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej
    Jazda dalej trasą Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej © JPbike

    Dotarliśmy na południowo-wschodni kraniec wyprawy
    Dotarliśmy na południowo-wschodni kraniec wyprawy © JPbike

    Chwila górskiego oddechu na Przełęczy Wyźniańskiej (860m)
    Chwila górskiego oddechu na Przełęczy Wyźniańskiej (860m) © JPbike

    Klimatycznie tam, tylko kręcić tędy :)
    Klimatycznie tam, tylko kręcić tędy :) © JPbike

    Kolejna wspinaczka
    Kolejna wspinaczka, na Przełęcz Wyżną (872m) © JPbike

    Jest pięknie :)
    Jest pięknie :) © JPbike

    Po wjechaniu na Przełęcz Wyżną mamy przed sobą fajny, dość długi i dość łagodny zjazd wśród lasów i bieszczadzkich wiosek, w jednej się zatrzymaliśmy przy sklepiku... :)
     Na Szczerbanówce (wieża widokowa) zastajemy trochę zamglone widoki na szczyty
    Na Szczerbanówce (wieża widokowa) zastajemy trochę zamglone widoki na szczyty © JPbike

    Powoli i z widokowym rozmachem opuszczamy Bieszczady
    Powoli i z widokowym rozmachem opuszczamy Bieszczady © JPbike

    Jest fajnie - to widać :)
    Jest fajnie - to widać :) © JPbike

    Czas na pierwsze w życiu zwiedzanie Beskidu Niskiego
    Czas na pierwsze w życiu zwiedzanie Beskidu Niskiego © JPbike

    Cerkiew Opieki Matki Bożej w Komańczy
    Cerkiew Opieki Matki Bożej w Komańczy © JPbike

    W Komańczy przysklepowy postój i kawałek dalej, tradycyjnie w przystanku autobusowym robimy makaronową przerwę obiadową.

    Jazda takimi odcinkami to sama przyjemność - cisza i spokój
    Jazda takimi odcinkami to sama przyjemność - cisza i spokój © JPbike

    Wisłok Wielki. Cerkiew św. Onufrego
    Wisłok Wielki. Cerkiew św. Onufrego © JPbike

    Przyjemnej jazdy ciąg dalszy
    Przyjemnej jazdy ciąg dalszy © JPbike

    Z cyklu
    Z cyklu "Uchwycony od tyłu" © JPbike

    Po dotarciu do wioski Posada Jaśliska i uzupełnieniu wody w bidonach można szukać miejscówki na przenocowanie - tym razem natrafiliśmy na miłą niespodziankę w postaci darmowego pola biwakowego z WC i możliwością kąpieli w szerokim potoku Jasiołka.
    Rozbicie obozu, kąpiel, kolacja, piwko, pogaduszki i czas spać po takim pięknym dniu :)

    Za takie miejscówki na namioty pokochaliśmy Beskid Niski :)
    Za takie miejscówki na namioty pokochaliśmy Beskid Niski :) © JPbike


    TRASA - na stravie.
    KLIK do dnia pierwszego, KLIK do dnia trzeciego (w przygotowaniu).




  • dystans : 87.40 km
  • czas : 05:26 h
  • v średnia : 16.09 km/h
  • v max : 66.17 km/h
  • podjazdy : 1365 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Południowe obrzeże Polski - dzień 1

    Niedziela, 12 lipca 2026 • dodano: 01.08.2026 | Komentarze 4


    Czas na kolejną wyprawę ze starym kompanem.
    W tym sezonie tak wyszło że nie mieliśmy ambitnych planów, zatem padł spontaniczny pomysł na tytułowe kręcenie, poczynając od Przemyśla, a kończąc u podnóża Sudetów (koło Głuchołaz), ponoć przy takiej okazji postanowiłem nadrobić górskie zaległości z pamiętnej Wyprawy Dookoła Polski, podczas której z racji braku dłuższego wolnego musiałem w Wiśle odłączyć się od fantastycznej ekipy i wrócić do Poznania, ależ to były fajne czasy, gdy jeszcze nie miałem na sobie siwizny :)

    Po wczorajszej relacji napiszę tylko że na zrobienie kolarskiego prania, uszykowania i spakowanie sprzętu do sakw miałem zaledwie 3 godziny, co oczywiście udało mi się, głównie dzięki nabraniu wprawy i doświadczeń z poprzednich wypraw. Jedyny minus - nie mam żadnego żarcia, na szczęście kompan był na to przygotowany niezłym zapasem jedzonka :)

    No to już po północy byłem gotów i jazda przez wieczorny Poznań na dworzec kolejowy, na którym oczywiście spotkałem kompana. Nasz pociąg do Przemyśla odjeżdża po 1:30, zatem spoczko mieliśmy czas i okazało się że w tym czasie do naszego składu doczepiali kolejne wagony, po wejściu na pokład zastajemy tłok i jedynie 3 wieszaki na rowery, na szczęście to MY byliśmy jedynymi rowerzystami, uff :)
    Początkowo ten tłoczny skład nas zniechęcił do zajęcia zarezerwowanych miejsc na fotelach (porozrzucali nas w dwóch różnych miejscach, taki urok PKP) i przez jakiś czas siedzieliśmy na podłodze obok swoich rumaków. Po drodze wsiadła fajna bikerka z wypasionym gravelem, którą nawet znam z widzenia (z instagrama) :)
    Później owo siedzenie na podłodze znudziło nas i udaliśmy się na swoje siedzące miejsca, Drogbas siedział bliżej naszych rowerów i pilnował ich, a ja tkwiłem na drugim końcu wagonu, od czasu do czasu próbując zdrzemnąć i podziwiałem nierówną walkę współpasażerów z zepsutą elektryką drzwi przesuwnych i prowadzących głównie do WC (dla przypomnienia - taki urok PKP).

    No dobra, w sumie cała ta podróż koleją trwała prawie 8 godzin, dało się wytrzymać i obaj zapisujemy to w swoich życiorysach jako najdłuższe kolejowanie z rowerem.


    Na dworcu w Przemyślu. Czas rozpocząć wyprawę
    Na dworcu w Przemyślu. Czas rozpocząć wyprawę © JPbike

    Przemyśl z taką miejscówką wpadł nam w oko
    Przemyśl z taką miejscówką wpadł nam w oko © JPbike

    No, z wąskimi podjazdami tu lekko nie jest
    Z wąskimi podjazdami lekko tam nie jest © JPbike

    Podziwianie panoramy Przemyśla
    Podziwianie panoramy Przemyśla © JPbike

    Jazda dalej, na właściwą trasę, w stronę Bieszczad
    Jazda dalej, na właściwą trasę, w stronę Bieszczad © JPbike

    Kapliczka napotkana na podjeżdziku
    Kapliczka napotkana na podjeżdziku © JPbike

    Zaczynają się miłe dla nas górskie klimaty
    Zaczynają się miłe dla nas górskie klimaty © JPbike

    Droga do Arłamowa, pewnie znacie to miejsce :)
    Droga do Arłamowa, pewnie znacie to miejsce :) © JPbike

    Drodzy czytelnicy mojego bloga, zapewne nie uwierzycie że... obok powyższego miejsca, podczas przerwy na wyjątkowy męski napój spotkaliśmy... trenującą Anitę Włodarczyk i jej trenera, zresztą wspólnej fotki nie będzie, bo MY w 100% rozumiemy że nie należy przeszkadzać profesjonalnym sportowcom w trakcie treningów :)

    Wjeżdżamy na południowo-wschodni kraniec Polski
    Wjeżdżamy na południowo-wschodni kraniec Polski © JPbike

    Podkarpacka przerwa, by coś przekąsić
    Podkarpacka przerwa, by coś przekąsić © JPbike

    Aerodynamiczny zjazd z wykonaniu kompana
    Aerodynamiczny zjazd z wykonaniu kompana © JPbike

    Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Liskowatem
    Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Liskowatem © JPbike

    Podkarpackie klimaty
    Podkarpackie klimaty © JPbike

    Wpadła nam w oko taka zacna i stara chata
    Wpadła nam w oko taka zacna i stara chata © JPbike

    Po dotarciu do Ustrzyk Dolnych i zrobieniu zakupów czas poszukać miejsca na przenocowanie, bo przez cały dzień zmagaliśmy się z wiadomym niewyspaniem. W owym mieście, po sprawdzeniu w mobilnym necie pola namiotowego i dotarciu do niego okazuje się że zamiast campingu jest tam... nowo powstały pump track. No to kręciliśmy dalej, w stronę Ustrzyk Górnych i częściowo po mokrej nawierzchni.

    Na trasie Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej
    Na trasie Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej © JPbike

    Miejsce na nocleg znajdujemy za wioską Czarna Górna, średniej wielkości wykoszoną polankę na niezłej wysokości (ponad 600m) i obok zaniedbanych zabudowań obrośniętych wysokimi chaszczami. Rozbicie namiotów, rozwieszenie mojego prania, kolacja, pogaduszki, obowiązkowe PIWKO i można iść spać.

    Fajna miejscówka na obozik się znalazła
    Fajna miejscówka na obozik się znalazła © JPbike


    TRASA - na stravie.
    KLIK do dnia drugiego.




  • dystans : 195.26 km
  • czas : 08:13 h
  • v średnia : 23.76 km/h
  • v max : 54.09 km/h
  • podjazdy : 853 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Powrót do Wielkopolski

    Sobota, 11 lipca 2026 • dodano: 26.07.2026 | Komentarze 0


    Ponieważ od następnego tygodnia rozpoczynam kilkudniową wyprawę ze starym kompanem Drogbasem przez południowe obrzeże Polski, poczynając od Przemyśla, a kończąc w Konradowie (koło Głuchołaz), to z racji że mój wyprawowy rumak stoi gotowy w Poznaniu, do tego 19 lipca mam w planie wyścig Ultra Bike Maraton w Polanicy Zdroju - to wszystko wymaga przemyślanej i zorganizowanej logistyki w postaci zostawienia auta, fulla u podnóża Gór Opawskich i powrotu szosówką do ... (jak w tytule) :)

    Zatem pobudka, kawa, podgrzanie gotowego śniadania (tu mocne podziękowania dla Asi), pożegnanie z przemiłymi gospodarzami i ruszam o 8:33, do tego obciążony ze 20kg plecakiem (całą trasę dało się wytrzymać bez bólu tyłka, jestem dumny :)) na długi trip do Poznania.
    Trochę spontaniczną trasę wymyślałem w trakcie, bo nie wiedziałem czy całość pokonam rowerem, czy ostatni odcinek będę wracał koleją z Wrocławia, czy z Rawicza i jeszcze do tego czołowy wiatr na większości trasy nie ułatwiał mi sprawnego szosowego pomykania.
    Szczegółowej relacji nie będzie, nawet masy fotek nie cykałem, bo to jest nudne w dobie stravy, facebooka, instagrama, itp, a ja tęsknię za czasami świetności bikestats.pl ...
    Jedyne godne odnotowania momenty wymagające szybkiego myślenia są takie że jak w trakcie pit-stopu przy sklepiku w Strzelinie kontaktowałem się z Drogbasem i dowiedziałem się że wspólną wyprawę rozpoczynamy... tejże nocy, a myślałem że będzie to następnego dnia...
    Oczywiście oznaczało to że muszę się sprężać, by na czas dotrzeć do swojego domu w Poznaniu. Gdy tylko dotarłem do Wrocławia na dworzec kolejowy, to okazało się że kilka najbliższych składów nie ma miejsca na rowery, olałem to i kręciłem dalej (w centrum Wrocławia mają fajne wydzielone ścieżki dla rowerów, aż miło się kręciło) do Rawicza, a tam już z absolutnym luzem załapałem się na bezpośredni i prawie pusty skład PR do stolicy Wielkopolski, do której dotarłem na zaledwie 5 godzin przed odjazdem PKP do Przemyśla...


    Jedyna fota z krajobrazem - to Opolszczyzna
    Jedyna fota z krajobrazem - to Opolszczyzna © JPbike

    Jedyne ujęcie ze mną, z plecakiem i słonecznikami w tle
    Jedyne ujęcie ze mną, z plecakiem i słonecznikami w tle © JPbike

    Na dworcu w Rawiczu, pusto tam
    Na dworcu w Rawiczu, pusto tam © JPbike


    Kategoria ponad 100 km, szoska


  • dystans : 48.25 km
  • teren : 26.00 km
  • czas : 02:54 h
  • v średnia : 16.64 km/h
  • v max : 61.03 km/h
  • podjazdy : 983 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Opawska przejażdżka MTB

    Piątek, 10 lipca 2026 • dodano: 26.07.2026 | Komentarze 0


    Start o 12:25, aura pół-słoneczna i 20°C.
    Luźne, terenowe kręcenie po stokach Gór Opawskich.

    Klimatyczna namiastka Gór Opawskich
    Klimatyczna namiastka Gór Opawskich © JPbike

    W dalszym ciągu Czesi mają minusa za taki nieubity tłuczeń
    W dalszym ciągu Czesi mają minusa za taki nieubity tłuczeń © JPbike




  • dystans : 34.04 km
  • teren : 28.00 km
  • czas : 02:32 h
  • v średnia : 13.44 km/h
  • v max : 50.14 km/h
  • hr max : 154 bpm, 91%
  • hr avg : 122 bpm, 72%
  • podjazdy : 925 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Opawskie smaczki MTB

    Czwartek, 9 lipca 2026 • dodano: 23.07.2026 | Komentarze 0


    Start w południe, w słoneczno - chmurzastych klimatach.
    Trasa MTB po znanych mi opawskich ścieżkach i duktach.
    Jak na rasowego MTB-owca przystało - było wszystko co mi potrzebne by wyżyć i wyszaleć się, czyli długie podjazdy, techniczne zjazdy, kamienie, korzenie, luźniejsze szuterki by odsapnąć, no i piękne widoczki :)

    W trakcie podjazdu na Biskupią Kopę (890m)
    W trakcie podjazdu na Biskupią Kopę (890m) © JPbike

    Widoczkowy zjazd z tejże opawskiej góry
    Widoczkowy zjazd z tejże opawskiej góry © JPbike

    Srebrna Kopa (785) coraz bardziej zarasta
    Srebrna Kopa (785m) coraz bardziej zarasta © JPbike

    Hardcorowy ten zjazd czerwonym ze Srebrnej Kopy
    Hardcorowy zjazd czerwonym ze Srebrnej Kopy © JPbike


    Kategoria do 50 km, w górach


  • dystans : 61.47 km
  • czas : 02:47 h
  • v średnia : 22.09 km/h
  • v max : 72.87 km/h
  • podjazdy : 1068 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Trochę asfaltowego up-down

    Środa, 8 lipca 2026 • dodano: 09.07.2026 | Komentarze 0


    Start o 13:17, aura piękna i miłe 22°C + średni wiatr.
    Jak w tytule - obrałem treningowo szosową trasę po znanych mi okolicznych górkach.
    Zaliczone dwa solidne podjazdy (na ponad 700m) i dwa mniejsze. Dobrej formy w dalszym ciągu mi brak - zauważyłem to w momencie, gdy na 3% podjeździe z niezłą prędkością wyprzedził mnie PRO szoson i dalej szybko znikał z pola widzenia...

    Na wąskim i bocznym asfalciku bardzo przyjemnie się kręci
    Na wąskim i bocznym asfalciku bardzo przyjemnie się kręci © JPbike

    Fragment czeskiej Cyklotrasy 55, asfalt równy jak stół
    Fragment czeskiej Cyklotrasy 55, asfalt równy jak stół © JPbike




  • dystans : 3.56 km
  • teren : 3.56 km
  • czas : 00:27 h
  • v średnia : 7.91 km/h
  • v max : 18.63 km/h
  • podjazdy : 45 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Polna przejażdżka z dziewczynami

    Środa, 8 lipca 2026 • dodano: 09.07.2026 | Komentarze 0


    Start o 11:53, w pięknej słonecznej aurze i 24°C.
    Dziewczyny same mnie poprosiły o wspólną wycieczkę rowerową - takie chwile bardzo cieszą :)
    Najpierw 2.5km z Lilą i Gabi, po drodze panienki pokazały mi kilka atrakcji - ukryty tunel pod polnym mostkiem, ruinę polnej kapliczki, odwiedziliśmy zagrodę z alpakami, parę przydrożnych owoców pozrywaliśmy. Następnie zaliczyłem kilometrową przejażdżkę z najmłodszą - udaliśmy się odwiedzić osiołki :)

    A jakże fajnie pokręcić z dzieciakami :)
    A jakże fajnie pokręcić z dzieciakami :) © JPbike




  • dystans : 19.29 km
  • teren : 19.29 km
  • czas : 01:48 h
  • v średnia : 10.72 km/h
  • v max : 32.15 km/h
  • hr max : 164 bpm, 97%
  • hr avg : 145 bpm, 85%
  • podjazdy : 678 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Testowanie trasy MP XCO w Polanicy-Zdroju

    Wtorek, 7 lipca 2026 • dodano: 08.07.2026 | Komentarze 0


    W ramach wakacyjnego dojazdu na swoje drugie domowe podwórko (podnóże Gór Opawskich) postanowiłem po drodze wpaść na tytułową przejażdżkę, oczywiście do Polanicy-Zdroju, na nowo powstały MTB Cross Country Park, na którym za nieco ponad tydzień rozegrane zostaną Mistrzostwa Polski w kolarstwie górskim.
    Po spoczko dotarciu na miejsce, o 15:30 dopadł mnie deszcz, na szczęście padało tylko kilkanaście minut, no to wskok w kolarskie portki i ruszam na trasę.
    Runda ma ze 3.5km i około 130m w pionie, czyli jest co robić na mocnych podjazdach i zjazdach, na sporej części trasy podłoże jest twarde (ubity żwir), jak i nie brakuje naturalnej leśnej nawierzchni. Mnóstwo zakrętasów jest fajnie wyprofilowanych, natomiast odcinków wymagających techniki jest sporo - rockgardeny zarówno zjazdowe, jak i podjazdowe (te drugie ciężko i sprawnie przejechać - wymagają wprawy), belki drewniane, kilka niezłych dropów - jak na razie jednego i najtrudniejszego, bo umiejscowionego na ostrym zakręcie nie rozgryzłem, dwie hopy z dołem pośrodku i wymagające dobrego rozpędu, by to przeskoczyć - tego też nie rozgryzłem, albo po prostu... jestem już na to za stary :)
    W sumie na tej trasie przejechałem 5 okrążeń, z czego 2 pierwsze zapoznawcze i z dodatkiem fotek, a reszta prawie jak na wyścigu, co widać po tętnie. Ogólnie jak złapałem flow to całkiem fajnie się zabawiłem, ale i tak nie planuję wystartować na MP - po prostu obecna forma (i waga :)) nie ta.

    Na miejscu wszystko to nówka sztuka
    Na miejscu wszystko to nówka sztuka © JPbike

    Rockgardenowe ostro w dół
    Rockgardenowe ostro w dół © JPbike

    Jeden z wielu fajnie wyprofilowanych zakrętasów
    Jeden z wielu fajnie wyprofilowanych zakrętasów © JPbike

    No to hop w dół
    No to hop w dół © JPbike

    W dół po kamieniach, czyli jeżdzić trzeba umieć
    W dół po kamieniach, czyli jeździć trzeba umieć © JPbike

    Takie zawijasy podjazdowe mi się podobają
    Takie zawijasy podjazdowe mi się podobają © JPbike

    Fragment grubego i naturalnego zjazdu po korzonkach
    Fragment grubego i naturalnego zjazdu po korzonkach © JPbike

    Końcówka rundy i mostek krzyżujący rundę
    Końcówka rundy i mostek krzyżujący trasę © JPbike

    Świetna taka myjnia rowerowa
    Świetna taka myjnia rowerowa © JPbike


    Kategoria do 50 km, w górach


  • dystans : 85.05 km
  • teren : 68.00 km
  • czas : 04:13 h
  • v średnia : 20.17 km/h
  • v max : 45.78 km/h
  • hr max : 148 bpm, 87%
  • hr avg : 115 bpm, 68%
  • podjazdy : 716 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Dobre MTB na starym rewirze

    Sobota, 4 lipca 2026 • dodano: 05.07.2026 | Komentarze 0


    Wakacyjny urlop 2026 czas start - NARESZCIE :)
    Póki co jestem u siebie to jak w tytule - ruszam o 10:40 (18°C) na stary rewir - do WPN, na swoją wielokrotnie pokonywaną pętlę MTB w wersji "normal", z dojazdem przez Dębinę i nadwarciańskim, pitstopem przy sklepiku w Puszczykowie Starym, a powrotem przez Komorniki - czyli ten trip MTB to stary, dobry klasyk.
    Całość fajnie i przyjemnie się pomykało :)

    Z cyklu
    Z cyklu "JPbike w swoim żywiole" © JPbike

    Mostki, kładki i kładeczki
    Mostki, kładki i kładeczki © JPbike

    Bunkry też były
    Bunkry też były © JPbike


    Kategoria do 100 km


  • dystans : 34.17 km
  • czas : 01:18 h
  • v średnia : 26.28 km/h
  • v max : 35.00 km/h
  • podjazdy : 82 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Szosowa godzinka w piekarniku

    Niedziela, 28 czerwca 2026 • dodano: 28.06.2026 | Komentarze 0


    Mimo że wiedziałem o ponad 40-stopniowym żarze tegoż dnia, to wyszedłem na rower w środku dnia (o 12:50), z zamiarem sprawdzenia jak to piekło zniosę.
    Trasa to pętla zachodnia, w dodatku większość to otwarta przestrzeń. Już pierwsze metry w takim żarze okazały się sporym wyzwaniem i od razu w ruch poszło częste psikanie siebie wodą z bidonu, o częstym popijaniu izotonika nie wspominając. Kilka razy były chwile zwątpienia, kręciło mi się w głowie, pit-stop w cieniu przy sklepiku na zatankowanie i dojście do siebie koniecznie musiał być.
    Suma summarum - cieszę się że w ogóle pokręciłem i nabrałem kolejnego, cennego doświadczenia.
    Poza tym jeszcze raz dałem szansę staremu licznikowi - kolejny raz nie zapisał trasy, a dystans, czas i przewyższenie zapamiętałem, czyli to już finalny koniec mojej Sigmy Rox 11.1 EVO, nowy już czeka na eksploatację, oby jak najdłuższą - o tym pisałem wczoraj.


    Kategoria do 50 km, szoska