Info o mnie.
- przejechane: 193646.77 km
- w tym teren: 70059.25 km
- teren procentowo: 36.18 %
- v średnia: 22.48 km/h
- łączny czas: 357d 01h 31m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 42
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1267
do 50 km - 1261
do/z pracy - 278
dron - 75
dzień wyścigowy - 254
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 183
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 261
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 120
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 477
Uphill race - 8
w górach - 341
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 413
wyprawy - 80
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2026, Październik - 7 - 0
2026, Wrzesień - 9 - 2
2026, Sierpień - 8 - 0
2026, Lipiec - 15 - 12
2026, Czerwiec - 11 - 2
2026, Maj - 12 - 0
2026, Kwiecień - 10 - 0
2026, Marzec - 9 - 0
2026, Luty - 8 - 0
2026, Styczeń - 8 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Wtorek, 24 lipca 2012 • dodano: 24.07.2012 | Komentarze 2
Z Jarkiem nie widziałem się ponad 2 tygodnie, więc pora się spotkać, pogadać, pojeździć i wspólnego browarka spożyć.
Zaczęliśmy od Rusałki, o osiemnastej. Na początek kurs na terenową Rundę.
W pewnym momencie Drogbas zaskoczył mnie kolejnym i nieznanym singlem.
Po tym kręciliśmy terenową drogbasową Rundą w odwrotnym kierunku.
W Kiekrzu przerwa na złocisty izobronik, przy tym trochę czasu zleciało na rozmowach o przeszłości, o rowerach i o przyszłości. Następnie postanowiliśmy obadać możliwość jazdy jak najbliżej brzegu Jeziora Kierskiego, całkiem udało nam się. Na pewnej i pokaźnej koleinie zjazdowej zaliczyłem glebę i szlify na kolanie oraz łydce zaliczone.
Po jakimś czasie ponownie przerwę przy torach zrobiliśmy i po tym już osobno myk do swoich domów.
W sumie miło spędzone późne popołudnie i wieczór.
Przewyższenie - 315 m, ładnie żeśmy poszaleli po skarpach :)
Kategoria do 50 km, w towarzystwie
Niedziela, 22 lipca 2012 • dodano: 22.07.2012 | Komentarze 11
Plan był taki - poznańskim BM w przeciwnym kierunku, singiel nad Kowalskim, Dziewicza Góra, trochę Zielonki i powrót północnym nadwarciańskim.
Dojazd nad Maltę spoko, tam tłumy, nie moje klimaty i szybko zwiałem na trasę poznańskiego BM, oczywiście w odwrotnym kierunku bo jadąc tędy ma się wrażenie że jest ciężej.
W drodze na podjazd w Gortatowie zaskoczył mnie nowy i gładziutki szuterek. Z wspomnianego i stromego podjazdu zrezygnowałem na rzecz ścieżki biegnącej na wprost, po chwili przegapiłem skręt i wylądowałem na jakimś dzikim torze dla quadów, przy okazji dwukrotnie przejeżdżałem przez rzeczkę o głębokości ponad suport. Fajna sprawa :)
Dalsza jazda bikemaratonową trasą przebiegła bez przygód, po drodze pokonując mnóstwo interwałów.
W Promienku odbiłem w kierunku na Jerzykowo i dalej na singiel nad Kowalskim.
Jazda fajnym i krętym singlem wzdłuż jeziora również przebiegła spoczko.
Po dojechaniu do Mechowa żółtym szlakiem zaczynała się odzywać mieszanina kryzysu ze zmęczeniem, za mało jedzonka i izotonika zabrałem i do tego kasy nie wziąłem.
Więc z dalszej planowanej jazdy zrezygnowałem i wróciłem przez Gruszczyn, Zieliniec, schody pod warszawską (zjechałem :)), Maltę i przez miasto dokręciłem ujechany do domu.
Puls - max 158, średni 131
Przewyższenie - 810 m
Kategoria ponad 100 km
Sobota, 21 lipca 2012 • dodano: 21.07.2012 | Komentarze 9
Treningowy przejazd po tygodniu regeneracji.
Po ostatnich opadach sporo chaszczy wystających na ścieżki, troszkę błotka.
Największym pozytywem na trasie okazały się ścięte powalone pnie (niektóre leżały latami) i ku mojej uciesze znacznie wzrosła przejezdność.
Po pokonaniu Rundy nastąpił przelot na działkę, na obiadokolację i powrót.
Nieprzyjemnej przygody nie zabrakło - na wertepiastym zjeździe z niezłymi chaszczami wypadł z kieszonki telefon, próba poszukiwania bezskuteczna. Całe szczęście, pod wieczór autem wróciłem na stok Osowej Góry i odnalazłem :)
Puls - max 165, średni 134
Przewyższenie - 930 m
Kategoria ponad 100 km
Piątek, 20 lipca 2012 • dodano: 20.07.2012 | Komentarze 0
Trzydniowy zbiór (poniedziałek, środa, piątek).
Kategoria do/z pracy
Niedziela, 15 lipca 2012 • dodano: 15.07.2012 | Komentarze 2
Przed wyjazdem w Treku trzeba było zmienić łańcuch, dotychczasowy ładnie się rozciągnął i dokończy żywota w sztywnej Birii.
Na działkę, gdzie miałem obiad dokręciłem przez Luboń, nadwarciański, Puszczykowo, żółtym przez Puszczykowskie Góry i rejon Jarosławieckiego, Rosnówko, Glinki, Konarzewo, Dopiewiec i w końcu do Sierosławia.
Powrót przebiegł najkrótszym wariantem i w padającym deszczu, raz słabiej, raz mocniej.
Oczywiście zmokłem, ale co z tego ? Jeździć trzeba póki wolne.
Przewyższenie - 262 m
Kategoria do 100 km
Sobota, 14 lipca 2012 • dodano: 14.07.2012 | Komentarze 4
Wyszedłem późnopopołudniową porą przejechać się po swoich terenach po powrocie z tygodniowego pobytu w górach, podczas którego w sumie przejechałem 518 km i pokonałem 11372 m przewyższenia :)
Dom - Lasek Marceliński - Rusałka - Strzeszynek - przelot na brzeg Kierskiego i okrążenie jeziora fajnym wariantem z podjazdami i zjazdami :) - Strzeszynek - Rusałka - Lasek Marceliński - Dom
Wracając, w Marcelińskim spotkałem Macieja, żeśmy pogadali i trzeba było szybko się zwijać do swoich domów bo nadciągała ulewa, taka że na ostatnim półtorakilometrowym odcinku dosłownie zmokłem prawie do suchej nitki :) Przynajmniej po powrocie nie musiałem brać prysznica :)
Przewyższenie - 288 m
Kategoria do 50 km
Czwartek, 12 lipca 2012 • dodano: 14.07.2012 | Komentarze 14
Po majowej i nieudanej próbie zdobycia tejże sławnej i mierzącej 1426 m góry tym razem w pełni zmobilizowałem się do kolejnego ataku na Śnieżnik.
Ruszyłem krótko po 10. Pogoda w miarę dopisała i troszkę się ochłodziło do przyjemnej kolarsko temperatury na poziomie niewiele ponad 20 stopni.
Nad górami czaiły się niezbyt groźne chmury i można było się wybrać na mocno górską jazdę.
Tym razem postanowiłem zdobyć szczyt od czeskiej strony nieznanym mi czerwonym szlakiem, głównie dlatego bo zielony od Schroniska pod Śnieżnikiem dobrze znam i wiem że w większości jest niepodjeżdżalny.
Najpierw spod Kozielna jechałem przez Paczków, granica PL-CZ, Bily Potok, Javornik, Uhelna, podjazd przez Nove Vilemovice i tak dokręciłem do granicznej Przełęczy Gierałtowskiej (684 m).

Nadgraniczna polana. Po czeskiej stronie© JPbike

Dobra sprawa - czeski browar sponsoruje cyklotrasy :)© JPbike

Podjazd na Przełęcz Suchą© JPbike

Wysoko i widokowo :)© JPbike

Zjazd Drogą Marianny© JPbike

Na Przełęczy Płoszczyna (817 m) po raz drugi przekraczam granicę© JPbike

Na czeskim czerwonym ...© JPbike

Widoki z trasy powalają i znów Pradziada widać :)© JPbike

Ładny szuterek na ponad 1100 m© JPbike

Od 1200 m robi sie ciekawie ...© JPbike

Od tędy nie da się normalnie jechać ...© JPbike

To już ostatnia i stroma końcówka ataku. Nie do podjechania© JPbike

Śnieżnik w końcu zdobyty !© JPbike
Jazda z wprowadzaniem na szczyt okazała się dość ciężka – 60 km, 4 godz. (nie licząc postojów) i aż 2120 m w pionie !

Na szczycie strasznie wiało, dość chłodno i zaczęły nadciągać takie oto ciemne chmury ...© JPbike

Ciekawy widok. Gdzieś tam pada deszcz ...© JPbike

Tak właśnie wygląda fragment zielonego po naszej stronie. Jechać się nie da© JPbike

No i dopadł mnie tutaj deszcz. Na szczęście mogłem się schować :)© JPbike
Gdy przestało padać to już tylko jazda w dół najpierw szuterkiem do Kletna, dalej asfaltami przez Stronie Śląskie, Lądek Zdrój, podjazd do Orłowca (przerwa na browarka) i tak dokręciłem po raz trzeci do granicy, po czym nastąpił zjazd czeskim czerwonym do Bilej Vody i w końcu, po 18-tej dotarłem do agro-noclegowni.
Zdobycie Śnieżnika zaliczam do udanych.
Ale i tak ... wiem już że prawdopodobnie nigdy więcej na tą pokaźną górę rowerem się nie wybiorę, powód jest jasny – zarówno po polskiej (1 km), jak czeskiej stronie (1.5 km) końcówki są nie do wjechania, zresztą widać na fotkach.
Przewyższenie – 2371 m
Kategoria ponad 100 km, poza PL, w górach, wysokie szczyty
Środa, 11 lipca 2012 • dodano: 14.07.2012 | Komentarze 4
Tegoż dnia zafundowałem sobie taki tam dzień odpoczynkowy po zdobyciu Pradziada i przed kolejną długodystansową górską jazdą.
Jako że wiedziałem o tym że w pobliżu będzie pomykać peleton Tour de Pologne to postanowiłem zobaczyć na własne oczy zawodowych szosonów w akcji.
Z Kozielna, gdzie mieszkałem ruszyłem po 13:30 i po 8 km jazdy lekko pod górę i z wmordewindem dokręciłem do Złotego Stoku na dobre miejsce do podziwiania szosowców.
Trochę czasu postałem, co jakiś czas tędy przejeżdżały samochody i motocykle zarówno od organizatorów, jak i sponsorów oraz auta teamowe. W końcu, przed 15-tą nastała ta długo oczekiwana chwila.

Podjeżdzik w Złotym Stoku, w oczekiwaniu na zawodowy peleton© JPbike

JADĄ ! Czteroosobowa grupka uciekinierów ładnie szła pod górkę ...© JPbike

I w dodatku na blaciku :)© JPbike

Po kiklu minutach przejechała reszta peletonu. Fajny kolorowy widok :)© JPbike

Fragment podjazdu na Jawornik Wielki. Konkretna stromizna :)© JPbike
Po przejechaniu zarówno całego peletonu, jak i kolumny aut teamowych ruszyłem dalej na podjazd w kierunku na Jawornik Wielki (872 m) i tak bez zadyszki dokręciłem na szczyt, po czym nastąpił dobrze mi znany z maratonu w Złotym Stoku techniczny zjazd czerwonym do Orłowca i stamtąd przez granicę zjechałem w dół czeskim czerwonym do miasteczka BilaVoda. Zanim wróciłem do noclegowni to po drodze wstąpiłem do przydrożnego baru na obiad i browarka.
Przewyższenie - 917 m
Wtorek, 10 lipca 2012 • dodano: 13.07.2012 | Komentarze 11
Najwyższy szczyt w Sudetach Wschodnich, czeski Pradziad, mierzący 1491 m wysokości w końcu zapisałem do swojej rowerowej kolekcji.
Tak naprawdę to sprawcą całego zamieszania, takiego że nie mogłem dłużej tego odkładać okazał się wpis Mariusza :)
Przyznam że … do tej pory nie wiedziałem gdzie w ogóle leży ta duża góra :)
Więc jeszcze przed urlopowym wyjazdem w góry zakupiłem mapę tamtejszych okolic.
Mariuszowi, który jechał wtedy szosówką nie udało się zdobyć szczytu, i faktycznie po analizie mapy stwierdziłem że nie jest łatwo dojechać tam w 100% asfaltami.
Pogodę do jazdy miałem znakomitą – słonecznie, z niegroźnymi chmurami i ponad 25 stopni.
Przygotowałem się na długą jazdę po górach - 2 bidony z izotonikami, 1.25 litra wody w bukłaku, 6 batoników musli, banan i jak się okazało starczyło tego wszystkiego na całą trasę. Ruszyłem później niż zakładałem, przed 10-tą i przy tym na pierwszych kilometrach dokończyłem śniadanie (jogurt spożyty w ruchu :)).

Pradziada przy dobrej pogodzie można zobaczyć z odległości 70 km :)© JPbike

Tędy, w kierunku do Jesenika miło i przyjemnie się kręci© JPbike

Na Przełęczy Lipova (578 m) jest stacja kolejowa z widokiem na Sokoli Wierch :)© JPbike

Ładnie tam. Mój cel jest coraz bardziej widoczny :)© JPbike

Początek solidnego podjazdu z Bela p. Pradedem na Cervenhorske sedlo ...© JPbike

Na 1013 m odbiłem na upragniony teren - kocham rower górski :)© JPbike

Na około 1300 m. Szczyt już blisko ...© JPbike

Cel osiągnięty ! Uwielbiam takie chwile :)© JPbike
Dojazd na szczyt zajął mi równe 70 km i 3:50 godz jazdy (bez postojów), oraz 1750 m w pionie.
Po zdobyciu Pradziada od razu stwierdziłem że aż tak ciężko nie jest dane wjechać na szczyt. Po części sprzyjała mi pogoda, zadbana zarówno asfaltowa jak i terenowa nawierzchnia, widziałem sporo osób jadących tędy na rowerach crossowych. W sumie na trasie miałem tylko jedną i to 570 metrową przełęcz, a następnie krótki zjazd do Jesenika i stamtąd właściwie zaczyna się ponad 25 kilometrowy podjazd na szczyt, tylko na terenowych fragmentach jest stromo.
Na szczycie tak jak myślałem - nieźle wiało i chłodnawo było. Zrobiłem krótką sesję zdjęciową, objechałem rundkę dookoła wieży i myk w drogę powrotną, tą samą, co dojechałem.

Panoramka na południe© JPbike

I na północny zachód. Gdzieś stamtąd z oddali przyjechałem :)© JPbike

Widok ogólny na wieżę RTV i myk w dół ...© JPbike

Troszeczkę z trasą nakombinowałem i zjechałem niebieskim pieszym :)© JPbike

Super szuterek na strasznej wysokości :)© JPbike

Droga powrotna to sama przyjemność - w większości mknięcie w dół :)© JPbike

To już 1 km przed noclegownią, nawet i stąd widać Pradziada :)© JPbike
No, trzeba napisać jeszcze że od 110 km to zmęczenie narastało, jechało się ciężej.
A w przygranicznym sklepiku kupiłem 2 czeskie browary, z czego jeden od razu poszedł jak woda, spożyty na polu z widokiem na ... Pradziada :)
Przewyższenie - 2204 m
Kategoria ponad 100 km, poza PL, w górach, wysokie szczyty
Poniedziałek, 9 lipca 2012 • dodano: 13.07.2012 | Komentarze 8
Trzeci mój wyjazd na osławione i znakomite do uprawiana kolarstwa górskiego ścieżki. Tym razem wybrałem się samotnie, spod agroturystyki w Kozielnie, gdzie spędzałem górski urlop.
Przed ruszeniem trochę robótki było przy Treku – opony zamienione na RR i resztki błotka pomaratonowego zostały zażegnane.
Do Cernej Vody, gdzie zaczynają się i kończą ścieżki dojechałem przez Paczków, Ujeździec, Dziewiętlice, granica PL-CZ, Bernartice, Bukova i Zulova.
Od razu po wpadnięciu w teren okazało się że błotka po opadach nie brakowało i pojawiły się obawy o śliskie kamienie na najtrudniejszej i hardcorowej części, zwanej Wales. Zaryzykowałem i po pokonaniu tegoż odcinka z przyczepnością na sporych głazach aż tak źle nie było. Kilka podpórek w wysoce ryzykownych miejscach zaliczyłem.
Dalej, aż do samego końca to w sumie czysta przyjemność, napełnianie na FULL smaku kolarstwa górskiego, ćwiczenia i poprawianie techniki, itp. :)
Mimo poniedziałkowej pory sam jednak nie kręciłem tędy – napotkałem 10 osób, tylko jeden na fullu mnie wyprzedził, a resztę to ja załatwiłem zarówno na podjeździe, jak i na zjeździe.
Jechało się tak fajnie i przyjemnie (temperatura na poziomie 23 stopni), że zdecydowałem się nie robić postoju na czeski browar, tylko po pokonaniu górskiej części od razu skoczyłem na łatwiejszy odcinek wzdłuż potoku.
Powrót przebiegł miłym czeskim asfalcikiem przez Vidnavę, Bernartice i dalej tą samą drogą, po drodze robiąc jeden postój przy wiejskim sklepie na izotonik o nazwie „Hools” :)

No i dokręciłem tam, gdzie trzeba. Ta górka w oddali to Sokoli Wierch© JPbike

Zabawa na super singielkach się zaczęła :)© JPbike

Arcywidok ze szcztyu i hardcorowego odcinka zjazdowego© JPbike

Fotki JPbike'a w swoim żywiole nie może zabraknąć :)© JPbike

Fragment nowego odcinka. Pokażne głazy robią wrażenie© JPbike

To już łatwiejsza cześć. Fajne pomykanie po krętym singlu :)© JPbike

Czeska droga powrotna. Miły i gładziutki asfalcik© JPbike
Przewyższenie - 1144 m








