top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 190375.23 km
- w tym teren: 68945.10 km
- teren procentowo: 36.22 %
- v średnia: 22.53 km/h
- łączny czas: 350d 04h 57m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

  • dystans : 86.85 km
  • czas : 03:01 h
  • v średnia : 28.79 km/h
  • v max : 49.56 km/h
  • hr max : 170 bpm, 96%
  • hr avg : 122 bpm, 68%
  • podjazdy : 334 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Tlenik 3h

    Sobota, 11 sierpnia 2018 • dodano: 11.08.2018 | Komentarze 4


    Start o 8:54. Troszkę dłuższa (przez Tulce) pętla przez Kórnik. Relive.
    Po kilkudniowej przerwie od kręcenia bardzo miło się pomykało :)

    Z tęsknoty za górami wziąłem Osową Górę z blatu :)
    Z tęsknoty za górami wziąłem Osową Górę z blatu :) © JPbike



    Kategoria do 100 km, szoska


  • dystans : 44.03 km
  • teren : 23.00 km
  • czas : 01:55 h
  • v średnia : 22.97 km/h
  • podjazdy : 95 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Na działke i podsumowanie wakacji

    Niedziela, 5 sierpnia 2018 • dodano: 05.08.2018 | Komentarze 7


    Do rodziców na obiad i mrożoną kawę + opowieści wakacyjne.
    Co ciekawe - syndrom "powrotu Wielkopolanina z gór na płaszczyzny" mnie nie dopadł, od pierwszych km kręciło się spoczko, jedynie zamiast miliona kamieni jakie pokonywałem w Gorcach i Beskidzie Śląskim pojawiły się tony piasku :)

    Krótkie podsumowanie statystyczne 2-tygodniowych wakacji w górach
    - 11 dni na rowerze, 1 dzień na piechura, 3 dni na podróże autem
    - wykręcone 683.23 km (teren + szosa)
    - łącznie kręciłem przez 41 godzin i 49 sekund
    - średnia prędkość to 16.34 km/h - kocham to jak na MTB przystało :)
    - ilość metrów podjazdowych ... 14432
    - nierowerowa, ale godna odnotowania wartość - przejechałem autem 2030 km
    - ilość wypitych browarów ... hmm ... nie pamiętam :D

    Dokumentacja że wróciłem do WLKP, tyle piachu mamy zamiast kamulców w górach :)
    Dokumentacja że wróciłem do WLKP. Różnica taka że zamiast kamulców mamy tyle piachu © JPbike






  • dystans : 50.25 km
  • teren : 25.00 km
  • czas : 03:41 h
  • v średnia : 13.64 km/h
  • v max : 64.67 km/h
  • podjazdy : 1558 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Konkretne MTB w Beskidzie Śląskim

    Piątek, 3 sierpnia 2018 • dodano: 03.08.2018 | Komentarze 4


    No i nadszedł ostatni dzień moich górskich wakacji z rowerem. Wraz z Dawidem zaplanowałem coś konkretnego i oczywiście MTB - podjechanie na Wielki Stożek (978 m), trochę kręcenia po czeskich szuterkach i atak szczytowy na Czantorię (995 m). Szczegółów nie będę pisał - to co przeżyliśmy to nasze, powiem tylko że dzisiejsza trasa była najlepsza z całego naszego beskidzkiego pobytu :)

    Ostatni dzień wakacji w górach - trzeba jakoś się wyszaleć :)
    Ostatni dzień wakacji w górach - trzeba jakoś się wyszaleć :) © JPbike

    W górach jak zwykle pięknie - pogoda nam w 100% dopisała :)
    W górach jak zwykle pięknie - pogoda nam w 100% dopisała :) © JPbike

    To już wysoko, na szczycie Kiczory (989 m)
    To już wysoko, na szczycie Kiczory (989 m) © JPbike

    Warunki jakie mieliśmy - w 100% MTB :)
    Warunki jakie mieliśmy - w 100% MTB :) © JPbike

    Nie wiem co to za skałki, ale fajne są :)
    Nie wiem co to za skałki, ale fajne są :) © JPbike

    To już po czeskiej stronie. Miłe te szuterki mają
    To już po czeskiej stronie. Miłe te szuterki Czesi mają © JPbike

    Podjazd na Ochodzitą od czeskiej strony to ściana 12 - 18% :)
    Podjazd na Czantorię od czeskiej strony to non stop ściana 12 - 18% :) © JPbike

    Przerwa na wiadomo co :)
    Przerwa na wiadomo co :) © JPbike

    Szczyt Czantorii (995 m) Za dużo tu komercji - szybko zwialiśmy w dół :)
    Szczyt Czantorii (995 m). Za dużo tu komercji - szybko zwialiśmy w dół :) © JPbike

    Przyzwyczajeni to paskudnych kamienistych szlaków nie omieszkaliśmy zjechać po stoku narciarskim :)
    Przyzwyczajeni to paskudnych kamienistych szlaków nie omieszkaliśmy zjechać po stoku narciarskim :) © JPbike

    Na Przełęczy Szarcula (761 m) spotkaliśmy pięknego klasyka :)
    Na Przełęczy Szarcula (761 m) spotkaliśmy pięknego klasyka :) © JPbike

    Jak widać - BYŁO FAJNIE :)
    Jak widać - BYŁO FAJNIE :) © JPbike





  • dystans : 113.15 km
  • czas : 04:27 h
  • v średnia : 25.43 km/h
  • v max : 65.54 km/h
  • hr max : 165 bpm, 93%
  • hr avg : 128 bpm, 72%
  • podjazdy : 1716 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Szosowanie po Beskidzie Śląskim

    Czwartek, 2 sierpnia 2018 • dodano: 02.08.2018 | Komentarze 2


    Skoro zabrałem na wakacje swoje dwa rowery to trzeba wykorzystać nieraz i jeden i drugi. Tegoż bardzo ciepłego dnia (średnia temp całej trasy doszła do 30°C) ruszyłem przed 10-tą na obmyśloną wczoraj trasę zawierającą 4 premie górskie - Kubalonka (758 m), Równica (770 m), Salmopol (934 m) i okrutna ściana 17% w Kamesznicy Górnej (820 m), po drodze m.in było kręcenie po dość ruchliwej drodze krajowej nr 1 i przejazd przez miasto znane z browaru - Żywiec (tym razem wyjątkowo powstrzymałem się od zakupu i spożycia piwa). Upał powodował że picia w bidonach szybko ubywało - aż 4 razy stawałem przy sklepikach na zimne co nieco. Ogólnie udany szosowy trip po górach zrobiony. Natomiast kompan micor udał się na kolejną beskidzką wyrypę do ... Żywca po zapasowy hak :)

    Na parkingu pod Równicą (770 m). Musiałem zapytać czy to koniec podjazdu :)
    Na parkingu pod Równicą (770 m). Musiałem zapytać napotkanego kolarza czy to koniec podjazdu :) © JPbike

    W Wiśle nad Wisłą - temperatura w trakcie foto to 27 stopni :)
    W Wiśle nad Wisłą - temperatura w trakcie foto to 27 stopni :) © JPbike

    Na Przełęczy Salmopolskiej (934 m)
    Na Przełęczy Salmopolskiej (934 m) © JPbike

    Róg piwnej obfitości w Żywcu :)
    Róg piwnej obfitości w Żywcu :) © JPbike

    Okrutna ściana w Kamesznicy - słońce paliło że obiektyw zaparował :)
    Okrutna ściana w Kamesznicy - słońce paliło że obiektyw zaparował :) © JPbike

    Dla takich widoczków było warto wylać wiaderko potu :)
    Dla takich widoczków było warto wylać wiaderko potu :) © JPbike





  • dystans : 54.50 km
  • teren : 11.00 km
  • czas : 03:14 h
  • v średnia : 16.86 km/h
  • v max : 62.88 km/h
  • podjazdy : 1178 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Pierwszy górski kryzysik, ale bez przesady

    Środa, 1 sierpnia 2018 • dodano: 01.08.2018 | Komentarze 7


    Tegoż dnia w planach był objazd trasy pierwszego etapu Beskidy MTB Trophy 2018. Wyszło coś innego. Wgrałem track gps do licznika. Do sławnego wśród maratończyków i uczestników kultowej etapówki szczytu Ochodzitej szło spoczko, techniczny zjazd również, zajechaliśmy parę km dalej zgodnie ze śladem gps i się zaczęły problemy nawigacyjne - poruszanie się w terenie i mając najprostszą nawigację bez mapy jest do bani. Było błądzenie, przedzieranie po stromej ścianie, wielokrotne zerkanie na mapę klasyczną i smartfonową. I tak ujechaliśmy kolejne parę km po górach, zaczął mnie dopadać kryzysik w postaci niechęci do dalszej terenowej wyrypy. W sumie nie ma co się dziwić, bo tyle górskich jazd z rzędu zrobiłem. Natomiast Dawid widocznie miał w sobie więcej świeżości do kręcenia MTB, odłączyliśmy się, młodszy kompan udał się zdobyć Wielką Raczę (1236 m), a ja ruszyłem w drogę powrotną, w całości asfaltową. Relive.

    Kolejny dzień w górach - pięknie tu :)
    Kolejny dzień w górach - pięknie tu :) © JPbike

    Szczyt Ochodzitej (895 m) kolejny raz zdobyłem
    Szczyt Ochodzitej (895 m) kolejny raz zdobyłem © JPbike

    Terenowa nawigacja w moim liczniku jest do bani - znaleźliśmy się w takim miejscu
    Terenowa nawigacja w moim liczniku jest do bani - znaleźliśmy się w takim miejscu © JPbike

    Fragment drogi wojewódzkiej nr 943
    Fragment drogi wojewódzkiej nr 943 © JPbike



    Kategoria do 100 km, w górach


  • dystans : 92.92 km
  • teren : 15.00 km
  • czas : 05:50 h
  • v średnia : 15.93 km/h
  • v max : 63.07 km/h
  • podjazdy : 1964 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Wyprawa po hak zamiast beskidzkiej wyrypy

    Wtorek, 31 lipca 2018 • dodano: 01.08.2018 | Komentarze 2


    Na drugi tydzień mojego górskiego urlopu przeniosłem się w Beskid Śląski, do miejscówki znanej z Beskidy MTB Trophy - Istebnej. Po drodze, w Katowicach zgarnąłem Dawida, który przyjechał PKP z Gniezna i właśnie zaczął wakacje. Nazajutrz zaplanowałem porządną beskidzką wyrypę z dodatkiem widoczków (podobną do wyrypy z Drogbasem w 2012 roku). Pogodę jak widać na fotkach mieliśmy świetną. Pomijając niemałe ilości wypychu i sprowadzania na najtrudniejszych fragmentach w górnych partiach szlaków (milion luźnych kamieni), wszystko szło OK, do czasu gdy nagle wysoko w górach Dawidowi pękł hak w Peaku... Zapasowego nie miał, no to poszło telefonowanie i pasujący hak mieli w Bielsku Białej. Decyzja prosta - zamieniamy wyrypę na wyprawę. Najpierw trzeba było terenowo zjechać, wjechać (wejść), zjechać na Przełęcz Salmopolską i stamtąd cały czas asfalcikami do celu. W Szczyrku skończył się zjazd, przy sklepiku znajduję leżący sznurek rolniczy i tak dalej przez przeszło 20 km posłużyłem się jako koń pociągowy - nie było tak źle, chociaż kilka podjeżdzików się znalazło :). Powrót mieliśmy asfaltowy z racji późnej pory i sporego kilometrażu. Generalnie nie ma co narzekać - wyszedł niezły górski trip. Relive.

    Zaczynamy długi podjazd zielonym z widoczkami
    Zaczynamy długi podjazd zielonym z widoczkami © JPbike

    Piękno beskidzkich szlaków i MTB :)
    Piękno beskidzkich szlaków i MTB :) © JPbike

    Kamienista masakra, trochę wypychu było
    Kamienista masakra, trochę wypychu było © JPbike

    Na szlaku, na wysokości ok 1100 m
    Na szlaku, na wysokości ok 1100 m © JPbike

    Atak szczytowy na Baranią Górę (1220 m)
    Atak szczytowy na Baranią Górę (1220 m) © JPbike

    Jest pięknie, tylko nadal za dużo chmur
    Jest pięknie, tylko nadal za dużo chmur © JPbike

    Fragment hardcorowego zjazdu zielonym
    Fragment hardcorowego zjazdu zielonym © JPbike

    Piękno beskidzkich szlaków (2)
    Piękno beskidzkich szlaków (2) © JPbike

    No i w takim miejscu micorowi pękł hak. Zapasowego brak
    No i w takim miejscu micorowi pękł hak. Zapasowego brak... © JPbike

    Dotarliśmy do sklepu rowerowego w Bielsku Białej. Tak wygladał mój hol :)
    Dotarliśmy do sklepu rowerowego w Bielsku Białej. Tak wyglądał mój hol :) © JPbike

    Skocznie w Szczyrku (Skalite). Na tej prawej chłopaki trenowali
    Skocznie w Szczyrku (Skalite). Na tej prawej chłopaki trenowali © JPbike

    Przełęcz Salmopolska podjechana, uff... :)
    Przełęcz Salmopolska (934 m) podjechana, uff... :) © JPbike

    Przy sławnej skoczni im. Adama Małysza w Wiśle
    Przy sławnej skoczni im. Adama Małysza w Wiśle © JPbike

    Ostatni zjazd. Do Istebnej, a tam piwko czeka :)
    Ostatni zjazd. Do Istebnej, a tam piwko czeka :) © JPbike





  • dystans : 19.45 km
  • czas : 00:46 h
  • v średnia : 25.37 km/h
  • v max : 58.75 km/h
  • hr max : 166 bpm, 93%
  • hr avg : 133 bpm, 75%
  • podjazdy : 420 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Przełęcz Knurowska

    Niedziela, 29 lipca 2018 • dodano: 29.07.2018 | Komentarze 3


    Start o 18:40. Podjazd z kwatery na ową Przełęcz (3.5 km), stamtąd super kręty zjazd do Knurowa (6 km) i nawrotka - wszystko oczywiście treningowo. Na szczycie fajnie weszło w nogi - chciałbym mieć takie warunki do trenowania pod domem :)
    Relive.

    Na Przełęczy Knurowskiej (846 m)
    Na Przełęczy Knurowskiej (846 m) © JPbike





  • dystans : 21.10 km
  • teren : 8.00 km
  • czas : 01:44 h
  • v średnia : 12.17 km/h
  • podjazdy : 510 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Mini gorczańska wyrypa

    Niedziela, 29 lipca 2018 • dodano: 29.07.2018 | Komentarze 6


    Plan na ostatni dzień pobytu w Gorcach był ambitniejszy - wyszło jak wyszło.
    W piątek, jak robiłem trekking po szlakach to zauważyłem tablice informującą że w okolicy są szczątki amerykańskiego ciężkiego bombowca czterosilnikowego typu Liberator, który rozbił się w grudniu 1944 (zginął dowódca, 9 osób przeżyło, skacząc na spadochronach). No to postanowiłem odwiedzić miejsce rozbicia na Pańskiej Przechybce (995 m).

    W drodze do celu. Fajna ta góralska chatka
    W drodze do celu. Fajna ta góralska chatka © JPbike

    Dotarcie z rowerem do szczątków nie jest łatwe - najpierw skończył się asfalcik, po czym trochę spoczko terenu i pojawiły się spore kamienie, schody, masa korzeni, mostki, wysokie pnie odwadniające, kolejne schody, pełno wypychu i w końcu jest cel, przy którym troszkę posiedziałem, poczytałem i obejrzałem szczegóły.

    Szczątki Liberatora
    Szczątki Liberatora "California Rocket" odnalezione © JPbike

    Dalej, poruszając się tzw ścieżką edukacyjną dotarłem (konkretny podjazd) na Magurki (1108 m) i na wieżę widokową.

    Widoczki tradycyjnie kapitalne :)
    Widoczki tradycyjnie kapitalne :) © JPbike

    Pora na zjazd z Magurek
    Pora na zjazd z Magurek © JPbike

    Ponieważ zboczyłem ze znakowanej trasy i na zjeździe pojawiło się takie hardcore
    Ponieważ zboczyłem ze znakowanej trasy i na zjeździe pojawiło się takie hardcore © JPbike

    Jak widać, nie było łatwo pognać w dół - szkody po opadach ogromne. Niemało sprowadzania miałem. Po dotarciu do górnej części Ochotnicy Górnej decyduję się wrócić do noclegowni, ponoć temperatura zbliżała się do upalnych wartości (na wysokości 700 m). No i zdecydowałem że wieczorkiem wybiorę się na krótką szosową przejażdżkę.

    GPS ze Stravy i Relive brak - licznik znów szwankował, pora kupić nowy ...


    Kategoria do 50 km, w górach


  • dystans : 46.00 km
  • teren : 26.00 km
  • czas : 04:10 h
  • v średnia : 11.04 km/h
  • rower : Scott Scale 740
  • Cyklokarpaty - Kasina Wielka - DNF

    Sobota, 28 lipca 2018 • dodano: 29.07.2018 | Komentarze 4


    - po prostu chciałem zobaczyć jakie mają trasy w serii Cyklokarpaty
    - dojazd spoczko, w nieco ponad godzinę, po drodze powalające widoczki :)
    - zaparkowałem przy stacji PKP, a tu szok - nadjechał skład z parowozem
    - rejestracja spoczko i bez kolejki
    - po wskoku w teamowe portki stwierdzam że wypasiony licznik nie działa :(
    - decyzja taka że jadę bez licznika, bez smartfona (niedoładowany)
    - stawka mega i giga niewiele mniejsza ilościowo od kaczmarkowej
    - start z czarnej dupy, wszystkie 8 sektorów ruszyli wspólnie
    - pierwsze km spokojne, po asfalcie w dół i łagodnie pod górę
    - wpadamy w konkretny teren i od razu tłoczno się zrobiło
    - podjazd pod Śnieżnicę (1006 m) bardzo ciężki, do tego niemało błotka
    - podjeżdżając tędy, powolutku, acz systematycznie wyprzedzam
    - końcówka wspinaczki to raczej wypych - stromo i korzenie
    - długi zjazd, trochę ślisko i technicznie, kamienie nie ułatwiały sprawy
    - przejazd przez polanki, błoto, wioseczki i pierwszy bufet
    - po tym powyższym stwierdzam że nie jedzie mi się najlepiej, myślę o mega
    - zbyt długi i nudny przelot bocznymi asfalcikami i skręcam na mega
    - zaczynamy długi podjazd na Ćwilin (1072 m)
    - ów podjazd to masakra, koleiny, błoto, kamienie, a końcówka alpinistyczna
    - długi zjazd to kamieniste hardcore najwyższej kategorii - przeżyłem :)
    - kolejne przedzieranie się przez błoto i bardzo widokowe polanki
    - zostałem wyprzedzony przez zwycięzcę giga (Dariusz Batek), czyli słabo jechałem
    - po zjechaniu do Mszany Dolnej drugi bufet (na 36 km trasy)
    - no i PECH - nie mam biegów z tyłu - linka pękła :(
    - staję i pomysłów na naprawę brak, mimo tego jadę (pcham) dalej
    - przed nami ostatni, długi i ciężki podjazd na Lubogoszcz (968 m)
    - wspinając się z buta jest mi ciężko, tracę chęci do dalszej jazdy (wspinaczki)
    - decyduję się na DNF, zjeżdżam w dół i wracam asfaltem do Kasiny Wielkiej
    - droga powrotna jest pod górę, był spacer, a na wypłaszczeniach na twardo kręcenie
    - po dotarciu spory niedosyt i niezadowolenie ze słabej jazdy jest ...

    Zabójczy profil giga - 69 km i 3100 m podjazdów :)
    Zabójczy profil giga - 69 km i 3100 m podjazdów :) © JPbike

    No i po nieudanym wyścigu, trochę błotka nas oblepiło
    No i po nieudanym wyścigu. Trochę błotka nas oblepiło © JPbike

    Kilometry i czas szacunkowe, Relive i GPS ze Stravy brak, bo wiadomo - bez licznika jechałem.




  • dystans : 144.36 km
  • czas : 06:10 h
  • v średnia : 23.41 km/h
  • v max : 70.28 km/h
  • podjazdy : 2113 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Górskie szosowanie

    Czwartek, 26 lipca 2018 • dodano: 27.07.2018 | Komentarze 3


    Tym razem pora na na górskie asfalciki z objazdem trasy Tour de Pologne Amatorów - jeszcze nie startowałem, bo wyścigowy szosowiec ze mnie żaden i nadal nie mam zamiaru tam wystartować.
    No to track gps wgrany do licznika, władowałem do plecaka ekwipunek i start o 9:45.

    Zjazd z Ochotnicy Górnej do Knurowa to frajda z niezliczoną ilością zakrętasów i widoczków :)
    Zjazd z Ochotnicy Górnej do Knurowa to frajda z niezliczoną ilością zakrętasów i widoczków :) © JPbike

    Już na trasie TdP. Tu zjeżdzik do Szaflar
    Już na trasie TdP. Tu zjeżdzik do Szaflar © JPbike

    No :)
    No :) © JPbike

    Most Biały Dunajec - Gliczarów Dolny akurat w remoncie
    Most Biały Dunajec - Gliczarów Dolny akurat w remoncie ... © JPbike

    Słynny i znany z TdP podjazd do Gliczarowa Górnego
    Słynny i znany z TdP podjazd do Gliczarowa Górnego © JPbike

    Pierwsze spotkanie ze sławnym pomnikiem :)
    Pierwsze spotkanie ze sławnym pomnikiem :) © JPbike

    Nachylenie max to 17% - dla mnie, rasowego MTBowca ta ściana nie zrobiła wrażenia :)
    Nachylenie max to 17% - dla mnie, rasowego MTBowca ta ściana nie zrobiła wrażenia :) © JPbike

    Na szczycie podjazdu. Będzie padać czy nie?
    Na szczycie podjazdu. Będzie padać czy nie? © JPbike

    Widoczek z kolejneg zjazdu. Tu w oddali są Tatry, ale znów za dużo chmur nasłali
    Widoczek z kolejnego zjazdu. Tu w oddali są Tatry, ale znów za dużo chmur nasłali © JPbike

    A jednak dopadł mnie deszcz. W ruch poszły przeciwdeszczówki
    A jednak po zjechaniu z Bukowiny Tatrzańskiej dopadł mnie deszcz. W ruch poszły przeciwdeszczówki © JPbike

    Deszczowy biker
    Deszczowy biker © JPbike

    Na szczycie kolejnego podjazdu przestało padać i pojawiły się fajne klimaty w górach
    Na szczycie kolejnego podjazdu przestało padać i pojawiły się fajne klimaty w górach © JPbike

    Jest pięknie :) Zjazd do Łapszanki
    Jest pięknie :) Zjazd do Łapszanki © JPbike

    Po zjechaniu wśród podgórskich łąk i wiosek do mieściny Łapsze Wyżne znudziła mnie dalsza jazda po śladach gps (do objechania całości zostało 6 km z kompletnych 60 km), zatem zboczyłem z trasy w stronę Niedzicy i tamtejszego wielkiego zbiornika zaporowego.

    Zamek w Niedzicy
    Zamek w Niedzicy © JPbike

    Kolejny widokowy podjazd (Sromowce Wyżne)
    Kolejny widokowy podjazd (Sromowce Wyżne) © JPbike

    W Krościenku nad Dunajcem aktywnie jest
    W Krościenku nad Dunajcem aktywnie jest © JPbike

    W Szczawnicy odwiedziłem znanego mi Janosika i wstąpiłem na spaghetti z oscypkiem :)
    W Szczawnicy odwiedziłem znanego mi Janosika i wstąpiłem na spaghetti z oscypkiem :) © JPbike

    Po czym już tylko powrót widokową drogą wzdłuż Dunajca i skręt na 15 km łagodny podjazd do Ochotnicy Górnej.
    Udany szosowy trip zrobiony. Następnego dnia była ponad 25 km piesza wędrówka po gorczańskich szlakach.

    Re-transmisja z górskiego szosowania na Relive - KLIK.