top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 190998.68 km
- w tym teren: 69101.95 km
- teren procentowo: 36.18 %
- v średnia: 22.52 km/h
- łączny czas: 351d 12h 54m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w kategorii

do 100 km

Dystans całkowity:85475.97 km (w terenie 31520.50 km; 36.88%)
Czas w ruchu:3706:49
Średnia prędkość:23.06 km/h
Maksymalna prędkość:78.64 km/h
Suma podjazdów:391602 m
Maks. tętno maksymalne:179 (103 %)
Maks. tętno średnie:150 (84 %)
Suma kalorii:26238 kcal
Liczba aktywności:1250
Średnio na aktywność:68.38 km i 2h 57m
Więcej statystyk
  • dystans : 87.40 km
  • czas : 05:26 h
  • v średnia : 16.09 km/h
  • v max : 66.17 km/h
  • podjazdy : 1365 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Południowe obrzeże Polski - dzień 1

    Niedziela, 12 lipca 2026 • dodano: 01.08.2026 | Komentarze 1


    Czas na kolejną wyprawę ze starym kompanem.
    W tym sezonie tak wyszło że nie mieliśmy ambitnych planów, zatem padł spontaniczny pomysł na tytułowe kręcenie, poczynając od Przemyśla, a kończąc u podnóża Sudetów (koło Głuchołaz), ponoć przy takiej okazji postanowiłem nadrobić górskie zaległości z pamiętnej Wyprawy Dookoła Polski, podczas której z racji braku dłuższego wolnego musiałem w Wiśle odłączyć się od fantastycznej ekipy i wrócić do Poznania, ależ to były fajne czasy, gdy jeszcze nie miałem na sobie siwizny :)

    Po wczorajszej relacji napiszę tylko że na zrobienie kolarskiego prania, uszykowania i spakowanie sprzętu do sakw miałem zaledwie 3 godziny, co oczywiście udało mi się, głównie dzięki nabraniu wprawy i doświadczeń z poprzednich wypraw. Jedyny minus - nie mam żadnego żarcia, na szczęście kompan był na to przygotowany niezłym zapasem jedzonka :)

    No to już po północy byłem gotów i jazda przez wieczorny Poznań na dworzec kolejowy, na którym oczywiście spotkałem kompana. Nasz pociąg do Przemyśla odjeżdża po 1:30, zatem spoczko mieliśmy czas i okazało się że w tym czasie do naszego składu doczepiali kolejne wagony, po wejściu na pokład zastajemy tłok i jedynie 3 wieszaki na rowery, na szczęście to MY byliśmy jedynymi rowerzystami, uff :)
    Początkowo ten tłoczny skład nas zniechęcił do zajęcia zarezerwowanych miejsc na fotelach (porozrzucali nas w dwóch różnych miejscach, taki urok PKP) i przez jakiś czas siedzieliśmy na podłodze obok swoich rumaków. Po drodze wsiadła fajna bikerka z wypasionym gravelem, którą nawet znam z widzenia (z instagrama) :)
    Później owo siedzenie na podłodze znudziło nas i udaliśmy się na swoje siedzące miejsca, Drogbas siedział bliżej naszych rowerów i pilnował ich, a ja tkwiłem na drugim końcu wagonu, od czasu do czasu próbując zdrzemnąć i podziwiałem nierówną walkę współpasażerów z zepsutą elektryką drzwi przesuwnych i prowadzących głównie do WC (dla przypomnienia - taki urok PKP).

    No dobra, w sumie cała ta podróż koleją trwała prawie 8 godzin, dało się wytrzymać i obaj zapisujemy to w swoich życiorysach jako najdłuższe kolejowanie z rowerem.


    Na dworcu w Przemyślu. Czas rozpocząć wyprawę
    Na dworcu w Przemyślu. Czas rozpocząć wyprawę © JPbike

    Przemyśl z taką miejscówką wpadł nam w oko
    Przemyśl z taką miejscówką wpadł nam w oko © JPbike

    No, z wąskimi podjazdami tu lekko nie jest
    Z wąskimi podjazdami lekko tam nie jest © JPbike

    Podziwianie panoramy Przemyśla
    Podziwianie panoramy Przemyśla © JPbike

    Jazda dalej, na właściwą trasę, w stronę Bieszczad
    Jazda dalej, na właściwą trasę, w stronę Bieszczad © JPbike

    Kapliczka napotkana na podjeżdziku
    Kapliczka napotkana na podjeżdziku © JPbike

    Zaczynają się miłe dla nas górskie klimaty
    Zaczynają się miłe dla nas górskie klimaty © JPbike

    Droga do Arłamowa, pewnie znacie to miejsce :)
    Droga do Arłamowa, pewnie znacie to miejsce :) © JPbike


    Drodzy czytelnicy mojego bloga, zapewne nie uwierzycie że... obok powyższego miejsca, podczas przerwy na wyjątkowy męski napój spotkaliśmy... trenującą Anitę Włodarczyk i jej trenera, zresztą wspólnej fotki nie będzie, bo MY w 100% rozumiemy że nie należy przeszkadzać profesjonalnym sportowcom w trakcie treningów :)


    Wjeżdżamy na południowo-wschodni kraniec Polski
    Wjeżdżamy na południowo-wschodni kraniec Polski © JPbike

    Podkarpacka przerwa, by coś przekąsić
    Podkarpacka przerwa, by coś przekąsić © JPbike

    Aerodynamiczny zjazd z wykonaniu kompana
    Aerodynamiczny zjazd z wykonaniu kompana © JPbike

    Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Liskowatem
    Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Liskowatem © JPbike

    Podkarpackie klimaty
    Podkarpackie klimaty © JPbike

    Wpadła nam w oko taka zacna i stara chata
    Wpadła nam w oko taka zacna i stara chata © JPbike


    Po dotarciu do Ustrzyk Dolnych i zrobieniu zakupów czas poszukać miejsca na przenocowanie, bo przez cały dzień zmagaliśmy się z wiadomym niewyspaniem. W owym mieście, po sprawdzeniu w mobilnym necie pola namiotowego i dotarciu do niego okazuje się że zamiast campingu jest tam... nowo powstały pump track. No to kręciliśmy dalej, w stronę Ustrzyk Górnych i częściowo po mokrej nawierzchni.


    Na trasie Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej
    Na trasie Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej © JPbike


    Miejsce na nocleg znajdujemy za wioską Czarna Górna, średniej wielkości wykoszoną polankę na niezłej wysokości (ponad 600m) i obok zaniedbanych zabudowań obrośniętych wysokimi chaszczami. Rozbicie namiotów, rozwieszenie mojego prania, kolacja, pogaduszki, obowiązkowe PIWKO i można iść spać.


    Fajna miejscówka na obozik się znalazła
    Fajna miejscówka na obozik się znalazła © JPbike


    TRASA - na stravie.
    KLIK do dnia drugiego (w przygotowaniu).




  • dystans : 61.47 km
  • czas : 02:47 h
  • v średnia : 22.09 km/h
  • v max : 72.87 km/h
  • podjazdy : 1068 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Trochę asfaltowego up-down

    Środa, 8 lipca 2026 • dodano: 09.07.2026 | Komentarze 0


    Start o 13:17, aura piękna i miłe 22°C + średni wiatr.
    Jak w tytule - obrałem treningowo szosową trasę po znanych mi okolicznych górkach.
    Zaliczone dwa solidne podjazdy (na ponad 700m) i dwa mniejsze. Dobrej formy w dalszym ciągu mi brak - zauważyłem to w momencie, gdy na 3% podjeździe z niezłą prędkością wyprzedził mnie PRO szoson i dalej szybko znikał z pola widzenia...

    Na wąskim i bocznym asfalciku bardzo przyjemnie się kręci
    Na wąskim i bocznym asfalciku bardzo przyjemnie się kręci © JPbike

    Fragment czeskiej Cyklotrasy 55, asfalt równy jak stół
    Fragment czeskiej Cyklotrasy 55, asfalt równy jak stół © JPbike




  • dystans : 85.05 km
  • teren : 68.00 km
  • czas : 04:13 h
  • v średnia : 20.17 km/h
  • v max : 45.78 km/h
  • hr max : 148 bpm, 87%
  • hr avg : 115 bpm, 68%
  • podjazdy : 716 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Dobre MTB na starym rewirze

    Sobota, 4 lipca 2026 • dodano: 05.07.2026 | Komentarze 0


    Wakacyjny urlop 2026 czas start - NARESZCIE :)
    Póki co jestem u siebie to jak w tytule - ruszam o 10:40 (18°C) na stary rewir - do WPN, na swoją wielokrotnie pokonywaną pętlę MTB w wersji "normal", z dojazdem przez Dębinę i nadwarciańskim, pitstopem przy sklepiku w Puszczykowie Starym, a powrotem przez Komorniki - czyli ten trip MTB to stary, dobry klasyk.
    Całość fajnie i przyjemnie się pomykało :)

    Z cyklu
    Z cyklu "JPbike w swoim żywiole" © JPbike

    Mostki, kładki i kładeczki
    Mostki, kładki i kładeczki © JPbike

    Bunkry też były
    Bunkry też były © JPbike


    Kategoria do 100 km


  • dystans : 54.96 km
  • teren : 12.00 km
  • czas : 02:19 h
  • v średnia : 23.72 km/h
  • v max : 35.66 km/h
  • hr max : 152 bpm, 89%
  • hr avg : 124 bpm, 73%
  • podjazdy : 233 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Upalne tlenowanie

    Sobota, 27 czerwca 2026 • dodano: 28.06.2026 | Komentarze 0


    Kolejny i nudny odcinek klasyki typu: wreszcie weekend, odsypianie (nieudane), kawa, śniadanie, wymyślanie trasy, szykowanie roweru i ruszam o 10:20, w upalnych warunkach, średnia temperatura to 34°C.
    Trasa asfaltowo - terenowa, przez południowo - zachodnie rewiry. O tym jak tegoż dnia był piekarnik to wszyscy wiedzą, dobrze że miałem dwa bidony, postój przy sklepiku był - natrafiłem na promocję w postaci drugiego lodzika za złotówkę :)

    Z nowości sprzętowych - sprawiłem sobie nowy i wypasiony licznik w postaci kolejnej Sigmy, tym razem tej z najwyższej półki, na pokładzie ma dużo funkcji z fajną nawigacją w roli głównej.


    Kategoria do 100 km


  • dystans : 54.26 km
  • czas : 02:03 h
  • v średnia : 26.47 km/h
  • v max : 41.28 km/h
  • podjazdy : 152 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Upalne tlenowanie

    Niedziela, 21 czerwca 2026 • dodano: 22.06.2026 | Komentarze 0


    Początkowo plan na ten dzionek był inny - rasowe MTB, może WPN, może objazd trasy maratonu w Chodzieży.
    Gdy tylko rano spojrzałem na rosnącą temperaturę i po tym jak wczorajszego dnia mocno się męczyłem w terenie (duża wilgotność i tętno moje wtedy mocno pikało) to podjąłem słuszną decyzję, bo mając na karku ponad pół wieku - o zdrowie trzeba dbać, czyli robię tytułowe kręcenie bez żadnej spiny.
    Start o 12:13, obrałem szosową trasę przez zachodnie rewiry. Większość trasy to otwarta przestrzeń, co za tym idzie - średnia temperatura tegoż tripu osiągnęła 34°C, mimo tego przez cały czas samopoczucie i przyjemnośći z jazdy miałem świetne :)

    Widoczek na Szachty, oczywiście z drona
    Widoczek na Szachty, oczywiście z drona © JPbike


    To nie koniec aktywności tegoż dnia - pod wieczór było przyjemne SUP-owanie na całym Jeziorze Lusowskim, czyli udany dzionek był i po tym oczywisty czas na zimne piwko :)


    Kategoria do 100 km, dron, szoska


  • dystans : 60.00 km
  • teren : 40.00 km
  • czas : 03:00 h
  • v średnia : 20.00 km/h
  • podjazdy : 300 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • 3h MTB w 33°C i zgubiony licznik

    Sobota, 20 czerwca 2026 • dodano: 21.06.2026 | Komentarze 0


    Nudna klasyka typu: wreszcie weekend, odsypianie, kawa, śniadanie, szykowanie górala, druga kawa i w końcu ruszam o 12-tej na rasowe MTB-owanie, oczywiście na swoich rewirach, w tym przypadku Wartostrada, północny nadwarciański i powrót przez wzniesienia Radojewa i Moraska - przynajmniej taki był plan.
    Zgodnie z prognozami pogody - zmagałem się z upałem na poziomie tytułowych 33°C, lekko oczywiście nie było, szczególnie na polankach, a na leśnych odcinkach pomykało się troszkę przyjemniej, no i wczorajsza burza zrobiła swoje w postaci dość wilgotnego podłoża i sporej ilości wysokich chaszczy z pokrzywami w roli głównej, że kilka fragmentów prawie zarosło.
    Pokonanie zaplanowanej trasy byłoby spoczko, gdyby nie sytuacja ze zgubieniem licznika na 38km trasy, a właściwie w trakcie podpierania roweru w dwóch miejscach, oczywiście w celu zrobienia fotki. O zgubie zorientowałem się po ujechaniu ze kilkaset metrów, próba poszukiwania nie udała się - bo to wąski, superkręty odcinek z wspomnianymi chaszczami. I tak zrezygnowany wróciłem do chaty krótszym wariantem i będąc trochę wk*******, aż musiałem łyknąć zimnego browarka.

    Takie przeprawy w upalne waruny są najlepsze :)
    Takie przeprawy w upalne waruny są najlepsze :) © JPbike


    Edit (godz. 21:00)  - licznik odnaleziony, wykonałem wieczorną akcję poszukiwawczą za pomocą wcześniejszej analizy fotek i dzięki temu wiedziałem gdzie szukać licznika :)


    Kategoria do 100 km


  • dystans : 54.91 km
  • teren : 8.00 km
  • czas : 02:24 h
  • v średnia : 22.88 km/h
  • v max : 44.24 km/h
  • podjazdy : 189 m
  • rower : Accent Peak 29
  • Sobotnia przejażdżka

    Sobota, 13 czerwca 2026 • dodano: 15.06.2026 | Komentarze 0


    Start o 13:13 (20°C), w klimatach podeszczowych i przeważnie pochmurnych.
    Trasa dość spontaniczna, przez południowo - wschodnie rejony, kilka nowych i terenowych odcinków obadałem (nic ciekawego).


    Kategoria do 100 km


  • dystans : 70.14 km
  • teren : 49.00 km
  • czas : 04:28 h
  • v średnia : 15.70 km/h
  • v max : 60.78 km/h
  • podjazdy : 1610 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Opawska wyrypa MTB

    Czwartek, 4 czerwca 2026 • dodano: 05.06.2026 | Komentarze 0


    Nareszcie kilka dni wolnego, zatem skoczyłem na swoje drugie domowe podwórko - w Góry Opawskie.
    Piękna pogoda tegoż dnia panowała, słoneczna i 24°C - to trzeba wykorzystać z pasją, w moim przypadku MTB.
    Trasę wymyśliłem spontanicznie, biegnącą głownie po opawskich szutrach, które wymagają kondycji (dużo podjazdów) i bez technicznych hardcorów zjazdowych, chociaż wertepów było dużo - do tego mam świetnego fulla.
    Generalnie kolejny spoczko górski trip wyszedł mi, po tym piwko smakowało wybornie :)

    Nic, tylko kręcić tędy
    Nic, tylko kręcić tędy © JPbike

    Kravi hora (725m)
    Kravi hora (725m) © JPbike

    Pięknie tam :)
    Pięknie tam © JPbike

    Ilość takich górskich szuterków jest niezliczona
    Ilość takich górskich szuterków jest niezliczona © JPbike

    Czas na porządną wspinaczkę, na Kutny vrch (870m)
    Czas na porządną wspinaczkę, na Kutny vrch (870m) © JPbike

    Za taki nieubity tłuczeń Czesi mają minusa
    Za taki nieubity tłuczeń Czesi mają minusa © JPbike

    W akcji na Złotych Ścieżkach
    W akcji na Złotych Ścieżkach © JPbike




  • dystans : 88.69 km
  • teren : 71.00 km
  • czas : 04:16 h
  • v średnia : 20.79 km/h
  • podjazdy : 740 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Dobry trening MTB na starym rewirze

    Niedziela, 31 maja 2026 • dodano: 31.05.2026 | Komentarze 0


    Wczorajszego dnia dopadła mnie awaria, a właściwie dwie, naprawa tej pierwszej zeszła gładko i teraz już tylko klasyka w postaci "jeździć i obserwować", natomiast ta druga awaria i tegoż niedzielnego dnia dopadła mnie ponownie, znów licznik (Sigma ROX 11.1 EVO) nie chciał zapisać trasy, zatem ten wpis powstał w stary sposób - po prostu zapamiętałem kilometraż, czas i przewyższenie.
    Ruszyłem po 11-tej i mając bardzo dobrą pogodę na rower (22°C, mieszanka słońca i chmur). Obrana trasa to moja stara już runda MTB w WPN, w wersji "long", z dojazdem przez Dębiec, nadwarciańskim, klasycznym pit-stopem przy sklepiku w Puszczykowie Starym i powrotem przez Komorniki.
    Całość fajnie się pomykało, chociaż piachy na nadwarciańskim i chaszcze z pokrzywami na mało uczęszczanych fragmentach rundy "long" nie ułatwiały sprawnego pomykania.

    Na mojej wielokrotnie pokonywanej rundzie nie spodziewałem się takiego wysypu facelii
    Na mojej starej rundzie nie spodziewałem się takiego wysypu facelii © JPbike

    Z cyklu
    Z cyklu "JPbike w swoim żywiole" © JPbike

    Na fragmencie rundy
    Na fragmencie rundy "long". Witajcie w dżungli :) © JPbike


    Kategoria do 100 km


  • dystans : 72.51 km
  • czas : 02:32 h
  • v średnia : 28.62 km/h
  • v max : 46.17 km/h
  • podjazdy : 186 m
  • rower : Canyon Endurace
  • Popracowe tlenowanie

    Czwartek, 28 maja 2026 • dodano: 30.05.2026 | Komentarze 0


    Start o 17:49, w przyjemnej (21°C) i słonecznej aurze.
    Całkiem przyjemna szosowa trasa mi wyszła, z kilku powodów - jak najwięcej serwisówek i asfaltowych rowerówek, natomiast ruchliwych szos ograniczyłem do minimum, na większości trasy wiatr mi sprzyjał, a najlepsze okazały się klimaty z powoli zachodzącym majowym słońcem.


    Kategoria do 100 km, szoska