top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 191411.69 km
- w tym teren: 69102.25 km
- teren procentowo: 36.10 %
- v średnia: 22.51 km/h
- łączny czas: 352d 11h 11m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w kategorii

do 100 km

Dystans całkowity:85475.97 km (w terenie 31520.50 km; 36.88%)
Czas w ruchu:3706:49
Średnia prędkość:23.06 km/h
Maksymalna prędkość:78.64 km/h
Suma podjazdów:391602 m
Maks. tętno maksymalne:179 (103 %)
Maks. tętno średnie:150 (84 %)
Suma kalorii:26238 kcal
Liczba aktywności:1250
Średnio na aktywność:68.38 km i 2h 57m
Więcej statystyk
  • dystans : 61.78 km
  • teren : 5.00 km
  • czas : 02:21 h
  • v średnia : 26.29 km/h
  • rower : Accent Tormenta 3
  • Środowy trening i nie tylko

    Środa, 30 marca 2011 • dodano: 30.03.2011 | Komentarze 7


    Jak zwykle zmęczony robotą ciężko było mi się zebrać na rower.
    Ruszyłem o 18:30. Zmiana czasu baaardzo mi służy - widno dłuższe :)
    Warunki do jazdy wręcz wspaniałe - znikomy wiatr i 13 stopni.
    Przejeżdżając przez WPN zboczyłem na teren, i krótka przerwa zaliczona nad brzegiem uroczego Góreckiego, dalej czerwonym i niebieskim walnąłem na Osową Górę, przy okazji testując karbonika na korzeniach i kamieniach - co prawda przód podskakuje bo ... chyba za szybko mknąłem, ale ogólnie nie jest tak źle. Na zjeździe z Osowej pokusiłem się o superszybki zjazd i spróbowałem dobić do 70 km/h - doszedłem do 66.94 km/h, będę próbował dalej !
    Dalsza jazda przebiegła już po zapadnięciu zmroku, w kierunku do alistarowej rodzinki z którą się umówiłem. Po drodze były pitstopy by odpisać na kilka sms-ów, wszystkie od BS-owiczy :) Przejeżdżając przez wieczorną Starołękę i Krzesiny troszkę przestraszył mnie jakiś ciągły huk na niebie - po chwili stwierdziłem że to były te startujące F-16 z pobliskiej bazy, jeden podczas startu miał fajny płomień za sobą :)
    U Aldony zjadłem pyszny makaron, oraz herbatę wypiłem, pogadałem, a głównym powodem wpadnięcia było sprawdzenie i regulacje Chmurki vel Albinosa.
    Wróciłem o 22:00, nakręcony ... gdyby nie wstawanie o 5 rano to walnąłbym setkę !

    A TREK ... jest rozebrany do zera, każda cześć została na błysk wyczyszczona i trzeba go jeszcze złożyć :)

    Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - czerwonym nad i wzdłuż Góreckiego - niebieskim na Osową Górę - Mosina - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Czapury - Starołęka - Krzesiny - Pokrzywno - Rataje - ul.Hetmańska - Dom

    V max - 66.94 km/h (zjazd z Osowej Góry)
    Puls - max 165, średni 128
    Przewyższenie - 249 m

    Kategoria do 100 km, nocne


  • dystans : 78.95 km
  • teren : 47.00 km
  • czas : 03:38 h
  • v średnia : 21.73 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Nareszcie TERENOWO !

    Niedziela, 27 marca 2011 • dodano: 27.03.2011 | Komentarze 24


    Dość późno wyskoczyłem Trekiem na trasę - po 13.
    Zmiana czasu i zaległości senne zrobiły swoje :)
    Mój poziom tęsknoty za terenem osiągnął szczyt !
    Początkowo myślałem że udam się na rundę mega poznańskiego bikemaratonu, po dotarciu do Malty (ale tam tłumy) i dokręceniu trasą BM do Gruszczyna zmieniłem zdanie i skręciłem w kierunku Puszczy Zielonki by zapoznać się ze stanem tamtejszych leśnych duktów i potrenować kilka razy rundkę XC wokół Dziewiczej Góry, mimo że wariantu tamtejszej traski nie znałem ...

    Teren i strumyk w drodze do Puszczy Zielonki © JPbike

    W Puszczy. Nawierzchnia spoczko i można pomykać ! © JPbike

    Na rundce XC na Dziewiczą Górę (142 m) © JPbike

    Oczywiście, już po pierwszym podjechaniu na szczyt tętno osiągnęło moje maratonowe wartości. Oj, dawno mnie tam nie było. Pierwszy zjazd z killera wywołał uśmiech na twarzy - niczego ze swoich wspaniałych umiejętności zjazdowych nie straciłem :)

    Osławiony KILLER © JPbike

    Jako że tamtejszej rundki XC nie znałem, zacząłem podjeżdżać a tu nagle z przeciwka zjeżdża znajoma sylwetka - to był sam klosiu ! Fajnie się złożyło i dalej pomknęliśmy wspólnie jak na kolegów z teamu przystało :)
    Rundkę XC pokonałem z Nim dwukrotnie, Mariusz rzeczywiście zrobił postępy w technice.
    Raz na killerze, na którym za każdym razem wybierałem trudniejszy tor zjazdu wypadł mi z plecaka aparat a z niego bateryjki i trzeba było je szukać :)
    Podczas kolejnego podjeżdżania na szczyt osiągnąłem swoje maximum pulsu - 185 :)

    Klosiu napiera ... :) © JPbike

    i nadal napiera ... :) © JPbike

    Następnie udaliśmy się w kierunku tamtejszych leśnych duktów, w sumie przejechaliśmy kilkanaście leśnych km-ów - wszędzie można napierać, ilości piachu są minimalne, momentami występowały wysuszone koleiny.
    Mój pulsak czasem wariował, puls mi wtedy raz doszedł do 213 :)
    Wspólnie dojechaliśmy na parking przy Dziewiczej i stamtąd już asfaltami do Mostu Lecha i tam się rozstaliśmy.
    Jadąc do domu dopadł mnie kryzysik głodowy i zrobiłem postój, dobrze że miałem jeszcze dwa batoniki.
    Niespodziewanie wspólny trening w terenie udany - dzięki Mariusz !

    Trek nie był czyszczony od ... niewiem kiedy, więc pora go dobrze i całego umyć na błysk :)
    Stwierdziłem że wrzucanie wyższych biegów chodzi troszkę ciężej w porównaniu z tymi nowymi i identycznymi w sztywniaku, chyba coś z pancerzami.

    V max - 44.20 km/h
    Puls - max 185, średni 143
    Przewyższenie - 619 m



  • dystans : 69.93 km
  • teren : 5.00 km
  • czas : 02:45 h
  • v średnia : 25.43 km/h
  • rower : Accent Tormenta 3
  • Accent Tormenta 3 :)

    Niedziela, 20 marca 2011 • dodano: 20.03.2011 | Komentarze 31


    Od kilku miesięcy planowałem stworzyć kolejny rower w swojej stajni.
    Ze względu na ograniczoną ilość miejsca do przechowywania w domu, wybór padł na górala ze sztywnym karbonowym widelcem i właśnie efekt końcowy ujrzał światło dzienne …

    Accent Tormenta 3 by JPbike :) © JPbike

    Przeznaczenie tegoż rumaka jest jak najbardziej uniwersalne – wycieczki, treningi, setki, dwusetki, (…) i zamierzam nim jeździć przez cały rok zarówno po szosie jak i w terenie ...

    Na terenowym podjeżdzie ... © JPbike

    ... i singletrackowym zjeździe sztywniak radzi nieźle :) © JPbike

    Wszystkie komponenty nabywałem stopniowo, miesiącami i bez pośpiechu, niektóre są używane (tarcze korby i tylna przerzutka). Ramę, trzecią już Tormentę, tym razem 17 calową wraz ze sztywnym karbonikiem PRO zakupiłem jako pozytywny skutek nieposiadania auta przez ponad pół roku i prezent gwiazdkowy w jednym, dodatkowo w prezencie dostałem kupon warty stówkę, który przeznaczyłem na obręcze :)

    To że wybrałem napęd z grupy XT (oprócz kasety i łańcucha Deore) – kierowałem się głównie trwałością i jakością działania, zresztą dotychczasowy osprzęt napędowy tejże grupy zamontowany w Treku bardzo dobrze mi służy od końca 2007 roku.
    Zachciało mi się znów mieć tarczówki – zdecydowałem się na niższy model Shimano i w srebrnym kolorze, by chociaż trochę dopasować kolorystycznie do osprzętu XT :)

    Kokpit ... © JPbike

    Przód ... © JPbike

    Tył ... © JPbike

    Siodełko. To już mój czwarty produkt Speca z BG - dobrze mi służy © JPbike

    Waga kompletnego bika osiągnęła 10.9 kg, lightowego szału nie ma.
    W końcu ruszyłem na testowo - treningową trasę.
    Geometria Accenta mi jest znana i mniej zwrotna od Treka - w końcu to rower o wszechstronnym zastosowaniu.
    Cóż pisać na temat wrażeń z jazdy - fajnie się kręci, a najlepiej na utwardzonych nawierzchniach, czyli dokładnie tak jak myślałem :)
    Faktycznie, nie raz słyszałem że sztywny karbonik w 100% nie jest taki sztywny, potrafi tłumić i coś w tym jest, sam się o tym przekonałem. Tylko jeździć :)

    Testowałem go również na stromym zjeżdziku ...
    Uwaga ! Zjeżdżam na sztywniaku :) © JPbike

    Stali czytelnicy mojego bloga pewnie zauważą brak wpisów do/z pracy - nie ma tragedii, to wszystko przez głupi pomysł dla faceta z wysokim poziomem cyklozy, ale pożytecznym, czyli nabyciem pakownego auta, które kosztowało tyle co mój TREK :) Teraz już tylko wpakować do środka rower, myk w góry i na maratony, kiedy tylko będę chciał :)

    Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - podjazd na Osową Górę - kręcenie po WPN - Ludwikowo - Krosinko - Stare Dymaczewo - Bolesławiec - Borkowice - Drużyna - Krosno - Mosina - podjazd i zjazd by Osowa Góra :) - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznan ...

    V max - 56.49 km/h
    Puls - max 176, średni 135
    Przewyższenie - 437 m

    Kategoria do 100 km, sprzęt


  • dystans : 92.42 km
  • teren : 5.00 km
  • czas : 03:15 h
  • v średnia : 28.44 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Mocarnie i z Drogbasem :)

    Sobota, 12 marca 2011 • dodano: 12.03.2011 | Komentarze 3


    Trochę ograniczony byłem czasowo tegoż dnia.
    Umówiłem się z Jarkiem na jego ulubioną 50-tkę.
    Tempo, jakie pokonywaliśmy wspólnie - MOCNE i z avs-em ponad 30 km/h !
    Nogi nieźle podawały, nieźle mi szło na wysokich obrotach serducha, nawet przy takim tempie dawaliśmy radę pogadać na przeróżne tematy :)
    Nie obyło się bez jazdy pod średni wiatr - dla mnie w większości taka jazda przebiegła do samego końca od Kiekrza, gdzie się rozdzieliliśmy bo pognałem na działkę i byłem tam pomocny rodzicom by przesadzić ładny iglak i był grill w rodzinnym gronie, nawet Oliwka pojeździła na trójkołowcu :)
    Niezła średnia uwzględnia pięciokilometrową jazdę po terenowych działkowych alejkach i to w większości świeżo po roztopach ... :)
    Początkowo na ten trening planowałem wyskoczyć na powstającym właśnie sztywniaku, po prostu w tygodniu brakło czasu na złożenie.

    Dom - Golęcin - Strzeszyn - Suchy Las - Złotniki - Sobota - Golęczewo - Zielątkowo - Wargowo - Kowalewko - Nieczajna - Lulin - Pamiątkowo - Przecław - Żydowo - Rostworowo - Rokietnica - Kiekrz - Sady - Lusowo - Lusówko - Sierosław (przerwa) - Zakrzewo - Dąbrówka - Skórzewo - Lasek Marceliński - dom

    V max - 46.60 km/h
    Puls - max 173, średni 150
    Przewyższenie - 244 m



  • dystans : 91.22 km
  • czas : 03:31 h
  • v średnia : 25.94 km/h
  • v max : 38.43 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Zimowy trening

    Sobota, 19 lutego 2011 • dodano: 19.02.2011 | Komentarze 25


    Zimno na jakiś porządny trening, ale cóż zrobić ?
    Mamy zimę, trzeba trenować jeśli ma się założone cele na sezon.
    Wyruszyłem w południe, temperatura poniżej zera, odczuwalna niższa.
    Trochę odczuwam brak zimówki do kilkugodzinnych treningów ...
    Trudno, więc Trekiem pomknąłem, jak się okazało nie było tak źle z oblepianiem go zimowymi świństwami.
    Po drodze zahaczyłem o pocztę i sklep po batoniki, przy okazji wysłałem lotto na 30 milionów, jak wygram to rzucam 10 godzinną harówę i kupuję chatę w górach !
    Zaplanowałem przejazd niedawno wyczajoną swoją setką na południe.
    Po ruszeniu w kierunku WPN większość asfaltów była półsucha i można było cisnąć.
    Natomiast przejazd moją ulubioną szosa przez las o nawierzchni betonowo-asfaltowej również przebiegł spoko i bez większych uślizgów.

    Zimowa Greiserówka © JPbike

    Jadąc powyższą szosą napotkałem na poboczu martwego dzika.
    Po 31 km, podczas chwilowego postoju w Drużynie Poznańskiej na przejeździe kolejowym (przy okazji rozgrzałem stopy) stwierdziłem że rurka od bukłaka zamarzła ... Po tym jadąc dalej z lekkim wiaterkiem w plecy zdecydowałem się na skrócenie trasy, czyli pominięciem ciekawego odcinka z pałacami za Czempiniem.
    Na 50 km jedyny dłuższy postój, przy osłoniętym od lodowatego wiatru przystanku PKS, by napić się izotonika - po prostu łyknąłem z wlewu. Podczas przerwy zdążyłem się wychłodzić, więc po ruszeniu od razu pocisnąłem z lekkim wmordewindem, na jednym podjeżdziku nie dało się zrzucić na środkową tarczę - powód był prosty ...

    Zmrożona przednia przerzutka © JPbike

    Dalsza trasa do końca przebiegła na blacie - generalnie całkiem dobrze się kręciło, przełożeń starczyło, tarcza 42 (zamiast 44) jest więc idealna do mojego stylu jazdy.
    Natomiast wózek przerzutki przy takich minusowych temperaturach został przyozdobiony takimi fantazyjnymi i aerodynamicznymi kształtami o brunatnej barwie ...

    Lodowa osłona wózka ? © JPbike

    W Mosinie ponownie przy przejeździe kolejowym rozgrzewałem stopy, poza tym dłonie w drugiej połowie trasy też zamarzały, wytrzymałem. Wracając również Greiserówką i patrząc na pięknie zaśnieżone tamtejsze ścieżki coraz bardziej myślę o biegówkach, pewnie na przyszły zimowy sezon sobie sprawię.

    Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Drużyna - Nowinki - Pecna - Stare Tarnowo - Czempiń - Szołdry - Chaławy - Grabianowo - Brodnica - Sulejewo - Żabno - Żabinko - Mosina - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznań

    Puls - max 161, średni 133
    Przewyższenie - 334 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 60.55 km
  • teren : 9.00 km
  • czas : 02:27 h
  • v średnia : 24.71 km/h
  • v max : 40.35 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Przed siebie

    Niedziela, 13 lutego 2011 • dodano: 13.02.2011 | Komentarze 30


    Planowałem jakąś setkę, do tego jednak nie doszło bo ...
    - zbudziłem się dość późno
    - po sobotniej terenowo-wietrznej jeździe wolałem drugi raz nie dawać wycisku
    - umyłem Treka, jak zwykle dłużej to trwało niż myślałem :)
    - znów dość niska temperatura i zimny wiatr panowały na zewnątrz
    W końcu ruszyłem, o 13. Początkowo myślałem że udam się pętlą wokół WPN i dalej na działkę przejrzeć części do złożenia miejskiego pomykacza, po drodze zrezygnowałem z tego bo stwierdziłem że nie wziąłem kluczy. Więc po dokręceniu do Starego Dymaczewa udałem się nieznaną ścieżką wprost do WPN ...

    Wywiało mnie w pole ... © JPbike

    Jak i na nieznane leśne interwały © JPbike

    No, pokręciłem trochę po nowych i bardzo rzadko uczęszczanych leśnych ścieżkach, przy tym odkrywając sporą i zalesioną górkę, na którą zamierzałem wjechać, niestety, ścieżka podjazdowa po 50 m się skończyła :(
    Dalsza jazda to znany mi czerwony i niebieski szlak do Kociołka i Góreckiego, jak na niedzielę sporo tam piechurów. Powrót Greiserówką, stopy znów zamarzały.

    Czyściutki Trek chciał zapozować w terenie, więc ... :) © JPbike

    Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Drużyna - Borkowice - Stare Dymaczewo - leśnymi ścieżkami przez WPN - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznań ...

    Puls - max 161, średni 132
    Przewyższenie - 315 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 90.55 km
  • teren : 55.00 km
  • czas : 04:08 h
  • v średnia : 21.91 km/h
  • v max : 49.96 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Poznańskim BM

    Sobota, 12 lutego 2011 • dodano: 12.02.2011 | Komentarze 9


    Gdy tylko budzę się wolnego od pracy dzionka i do tego zza okna widzę piękne bezchmurne niebo to myśli mam jedne - JADĘ W TEREN ! :)
    No i pojechałem - któryś już raz na mocno urozmaiconą trasę poznańskiego bikemaratonu na dystans mega.
    Chłodno było tegoż dnia (okolice zera stopni), ubrałem się odpowiednio, picie do bukłaka, banana, 3 batoniki.
    Po dokręceniu nad Maltę i chwilowego podziwiania narciarzy na tamtejszym stoku nareszcie zaczęła się terenowa jazda, ścieżki w większości były zmrożone, a na otwartej przestrzeni na przemian sucho, grząsko, trochę błotka, no i te nieprzyjemne dziury po kałużach.
    Po wpadnięciu do większego lasu - tamtejsza zmrożona nawierzchnia powodowała że miałem wrażenie jakbym po skalistym podłożu jechał.

    W Parku Krajobrazowym Promno © JPbike

    Nie wszędzie dało się prostym torem jechać - nierzadko opcja slalomowa była pomocna ...

    Trochę błotka ... © JPbike

    Nad Jeziorem Brzostek, po 40 km zarządziłem postój, jak i poćwiczyłem technikę przy brzegu ...

    Zjeżdżam po stwardniałym piachu © JPbike

    Przy okazji okrążyłem jezioro, po drodze znalazłem stromy i liściasty podjeżdżik - udało się podjechać na przełożeniu 26/32 ponad połowę, dalej Hutchinsony Cobra zabuksowały.
    I jazda dalej. Ciekawszy odcinek poznańskiego BM to właśnie ten przez większy las (Park Krajobrazowy Promno), sporo interwałów ...

    Pomykam na podjeżdżiku © JPbike

    Zjazd w wąwozie © JPbike

    Gdy tylko wyjechałem z lasu na powrotnym odcinku to ... zimny WMORDEWIND :/
    Ciężko się kręciło po tamtejszym asfalcie, na poziomie 20-25 km/h i to przy iście moim średnim maratonowym tętnie (ponad 150), raz się zatrzymałem na poboczu by załapać oddech i na batoniki.

    Przez pola, sama nuda i błotne kałuże © JPbike

    Stromy zjazd za Uzarzewem © JPbike

    Największe błoto jakie przyszło mi pokonać to fragment za powyższym zjazdem do asfaltowej szosy.
    Nie pytajcie jak uwaliłem Treka :)
    W Gruszczynie zaskoczyła mnie nowa brukowana rowerówka - właśnie zrozumiałem dlaczego podczas ostatniego ścigania Grabek pominął ten ciekawy fragment - wszystko przez roboty drogowe.
    Droga od Malty do domu spokojna, po dojechaniu i walce z zimnym wiatrem czułem nogi. A w niedzielę ... :)

    Puls - max 165, średni 137
    Przewyższenie - 527 m, nieźle :)

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 54.97 km
  • teren : 3.00 km
  • czas : 02:19 h
  • v średnia : 23.73 km/h
  • v max : 45.64 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Przez Poligon

    Sobota, 29 stycznia 2011 • dodano: 29.01.2011 | Komentarze 10


    Weekend, ale ... o 7 rano kolega z pracy przysłał mi sms:
    "Nikt Ci nie powiedział że dzisiaj pracujemy ?"
    No tak, znowu sobota do pracy ? :(
    Do roboty nie poszedłem. Chcę trenować !
    Ruszyłem po 11. Kierunek - pętla przez Poligon. Jak się okazało - to nie był dobry wybór. Prognozy zapowiadały słoneczny dzień, a było pochmurno i lekki mrozik, w rzeczywistości odczuwalna temperatura podczas jazdy była dużo niższa. Asfalty w miarę suche - więc Trek w użyciu.
    Po dokręceniu przez Rusałkę, bezkolizyjną ścieżką rowerową przez północny Poznań, Morasko, Radojewo do Biedruska tuż przed wjazdem na Poligon facet w vanie się zatrzymał i poprosił mnie o pomoc w załadowaniu ściętego pnia o średnicy 40 cm i długości ok 1 m do bagażnika, oczywiście pomogłem, ciężki był, załadowaliśmy, ale ... lekko spuchł mi palec :(
    Dalej podczas postoju na rozgrzanie stóp mijała mnie ciężarówka z żołnierzami.
    No i zaskoczyła mnie trochę nawierzchnia poligonowej szosy ...

    Zimowa droga przez Poligon © JPbike

    Jak widać - na całej długości 6 kilometrowego odcinka leżał na przemian ubity śnieg i lód, prędkość spadła do poziomu 12-18 km/h, każdy ostrzejszy ruch kierownicą oznaczał lodową glebę ...

    Zdradliwy lodowy fragment ... © JPbike

    Na jednym z powyższych lodowych fragmentów upadłem, bez komplikacji.
    Wolne i delikatne tempo jazdy spowodowało że dość szybko zrobiło mi się zimno, stąd średnie tętno niższe. Gdy skończyła się lodowa jazda w Złotnikach, to już tylko szybki powrót przez Strzeszynek i Golęcin do domu.

    Puls - max 164, średni 120
    Przewyższenie - 233 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 64.22 km
  • teren : 13.00 km
  • czas : 02:19 h
  • v średnia : 27.72 km/h
  • v max : 54.29 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Niedzielny trening

    Niedziela, 23 stycznia 2011 • dodano: 23.01.2011 | Komentarze 8


    Rankiem mikroskopijne ilości śniegu spadły, które szybko się roztopiły. Zamierzałem potrenować zimówką, uszykowałem ją, gdy skończyłem to zza chmur zaczęło się przebijać słońce i szybka decyzja - jadę Trekiem :)
    Wyjazd o 13, czyli po nadrobieniu sennych zaległości.
    Najpierw jazda nad Rusałkę, po drodze zahaczając o sklep po batoniki i stamtąd standardową trasą do Kiekrza, terenową oczywiście, błotka niewiele, resztek śniegu i lodu też niewiele. Odcinek od Kiekrza do Lusówka to trochę wmordewindowo-boczna jazda, tętno wtedy nierzadko przekraczało 150. Na 27 km postój przy belach z siana na rozgrzanie stóp i batonika (temp. na poziomie 1 stopnia i do tego zimny wiatr). Fragment Lusówko - Więckowice to ponownie terenowa jazda. Odcinek od Więckowic do Szreniawy - wiało wtedy w plecy i ponad 30 km/h, nieźle wtedy się rozkręciłem i tak dalej pognałem przez Komorniki i Luboń, a po dotarciu do domu poczułem lekki niedosyt treningu :)

    Dom - Rusałka - Strzeszynek - Kiekrz - Sady - Lusowo - Lusówko - Więckowice - Fiałkowo - Dopiewo - Dopiewiec - Konarzewo - Chomęcice - Szreniawa - Komorniki - Luboń - Poznań ...

    Puls - max 171, średni 143
    Przewyższenie - 246 m

    Kategoria do 100 km


  • dystans : 54.96 km
  • teren : 22.00 km
  • czas : 02:38 h
  • v średnia : 20.87 km/h
  • v max : 41.79 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Przewietrzanie Treka

    Sobota, 22 stycznia 2011 • dodano: 22.01.2011 | Komentarze 19


    Nadszedł czas na jazdę swoim rowerem nr.1 - TREKIEM !
    Głównym powodem tego stanu była sprzyjająca pogoda z temperaturą na poziomie zera. Gdzie jechać ? Do WPN i na tamtejszy teren !
    Zanim ruszyłem w południe - odrobinę trzeba było pomajstrować przy nim, czyli założyć zwykłe koło zamiast trenażerowego i zamontować licznik z czujnikiem.
    Po paru km ... zaliczyłem 2 pitstopy - poprawiałem kierownicę i przedni hamulec.
    Po dokręceniu (trochę wmordewinda) do lasu WPN, na żółtym rowerowym leżało sporo lodu, więc delikatna jazda. Dalej do Góreckiego było już OK.

    Na czerwonym wzdłuż jez. Góreckiego © JPbike

    Dalsza jazda to pomykanie czerwonym - ilość błotka znikoma, jeśli już to zazwyczaj zamarznięte. Przy okazji w końcu mogłem przetestować nowe blaty (42/32/26) - wszystko chodzi z perfekcją :)

    Fajny singiel po skarpie © JPbike

    Wyspa Zamkowa ma się dobrze :) © JPbike

    Którędy jechać ? © JPbike

    Przed Osową Górą postanowiłem podjechać do Ludwikowa i stamtąd zjechać technicznie. Wszystko tamtejsze przejezdne i z masą liści - na stromym zjeździku Hutchinsony się ślizgały :)

    Podjazd do Ludwikowa © JPbike

    Natomiast podjazd na Osową przebiegł spoczko - lód, po którym tydzień temu nie dało się jechać stopniał, choć nie całkowicie. A podczas zjazdu szosą do Puszczykowa zboczyłem z asfaltu na fajną ścieżkę w wąwozie i tak dalej udałem się na brzeg Warty udokumentować jej wysoki poziom ...

    Warta zalała nadwarciański :( © JPbike

    Powrót przy zachodzącym słońcu. Wycieczka albo niby-trening udane.
    Fajnie kręci się po przerwie Trekiem, różnica między nim a Accentem (zimówka) spora :)

    Dom - Luboń - Komorniki - Wiry - żółty rowerowy - kawałek Greiserówki - czerwonym wzdłuż Góreckiego do stóp Osowej - Ludwikowo (podjazd i zjazd) - Osowa Góra - Puszczykowo - brzeg Warty (próbowałem kawałek nadwarciańskim) - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Luboń - Poznań ...

    Puls ... (zapomniałem wykasować wartości poprzedniego treningu)
    Przewyższenie ... (j.w.)

    Kategoria do 100 km