top2011

avatar

Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski.
Info o mnie.

- przejechane: 173097.72 km
- w tym teren: 62806.10 km
- teren procentowo: 36.28 %
- v średnia: 22.72 km/h
- czas: 315d 16h 21m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156

Zrowerowane gminy



Archiwum 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w kategorii

maratony

Dystans całkowity:12515.67 km (w terenie 11514.88 km; 92.00%)
Czas w ruchu:651:23
Średnia prędkość:19.21 km/h
Maksymalna prędkość:73.88 km/h
Suma podjazdów:134157 m
Maks. tętno maksymalne:177 (101 %)
Maks. tętno średnie:160 (90 %)
Suma kalorii:12445 kcal
Liczba aktywności:175
Średnio na aktywność:71.52 km i 3h 43m
Więcej statystyk
  • dystans : 50.83 km
  • teren : 50.83 km
  • czas : 02:40 h
  • v średnia : 19.06 km/h
  • v max : 49.40 km/h
  • hr max : 171 bpm, 100%
  • hr avg : 150 bpm, 87%
  • podjazdy : 760 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • Solid MTB Stare Strącze

    Niedziela, 7 kwietnia 2024 • dodano: 09.04.2024 | Komentarze 2


    Siedemnasty z rzędu sezon wyścigowy czas start. W tym sezonie, ponoć ostatnim w M4 nie planuję wielu startów, powód jest łatwy do zrozumienia - latka lecą, a ja to zwykły pracownik fizyczny, co za tym idzie - sił i chęci do regularnego i sensownego trenowania mam coraz mniej i pozostaje mi jazda w wyścigach MTB dla przyjemności, satysfakcji i fajnego spędzenia wolnych chwil z pasją :)

    Solidowa miejscówka w Starym Strączu koło Sławy od lat jest mi doskonale znana i z fajnie ułożoną trasą zawierającą wszystko co potrzebne do lokalnego Pure MTB. Dla mnie jedyne zmartwienie jest takie że w tym sezonie orgi zrezygnowali z królewskiego dystansu giga.

    Tegoż wyścigowego dnia aura zafundowała nam letnią temperaturę w pięknych wiosennych klimatach - tylko pomykać :)
    Dojazd solo i troszkę zbyt późny, w efekcie rozgrzewki nie udało się zrobić. Zatem od razu wskok do 2 sektora PRO (odpowiednik mega), powitanko i pogaduszki ze starymi kolegami stojącymi obok i można ruszać.
    Pierwsze km-y poszły tak jak myślałem - słabo, jechałem cały czas w drugiej połowie stawki i przez bardzo długi czas nie byłem w stanie złapać swojego wyścigowego rytmu, do tego przekonałem się że ściganie na fullu to trochę inna jazda - inna geometria ramy i operowanie wszystkimi manetkami we właściwym momencie - oswajanie się z tym wszystkim trochę trwało by wykorzystać pełnię wyścigowych możliwości wypasionego roweru z pełnym zawieszeniem, raz nawet zaliczyłem z tego powodu niezłą glebę na wąskim odcinku i z lądowaniem w piachu - na moje szczęście obyło się bez rys na karbonowej ramie (UFF :)), jedynie kierownicę musiałem naprostować.
    Wracając do rywalizacji na pierwszej rundzie - nie byłem w stanie nikogo z mojego dystansu wyprzedzić, do tego szybko doszli mnie stopniowo ci z krótszego dystansu (FUN) - do rozjazdu wyprzedziło mnie ze ponad 20 sztuk, pocieszające jest to że różnica prędkości nie była duża.
    Po wjeżdzie na drugą rundę na trasie zluzowało się, troszkę złapałem swój rytm, jak i oswojenie się ze swoim fullem - w efekcie jechało mi się już lepiej, stopniowo powyprzedzałem kilka osób - wszystkich na ciężkich podjazdach, a na wertepiastych zjazdach gnałem jak szalony i zawieszenie robiło dobrą robotę :)
    Jedyne czego mi brakowało - większej mocy by jechać szybciej, bo wtedy można było pomyśleć o jakimś tam wyniku. I tak już spoko dokręciłem do mety.

    56/88 - open PRO
    17/30 - M4

    Strata do zwycięzcy (Bartłomiej Oleszczuk) - 40:31 min, do M4 (Marek Ardelli) - 36:35 min

    W akcji (1)
    W akcji (1) © JPbike

    W akcji (2)
    W akcji (2) © JPbike




  • dystans : 46.12 km
  • teren : 40.00 km
  • czas : 02:40 h
  • v średnia : 17.30 km/h
  • v max : 53.84 km/h
  • hr max : 168 bpm, 97%
  • hr avg : 146 bpm, 84%
  • podjazdy : 1218 m
  • rower : Black Peak
  • Gold Hill MTB Maraton - Głuchołazy

    Niedziela, 3 września 2023 • dodano: 07.09.2023 | Komentarze 2


    Drugi z rzędu start w tymże maratonie, zaliczanym do Pucharu Polski.
    W zeszłorocznym starcie niespodziewanie zdobyłem pudło w kategorii Amator na królewskim dystansie (giga), a w tym sezonie niestety na giga mogli jechać wyłącznie ci z licencją. Powód łatwy do zrozumienia - mała ilość chętnych Amatorów do jazdy na najdłuższym dystansie, czyli dla mnie szkoda.

    No to krótko po godzinie 12:10 następuje start ponad 50 osobowej stawki mega, w której znalazłem się i ja. Do pokonania mamy 2 rundy po 23km każda.
    Na początek niezły podjazd i szybko stwierdzam że brak systematyczności treningowej robi swoje, czyli nie ma mowy o jakimś tam fajnym wyniku - w efekcie w pierwszy terenowy odcinek wjeżdżam będąc w drugiej połowie stawki dystansu mega.
    Na pierwszym i stromym podjeździe blokują mnie i muszę zbutować. Szybko dogania nas czołówka z krótszego dystansu - tych z Classica na pierwszej rundzie wyprzedziło mnie raptem kilkanaście osób, czyli aż tak źle z formą nie jest.
    Jadąc dalej po znanej mi dobrze trasie tasuję się z paroma rywalami, którzy po chwili wyraźnie mi powoli uciekają. Trudno, jadę swoje. Po dojechaniu do ciekawszej sekcji zjazdowej (korzonki na zboczu Przedniej Kopy i w dół po Złotych Ścieżkach) uruchamiam swoje możliwości i cisnę w dół na maxa - w efekcie pod koniec w/w ścieżek doganiam grupkę wspomnianych rywali.
    No i kończymy pierwszą rundę. Po wjechaniu na drugą zaskakuje mnie troszkę zmieniony fragment trasy - zamiast długiego podjazdu jedziemy wymagającym i podjazdowym fragmentem wczorajszej trasy XC - ku mojej uciesze powoduje to że bez problemu załatwiam wszystkich wspomnianych rywali - jeździć trzeba umieć i to z głową :)
    Dalsza jazda przebiegła już bez zmian w stawce - nikt mnie nie dogonił, ani nikogo nie udało mi się dojść. Za to na mijance natrafiłem na rasowego gigowca z JBG2 - ten pokonywał trzecią rundę i tempo miał takie że musiałem troszkę przyspieszyć, by na mecie nie dostać dubla.
    No to jeszcze raz frajda MTB w postaci zjazdu po korzonkach i po wspomnianych krętych ścieżkach, na końcówce poczułem ubytek sił, jeszcze jeden podjeździk w zdrojowej części Głuchołaz i jest zjazd wprost do mety.
    A zwycięzca giga (tak ten z JBG2) przyjechał niecałe 4 minuty za mną, uff, udało się... :)

    31/52 - open mega
    10/15 - Masters II

    Strata do zwycięzcy mega (Leszek Jaśkiewicz) - 47:46 min
    Strata do zwycięzcy Masters II (Krzysztof Paluszek) - 32:02 min

    W akcji na półmetku mega
    W akcji na półmetku mega © JPbike




  • dystans : 58.31 km
  • teren : 58.31 km
  • czas : 02:46 h
  • v średnia : 21.08 km/h
  • v max : 55.05 km/h
  • hr max : 167 bpm, 97%
  • hr avg : 148 bpm, 86%
  • podjazdy : 1028 m
  • rower : Black Peak
  • Solid MTB Owińska

    Niedziela, 14 maja 2023 • dodano: 15.05.2023 | Komentarze 3


    - czas na solidowy wyścig na domowym podwórku
    - dojazd solo, na miejscu niemal idealna pogoda do ścigania
    - tak wyszło że na rozgrzewkę zabrakło czasu i od razu do sektora
    - no i gigowcy (ledwo 15 sztuk twardzieli) ostro poszli do przodu
    - pierwsze kilka km przez Puszczę Zielonkę jest bardzo szybkie
    - tempo czołówki (10 osób) utrzymałem przez ledwo 3km - też coś :)
    - na polanie prowadzącej w stronę Dziewiczej Góry napieram już solo
    - jeden gość za mną (Bartosz K.) wyraźnie mnie goni i ... trwało to do mety
    - no i wjeżdżamy na stoki Dziewiczej Góry - giga ma 3 rundy po 17km
    - rundę nawet fajnie poprowadzili - kilka odcinków było dla mnie nowych
    - na 8km doszła mnie czołówka mega i mini - ostro gnali w trupa
    - od tego czasu stopniowo doganiali mnie kolejni szybsi z krótszych dystansów
    - na rundzie Dziewiczą Górę zdobywaliśmy 3 razy, co daje na giga ... 9 razy
    - mimo braku rozgrzewki, całkiem dobry rytm złapałem od połowy 1 rundy
    - wspomniany rywal (Bartosz K.) cały czas mnie naciskał na walkę ...
    - na rundzie był fajny odcinek „Aleja zwalonych pni“ - technika się przydała
    - i tak szybko zlatuje 1 runda, na polance znów ciśnie za mną ten Bartosz
    - 2 runda zleciała nawet dobrze, frajda z jazdy była, brakło mi tylko dobrej mocy
    - czas pokonać ostatnią rundę - na polance znowu widać za mną Bartosza ...
    - na szczęście poznałem możliwości rywala - jest gorszy na krętych zjazdach
    - no to ostatnią rundę cisnę najlepiej jak potrafię, tętno wysokie, zmęczenie narasta
    - kilka ostatnich zawodników z mega stopniowo wyprzedzam
    - no i 3 rundy pokonane, czas na dwie długie proste do mety - kontroluję sytuację
    - Bartosza za plecami już nie widziałem i dość szybko (wiatr w plecy) wpadam na metę
    - udany wyścig na domowym podwórku, progresik przed Trophy zrobiony :)
    - dość krótkie giga i szybki powrót do domu - zdążyłem na SUPER transmisję XC w NMNM :)

    11/14 - open giga
    5/8 - M4

    Strata do zwycięzcy (Maciej Paterski) - 33min, do M4 (Paweł Gaca) - 32min

    Na pierwszych kilometrach trzeba było mocno cisnąć by utrzymać tempo czołówki
    Na pierwszych kilometrach trzeba było mocno cisnąć by utrzymać tempo czołówki © JPbike

    W akcji na krętych stokach Dziewiczej Góry
    W akcji na krętych stokach Dziewiczej Góry © JPbike

    Zaczynam 2 rundę. Tu to był uśmiech skierowany do pani fotograf :)
    Zaczynam 2 rundę. Tu to był uśmiech skierowany do pani fotograf (Kasi) :) © JPbike

    No i jest meta
    No i jest meta © JPbike




  • dystans : 77.85 km
  • teren : 77.85 km
  • czas : 04:28 h
  • v średnia : 17.43 km/h
  • v max : 47.78 km/h
  • hr max : 169 bpm, 98%
  • hr avg : 143 bpm, 83%
  • podjazdy : 1500 m
  • rower : Black Peak
  • Solid MTB Stare Strącze

    Niedziela, 30 kwietnia 2023 • dodano: 01.05.2023 | Komentarze 2


    - czas rozpocząć swój 16-ty z rzędu sezon wyścigowy
    - wychodzi na to że tradycją jest to że ruszam z grubej rury :)
    - cykl Solid MTB od lat robi świetne i wymagające trasy MTB
    - dojazd solo i spoko, na miejscu pogoda niemal idealna do ścigania
    - rozgrzewka krótka, bo opornie mi szło szykowanie do startu
    - w tym sezonie organizatorzy rozdzielili dystans giga od mega i mini - nareszcie
    - w sektorze giga stawka twardzieli liczyła... 15 osób z 250 startujących
    - jeszcze przed ruszeniem po wysokim tętnie wiem że będzie mi ciężko
    - no i poszli ci z giga, jest mi ciężko złapać rytm i jadę niestety ostatni
    - z lekkim smutkiem patrzę jak czołowa grupa stopniowo się oddala...
    - rywali na moim poziomie nie brakuje - przede mną jedzie dwóch
    - trasa jest mi znana z zeszłego roku - są fajne single i leśne rollercoastery
    - na 5km doszli mnie ci z mega i mini - startowali 3 min po giga
    - na niezłym podjeździe udaje mi się wyprzedzić wspomnianych dwóch z giga
    - na singlach i rollercoasterach jedzie mi się świetnie i coś tam zyskuję :)
    - na 7km wyprzedza mnie Paweł - jechał mega i na mecie 7 open (3 M3)
    - dalsza jazda to raczej stopniowe przepuszczanie tych z krótszych dystansów
    - no i w dalszym ciągu ciężko mi złapać swój właściwy rytm
    - na 16 km, gdy wyprzedziła mnie grupka - gubimy trasę i nawrotka
    - po wjechaniu na właściwy kierunek okazuje się że znów jadę ostatni z giga
    - jest troszkę tłoczno, po jakimś czasie się luzuje i mam przed sobą rywala z giga
    - nadal ktoś z krótszych dystansów mnie stopniowo dogania i wyprzedza
    - i tak kończymy rundę pierwszą z trzech na giga, po 25km każda
    - jedzie mi się niby lepiej, ale i rywala z giga nie daję rady dojść - ten też walczy
    - na drugiej rundzie tych z mega wyprzedziło mnie w sumie kilka osób
    - szczerze to też zjechałbym na mega, ale oddzielny start giga na to nie pozwala
    - no to i będąc już nieźle ujechanym wjeżdżam jako ostatni na trzecią rundę
    - o szybkiej i mocnej jeździe nie ma mowy - każde przyspieszenie to utrata pary
    - mimo tego wspomnianego rywala z giga cały czas mam przed sobą
    - na ostatnich km wyraźnie już słabnę i tak już spoczko docieram do mety
    - oczywiście ostatni, za to na finiszu dostaję od orga głośne BRAWO - za ukończenie :)
    - okazuje się że do pudła zabrakło ... 4 minut, czyli nie było tak źle ze mną

    14/14 - open giga
    5/5 - M4

    Strata do zwycięzcy (Paweł Garczyk) - 1h i 6min, do M4 (Paweł Gaca) - 1h i 2min


    Tak, to cała stawka królewskiego dystansu
    Tak, to cała stawka królewskiego dystansu © JPbike

    W akcji. Napieram na tych wąskich zakrętasach
    W akcji. Napieram na tych wąskich zakrętasach © JPbike

    Urok fajnych leśnych singli z pagórkami
    Urok fajnych leśnych singli z pagórkami © JPbike

    Cały JA w akcji MTB :)
    Cały JA w akcji MTB :) © JPbike

    Kręte lawirowanie na leśnym rollercoasterze
    Kręte lawirowanie na leśnym rollercoasterze © JPbike

    Dynamiczne ujęcie na odcinku góra-dół
    Dynamiczne ujęcie na szybkim odcinku góra-dół © JPbike

    Świetne ujęcie - w trakcie pokonywania trzeciej rundy
    Świetne ujęcie - w trakcie pokonywania trzeciej rundy © JPbike




  • dystans : 72.95 km
  • teren : 72.00 km
  • czas : 05:15 h
  • v średnia : 13.90 km/h
  • v max : 43.58 km/h
  • hr max : 165 bpm, 95%
  • hr avg : 141 bpm, 81%
  • podjazdy : 2190 m
  • rower : Black Peak
  • Bike Maraton Sobótka

    Sobota, 8 października 2022 • dodano: 11.10.2022 | Komentarze 2


    Bike Maraton w Sobótce, rozegrany w pięknej jesiennej scenerii to dobra miejscówka na zakończenie kolejnego sezonu wyścigowego (w moim przypadku 15-tego).
    O ile pogoda i trasa (nawet wymagająca, bo sporo kamienistego podłoża) były fajne, to przebieg rywalizacji w moim wykonaniu już niekoniecznie, ale cieszę się że w ogóle dojechałem do mety :)
    Zaczęło się od zwykłego zaspania, do Sobótki dotarłem na 20min przed startem giga, nie zdążyłem zjeść makaronu i w efekcie do sektora wpadłem na 30sekund przed odpaleniem stawki...
    Brak systematyczności treningowej, brak rozgrzewki, brak solidnego śniadania oczywiście zrobiły swoje - właściwie cały czas jechałem w ogonie giga. Do tego na 19km trasy kapcioszek z tyłu złapany, 2 dopompowania nie pomogły i dętka poszła w ruch - w sumie ładne 22min stracone.
    O poddaniu się nie było mowy, bo mięczak ze mnie żaden, zatem resztę trasy pokonałem w tempie szybkiego turysty. Do końcowej kreski dotarłem będąc bardzo zmęczony i głodny po 5h i 38min. Wynik... piąty od końca :)

    Dobre ujęcie - zazwyczaj startowałem z tyłów stawki giga
    Dobre ujęcie - zazwyczaj startowałem z tyłów stawki giga © JPbike

    W akcji (na pierwszym podjeżdzie)
    W akcji (na pierwszym podjeżdzie) © JPbike




  • dystans : 57.63 km
  • teren : 57.00 km
  • czas : 03:12 h
  • v średnia : 18.01 km/h
  • v max : 56.78 km/h
  • hr max : 166 bpm, 95%
  • hr avg : 148 bpm, 85%
  • podjazdy : 1554 m
  • rower : Black Peak
  • Bike Maraton Bardo - DNF

    Sobota, 10 września 2022 • dodano: 11.09.2022 | Komentarze 2


    - Mistrzostwa Polski w maratonie, zatem trzeba być :)
    - dojazd solo, spoko i bezpośredni, po drodze raz padało
    - owa miejscowość znana jest z etapów Sudety MTB Challenge
    - prognozy od tygodnia „straszyły“ deszczem, a było... słonecznie
    - krótka rozgrzewka i wskok do sektorów giga (ponad 200 osób)
    - kilka minut po odpaleniu elity, amatorzy w końcu ruszyli, ja z tyłów
    - na początek spokojna jazda, wjeżdżamy w podjazdowy szuter
    - mimo sporej ilości wiary na giga - tłoku nie ma i można robić swoje
    - stopniowo łapię swój rytm i zaczynam stopniowo wyprzedzać kolejnych
    - wypada zwrócić uwagę że na giga jedzie sporo dziewczyn - to cieszy :)
    - wypada dodać że na trasie spotkałem (wyprzedziłem) kolegę z teamu - Staszka
    - trasa, głównie szerokie szutry okazuje się przyjemna i głównie kondycyjna
    - błotne podkłady oczywiście były, niektóre solidne
    - od czasu do czasu trafiają się SUPER widoczki - muszę tu wpaść turystycznie :)
    - a zjazdy początkowo nie robią wrażenia - są dość szybkie
    - nie brakło jazdy w grupce, jak i częstego tasowania
    - na stromej i szerokiej ściance ściance zaliczam udany atak - kilku naraz załatwiam
    - trochę się dziwię że dobrze mi się jedzie mimo braku treningów w tygodniu
    - wpadamy (nareszcie) na Singletrack Glacensis - odcinek Pętli Kłodzkiej
    - okazuje się że singielek mamy lekko pod górkę, czyli lekko nie było, ale spoczko
    - okazuje się że dość szybko wpadamy ponownie na szerokie szutry
    - wypada dodać że stopniowo wyprzedzały nas pojedyncze osobniki z czołówki mega
    - czas zdobyć najwyższy punkt trasy - Kłodzką Górę (757m) z nową wieżą widokową
    - zjazd z tejże góry okazał się hardcorowy - stromo, kamienie i dupa za siodełko
    - docieramy do rozjazdu - giga jedzie na kolejny odcinek Pętli Kłodzkiej
    - na owym i krętym singlu najpierw mamy pod górkę, następnie w dół - frajda była
    - minęła 3h mocnej górskiej jazdy, powoli czuję narastające zmęczenie
    - po wyjechaniu z odcinka Pętli Kłodzkiej mamy szybki, szeroki i szutrowy zjazd
    - na szybkim zjazdowym nawrocie nagle jakiś patyk wpada w przerzutkę
    - napęd się blokuje - staję, wyjmuję patyk (3x30cm) i... nie ma kółeczka w przerzutce
    - siła zblokowania była tak duża że owe, górne kółeczko zostało wyrwane
    - no to koniec rywalizacji dla mnie :(
    - znajdowałem się wtedy na 56km trasy (z 88km na giga), nie wiem jak daleko mam do bazy
    - decyduję się na skrócenie łańcucha i zmajstrowanie single speeda
    - nie jest łatwo, bo nie wiem na której koronce kasety napęd będzie jakoś działać
    - skułem skrócony łańcuch, pierwszy obrót korbą i łańcuch tak się mocno napiął...
    - ... że nie daje się swobodnie obracać korbą
    - zjeżdżam w dół i mam przed sobą kolejny podjazd
    - akurat przejeżdża Defender z ratownikami, krótka rozmowa i zabierają mnie z rowerem
    - i tak dowieźli mnie do strefy rozjazdowo-bufetowej na Przełęczy Łaszczowej
    - następnie młody z teamu WKK zawozi mnie wozem technicznym do bazy zawodów
    - czyli poziom pomocy u Grabka jest na wysokim poziomie - Wielkie Dzięki :)
    - po analizie mapy trasy okazuje się że defekt miałem... najdalej od bazy zawodów!
    - gdy będąc już przy aucie szykowałem się do powrotu to zaczęło padać ...
    - po analizie wyników wychodzi że w M4 zająłbym 20-25 miejsce na 41 rywali
    - podsumowując - taki już jest ten sport i trzeba umieć z tym żyć :)

    Fotki by Bike Maraton, Kasia Rokosz
    Na starcie. Sporo nas, gigowców :)
    Na starcie. Sporo nas, gigowców :) © JPbike

    W akcji. Ja jeszcze czysty... :)
    W akcji. Ja jeszcze czysty... :) © JPbike

    Błotna dokumentacja Peaka i z prowizorycznie zmajstrowanym single speedem
    Błotna dokumentacja Peaka i z prowizorycznie zmajstrowanym single speedem © JPbike




  • dystans : 67.71 km
  • teren : 60.00 km
  • czas : 03:56 h
  • v średnia : 17.21 km/h
  • v max : 51.63 km/h
  • hr max : 165 bpm, 95%
  • hr avg : 144 bpm, 83%
  • podjazdy : 1939 m
  • rower : Black Peak
  • Gold Hill MTB Maraton - Głuchołazy

    Niedziela, 4 września 2022 • dodano: 07.09.2022 | Komentarze 2


    - po sobotnim wyścigu XC czas na niedzielny maraton
    - godzina startu elegancka - o 12-tej, można było się wyspać
    - zrobiłem solidną rozgrzewkę i myk do sektora giga
    - w owym sektorze ci z PZKol wyczytywali każdego - mnie też :)
    - na giga znaczna większość to ci z licencjami PZKol
    - pogoda bardzo dobra do ścigania - pochmurno i 17°C
    - no i ruszyli, od razu dobry podjazd rozciągający stawkę
    - szybko stwierdzam że poziom ścigania na giga jest wysoki
    - tempo naprawdę mocne, z trudem utrzymuję się w... ogonie
    - pierwsza ścianka, lekko przyblokowali, przez chwilę jadę... ostatni z giga
    - nie ma lipy, udaje mi wejść się w swój rytm, kilku wyprzedzam
    - dogania nas kilka mocnych z mega (startowali chwilę po giga)
    - wpadamy na szersze szutry i fajny singlowy zjazd z błotnym fragmentem
    - kolejnych paru udaje mi się wyprzedzić, a ci jednak nie dali za wygraną
    - no to tworzy się grupka na szybkich sekcjach graniczących z Czechami
    - w grupce są 2 dziewczyny i 3 facetów, w tym znany Rafał Łukawski
    - dogania i wyprzedza nas stopniowo dwóch a może trzech chartów z classica
    - Rafał często stosuje tzw szarpane tempo - znam taką sztuczkę
    - wjeżdżamy ponownie na szerokie szutry podjazdowo - zjazdowe
    - mamy trochę wyprzedzania tych z najkrótszego dystansu (fun)
    - ścieżką z wyboistą nawierzchnią osiągamy najwyższy punkt - Średnia Kopa (543m)
    - zjazd, znów szuter, fajny singielek, zdobywamy Przednią Kopę (495m)
    - teraz czas na zjazdową wisienkę na torcie - najpierw korzonki zjazdowe
    - po tym długi myk w dół krętymi i wyprofilowanymi singlami (Złote Ścieżki)
    - zjeżdżając tędy w grupce (ja ostatni) - wszyscy przede mną cisną jak diabli
    - po zjechaniu zauważam że jedna dziewczyna, Rafał i jeszcze jeden lekko osłabli
    - no to wyprzedzam, jadę swoje i tak kończę pierwszą rundę (po 22km każda)
    - początek 2 rundy to wymagający i stromy podjazd, po tym techniczny zjazd (kamienie)
    - wyprzedziłem tam drugą dziewczynę (Alicja) i doganiam kolejnego rywala
    - dalsza jazda to powtórka odcinków w okolicach polsko-czeskiego pogranicza
    - jadę już solo, powoli czuć narastające zmęczenie, kryzysu na szczęście brak
    - wspomnianego rywala udaje się wyprzedzić, a ten jednak nie dał za wygraną
    - na szybkim odcinku powyższy rywal przyspieszył, wyprzedził i powoli mi się oddalał
    - i tak kolejno Średnia Kopa, szutry, Przednia Kopa, ponownie Złotymi Ścieżkami w dół
    - po zjechaniu zauważam że Alicja szybciej mknie w dół i ... wyprzedza mnie
    - no i została do pokonania jeszcze jedna runda
    - trzecia runda przebiegła już bez historii - całość solo i spoko dotarłem do mety
    - wspominałem że poziom ścigania na giga był wysoki - tak było
    - okazało się że wśród Amatorów na giga zająłem ... 3 miejsce open! (1 M4)
    - w nagrodę za 3 miejsce dostałem 200 zł
    - fajny to był maraton w Górach Opawskich - za rok wracam :)

    3/5 - open giga Amator
    1/2 - M4

    Ogólnie i nieoficjalnie w stawce giga zająłem 34/40 miejsce i 6/8 M4
    Strata do zwycięzcy (Krzysztof Łukasik, no ten z JBG2) - lekko ponad godzinka
    Strata do zwycięzcy giga Amator (Miroslav Rybacek) - 38 min

    Fajnie że udało mi się zdobyć pudło :)
    Fajnie że udało mi się zdobyć pudło :) © JPbike




  • dystans : 44.35 km
  • teren : 44.00 km
  • czas : 02:00 h
  • v średnia : 22.18 km/h
  • v max : 45.56 km/h
  • hr max : 165 bpm, 95%
  • hr avg : 150 bpm, 86%
  • podjazdy : 544 m
  • rower : Black Peak
  • Solid MTB Bodzyniewo

    Niedziela, 28 sierpnia 2022 • dodano: 29.08.2022 | Komentarze 2


    - u mnie ponad miesiąc trwała przerwa w ściganiu, bywa i tak...
    - we wrześniu szykuje się kilka fajnych dla mnie wyścigów MTB
    - zatem trzeba w końcu sprawdzić jak u mnie z formą
    - dojazd do Bodzyniewa solo i spoko
    - aura pochmurna, upały nareszcie ustąpiły
    - ponownie decyduję się na dystans mega
    - czasu na rozgrzewkę miałem dość - pokręciłem ponad 10km
    - wskok do 2 sektora, a tam trochę fajnej gadki z Pawłem
    - no i start, na początek 3km polnej prostej - pełny ogień był (+kurz)
    - ze sporym wysiłkiem udaje mi się utrzymać w ogonie peletonu
    - wjeżdżamy w ciekawsze leśne sekcje, znane mi z poprzednich tutejszych startów
    - cały czas jadę w tyłach 2 sektora, ale nie ostatni, więc cudów z formą nie ma
    - tłoku na wąskich singlach też nie ma - to lubię i można robić swoje
    - nad Jeziorem Cichowo są fajne single ze stromymi zjeżdzikami i podjeżdzikami
    - na 11km rozjazd - tam sporo z mini udało się w stronę mety
    - po skręcie na mega zostałem sam, jak się okazało - trwało to do mety
    - wpadamy na odcinki znane mi z maratonów w Dolsku
    - pomyka mi się spoko, choć długie proste z piachem nie ułatwiają sprawy
    - udaje mi się dogonić trzech z Green Bike - jak się okazało jechali giga
    - w rejonie nieczynnych torów kolejowych są fajne single typu up - down
    - tam dwóch rywali doganiam, a ci mi uciekli gdy tylko skończyły się single
    - pomykam solo przez las duktem typu: prosta, zakręt, łuk, prosta, zakręt, ...
    - nagle i niespodziewanie atakują mnie dwie osy w przeciągu pół sekundy
    - AUĆ w lewą cześć klaty i drugie AUĆ w prawą część pleców :(
    - szybko i parokrotnie miejsca użądlenia polewam wodą z bidonu
    - ból jest, ale twarda ze mnie sztuka i cisnę dalej
    - na 33km rozjazd mega/giga - troszkę mi szkoda że nie jadę giga
    - i tak została pętla powrotna, szybka z fajnym, krętym singlowym odcinkiem
    - a tam dogoniłem rywala, który jednak uciekł mi na długich prostych
    - została już tylko ponad 3km polna prosta do samej mety
    - spoko maraton, w wynikach mega zmieściłem się w połowie stawki

    33/62 - open mega
    14/26 - M4

    Strata do zwycięzcy (Kacper Fiszer) - 19:11 min, do M4 (Artur Szmyt) - 15:04 min

    Na pierwszych km-ach jak widać - było bardzo szybko
    Na pierwszych km-ach jak widać - było bardzo szybko © JPbike

    Zdecydowanie kręte i techniczne sekcje służą mi jak najlepiej
    Zdecydowanie kręte i techniczne sekcje służą mi jak najlepiej © JPbike

    W akcji na ostatnich km-ach
    W akcji na ostatnich km-ach © JPbike




  • dystans : 96.20 km
  • teren : 95.00 km
  • czas : 06:35 h
  • v średnia : 14.61 km/h
  • v max : 55.22 km/h
  • hr max : 163 bpm, 94%
  • hr avg : 138 bpm, 79%
  • podjazdy : 3480 m
  • rower : Black Peak
  • Ultra Giga Bike Maraton Bielawa

    Sobota, 16 lipca 2022 • dodano: 20.07.2022 | Komentarze 2


    Edycja Ultra w tym roku zawitała do Bielawy z trasą w Górach Sowich.
    Dojazd z noclegowni solo i spoko, tylko trzeba było wcześniej ruszyć, bo giga z racji długiego górskiego dystansu startuje o 9-tej. Zatem rozgrzewki nie było i od razu wskok do sektora - stawka ultra-twardzieli liczyła ze 50 sztuk, większość to zawodowcy i starzy wyjadacze (jak ja).
    Po ruszeniu (tradycyjnie z tyłów), od razu mamy długi, szeroki podjazd, jadę swoje, powoli się rozkręcam, udaje się wyprzedzić kilku. Po dokręceniu do Przełęczy Jugowskiej (801m) jeszcze troszkę podjazdu, wyprzedza mnie trzech, w tym rywal (M4) z którym później dość długo  jechaliśmy razem (raz bliżej, raz dalej). Na 13 km pora na pierwszy i zarazem techniczny zjazd - poszło sprawnie, dwóch defekciarzy mijałem.
    Po zjechaniu następuje długie i przeważnie podjazdowe, często po ciężkiej nawierzchni kręcenie po mało znanych ścieżkach i duktach w rejonie Małej i Wielkiej Sowy - w mojej części stawki bez zmian. Samopoczucie cały czas u mnie dobre - to cieszy, choć chciałoby się jechać pod górę szybciej ...
    Na zjeździe do Jugowskiej wyprzedziło mnie dwóch na fullach - obaj dostali ode mnie rewanżu - pokonałem ich parę km dalej, na szuterku podjazdowym. Dokręcamy do bufetu na 40km, znajduje się tam skręt na dwukrotnie pokonywaną rundę wyłącznie dla gigowców, w całości poprowadzoną po niemal dzikich i mało znanych ścieżkach i duktach, m.in. fajne single zjazdowe (techniczne), gęsty las, wysoka trawa, pełno śladów pozrywkowych, błotko, świeżo wydeptana górska łączka i na koniec solidna ściana podjazdowa - max 24%, za pierwszym razem podjechana - tam wyprzedziłem na dobre wspomnianego rywala z M4.
    Łączymy się z Classicem i się zaczyna wyprzedzanko, najpierw na fajnym, technicznym i stromym zjeździe, mijamy bufet i długi, szeroki szutrowy podjazd gdzie na szczycie Ci z krótszego dystansu skręcają w stronę mety, a giga na kolejną rundę.
    Po długiej, solowej wspinaczce na Zimną Polanę (879m) łączymy się z mega i znów mam wyprzedzanko, tym razem stopniowe i krótkie, bo po minięciu bufetu gigowcy ponownie mają do pokonania wspomnianą rundę wyłącznie dla twardych sztuk :)
    Na końcówce pierwszego zjazdu dogania i wyprzedza mnie rywal z M5, który chwilę później wyraźnie słabnie, jakiś czas jedziemy wspólnie, po czym na podjeździe na dobre go wyprzedzam, i od czasu do czasu mam przed sobą sylwetkę kolejnego rywala do pokonania.
    No i czuję już narastające zmęczenie i ubytek sił, stromą ścianę butuję, zostały do pokonania wspomniane wyżej: techniczny i stromy zjazd, bufet, długi podjazd, skręt w stronę mety i następuje znany mi z zeszłego roku długi i łagodny zjazd łukowatymi leśnymi duktami do Bielawy - na tamtym odcinku wyprzedziłem kilka osób z mega i w końcu wjeżdżam na końcową kreskę. Udany ultra maraton, obyło się bez kryzysu i bez defektów.

    32/42 - open ultra giga
    11/16 - M4

    Strata do zwycięzcy open (Michał Paluta) - 1:58:38 godz - wiadomo, zawodowcy z JBG2
    Strata do zwycięzcy M4 (Mariusz Ugniewski) - 51:08 min - może być, takie moje tegoroczne możliwości

    W akcji zjazdowej. Jest górski klimacik
    W akcji zjazdowej. Jest górski klimacik © JPbike

    No i meta. Całkiem zadowolony ja
    No i meta. Całkiem zadowolony ja :) © JPbike




  • dystans : 41.96 km
  • teren : 41.96 km
  • czas : 02:08 h
  • v średnia : 19.67 km/h
  • v max : 42.20 km/h
  • hr max : 173 bpm, 100%
  • hr avg : 149 bpm, 86%
  • podjazdy : 602 m
  • rower : Black Peak
  • Solid MTB Dąbrowa

    Niedziela, 10 lipca 2022 • dodano: 12.07.2022 | Komentarze 3


    - nadwarciańska miejscówka jest mi znana - 2 lata temu startowałem
    - dojazd solo i spoko, aura chłodna i nie wiadomo czy będzie padać
    - spotykam Gosię i Pawła, troszkę gadki zleciało
    - analizowałem generalkę - nie mam szans na top 3 giga, więc jadę mega
    - start z odzyskanego w Górznie 2 sektora - zdecydowanie jest dla mnie
    - po ruszeniu, ja tradycyjnie z tyłów - mamy ze 6 km szybkiej jazdy po płaskim
    - na odcinku blat-ośka ze kilkunastu udaje mi się wyprzedzić
    - wjeżdżamy na ciekawsze, kręte, wąskie odcinki typu góra-dół
    - trochę tłoczno jest, rywale przede mnie jadą zbyt wolno, ale bez przesady
    - okazuje się że na całej trasie leży mnóstwo piachu - dodatkowe utrudnienie siłowe
    - końcówka pierwszej rundy - porozciągało się i można jechać swoje
    - i tak na drugą rundę (po 20km każda) wjeżdżam z dwoma rywalami
    - na ciekawszych sekcjach jeden kolega ucieka nam (dogoniłem go na końcówce)
    - przez spory czas pomykam tuż za rywalem, który na końcówce wyraźnie zwolnił
    - poza tym dogoniło i wyprzedziło nas dwóch, w tym weteran Witkiewicz
    - na ostatnich km mam przed sobą w zasięgu wzroku wszystkich powyższych...
    - ... których nie dałem rady dojść, bo to była szybka końcówka do jazdy na kole
    - i jest meta, a po przekroczeniu odczucie typowe dla gigowca - to już koniec wyścigu? :)

    25/64 - open mega
    6/21 - M4

    Strata do zwycięzcy (Mikołaj Jurkowlaniec) - 18:17 min, do M4 (Artur Szmyt) - 10:11 min

    Piach, piach
    Piach, piach © JPbike

    Trawa, trawa
    Trawa, trawa © JPbike