Info o mnie.
- przejechane: 190210.77 km
- w tym teren: 68905.10 km
- teren procentowo: 36.23 %
- v średnia: 22.53 km/h
- łączny czas: 349d 21h 55m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 40
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1244
do 50 km - 1251
do/z pracy - 278
dron - 71
dzień wyścigowy - 252
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 181
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 252
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 118
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 462
Uphill race - 8
w górach - 328
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 405
wyprawy - 74
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2026, Czerwiec - 6 - 2
2026, Maj - 12 - 0
2026, Kwiecień - 10 - 0
2026, Marzec - 9 - 0
2026, Luty - 8 - 0
2026, Styczeń - 8 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Wpisy archiwalne w kategorii
w górach
| Dystans całkowity: | 21311.72 km (w terenie 9500.00 km; 44.58%) |
| Czas w ruchu: | 1261:53 |
| Średnia prędkość: | 16.86 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 83.56 km/h |
| Suma podjazdów: | 286516 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 179 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 166 (94 %) |
| Suma kalorii: | 3943 kcal |
| Liczba aktywności: | 325 |
| Średnio na aktywność: | 65.57 km i 3h 53m |
| Więcej statystyk | |
Piątek, 11 lipca 2025 • dodano: 26.08.2025 | Komentarze 0
Rankiem, przed 8 kontrolna pobudka i okazuje się że padało, zatem siedzimy dalej w swoich płóciennych chatkach i bez pośpiechu czekając aż namioty wyschną, w międzyczasie spożywając śniadanie z kawą.
W końcu zwijamy skalne obozowisko i o 12:22 ruszamy na dalszą trasę. Aura tegoż dnia typowo skandynawska, czyli z grubym zachmurzeniem i spoczko 16°C.

Poranek na naszym oboziku, świeżo po deszczu © JPbike
Najpierw krótki zjazd do Bognes i przed nami 30 minutowa przeprawa promowa.
Przed wjazdem na prom poinformowałem kompana że na miejscu jest drugi i dłużej płynący prom - do Lødingen, miasta położonego przed wjazdem na właściwe Lofoty, co oznaczałoby dla nas możliwość skrócenia trasy. Po krótkim namyśle rezygnujemy z tego pomysłu, bo po prostu trzymamy się planu i mamy sporo czasu.

Tym promem płynęliśmy © JPbike

Po zjechaniu z promu czas na dość długi podjazd w takich klimatach © JPbike

No i podjechane. Niby tylko 245m, a ma się wrażenie że to 1000m.n.p.m :) © JPbike

Mocno chmurzaste skandynawskie klimaty © JPbike

Pora na długi zjazd © JPbike

Pokonujemy kolejne przeprawy mostowe © JPbike

Ależ czysta woda nad Efjorden © JPbike

Po pokonaniu 67km czas na przerwę obiadową w takim średnim miejscu © JPbike

Dotarliśmy do okolic Narvika. Tu kampery zagraciły widok na pomnik z polskim akcentem © JPbike

Zatem cyknąłem godną i słuszną fotkę z bliska © JPbike

W trakcie długiej jazdy wzdłuż wielkiego Ofotfjordu. Widać efekt odpływu © JPbike
Po dotarciu do Narvika, miasta położonego na zboczu góry czas zrobić zakupy żywnościowe.

W trakcie portowej przerwy w Narviku © JPbike
Po wyjechaniu z miasta czas szukać miejscówki na kolejny obóz - w tym czasie pogoda zaczęła się psuć, czyli deszczyk nas dopadł.

No i zaczęło padać, jak się okazało - to jedyna deszczowa fotka z wyprawy © JPbike

Nasza krzyżówka na Lofoty, stąd jest 700km na Nordkapp - kiedyś się skuszę :) © JPbike
Deszczowa aura na szczęście nie trwała długo, ale i tak kręcąc dalej kropiło bez przerwy.
Po drodze oczywiście rozglądaliśmy się za miejscówką, kilka razy zbaczając z drogi - wszędzie albo mokradła, albo prywatne tereny.
Koniec końców coś tam niefajnego znajdujemy - w lesie i dość blisko drogi. Przestało padać, rozbijamy namioty, piwko, kolacja i czas spać.

Nasza najgorsza miejscówka na tejże wyprawie © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia drugiego, KLIK do dnia czwartego.
Kategoria ponad 100 km, poza PL, w górach, w towarzystwie, wyprawy
Czwartek, 10 lipca 2025 • dodano: 05.08.2025 | Komentarze 2
Pobudka, śniadanie z kawą, zwijanie obozowiska i ruszamy o 9:50 w typowo skandynawskiej aurze i 18°C, czasem pochmurno, czasem wyszło słońce.
Już od pierwszych km-ów i analizie profilu dalszej trasy wiedziałem że to będzie najbardziej podjazdowy etap wyprawy, a najwyższy punkt liczy skromne ponad 350 m.n.p.m, tyle że tutejsze podjazdy pokonuje się od poziomu morza.

Na początek dnia mamy do pokonania serię tuneli © JPbike

... jak i całą masę pięknych widoczków :) © JPbike

Widać że to był etap dość górzysty © JPbike

Pięknie tam :) © JPbike

Nareszcie na bocznej szosie, sama przyjemność :) © JPbike

Z cyklu "JPbike w swoim turystycznym żywiole" :) © JPbike

Skandynawskie zielono mi © JPbike

Kolejny podjazd zaliczony © JPbike

Przerwa na kawę i ciastko © JPbike

Takie sytuacje na norweskich drogach to normalka :) © JPbike

Pięknie tam (2) © JPbike

Co chwila jest co focić :) © JPbike

Imponująca ta formacja skalna, że wyglądam jak mini-troll :) © JPbike

Pięknie tam (3) © JPbike

Najwyższy punkt wyprawy zdobyty, niby tylko 350 m.n.p.m, a krajobrazy wysokogórskie :) © JPbike

Przerwa obiadowa w uroczym miejscu © JPbike
Po dojechaniu do małej mieściny Innhavet i mając na liczniku prawie stówę - w końcu natrafiamy na market, czyli faktycznie na północy Norwegii ciężko z ilością spożywczaków. Na szczęście w sakwach mam dość miejsca na odpowiednią ilość żarcia i picia, a bikepackingowy kompan w trakcie większych zakupów wyciąga plecak.

Napotkana na drodze E6 stara stacyjka Esso © JPbike
No i czas szukać miejscówki na obóz. Ponownie nie ma lekko, dwa razy skręciliśmy na boczną drogę, a tam same prywatne posesje i nawrotka.
Kręcimy dalej i szukamy, szukamy, wokół dominują podmokłe grzęzawiska. A najlepsze jest to że wyszło słońce i dzień polarny nam świetnie sprzyja w nabijaniu kolejnych km-ów :)

Jest godzina 21:53, fajne klimaty mamy :) © JPbike

Pięknie tam (4) © JPbike

Nic, tylko kręcić tędy :) © JPbike
W końcu, po wjechaniu na niewielkie wzniesienie coś fajnego się znalazło - średniej wielkości polana z dość skalistym podłożem i małymi drzewkami wokół.
No to lokujemy się tam, malutkie latające (i gryzące) robaczki powodowały że trzeba było odziać się na długo, założyć czapkę i na szyję buffa. Wspólne piwko po takim sporym kilometrażu i zacnym przewyższeniu smakowało WYBORNIE (łyknąłem nawet dwa), jeszcze tylko kolacja spożyta w namiocie i można iść spać, w moim przypadku już po północy :)

Fajne obozowisko gotowe, czas spać w dzień polarny :) © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do dnia pierwszego, KLIK do dnia trzeciego.
Kategoria ponad 100 km, poza PL, w górach, w towarzystwie, wyprawy
Środa, 9 lipca 2025 • dodano: 31.07.2025 | Komentarze 2
Poranna krzątanina sprzętowa zleciała nam bardzo sprawnie, czyli widocznie porządną wprawę już mamy :)
Przed ruszeniem pożegnaliśmy się z Danutą i Robertem (właściciele noclegowni), przeparkowaliśmy auto i startujemy o 10:16, w całkiem przyjemnej aurze, ze średnią temperaturą na poziomie 18°C.

Czas ruszać kompanie. W tle nasza noclegownia © JPbike

Już na początku trasy przyszło nam pokonać solidny podjazd :) © JPbike

Pięknie tam :) © JPbike

Fragment drogi nr.17 - tylko kręcić tędy © JPbike

Kolejny wiadukt zaliczony © JPbike

Prócz znanego nam "uwaga łosie" doszedł nowy znak "uwaga renifery" :) © JPbike

Widoczek z wysokiego mostu Saltstraumen © JPbike

Na bocznej drodze. Pięknie tam (2) :) © JPbike

Pomykanie główną drogą E6 wzdłuż dużego Skjerstadfjorden © JPbike

Przerwa obiadowa w budce autobusowej © JPbike

A tu, na remontowanym odcinku dostaliśmy nawet eskortę - fajna sprawa :) © JPbike
Po dojechaniu do miasta Fauske czas zrobić solidne i przemyślane zakupy żywnościowe - a to dlatego bo od Danuty i Roberta dostaliśmy cenną radę, czyli sklepów spożywczych na północy Norwegii jest bardzo mało, są głównie w większych miastach, a w mijanych wioskach nie ma ich w ogóle.

Dokumentacja że na głównej drodze E6 nie mieliśmy lekko z wakacyjnym ruchem © JPbike

Pięknie tam (3) :) © JPbike
Po przekroczeniu stówy czas szukać miejscówki na obozik, nie ma lekko, bo górski teren nie ułatwia sprawy, ale spoczko bo doświadczenie podpowiada nam obu że coś się znajdzie.

Myśleliśmy o tym, aby tam przenocować, tylko jak tam wejść z rowerami? :) © JPbike

Tegoż dnia w sumie pokonywaliśmy kilka niedługich tuneli © JPbike
Po wyjechaniu z powyższego tunelu i z radochą coś się znalazło do przenocowania :)

Fajna miejscówka na obóz się trafiła. Nad jeziorem Gyltvikvatnet © JPbike

Nie ma to jak łyknąć wspólnego browarka w takim miejscu :) © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do podsumowania, KLIK do dnia drugiego.
Kategoria ponad 100 km, poza PL, w górach, wyprawy, w towarzystwie
Wtorek, 8 lipca 2025 • dodano: 29.07.2025 | Komentarze 1
Dzień przed wyruszeniem na wyprawę z sakwami trzeba zrobić okoliczny trip rozgrzewkowy.
Po analizie mapy stwierdzam że daleko na północy Norwegii nie jest łatwo zrobić jakąś okrężną rundę, po prostu większość tutejszych i bocznych dróg prowadzi głównie do posesji, albo do jakichś obiektów i na tym droga się kończy.
No to robimy kręcenie tam i nawrotka po swoich śladach. Jako cel obraliśmy zwiedzenie całkiem pokaźnej wyspy Sandhornøya.

No to jedziemy. Wszędzie woda i góry :) © JPbike

Takie mosty są elegancko wkomponowane w skandynawskie klimaty © JPbike

Jest pięknie :) © JPbike

Na bocznej drodze i tuż przy brzegu Nordfjorden © JPbike

To już w głębi wyspy. Widoczki robią wrażenie :) © JPbike

Fajna miejscówka nad Morzem Norweskim, do tego czysta woda © JPbike

Piona kompanie :) © JPbike

Imponujące są te formacje skalne © JPbike

Na północnym krańcu wyspy trafił się taki fajny szuterek :) © JPbike

Ten mały punkcik na szutrze to ja :) © JPbike

Tutaj, na opuszczonej przystani skończyła się nam droga © JPbike

No to chwila na odpoczynek. Zgniłe te deski © JPbike

Wracamy po swoich śladach © JPbike

Taki widok kamperów będzie nam towarzyszył do końca wyprawy © JPbike
TRASA - na stravie.
KLIK do podsumowania, KLIK do dnia pierwszego.
Kategoria do 100 km, poza PL, w górach, w towarzystwie
Niedziela, 4 maja 2025 • dodano: 08.05.2025 | Komentarze 2
Majówka 2025 - dzień 4/4.
No i ostatni dzionek majówki w Górach Opawskich.
Tegoż dnia zgodnie z prognozami pogoda mocno się ochłodziła, rankiem mokro było, a w okolicach południa trochę się wypogodziło i osiągając ledwo 15°C.
Początkowo w planie miałem zrobienie rundy maratonu Gold Hill z dodatkami - zrezygnowałem z racji niezdecydowanej aury i w tym czasie wypucowałem na błysk fulla, zatem ponownie wsiadłem na szoskę i myk na tytułową rundkę, po drodze zaliczając ponad 700m przełęcz, a pomiędzy nią dwa mniejsze, choć wymagające ponad 400m pagóry.
Po odczuwalnym niższym średnim tętnie kręciło się średnio, czyli byłem już zmęczony dość intensywną rowerowo majówką, ważne że udaną :)

Fotka w sam raz na zakończenie majówki w górach :) © JPbike
Piątek, 2 maja 2025 • dodano: 07.05.2025 | Komentarze 4
Majówka 2025 - dzień 2/4.
Tegoż pięknego dnia z miłą do kręcenia temperaturką (24°C) i zgodnie z majówkowym planem udałem się szoską na kultowy czeski szczyt - Pradziad (1491m).
Z racji że różne warianty dojazdu z bazy na ów szczyt są mi dobrze znane z poprzednich tripów, to za każdym razem trasę mniej lub bardziej modyfikuję tak, by finalnie wyszły dobre parametry, głównie przewyższeniowe - to lubię najbardziej w trakcie górskiego kręcenia :)
Jak zwykle - szczegółowo nie ma co pisać, całość kręciło mi się miło i przyjemnie, no i niestety górska forma moja już słabsza, co zauważyłem po gorszym czasie wspinaczki (na stravie), jak i wypada wspomnieć fakt że na szerokiej końcówce drogi na szczyt ilość pieszej wiary taka że masakra, w sumie nic dziwnego skoro tam na wysokość ok 1300m kursują autobusy ...

Przekraczamy granicę PL/CZ. Miła ta rowerówka © JPbike

W takich górskich klimatach to tylko kręcić © JPbike

Wiosenne piękno w górach © JPbike

Na trasie mijałem sporo śladów po wrześniowej powodzi © JPbike

... jak i nowe konstrukcje w trakcie odbudowy po ulewie © JPbike

Początek właściwego podjazdu na szczyt. Godne parametry :) © JPbike

Końcówka podjazdu. Tłoczno tam © JPbike

Pradziad kolejny raz zdobyty, na szczycie wiało i 16°C © JPbike
Kategoria do 100 km, poza PL, szoska, w górach, wysokie szczyty
Czwartek, 1 maja 2025 • dodano: 06.05.2025 | Komentarze 2
Majówka 2025 - dzień 1/4.
Nareszcie upragnione wolne parę dni, które postanowiłem należycie i z pasją wykorzystać - skoczyłem na klasyczną dla mnie miejscówkę, czyli do fantastycznych przyjaciół mieszkających u podnóża pięknych Gór Opawskich.
Tegoż pierwszomajowego dnia miałem pogodę i waruny do kręcenia jak na zamówienie - słonecznie i miłe 23°C.
Zatem z wielką radochą wybrałem się swoim wypasionym fullem na zacną MTB-owsko górską trasę, do tego dość wymagającą zarówno pod względem kondychy podjazdowej, jak i techniki zjazdowej - mimo upływających mi lat na karku (50), te elementy nadal mam mocno we krwi i nie planuję ich zmieniać :)
A to jak się kręciło i jaką frajdę miałem, o widoczkach nie wspominając - nie napiszę szczegółowo, bo to MOJE :)

Piękna wiosna w Górach Opawskich © JPbike

Czeska sielanka na końcówce zjazdu © JPbike

Ciężki ten podjazd. W tle 2 góry - Biskupia i Srebrna Kopa © JPbike

Czeska Solna Hora (868m) po raz drugi zdobyta © JPbike

Jest pięknie. Tylko korzystać :) © JPbike

Niewyróżniający się Pricny Vrch (975m) kolejny raz zaliczony © JPbike

Czas na zjazdowe Pure MTB w takich górskich klimatach © JPbike

Widokowy szuterek © JPbike

Biskupia Kopa (890m) w polnej perspektywie © JPbike

Frajdę w postaci zjazdu krętymi Złotymi Ścieżkami zostawiłem na koniec :) © JPbike
Poniedziałek, 6 stycznia 2025 • dodano: 10.01.2025 | Komentarze 2
Po pobudce tegoż dnia u stóp Gór Opawskich znikła pokrywa śnieżna, temperatura skoczyła do 7°C.
Start o 11:29, całość w pochmurnej aurze.
W górskim terenie wiadomo - BŁOTO, zatem zaplanowałem pokonać kilka znanych mi i fajnych czeskich asfalcikowych podjazdów, o zjazdach nie wspominając, bo rower tędy sam się toczy :)
I tak po podjechaniu na pierwszą ponad 700m przełęcz i zjechaniu do Petrovic okazało się że tuż za ową wioską leży lód, więc decyzja prosta - modyfikuję trasę, niestety na mniej górzystą, obierając kierunek w przeciwną stronę, by po dokręceniu do Jindrichova skręcić na gładki i wąski asfalcik ze spoczko punktem widokowym i prowadzący do granicy w Pokrzywnej i stamtąd przez Jarnołtówek do bazy.

Od granicy do mieściny Zlate Hory biegnie taka oto nówka rowerówka © JPbike

Czas na dłuższy zjazd. Mknąc w dół - trochę tamtędy chlupało © JPbike

Napotkana lodowa nawierzchnia na podjeżdzie © JPbike

Przygraniczny i wąski asfalcik © JPbike

Na polankowym punkcie widokowym. Tam w oddali to Polska :) © JPbike
I tyle z opawskiego kręcenia w styczniowy weekend, dla mnie spoczko, bo wczorajszego dnia skusiłem się na 18km pieszą i śnieżną wędrówkę po opawskich stokach - wypada dopisać że wtedy na Biskupią Kopę (891m) po raz pierwszy wszedłem pieszo, a rowerem do tej pory wjeżdżałem na ów szczyt ze 30 razy - lubię takie fakty :)
Sobota, 4 stycznia 2025 • dodano: 08.01.2025 | Komentarze 2
Na długi styczniowy weekend skoczyłem do fantastycznych przyjaciół, mieszkających u stóp Gór Opawskich.
Na miejscu spadło trochę śniegu, w ilości pozwalającej by wybrać się góralem w teren i to górski - to lubię :)
Start o 11:49, w słoneczno - pochmurnej aurze i z miłym mrozikiem na poziomie -1°C.
Obrałem trasę przez znane mi tutejsze mountainowe dukty i asfalciki, między innymi przez Jarnołtówek, Pokrzywnę, długi podjazd na Przełęcz Mokrą (tam śniegu ciut więcej) i zjazd szerokim duktem do Jarnołtówka - mnóstwo mijanych i wyluzowanych turystów pewnie dziwiło się że w takich śnieżnych warunach da się jeździć na rowerze :)
Po zjechaniu czas na luzacką jazdę czeskim asfalcikiem do granicy w Podlesiu i stamtąd troszkę kręcenia po trasie maratonu Gold Hill - dojechałbym tędy do Głuchołaz, ale nagle zatrzymała mnie awaria w postaci zerwania łańcucha na stromym podjazdowym fragmencie. Serwisowy pit-stop zleciał spoczko, bo skuwacz i spinkę miałem, tyle że ręce tak uświniłem smarem że mycie ich za pomocą śniegu zmieszanego z błotem okazało się czasochłonnym wyzwaniem, więc po naprawie słuszna decyzja padła - wracam do bazy.
Tak czy siak - pierwszy górski trip w sezonie zaliczam do udanych, zresztą poniższe fotki to potwierdzą :)

Trochę zimowo u stóp Gór Opawskich © JPbike

Śnieżny biker w akcji :) © JPbike

Jak widać - z ilością śniegu róźnie bywało © JPbike

Widoczek z drona na dawną skocznię narciarską w Pokrzywnej © JPbike

Kulminacja wysokościowa (700m) zdobyta w zimowej scenerii © JPbike

Zimowa Srebrna Kopa (785m) w całej okazałości (by dron) © JPbike

Na trasie maratonu Gold Hill © JPbike

Fotka dnia z piękną zimą :) © JPbike
Niedziela, 27 października 2024 • dodano: 01.11.2024 | Komentarze 2
Uwzględniając zmianę czasu na zimowy ruszyłem o 10:50 i w przepięknej, bo słonecznej jesiennej aurze z miłą temperaturką na poziomie 15°C.
Odnośnie wyboru trasy - postanowiłem pokonać drugą część planowanej na wczoraj trasy, oczywiście wydłużonej, bo trzeba jakoś dojechać do punktu startowego.
Wspominając taką piękną pogodę z dość nisko wiszącym i ostrym jesiennym słońcem aż kusiło do pomykania po górskich szlakach i duktach na MTB z pełną pasją, co oczywiście wykorzystałem :)
Jak to w górach bywa - lekko oczywiście nie było, szczegolnie nieźle dały mi w kość odcinki z głębokimi koleinami po wrześniowej ulewie, co spowodowało we mnie niemały ubytek sił i obsuwę czasową że gwóźdź programu - końcówkę zaplanowanej trasy w postaci zjazdu krętymi Złotymi Ścieżkami musiałem odpuścić.

Barwy jesieni na przeprawie przez Złoty Potok © JPbike

Jesienny klimat na podjeździe z Pokrzywnej na Przełęcz Mokrą © JPbike

Zjazd czeskim asfalcikiem - z takich widoczków tylko korzystać :) © JPbike

Totalnie zaorało stromy podjazd czerwonym na Pricny Vrch (Góra Poprzeczna) © JPbike

Alternatywa się znalazła, tylko po co ten luźno usypany tłuczeń? © JPbike

Górska dokumentacja że z tymi koleinami lekko nie było © JPbike

Klimacik z nisko wiszącym i ostrym słońcem © JPbike

Jesienny zjazd © JPbike

Tu nieźle podmyło czeski asfalcik © JPbike







