Info o mnie.
- przejechane: 188881.43 km
- w tym teren: 68335.10 km
- teren procentowo: 36.18 %
- v średnia: 22.55 km/h
- czas: 347d 06h 12m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
Kategorie
-
Bike Maraton - 39
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1232
do 50 km - 1248
do/z pracy - 278
dron - 69
dzień wyścigowy - 251
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 180
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 250
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 114
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 458
Uphill race - 8
w górach - 322
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 405
wyprawy - 74
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
Archiwum
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
-
2026, Kwiecień - 10 - 0
2026, Marzec - 9 - 0
2026, Luty - 8 - 0
2026, Styczeń - 8 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
Wpisy archiwalne w kategorii
ponad 100 km
| Dystans całkowity: | 30848.08 km (w terenie 4805.00 km; 15.58%) |
| Czas w ruchu: | 1343:06 |
| Średnia prędkość: | 22.97 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 83.56 km/h |
| Suma podjazdów: | 99549 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 177 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 148 (86 %) |
| Liczba aktywności: | 250 |
| Średnio na aktywność: | 123.39 km i 5h 22m |
| Więcej statystyk | |
Niedziela, 27 czerwca 2010 • dodano: 29.06.2010 | Komentarze 9
Na następny dzień po Bike Orientowych zawodach organizatorzy zaplanowali rajd rekreacyjny po Parku Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich.
Po śniadaniu i spakowaniu się liczna ekipa BS-owiczy, czyli: Anetka, Asia, Ewa, Monika, Igor, Wiktor, Darek, Łukasz, Piotrek i Ja udała się do bazy zawodów, w której zebrała się spora grupa chętnych na rekreacyjny wypad.
Najpierw zbiórka …

Piotrek i Asia … :)))

Jest fajnie !

Wśród uczestników rajdu był i taki rowerzysta na rowerze poziomym :)

Czasem poruszaliśmy się po trudnym terenie

Zarówno asfaltowych i terenowych podjazdów nie brakowało

Terenowa jazda. Każdy miał czas na pogaduszki o tym i tamtym :)

Postojów było sporo, w końcu to rajd dla każdego :)

Trochę szaleństw – Młynarz ciśnie przez mostek :)

Wszystkie miejscówki na postoje były bardzo dobrze zaplanowane

Nie zabrakło jazdy po nietypowej nawierzchni nowo budowanej drogi :)

Ogólnie rajd rekreacyjny udał się jak najbardziej, poznaliśmy bliżej tamtejsze okolice - po raz kolejny organizatorzy spisali się na medal !
Po powrocie do bazy pożegnałem się z ekipą BS i innymi znajomymi, zamontowałem sakwy i ruszyłem w drogę powrotną – tą samą co przyjechałem na BO, czyli do Kutna, do którego dotrałem na pół godziny przed odjazdem składu IR do Poznania. Podróż przebiegła spoczko i tak zakończył się dla mnie świetny Bike Orientowy weekend :)

Moja droga powrotna ...© JPbike
Kategoria w towarzystwie, ponad 100 km
Sobota, 26 czerwca 2010 • dodano: 28.06.2010 | Komentarze 10
Drugi mój start na Bike Oriencie, czyli maratonie rowerowym na orientację.
Rok temu, właśnie na takiej świetnie zorganizowanej imprezie rowerowej na orientację debiutowałem, nie miałem wtedy większego pojęcia o tego typu zawodach – zająłem wtedy jedno z ostatnich miejsc i … wróciłem zadowolony :)
Zaczęło się tak – zbudzili mnie o 7:30, głowa mnie trochę bolała po … :)
Po zajechaniu na miejsce startu zjadłem dość małą porcję makaronu z sosem i jazda na odprawę. Na miejscu było mnóstwo znajomych twarzy. Najliczniejszą ekipą na BO po raz kolejny okazała się BIKEstats.pl :)
Tym razem do zdobycia na najdłuższej trasie, na której wystartowałem – rowerowa giga (optymalna długość 170 km) było aż 37 PK ! Trasa została podzielona na 3 etapy.
No i o 9-tej nastąpił start, czyli odbiór mapy 1 etapu.
Etap 1, Wzniesienia Łódzkie – 14 PK
Po przejrzeniu mapy zdziwił mnie naszkicowany odcinek specjalny, popytałem znajomych o co z tym chodzi … i wszystko mi jasne, trzeba po prostu poszukać 5 PK, poruszając się po tymże odcinku.
Na pierwszy cel poszedł PK 21 – dno wąwozu, odnalezienie nie sprawiło mi problemów, bo większość też tamtędy jechała, w pobliże prowadził czerwony szlak i punkt zdobyty.

Bike Orient 2010. PK 21© JPbike
PK 25 - dawna żwirownia – zdobyłem podobnie jak poprzedni punkt :)

Bike Orient 2010. PK 25© JPbike
PK 20 – szczyt wzniesienia – na trasie zaczęło się robić luźniej, zacząłem częściej spoglądać na mapę, do tegoż punktu bezproblemowo dotarłem.

Bike Orient 2010. PK 20© JPbike
Odcinek specjalny – PK 14-18 – pora na cos nowego, już samo dotarcie na początek tegoż odcinka sprawiło mi problemy, zresztą nie tylko ja błądziłem, ale i kilka innych osób, i tak w końcu przez parę km wspólnie jechaliśmy – z tego trudnego i mocno terenowego odcinka biegnącego po niezłych wzniesieniach zaliczyłem PK 15 i PK 16, raz na wybojach mapnik własnej roboty wypadł i po części pękł, a z szukania pozostałych PK na odcinku specjalnym zrezygnowałem bo … bolała mnie głowa, słabłem, miałem kaca po wczorajszym piciu, zatrzymałem się przy drodze nr 708 i tak posiedziałem sobie około 10 minut, od czasu do czasu spoglądając w mapę. W końcu ruszyłem dalej, nadal słabo kręcąc, ledwo 15-20 km/h na asfalcie, myślałem nawet, aby zrezygnować … ostatecznie nie poddałem się.

Bike Orient 2010. Fragment odcinka specjanego© JPbike

Bike Orient 2010. PK 15© JPbike
PK 22 – obniżenie terenu – nadal słabo się czując ten punkt zdobyłem wreszcie samodzielnie, po spojrzeniu na szczegóły na mapie. PK 19 postanowiłem odpuścić, mimo że był tam punkt żywieniowy.
PK 26 – skrzyżowanie przecinek – po zdobyciu poprzedniego punktu wróciłem na asfalt i po chwili skierowałem się na szlak rowerowy, znów słabłem, zrobiłem postój na skraju lasu, wylegując się jakieś 15 minut i omal nie zasnąłem, gdy w końcu poczułem się troszkę lepiej, z przeciwka nadjechała agenciara :) Punkt zdobyłem bezproblemowo, pomogła mi linijka na kompasie.

Bike Orient 2010. PK 26© JPbike
PK 23 - cmentarz – jechałem po prostu oznakowanym szlakiem do asfaltu w Starych Skoszewach i tam nagle … kapeć z tyłu, wymiana dętki, ponoć spokojna zabrała mi 10 minut, miejscowi pytali mnie czy pomóc :) Cmentarz, a raczej pozostałości odnalazłem, wcześniej robiąc nawrotkę.

Bike Orient 2010. Kapeć ...© JPbike

Bike Orient 2010. PK 23© JPbike
PK 27 – skrzyżowanie ścieżki ze strumieniem – samopoczucie znacznie się poprawiło, dobijając to tegoż punktu kręciłem fajnym i mocno zalesionym singletrackiem, po drodze dwa razy skręcając na niewłaściwą ścieżkę i zaliczając glebę na piachu.

Bike Orient 2010. PK 27© JPbike
Dalej po dokręceniu w okolice PK 24 jakoś odechciało mi się szukać tegoż punktu i zdecydowałem wrócić do bazy, do której dokręciłem po ponad 6-ciu godzinach jazdy i mając zaliczone na I-szym etapie 9 z 14 PK.
Etap 2, Las Łagiewnicki – 13 PK
Po dość krótkim przestudiowaniu mapy i posileniu się w bufecie zdecydowałem że udam się zapolować na PK leżące na południu, a później w zależności od czasu na północ.
PK 3 - źródło – punkt leżał stosunkowo blisko noclegowni, zdobyłem go bo kilka innych osób również tamtędy podążało. Zanim nadziurkowałem kartę … wpadłem lewą nogą w błoto do kolana o konsystencji cementu :) Podczas mycia w strumyku … no te komary :/

Bike Orient 2010. PK 3© JPbike
PK 12 – skrzyżowanie ścieżek – w pewnym momencie zbyt daleko zajechałem bo zapomniałem że mapa drugiego etapu była w skali 1:15000 … więc nawrotka i punkt zdobyty.

Bike Orient 2010. PK 12© JPbike
PK 9 – róg ogrodzenia – bez żadnych problemów :)
PK 13 – brzeg stawu – znów myliła mnie skala, zbyt daleko i do niewłaściwego stawu dobiłem, więc nawrót i po przedzieraniu się przez chaszcze, pokrzywy ujrzałem w końcu punkt i zadziurkowałem po … najdłuższym spacerze od miejsca, gdzie zostawiłem rower.

Bike Orient 2010. PK 13© JPbike
Kolejnym celem był PK 6, początkowo po skręceniu na leśną ścieżkę wszystko szło dobrze, aż znów pomieszało mi się z odległością, za długo błądziłem na tamtejszych krętych ścieżkach miałem tego dość i z tego drugiego etapu udało mi się zapolować jeszcze PK 11 – skrzyżowanie wału ziemnego i rowu, po czym wróciłem do bazy po ponad dwóch godzinach, zdobywając na tym etapie jedynie 5 z 13 PK.

Bike Orient 2010. PK 11© JPbike
Etap 3, Okolice Zgierza – 10 PK
Mapa tegoż etapu była w identycznej skali jak z pierwszego etapu – 1:50000, czułem się świetnie, chęci do kręcenia miałem spore, jedyny problem – zabraknie czasu na jak największą ilość zdobycia punktów na ostatnim etapie, wyruszyłem po 17:30 i ustaliłem że zapoluję na kilka PK-ów leżących w najbliższej odległości od Zgierza.
PK 30 – skraj lasu – do tegoż punktu dotarłem za pomocą czerwonego szlaku, i po dokładnym odbiciu na ścieżkę, prowadzącą do góry niezłym podjazdem, sam punkt nie był na szczycie, tylko kawałek dalej, zdobyłem go dzięki paru innym osobom co tam właśnie byli i czyścili napędy od zapchania sianem.

Bike Orient 2010. PK 30© JPbike
PK 29 – szczyt wzniesienia nad wyrobiskiem – dokręciłem dość szybko i bez większych problemów i punkt zaliczony.

Bike Orient 2010. PK 29© JPbike
PK 37 – willa – zdobyty bez kłopotów, bez błądzenia i po części pomógł mi czerwony szlak. Przy tym PK był bufet – nareszcie się troszkę najadłem i napoiłem :)
PK 31 - pomnik – zanim zdecydowałem że ten punkt będzie ostatnim, planowałem po drodze zdobyć jeszcze PK 36, zrezygnowałem, i dalej jadąc głównie asfaltem przez Zgierz na południe ostatni swój punkt zdobyłem.

Bike Orient 2010. PK 31© JPbike
I tak po zdobyciu na trzecim etapie zaledwie 4 z 10 PK wróciłem do bazy o 19:50.
Łącznie na tegorocznym Bike Oriencie zdobyłem 18 z 37 PK i zająłem 56 miejsce na 77 sklasyfikowanych na rowerowej trasie giga. Wynik lepszy od zeszłorocznego, może być :)
Po zawodach każdy uczestnik miał zapewnione pieczenie kiełbasek przy ognisku.

Bike Orient 2010. Biesiada po zawodach© JPbike
Ekipa BS ma się mocno :)

Bike Orient 2010. Ekipa BS© JPbike
W końcu nastąpiła dekoracja i losowanie nagród.
Team BIKEstats.pl po raz kolejny z rzędu zwyciężył w kategorii najliczniejszy team :)
No i wylosowałem w tomboli czapkę z daszkiem, szczotkę do czyszczenia kasety, mapę :)
Impreza jak zwykle udana – wielkie brawa dla organizatorów !
Wracając do noclegowni już po ciemku znów … złapałem kapcia z tyłu i ponad kilometr pospacerowałem :)
Na zakończenie dnia - późny wieczór miło zleciał z ekipą BS, która również nocowała w ośrodku wypoczynkowym i spać !
Kategoria na orientację, ponad 100 km
Sobota, 29 maja 2010 • dodano: 31.05.2010 | Komentarze 14
Główną atrakcją mojego weekendowego pobytu we Wrocławiu była lajtowa setka zaplanowana przez wrocławskich przedstawicieli BIKEstats na forum – w końcu wszystko zostało zapięte na ostatni guzik i jazda !
Na miejsce zbiórki, o 9-tej na wrocławskim Rynku zjawiło się sporo osób:
- Agata
- Ala (alaaloe)
- Asiczka (jahoo81)
- Kasia (kaisa)
- Błażej (blase)
- Filip (Galen)
- Marcin (drBike)
- Mateusz (mattik)
- Michał (WrocNam)
- Piotrek (młynarz)
- Piotr (żyła82)
- Tomek
- oraz jedyny Poznaniak w stawce: cały JA :)
Kompletna ekipa BS-owiczy – w takim składzie wszyscy wspólnie przejechali całą trasę :)

Po przedarciu się przez miejską dżunglę w końcu znaleźliśmy się na bocznej drodze :)

Jeden z pierwszych postojów – przy pałacu w Szczodrem, niestety w nienajlepszym stanie …

Wspólna jazda wśród pól i kolejnych wiosek … :)

Pałac w Borowej

Przyjemnie przez las …

Asiczka :)

Nierzadko mijaliśmy mknących szosowców :)

Przerwa na lodziki przy wiejskim sklepie :)

Jest fajnie :)

....... :)

Tomek i Ala na trasie :)

Szef wszystkich szefów :)

Przerwa przy kościółku w Stroni :)

Wpadamy w teren …

Momentem było ciężko przejechać …

Dobijamy pojedynczo na miejsce odpoczynku :)

Dojeżdżają kolejne grupki … :)

Pora na kulminacyjny punkt wycieczki :)

Team BIKEstats górą !

Po dość długim i przyjemnym postoju czas ruszać dalej – przez pole :)

Mattik i WrocNam:)

Agata :)

Żyła82 … co ten wyprawia z butelką ? :D

Młynarz :)

Tomek :)

Blase :)

Galen :)

Kaisa :)

Na Rynku w Bierutowie

W Kijowicach, w lesie zatrzymaliśmy się przy krzyżu pokutnym, zdewastowanym :(

Terenowo mkniemy przez las :)

Trochę kałuż i przeszkód …

Postój w lesie – komary nie dały nam spokoju, szybko zwialiśmy :)

Odwiedziliśmy również cmentarz żołnierzy niemieckich w Nadolicach …

Jak i zahaczyliśmy o Dobrzykowice - miejsce gdzie nakręcono „Sami Swoi” :)

Dalej dobiliśmy do Wrocławia i cisnęliśmy mocno, osiągając zawrotne prędkości na ścieżce po wale aż do Kładki Zwierzynieckiej :)
Most Bartoszowicki

Przy Kładce Zwierzynieckiej nastąpiło stopniowe pożegnanie z resztą ekipy – każdy pomknął do swoich domów

Było super ! Dzięki wszystkim za wspaniałe towarzystwo :)
V max – 55.70 km/h
Kategoria ponad 100 km, w towarzystwie
Niedziela, 16 maja 2010 • dodano: 19.05.2010 | Komentarze 14
Długo planowany wyjazd na upragnioną Ślężę w końcu doszedł do skutku, i to w wielkim stylu, bo chętnych na wyjazd zgłosiło się sporo :)
Mimo, że pogoda w niedzielny dzionek nie była ciekawa - silny wiatr, straszyło deszczem, nikogo te obawy nie zniechęciły do ponad stukilometrowej wycieczki - nie od dziś wiadomo: BS łączy ludzi ! :)
Na miejsce zbiórki, pod imponującą Wieżą Ciśnień stawili się sami wspaniali Bikestatowicze, czyli:
- Asiczka (jahoo81)
- Kasia (kaisa)
- Błażej (blase)
- Filip (Galen)
- Michał (WrocNam)
- Piotrek (Młynarz)
- oraz oczywiście JPbike :)
Moi towarzysze w świetnych humorach przed wyruszeniem :)

Ruszamy na Ślężę !

Większość trasy po opuszczeniu rogatek Wrocławia biegła wśród takich polnych krajobrazów, jak i małych wiosek

Szef wszystkich szefów jak zwykle w świetnym humorze :)

Widok na kościół w Starym Zamku, tutaj zrobiliśmy jeden z kilku postojów :)

Nasz główny cel wycieczki :)

W Rogowie Sobóckim zrobiliśmy dłuższy postój przy tamtejszej piekarni i każdy z nas wcinał różne słodkie specjały :)
No i zaczęło się podjeżdżanie na Przełęcz Tąpadła ...

Dla Kasi, która spisała się bardzo dzielnie, po raz pierwszy pokonała setkę na rowerze i to przy nieciekawej pogodzie, oraz po drodze zaliczając ponad 700 metrową górę (nie ma znaczenia czy się wprowadza/sprowadza, czy wjeżdża/zjeżdża na/ze szczyt(u)) należą się OGROMNE GRATULACJE ! :)

Podczas krótkiego odpoczynku przed wjazdem na terenowy podjazd większość ekipy wolała, abym ja sam udał się na szczyt :) a reszta poczeka na mnie - spodziewałem się takiego żartu :D
A jednak wszyscy ruszyli do góry :)

Zagadka: poprzednią fotkę zrobiłem "od tyłu" a poniższą po krótkim czasie "od przodu" - więc jak to zrobiłem ? :D

Dzielny Młynarz na podjeździe :)

Ten ciągle spragniony zdobywania szczytów i przełęczy biker z Poznania ciśnie do góry :)

Błażej również świetnie daje radę na podjazdach :)

Galen na końcówce podjazdu :)

Hura ! Wjechałem ! :)))

Również Asiczka dzielnie podjechała - jak widać mogła się poczuć jako supergwiazda :D

Na szczycie Ślęży (718 m) radośnie obwieściliśmy całemu światu wspólne zdobycie wraz z rowerami :)

Na górze było zimno, szczyt i tamtejszy kościółek były spowite w chmurze ...

Więc na dłuższy czas wstąpiliśmy do tamtejszego i ciepłego schroniska, by się ogrzać i posilić się :)
Nadszedł czas na drogę powrotną, najpierw trzeba było zjechać w dół :)

Mknący w dół Młynarz :)

Galen i Asiczka też cisnęli :)

Natomiast Błażej pomknął z podwójną prędkością światła :D

Po szybkim zjechaniu Piotrek dał znak że fajnie było :)

No i awarii na trasie nie zabrakło - kapeć w przednim kole Asiczki, na ratunek bikerce pospieszyła się cała wspaniała ekipa :)

Boski Blase z równie wspaniałym i pięknym swoim rowerem :)

Impresjonalne spojrzenie na drodze powrotnej z Asiczką, Młynarzem i ze Ślężą w tle :)
Droga powrotna okazała się ciężka - zaczęło padać i wiatr nieźle dał nam popalić.

W końcu zmęczeni, ale zadowoleni z osiągniętego celu dotarliśmy do Wrocławia, po pożegnaniu wszyscy udaliśmy się do swoich domów, a ja wiadomo do kogo :)
Po najedzeniu się, po 21-tej ruszyłem autkiem do Pyrlandii, do której dotarłem po północy :)
Wielkie dzięki Wam wszystkim za wspaniałe towarzystwo na takiej wspaniałej wycieczce - jesteście SUPER i do następnego kręcenia :)
Podziękowania również dla Asiczki i Młynarza za wspaniałą gościnę we Wrocławiu :)
V max - 63.02 km/h (zjazd z Przełęczy Tąpadła)
Kategoria ponad 100 km, w towarzystwie
Niedziela, 9 maja 2010 • dodano: 09.05.2010 | Komentarze 13
Trasę w dość ciekawe okolice Chrzypska (Sierakowski Park Krajobrazowy) obmyśliłem już w lutym i właśnie teraz czas na realizację wycieczki.
Wyruszyłem po porządnym wyspaniu się, czyli po 11-tej.
Początkowe kilometry to przejazd standardową trasą do Kiekrza, dalej przez Rokietnicę, Rostworowo, Żydowo, Przecław, Pamiątkowo ...
Na bocznej drodze do Szamotuł

Boczne drogi dla rowerzystów są super© JPbike
W Szamotułach był krótki pitstop przy Żabce po lodzika, którego spożyłem kilkanaście km dalej, za Dobrojewem.
Na zachodzie kraju nierzadko się spotyka takie stare, poniemieckie i brukowane drogi

Stary bruk© JPbike
Po dokręceniu do Nojewa zboczyłem z trasy, by zwiedzić stare, ceglane wiadukty kolejowe, w sumie jest tam kilka takich podobnych obiektów

Stary wiadukt kolejowy© JPbike
Dobijam do następnego ...

Kolejny ceglany wiadukt© JPbike
Wdrapałem się również na górę, by zobaczyć obecny stan torowiska ...

Stare, zarośnięte torowisko© JPbike
A ten wiadukt jest największy - aby z bliska go zobaczyć, trzeba było przedzierać się przez fragment pola, chaszcze, pokrzywy, było warto ...

Wielki i stary wiadukt© JPbike
Krajobraz, co mi się spodobał - zupełnie jak na prerii :)

Prawie jak na prerii© JPbike
Nie wiem co ja tam robiłem - okazało się że pobłądziłem troszkę

Biker na polu© JPbike

Kolejny, stary bruk© JPbike

Nad Jeziorem Chrzypskim© JPbike
Jezioro okrążyłem, po drodze był niezły podjazd, by zrobić przerwę na tamtejszym punkcie widokowym w Łężeczkach.

Punkt Widokowy© JPbike
Po odpoczynku czas na drogę powrotną. Po drodze na chwilkę wpadłem zobaczyć Pałac w Białokoszu.
Wiosenna, przyjemna droga do Zajączkowa

Długa prosta ...© JPbike
Fragment Pałacu w Zajączkowie

Pałac w Zajączkowie© JPbike

Wiosenny krajobraz© JPbike

Wiosenna szosa© JPbike
Dalej, po dokręceniu w Podrzewiu do ruchliwej, krajowej 92-tki decyduję się jechać nią 20 km, by następnie skręcić do Lusowa i potem znaną mi dobrze drogą przez Dąbrowę, Skórzewo i Lasek Marceliński do domu. Po 120 km miałem lekki kryzys głodowy - wstąpiłem do najbliższego sklepu i coca-cola, princessa, lodzik postawiły mnie na nogi i do domu dojechałem zadowolony z długiej wycieczki treningowej :)
V max - 49.96 km/h
Puls - max 162, średni 133
Przewyższenie - 585 m
Kategoria ponad 100 km
Niedziela, 18 kwietnia 2010 • dodano: 18.04.2010 | Komentarze 6
... a raczej więcej niż połowa :)
Maraton w Murowanej Goślinie przełożony, więc w słoneczny, niedzielny dzionek zdecydowałem się na mocniejszy trening ponad setkowy.
Wybór trasy był prosty - jechać urozmaiconym Pierścieniem Dookoła Poznania, a raczej całym zachodnim odcinkiem, wraz ze zdobyciem kultowej Dziewiczej Góry i zjazd killerem.
Wyjazd o 11, kierunek - Luboń, nadwarciański szlak do Puszczykowa, prawdziwy podjazd na Osową Górę (na szczycie mijałem paru bikerów), przejazd przez WPN, Stęszew, przez pola ..., znów fragment WPN, jadąc w kierunku Tomic moje mocne tempo jazdy po terenie spowodowało stopniowe wyprzedzanie mocno rozciągniętej grupy rowerzystów (chyba z AKTR-u Cyklista), źródełko Żarnowiec (tłumy tam, nie tylko rowerzystów, a ja mykam dalej), przejazd przez szutrowy wiadukt A2, a po chwili masakra, czyli jakiś gruz posypali tam na szuter (wyboje gorsze od uphillowej kostki na Śnieżkę), Zborowo, Drwęsa (piach), dobijając do Lusówka terenowa szosa zawierała spore i duże dziury ..., Lusowo, Sady (gościu na kolarce mnie pytał o podjazdy), Kiekrz (na ul.Podjazdowej mijałem z przeciwka kolejną dużą grupę rowerzystów dzielnie radzących właśnie na podjeździe), Złotniki, przejazd przez poligon (dopiero tam, po 86 km i w ruinach kościoła zrobiłem przerwę), Biedrusko, Promnice, Murowana Goślina, jazda obrzeżem Puszczy Zielonki, gdzieś tam po 109 km ogarniało mnie zmęczenie i 10 minut przerwy - batonik z rodzynkami i resztki Powerade pomogły, na Dziewiczą Górę wjazd niebieskim i sprawnie mi poszło, upragniony zjazd killerem (dwóch niedzielnych rowerzystów mnie poprzedzających się zatrzymało przed zjazdem, chyba mieli obawy), Koziegłowy, Poznań i do domu przez obrzeże Cytadeli, Park Sołacki (tłumy), Rusałkę (wiadome tłumy), i wróciłem o 17 zmęczony i zadowolony ze solidnego treningu.
Fotek brak, niestety, bo ja, jako reprezentant teamu BikeStats na maratonach muszę solidnie trenować.
Puls - max 175, średni 136
Kategoria ponad 100 km
Poniedziałek, 5 kwietnia 2010 • dodano: 05.04.2010 | Komentarze 20
Początkowo lany poniedziałek planowałem przeznaczyć na odpoczynek, a tu nagle zobaczyłem komentarz od Jarka, że planuje objazd trasy golonkowego maratonu w Murowanej Goślinie.
Decyzję o wyjeździe podjąłem zaraz po pobudce - jadę !
Zastanawiałem się również czy po wczorajszym dość ciężkim terenowym treningu dam radę walnąć kolejną setkę, a raczej dotrzymać kroku nieźle wytrenowanemu Jarkowi.
Ustawka nastąpiła o 10:15 na północnych perypetiach Poznania i oprócz Jarka zjawiło się jeszcze kilka młodych bikerów.
No i ruszyliśmy, po drodze dołączył do nas Krzysiek (Winq) i dość szybkim tempem żeśmy pomknęli przez Biedrusko

W Murowanej Goślinie. Rynek osiedla Zielone Wzgórze

No i zostałem tam zaskoczony ilością bikerów i bikerek.
Więc jasne było że będzie to grupowe zapoznanie się z trasą maratonu (dystans mega). Fajnie :)
Po niecałym kilometrze ekipa dzieli się na dwie grupy – jedna wybiera tempo turystyczne, a druga to wycinaki :)

Wpadamy do Puszczy Zielonka, przez którą niemal cała trasa jest poprowadzona

No i zostałem fotografem swojej grupy wycinaków :)

Trasa biegnie raz szerszymi, raz węższymi leśnymi duktami, nawierzchnia jest spoczko, trochę piachu, błotka, trawy, wysychających kolein, liści …

Przewodnik, który posiadał GPS-a i Jarek

Na podjeździku. W rzeczywistości ilość asfaltu na całej trasie jest znikoma

Krzysiek i Jarek na trasie w lesie

Okazuje się że tempo jazdy narzucone przez czołówkę było mocne
Dla mnie robienie zdjęć, przy takim mocnym tempie to nie lada wyzwanie, ale dałem radę prawie za każdym razem po cyknięciu fotki dogonić grupę – kosztowało mnie to niemal maratonowego wysiłku ...
Podczas przerwy na rozjeździe mega/giga. Fotki ze mną nie mogło zabraknąć :)

I jazda dalej – długą prostą przez las

Szeroko, przyjemnie, ale i wyboiście

Odrobinę trudniejszych fragmentów nie brakowało. Jak widać humory dopisywały :)

Myk, myk przez las

Singletrackowej zabawy również nie brakowało

Postój przed kulminacją całej trasy, czyli …

Kilka niezłych i solidnych podjazdo-zjazdów w stylu XC na najwyższy punkt trasy

Końcówka podjazdu na Dziewiczą Górę

Na szczycie tejże 142 metrowej góry

Podczas odpoczynku na tymże szczycie ja z Jarkiem i Krzyśkiem podjęliśmy decyzję o odłączeniu od ekipy, nie było sensu ostatnie kilkanaście km jechać do mety w Murowanej Goślinie, wydłużyłby to nasz powrót do domów. Dla zainteresowanych podaję że kilkunastokilometrowa końcówka trasy to w dalszym ciągu jazda leśnymi duktami bez niespodzianek.
Ale zanim zboczyliśmy na asfaltową drogę powrotną do Poznania …
No … oto początek najsłynniejszego zjazdu z Dziewiczej Góry

Zwanym … KILLEREM ! Jarek w akcji :)

Killer w całej okazałości. Mnóstwo piachu, korzeni … Fotka nie pokazuje rzeczywistej stromizny :)

Każdy z nas bezproblemowo i z odpowiednią techniką zjechał a Jarkowi to nie wystarczyło i postanowił … podjechać i ponownie zjechać :)
Krótki opis trasy – pętla mega, w całości licząca ponad 70 km jest niemal identyczna z zeszłoroczną.
W skrócie - jedna wielka i szybka runda przez Puszczę Zielonkę.
Jedna niewiadoma – to dodatkowa pętla giga, z którą się zmierzę 18 kwietnia.
Dalsza cześć wspólnej jazdy to asfaltowe pomykanie do Grodu Przemysława, raz z wtyłowindem, raz z wmordewindem, pierwszy do domu dotarł Krzysiek, drugi Jarek, a ja oczywiście ostatni, bo miałem najdalej.
Kręcąc już sam ... złapałem kapcia z przodu :)
Tradycyjnie wróciłem zmęczony, ale zadowolony i nieźle czułem nogi.
Dzięki wszystkim za wspólną jazdę :)
No ... 20000 km z BIKEstats wykręcone - poszłem po browarka i na zdrowie !
Puls – max 176, średni 145
Kategoria w towarzystwie, ponad 100 km
Niedziela, 4 kwietnia 2010 • dodano: 04.04.2010 | Komentarze 13
Który to już mój przejazd trasą poznańskiego bikemaratonu ... to dla mnie nie ma znaczenia :)
Jako że tydzień temu zapoznałem się z golonkową trasą w Dolsku, stwierdziłem że poznański BM ma bardzo podobną charakterystykę ukształtowania terenu, więc po wielkanocnym śniadaniu wyruszyłem w południe na trening.
Postanowiłem, że walnę setkę - dojazd nad Maltę urozmaiciłem przejazdem przez Lasek Marceliński, Park Sołacki i wzdłuż Cytadeli. No i zdecydowałem jak najwięcej kręcić po terenie :)
W Parku Krajobrazowym Promno

Odpoczynek po 50 km na łonie drewnianej natury :)

Interwałowa zabawa w lesie ...

... i wśród ścinki drzew

Na podjeżdziku, tuż za znanym zjazdem za Uzarzewem :)

A propos warunków na trasie - w całości przejezdna, momentami trochę błota, wyschniętych kolein, a "słynne błotko" w końcu trochę wyschło i przejechałem bez problemów. No i wspomnę że trochę walki z wiatrem na otwartych przestrzeniach miałem. A w miejskich terenach rekreacyjnych - same tłumy spacerowiczów.
Wróciłem oczywiście jak zwykle po terenowym kręceniu zmęczony, ale zadowolony :)
Pierwsze terenowe testy zmodyfikowanym Accentem Tormentą 1 zaliczone - wszystko gra jak należy.
Puls - max 166, średni 140
Przewyższenie - 494 m
Kategoria ponad 100 km
Niedziela, 28 marca 2010 • dodano: 28.03.2010 | Komentarze 17
Długo planowany rekonesansowy wypad na trasę inauguracyjnego maratonu w Dolsku doszedł do skutku. Na stronie organizatora w końcu pojawiła się mapka trasy – od razu poinformowałem chętnych na wspólny wypad, głównie turystycznym tempem.
Ostatecznie o 9 na miejsce zbiórki w Luboniu zjawiły się 3 dzielne osoby, wszyscy z BikeStats:
-tatanka – niesamowita bikerka, dla niej 200 km to żaden problem :)
-Maks – dzielny spinningowiec, w końcu wyskoczył na prawdziwą i długą jazdę :)
-JPbike – tego bikera nie trzeba przedstawiać :)
Ruszyliśmy do Dolska, mając niezłą pogodę i trochę pagórów na trasie :)

Ciśniemy do Śremu wzdłuż nieczynnych torów przez Manieczki

Do Dolska (60 km) zajechaliśmy spokojnie, choć nie odbyło się bez czołowo-bocznego wiatru. Zrobiliśmy postój na tamtejszym ryneczku (Plac Wyzwolenia).
Pełna humoru dyskusja nad mapami :)

Miejsce startu i mety – już ten pierwszy kilometr podjeżdzikowego asfalciku dał nam w kość …

Po chwili … TEREN, oczywiście leśny

Moi dzielni towarzysze, już na leśnym terenie

Po kilku km przez las – trochę jazdy po trawie

Troszkę asfalciku wśród pagórów

Ciekawszy odcinek w terenie

No, solidny podjazd, jak na Golonkę przystało :)

W pewnym momencie się zatrzymaliśmy przy przystanku i dołączył do nas jatylkopobulki, który przejechał z nami w sumie kilka ciekawych kilometrów :)

Jazda wśród wierzb i podtopionych pól

Natomiast cały północny odcinek mega/giga jest nudny, sam asfalt wśród pól ...

... jak i taki teren

Deszczu nie brakowało

Co oni tam robią na leśnej szosie ?

Na zachodniej części trasy dobiliśmy do Cichowa – gdzie znajduje się skansen filmowy „Soplicowo”.
Tam również się zatrzymaliśmy na odpoczynek.

Kompletna ekipa – moi towarzysze mają niezwykłe miny :)

I jazda dalej – po piachu. Co ciekawe, jak widać – najlepiej w takich warunkach radziła tatanka :)

Ponownie w lesie - na pętli mini którą gigowcy będą pokonywać dwa razy
No, czy ktoś z Was dopatrzył się sarenki na fotce ? :)

Nie było łatwo tędy przejechać, nie obyło się bez drobnego błądzenia, na szczęście Maks miał GPS-a, więc całą pętle mega przejechaliśmy zgodnie ze szkicem na mapce.

Przy okazji spotkaliśmy dwóch bikerów – również tak jak my i Oni zapoznawali się z trasą.
Gdzieś na zachodnim krańcu pętli mini

Przerwa przy wiadukcie kolejowym – każdy z uczestników maratonu będzie tędy przejeżdżał, a gigowcy dwa razy

Na szczycie niezłego podjeżdzika, jak się okazuje - Wielkopolska wcale nie jest taka płaska :)

Ostatnie 10 km - nuda, przejazd przez wioskę, wśród pól i Maks tam na kilkaset metrów przed metą zaliczył glebkę :)

Generalnie – trasa łatwa, częste podjeżdziki i zjeżdziki, po prostu maraton dla każdego.
W sumie mi wyszło że mega ma około 66-70 km, oraz za dużo asfaltu.
Dalsza część naszej rekonesansowej wycieczki to najpierw postój w Dolsku przy sklepie, następnie w przelotnym deszczu dotarliśmy do Śremu, zjedliśmy makaron w restauracji i po najedzeniu przy zapadającym zmroku kręciliśmy w przyjemnych warunkach (znikomy wiatr) w kierunku Poznania mokrymi asfaltami. Do domu wróciłem o 21:20.
Całodniowa wycieczka była arcyudana – za co dziękuję Ance i Krzyśkowi :)
Kategoria ponad 100 km, w towarzystwie
Sobota, 20 marca 2010 • dodano: 20.03.2010 | Komentarze 17
Ten trening z Damianem był zaplanowany od jakiegoś czasu.
Początkowo podobnie jak w zeszłym roku miała być mocno terenowa jazda po Kampinoskim Parku Narodowym, niestety w terenie była błotno-śniegowa masakra, więc Damian zaproponował opcję asfaltową i to 150 km - OK :)
Ruszyliśmy o 9-tej. Pierwsze 50 km pokonaliśmy z wmordewindem.
Zdecydowaliśmy się na zmiany co 1 km - dzięki temu prędkości były niezłe :)

Pierwszy postój nastąpił przy Bazylice Mniejszej w Niepoklanowie.
Sprawdziłem wtedy swoje średnie tętno ... 150, no tak czyli takie, jakie osiągam na maratonach :)
Kolejny postój - przy pałacu w Guzowie
Przerwa po walce z czołowym wiatrem przy pomniku w Bolimowie, na południowym krańcu trasy

No, zaczęła się superszybka jazda z wtyłowindem – grubo ponad 30 km/h i v max :)

Przejeżdżając przez Sochaczew okazuje się że byliśmy szybsi od aut :)
Poza tym zatrzymaliśmy się przy tamtejszych ruinach zamku.
Kościół w Brochowie

Następnie kręciliśmy północnym skrajem Puszczy Kampinoskiej, po drodze robiąc postój przy sklepie – moje bidony były puste po 98 km.
I tak dalej dość szybko dotarliśmy do mostu nad Wisłą – gdzie trzeba było rowery wnieść po schodach.
I tak dokręciliśmy do Twierdzy Modlin – po drodze zaliczając dość trudny błotno-śniegowy teren :)

Twardziele z armatami :)

W tej Twierdzy jeszcze nie byłem – więc nie mogło zabraknąć zwiedzania tamtejszych terenów pomilitarnych

Jak i murów ciekawych budynków wojskowych, oczywiście przy błotnej masakrze

W pewnym momencie zaciekawił mnie niezły zjeżdzik (w prawo obok schodów) – i co ?
Oczywiście pokusiłem się zjechać i GLEBA w krzaki :) A Damian – widać :D

Kręcąc dalej w Twierdzy pokusiliśmy się o ściganie na tamtejszym asfaltowym podjeździku – mieliśmy wtedy przejechane 120 km i złapały mnie skurcze, widać że tempo jazdy było niezwykle mocne.
Damian przejeżdża przez stalowy most nad Wisłą

Ostatnie 25 km to ponownie jazda z wmordewindem – w takich warunkach zmiany są bardzo pomocne.
Po 140 km zaczęło mnie ogarniać zmęczenie, zwolniliśmy troszkę i do domu dotarliśmy spokojnie.
Trening z Damianem był udany – zrobił na mnie duże wrażenie, jest mocny.
Puls - max 177, średni 154
Kategoria w towarzystwie, ponad 100 km







