top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 188881.43 km
- w tym teren: 68335.10 km
- teren procentowo: 36.18 %
- v średnia: 22.55 km/h
- czas: 347d 06h 12m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w kategorii

ponad 100 km

Dystans całkowity:30848.08 km (w terenie 4805.00 km; 15.58%)
Czas w ruchu:1343:06
Średnia prędkość:22.97 km/h
Maksymalna prędkość:83.56 km/h
Suma podjazdów:99549 m
Maks. tętno maksymalne:177 (100 %)
Maks. tętno średnie:148 (86 %)
Liczba aktywności:250
Średnio na aktywność:123.39 km i 5h 22m
Więcej statystyk
  • dystans : 147.81 km
  • teren : 25.00 km
  • czas : 05:42 h
  • v średnia : 25.93 km/h
  • v max : 49.37 km/h
  • rower : Accent Tormenta 3
  • Wytrzymałościówka i rekonesansówka do Dolska

    Niedziela, 3 kwietnia 2011 • dodano: 03.04.2011 | Komentarze 51


    Wyjazd do Dolska połączony z zapoznaniem się ze stanem nawierzchni tamtejszej golonkowej trasy wymyśliłem w sobotę wieczorem. Obmyślając trasę wziąłem pod uwagę prognozę kierunku wiatru, zapowiadali południowo - wschodni wiatr, więc kierunek był słuszny, czyli najpierw namęczę się wmordewindem, a powrót ... :)
    W rzeczywistości walka z czołowym wiatrem była ciężka, kosztowało mnie to sporo sił i trwała do samego południowego krańca trasy (aż 80 km, chyba to mój rekord) ...
    Dość wcześnie zacząłem kręcić korbą - od 9:40.

    JPbike - pozytywnie zakręcony biker :) © JPbike

    Do Dolska, a raczej na północny kraniec maratonowej trasy dokręciłem bocznymi drogami przez Mosinę, Żabno, Brodnicę, Manieczki, Błociszewo i trochę terenem, na którym zaskoczył mnie ... piach, by w końcu napotkać właściwy teren, na którym 16 kwietnia będzie ściganie, o ile orgi w tym sezonie zbytnio nie zmienią trasy w stosunku do ubiegłorocznej ...

    Północny kraniec trasy. Niezłe wyboje ... © JPbike

    Nudne dla MTB asfalty. Miałem taki wmordewind że ... :/ © JPbike

    Znów teren. Na przemian twardy, suchy, jak i ... piaszczysty ! © JPbike

    Brukowany zjeżdzik za Cichowem. Nieżle mną wytelepało ... © JPbike

    Nierzadko spora ilosć piachu powodowała że trzeba było jechać obok ... © JPbike

    Krzyżówka, którą Gigowcy przejeżdżają ... cztery razy :) © JPbike

    Tutaj piachu tyle że w połączeniu z wmordewindem jazda ponad 20 km/h wymaga niezłego powera ! © JPbike

    Mknąc przez lasy z nawierzchnią różnie bywa ... © JPbike

    Znany wiadukt :) Sportograf też go polubił :) © JPbike

    Miły i szybki zjazd na południowy kraniec trasy © JPbike

    Villa Natura. Miejsce startu i mety. © JPbike

    Całej trasy mega oczywiście nie przejechałem, nie było potrzeby, chodziło mi głównie o poznanie nawierzchni najnudniejszych fragmentów - tych przez pola.
    Cóż pisać o wrażeniach z trasy - sporo wybojów w terenie, piachu dużo na otwartych przestrzeniach, południowo - wschodni wind jaki miałem należy chyba do tych gorszych podczas ścigania ...
    Jeśli do 16 kwietnia ilości opadów będą znikome to nie będzie łatwo pomykać tędy z wysokim avs-em.
    Powrót z Dolska przebiegł superszybko, asfaltowo i z wiatrem w plecy :)
    Po 120 km dopadało mnie zmęczenie, bardziej głodowe, niż siłowe, całą trasę jechałem na 3 batonikach, 1 litrze izotonika, pół litrze wody, ledwo starczyło.
    Na drodze Śrem - Rogalinek mijałem wysyp motocyklistów, a całe tabuny niedzielnych rowerzystów na odcinku Puszczykowo - Luboń.

    Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Żabinko - Żabno - Brodnica - Przylepki - Boreczek - Manieczki - Krzyżanowo - Błociszewo - Wyrzeka - Dalewo - Mościszki - Bieżyń - Cichowo - Dalabuszki - Kunowo - Tworzymirki - Gaj - Dolsk - Drzonek - Ostrowo - Śrem - Zbrudzewo - Niesłabin - Orkowo - Czmoniec - Trzykolne Młyny - Radzewice - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań ...

    Puls - max 162, średni 134
    Przewyższenie - 528 m

    Kategoria ponad 100 km


  • dystans : 102.64 km
  • czas : 03:44 h
  • v średnia : 27.49 km/h
  • v max : 50.80 km/h
  • rower : Accent Tormenta 3
  • Sobotnia setka

    Sobota, 26 marca 2011 • dodano: 26.03.2011 | Komentarze 12


    Do maratonowej inauguracji zostały dwa tygodnie ...
    Na sobotni dzionek treningowy pomysł miałem jeden - na swoją setkową pętlę.

    A tymczasem jak się obudziłem i spojrzałem zza okno to ...

    To ma być wiosna ? © JPbike


    To nic, jadę ! Na rower nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani rowerzyści.
    Więc ochraniacze na buty, zimowe rękawiczki i buff na twarz poszły w ruch.
    Ruszyłem o 11-tej, śnieg błyskawicznie się roztopił, temperatura oscylowała w okolicach 2-4 stopni, trochę wiało z północnego wschodu, oraz niemal przez całą trasę mniej lub bardziej prószyło śnieżynkami ...
    Tyle razy kręcę na tej leśnej szosie a tu po wpisie u cody trochę się zdziwiłem że do tej pory nie widziałem na własne oczy tejże drewnianej kapliczki, więc ...


    Fajna kapliczka w drzewie © JPbike


    Dalsza jazda do południowego krańca trasy przebiegła pod nieznaczny boczny wind, by następnie przez kilkanaście km-ów mieć korzystny wiatr. Po 60 km jedyna przerwa. Tym razem jechałem na jednym półlitrowym bidonie i z jednym batonikiem musli - starczyło na całą setkę ! Ostatnie 50 km, pomijając przejazd osłoniętą lasem Greiserówką to pomykanie pod wiatr raz bocznym, raz czołowym.
    Dość niska temperatura oraz wiatr i prószący śnieg powodowały że przeciętnie się jechało. Trening jednak udany był, wróciłem bez większego zmęczenia i na leciutkim kryzysie głodowym.


    Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Żabinko - Żabno - Brodniczka - Esterpole - Przylepki - Boreczek - Manieczki - Krzyżanowo - Błociszewo - Donatowo - Nowy Gołębin - Gorzyczki - Borowo - Czempiń - Stare Tarnowo - Iłówiec - Konstantynowo - Nowinki - Drużyna - Krosno - Mosina - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznań ...


    Puls - max 164, średni 132
    Przewyższenie - 330 m



    Kategoria ponad 100 km


  • dystans : 133.16 km
  • teren : 4.00 km
  • czas : 05:04 h
  • v średnia : 26.28 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Wietrzna wytrzymałościówka

    Niedziela, 6 marca 2011 • dodano: 06.03.2011 | Komentarze 16


    Znów wietrzna niedziela, słoneczna i kilka stopni ciepła ...
    Kiedy w końcu ten zimny wiatr ucichnie i będzie upragnione minimum 10 stopni ?
    Dość wcześnie wstałem i ruszyłem na trasę już o 9:20 :)
    Nieźle i lodowato wiało głównie z północy, pierwsze 57 km pokonałem z bocznym wmordewindem i w całości na środkowej tarczy korby, osiągając do tego momentu średnią 23.81 km/h i przy średnim pulsie 134. Spoczko, tak miało być, czyli stopniowe rozkręcanie.
    Następne 40 km to istne napieranie z wiatrem i grubo ponad 30 km/h, od tamtego momentu nie oszczędzałem się do samego końca trasy :)
    A podczas ostatnich ponad 30 km to znów walka z boczno-czołowymi podmuchami, bo okazało się że wind wiał z innego kierunku niż myślałem ... :/

    Parę fotek oczywiście pstryknąłem - wszystkie z zachodnich krańców trasy.

    Typowa boczna szosa w zachodniej Wielkopolsce © JPbike

    Jeden z kilku zabytkowych wiaduktów ceglanych w Nojewie © JPbike

    Kolejny wiadukt zza którego podjeżdżam sobie :) © JPbike

    Troszkę terenu też było :) © JPbike

    Na większości trasy takie krajobrazy z lodowo-śniegowymi polami skąpanymi w słońcu miałem © JPbike

    Ilość postojów - 3, wszystkie krótkie, na batoniki, oraz banana.
    Ogólnie moja wytrzymałość ma się dobrze, o ile umiejętnie rozkłada się siły na taką długą i wietrzną trasę.

    Coraz bardziej tęsknię za TERENEM :)

    Dom - Lasek Marceliński - Skórzewo - Przeźmierowo - Baranowo - Chyby - Napachanie - Mrowino - Cerekwica - Kąsinowo - Kępa - Szamotuły - Śmiłowo - Szczepankowo - Ostroróg - Dobrojewo - Binino - Orliczko - Nojewo - Kikowo - Psarskie - Zajączkowo - Dęborzyce - Buszewo - Lubosina - Podrzewie - Duszniki - Sędziny - Wilkowo - Grodziszczko - Brzoza - Niepruszewo - Drwęsa - Sierosław - Dąbrowa - Skórzewo - Poznań ...

    V max - 41.79 km/h
    Puls - max 160, średni 137
    Przewyższenie - 360 m

    Kategoria ponad 100 km


  • dystans : 105.75 km
  • czas : 04:00 h
  • v średnia : 26.44 km/h
  • v max : 44.20 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Niedzielna setka

    Niedziela, 27 lutego 2011 • dodano: 27.02.2011 | Komentarze 14


    Dość późno wyruszyłem - o 12:20 bo trzeba było nadrobić senne zaległości.
    Z racji że ostatnio sporo wieje, trasę obmyśliłem tak aby jak najmniej mieć walki z czołowymi i lodowatymi podmuchami ze wschodu - ostatecznie cel udało się zrealizować w 60%. Udałem się na swoją setkę na południe.

    W WPN spory ruch, zresztą mnie to nie dziwi bo jest słoneczna niedziela.

    Ślady biegówek na skraju lasu. W sumie w całym WPN sporo tego było ... © JPbike

    Przejeżdżając przez Mosinie z przeciwka mijałem spory peleton na szosówkach - w większości to byli Ci z Corrateca i jeden w stroju CCC. Widocznie wszyscy ściganci intensywnie trenują.

    Ciekawa architektura zrujnowana w Żabnie © JPbike

    W Brodnicy, przy pałacu zrobiłem krótką przerwę na batonika musli z orzechami.

    Jadąc tym fragmentem spokojnej szosy do Manieczek miałem wmordewind ... © JPbike

    Dwór w Manieczkach z 1894 roku © JPbike

    W latach 1781–1822 – wieś należała do Józefa Wybickiego, twórcy naszego hymnu narodowego, w Manieczkach powstało wiele jego utworów literackich, zmarł w 1822 roku w nieistniejącym już drewnianym dworku.

    Oblodzony fragmencik, dla mnie niestraszny :) © JPbike

    Gdy tylko za Manieczkami wjechałem na południowe krańce trasy miałem świetny wind w plecy i postanowiłem go wykorzystać - prędkość nie spadała poniżej 30 km/h, szkoda że krótko to trwało ... :)
    W Czempiniu druga przerwa, która mi pomogła (dwa batoniki), bo po 60 km powoli czułem zbliżający się kryzys przez ten lodowaty wiatr.

    Przerwa przy pałacu w Czempiniu © JPbike

    Od powyższego miejsca to już tylko pomknąłem co sił do Poznania, tak się złożyło że wiatr wiał wtedy w mój boczny przód, jazdę po części ułatwiała mi osłonięta lasem szosa, najlepiej było oczywiście na Greiserówce. Na granicy Lubonia i Poznania lodowaty wind mnie już wykańczał i zatrzymałem się z konieczności by odsapnąć plus batonik (stwardniały). Do domu wróciłem idealnie z zachodem słońca :)
    Ogólnie trening zaliczam do udanych, mam serdecznie dość tego lodowatego zimna.

    Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Żabinko - Żabno - Sulejewo - Brodnica - Przylepki - Boreczek - Manieczki - Krzyżanowo - Błociszewo - Donatowo - Nowy Gołębin - Gorzyczki - Borowo - Czempiń - Stare Tarnowo - Iłówiec - Konstantynowo - Nowinki - Drużyna - Krosno - Mosina - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznań ...

    Puls - max 164, średni 139
    Przewyższenie - 380 m

    Kategoria ponad 100 km


  • dystans : 105.74 km
  • czas : 04:01 h
  • v średnia : 26.33 km/h
  • v max : 54.29 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Setka, i to jaka :)

    Niedziela, 30 stycznia 2011 • dodano: 30.01.2011 | Komentarze 18


    Normalnie miała być treningowa setka z minimalną ilością zdjęć a wyszła fajna trasa i to z atrakcjami turystycznymi.
    Wreszcie jakaś porządniejsza pogoda nastała.
    Przed wyjazdem temperatura oscylowała na poziomie lekkiego mroziku i zaczynało się robić słonecznie, tego mi od dawna brakowało :)
    Tym razem trasę szybko obmyśliłem na krótko przed wyjściem - zamierzałem jakąś setkę zrobić na południe. Po analizie mapy ustaliłem że jadę na słabo znane mi lokalne tereny - za Mosinę i za Czempiń.
    Lekko opuchnięty palec, którego nabawiłem się wczoraj to drobiazg.
    Podobnie jak wczoraj - picie zamiast do bidonów zatankowałem do bukłaka.

    Lekko zmrożona Greiserówka © JPbike

    Pałac w Czempiniu © JPbike

    Po 41 km zaczęło się kręcenie po nieznanych mi do tej pory lokalnych szosach, jak się okazało wybór był trafiony, zaskoczyła mnie ilość atrakcji nie tylko turystycznych, ale i fajne zimowo-słoneczne klimaty mijane po drodze ...

    Ciekawe kontrasty na końcówce stycznia :) © JPbike

    Pałac w Gorzyczkach. Widok od strony parku © JPbike

    Krótka przerwa na batonika © JPbike

    Najfajniejszy przystanek autobusowy :) © JPbike

    Pałac w Błociszewie © JPbike

    Zabytkowy, drewniany kościółek w Błociszewie © JPbike

    Pusta boczna szosa, stare drewniane słupy - to lubię :) © JPbike

    Drewniany kościółek w Żabnie © JPbike

    Styczniowy zachód słońca w Wielkopolsce © JPbike

    Całą trasę jechało mi się świetnie, w końcu znalazłem nie tylko do trenowania jakąś fajną setkową trasę z małym natężeniem ruchu aut i ciekawymi miejscówkami na postoje :)

    Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Drużyna - Nowinki - Pecna - Stare Tarnowo - Czempiń - Borowo - Gorzyczki - Nowy Gołębin - Donatowo - Błociszewo - Krzyżanowo - Manieczki - Grabianowo - Brodnica - Sulejewo - Żabno - Żabinko - Mosina - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznań ...

    Puls - max 170, średni 136
    Przewyższenie - 373 m

    Kategoria ponad 100 km


  • dystans : 131.56 km
  • teren : 1.00 km
  • czas : 05:02 h
  • v średnia : 26.14 km/h
  • v max : 45.12 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Długi trening z ekipą

    Niedziela, 16 stycznia 2011 • dodano: 16.01.2011 | Komentarze 20


    Drugi w tym sezonie trening w ekipie.
    Najpierw krótko po 10 Jarek podjechał po mnie i dalej razem udaliśmy się nad Maltę po drodze podziwiając wysoki poziom Warty ...

    Drogbas nad Wartą © JPbike

    Nad Maltą, przy źródełku spotkaliśmy się z Mariuszem i jazda.
    No - jak widać, lód na terenowej ścieżce jeszcze mocno się trzymał ...

    Klosiu na slickach ... :) A Drogbas driftuje :) © JPbike

    Kawałek zmuszeni byliśmy pospacerować i kręcić skrajem ścieżki do głównej drogi i od tego momentu ruszyliśmy w kierunku Tulec, po drodze mając takie przeszkody ...

    Przejazd przez podtopienia ... © JPbike

    W Tulcach zjawił się Bikestatowicz z Kórnika i pomysłodawca trasy - Tomek - czyli kompletny skład niedzielnego treningu. Mieliśmy również zamiar wyciągnąć na trening mieszkańca Tulec - Rodmana, zatrzymały Go obowiązki rodzinne. Przynajmniej mieliśmy okazję się z Nim spotkać ...

    Spragniony Rodman :) © JPbike

    Ciśniemy wzdłuż A2 © JPbike

    Przy 35 km/h robienie takich zdjęć to sztuka ... © JPbike

    Turystykę rowerową można uprawiać cały rok ! © JPbike

    Po dotarciu do Środy Wielkopolskiej Jarek musiał wracać.
    I tak dalej ruszyliśmy w trójkę, w tymże mieście napotykając bardzo ciekawy, choć podupadający dom lub zameczek

    Zameczek w Środzie Wlkp © JPbike

    Odcinek Środa Wlkp - Śrem to wmordewindowa jazda.
    Po 65 km zarządziliśmy postój na parkingu leśnym.
    W Śremie na moście - kontrola stanu oblodzenia i poziomu Warty ...

    Chłopaki podziwiają Wartę ... © JPbike

    Sprint zjazdowy :) © JPbike

    I tak we trzech dokręciliśmy niezłym tempem do Mosiny, gdzie nastąpił ostatni postój. Tomek stamtąd udał się do Kórnika, a dwóch pozostałych pomknęło do Poznania przez Puszczykowo - sporo tam rozlewisk Warty ...
    W Luboniu rozłączyliśmy się i ostatnie kilka km do domu pokonałem na kryzysie głodowym, ale zadowolony z długiej i fajnej trasy. Całą trasę jechałem na jednym bidonie i dwóch batonach, w Mosinie Tomek mnie troszkę podratował resztkami picia i batoniczkiem :)

    W sumie weekend był intensywny treningowo - sobota 58 km i wieczorem pływanie, a w niedzielę 131 km :)

    Dom - ul.Hetmańska - Malta - Darzybór - Michałowo - Tulce - Krzyżowniki - Nagradowice - Kleszczewo - Bugaj - Krerowo - Bieganowo - Topola - Środa Wielkopolska - Zaniemyśl - Śrem - Psarskie - Manieczki - Grabianowo - Brodnica - Żabno - Żabinko - Mosina - Puszczykowo - Łeczyca - Luboń - Poznań ...

    Puls - max 182, średni 135
    Przewyższenie - ok 250 - 300 m



  • dystans : 116.73 km
  • teren : 2.00 km
  • czas : 04:18 h
  • v średnia : 27.15 km/h
  • v max : 51.10 km/h
  • rower : Accent Tormenta 1
  • Setka już jest !

    Niedziela, 9 stycznia 2011 • dodano: 09.01.2011 | Komentarze 18


    Nastała pora na solidne treningi i to w ekipie.
    W końcu dodatnia temperatura sięgająca 8 stopni pozwoliła na to, co lubię - dłuższy wyjazd :)
    Głównym pomysłodawcą trasy był Jarek. Poprzedniego dnia wieczorem poinformowałem o tym Mariusza i tak wybraliśmy się w trójkę zaliczyć pierwszą setkę w sezonie. Na miejsce zbiórki zajechałem leciutko spóźniony, a to dlatego bo po drodze zahaczyłem o sklep po Powerade i do tego przejazd przez Rusałkę i Golęcin to walka z topniejącym śniegiem i koleinami nie pisząc już o chlapie.

    Wielkopolscy MOCARZE :) © JPbike

    No i jazda - aż do Obrzycka jechało się fajnie, szybko, wiatr nam sprzyjał ...

    Trzech pomykaczy na góralach :) © JPbike

    Klosiu i JPbike - zdobywcy michałkowego podium :) © JPbike

    W Obrzycku skręt na boczną drogę do Obornik - przyjemną, bo mało ruchliwą i biegnącą po jednej stronie wzdłuż Warty a po drugiej wzdłuż skraju Puszczy Noteckiej. Tym razem podczas odwilży tamtędy jechało się trochę ciężej, na drodze sporo roztapiających się kolein i masa chlapowiska. Po 60 km zarządziliśmy przerwę i Jarek stwierdził że w którejś oponie ubywa powietrza - okazało się że w mojej tylnej, ponoć dętka była łatana ze 10 razy :) Jak na maratończyka przystało - dość szybko poradziłem ze zmianą w tym brudzie. Pompowanie również przebiegło ekspresowym tempem ...

    Pompowanie na trzy zmiany :) © JPbike

    Przy okazji na krótko zatrzymaliśmy się przy brzegu Warty, po której dryfowała masa lodowych kółeczek przeróżnej wielkości - to trzeba podziwiać :)

    Krótka przerwa nad brzegiem Warty © JPbike

    Po dotarciu do Obornik na dobre wyszło popołudniowe słońce, iście wiosennie się zrobiło, skręciliśmy wtedy na krajową 11-tkę, która miała nawet dawno nie widziany suchy asfalt, jadąc tamtędy zmagaliśmy się z czołowo-bocznym wiatrem - w takich warunkach bardzo pomocne są zmiany i tak właśnie pomykaliśmy.
    W Suchym Lesie klosiu odłączył od nas, a następnie w Strzeszynie Jarekdrogbas i tak dalej już samotnie, zadowolony ze wspólnego treningu wróciłem do domu. Forma dobrze się trzyma :)
    Nieźle nabrudziłem się tym chlapowiskiem, najgorzej ze stopami (całe mokre) - moje neoprenowe ochraniacze coraz bardziej się zużywają i pewnie zainwestuję w zimowe SPD-y.

    Dom - Rusałka - Golęcin - Strzeszynek - Kiekrz - Rokietnica - Mrowino - Cerekwica - Piaskowo - Kępa - Szamotuły - Gaj Mały - Obrzycko - Zielonagóra - Stobnicko - Stobnica - Kiszewko - Kiszewo - Bąblinek - Bąblin - Słonawy - Oborniki - Bogdanowo - Ocieszyn - Złotniki - Jelonek - Suchy Las - Strzeszyn - Golęcin - Dom

    Dzięki Panowie i do następnego !

    Puls - max 167, średni 140
    Przewyższenie 386 m



  • dystans : 100.41 km
  • teren : 55.00 km
  • czas : 05:18 h
  • v średnia : 18.95 km/h
  • v max : 45.64 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Wielkopolska też ma górzyste trasy :)

    Sobota, 30 października 2010 • dodano: 31.10.2010 | Komentarze 20


    Kolejny z rzędu październikowy i słoneczny dzionek weekendowy skusił do zebrania ekipy i w drogę !
    Głównym pomysłodawcą trasy był Mariusz. Tym razem po zagadaniu postanowiliśmy wybrać się na północ, na mocno pagórkowate rejony Wielkopolski, do Szwajcarii Czarnkowskiej i dodatkowo zdobyć nieznacznie oddalony jeden z najwyższych szczytów WLKP - Gontyniec (192 m).

    Zanim zaczęliśmy kręcić wspólnie, trzeba było ekipę w składzie: Ja, Mariusz i Marek teleportować pociągiem do Wronek.

    No i ruszamy, żółtym szlakiem przez Puszczę Notecką © JPbike

    Leśne klimaty i ostre jesienne słońce © JPbike

    Zaczęły się podjeżdziki :) © JPbike

    Przerwa nad Jeziorem Białym © JPbike

    Czasem kręciliśmy po nietypowej nawierzchni ... © JPbike

    ... jak i poza ścieżką :) © JPbike

    Podjazd. Dobijamy do Szwajcarii ... :) © JPbike

    Przerwa przy zabytkowym budynku technicznym, zaraz będzie podjazd ... © JPbike

    Klosiu i Marc atakują sztywny podjazd ... © JPbike

    ... :) © JPbike

    A JPbike ? Oczywiście PODJECHAŁ :) © JPbike



    <lt;lt;lt;lt;feature=player_embedded


    Sylwetki bikerów przy neorenesansowym Zamku w Goraju © JPbike

    Na zjazdach jestem za szybki na załapanie ostrości :) © JPbike

    Przy sklepie w Pianówce i guma Marka :) © JPbike

    Jeszcze raz na górki mkniemy :) © JPbike

    Bardzo stromo. Mi udało się podjechać do miejsca, gdzie klosiu tkwi :) © JPbike

    Z takim górskim widoczkiem mieliśmy kolejną przerwę ... © JPbike

    ... na wyjątkowy napój Browaru Czarnków :) © JPbike

    Jazda w dół, iście golonkowy zjazd :) © JPbike

    Jest fajnie :) © JPbike

    Jesienny podjazd na Zamek Goraj © JPbike

    Trochę piachu, dało się bez większych problemów jechać © JPbike

    Jesiennie w Szwajcarii Czarnkowskiej © JPbike

    ....... :) © JPbike

    Szczyt kolejnego podjazdu :) © JPbike

    W sumie sporo pokręciliśmy po tamtejszych, krętych i świetnych ścieżkach, robiąc niezłe górskie pętelki na miarę golonkowego maratonu :)

    Następny cel - skocznia narciarska w Czarnkowie ...

    No, w WLKP też istnieje coś takiego :) © JPbike

    Niedawno tutejsza skocznia była wykorzystywana do zawodów Skoda MTB Langa - więc postanowiłem chociaż przez chwilę poczuć emocje zjazdowe po buli :)

    Najpierw trzeba sie wdrapać. Strasznie stromo i grząsko ... © JPbike

    Jazda w dół ! Miałem nawet grupkę kibiców :) © JPbike

    Spodobało mi się i ... jeszcze raz zjechałem po tym piachu :) © JPbike

    Kręcąc przez Czarnków do sklepu umiejscowionego na górce po raz pierwszy w życiu na wielkopolskiej ziemi ujrzałem znak 14% podjazd !

    Oto czysty dowód że w WLKP są niezłe podjazdy :) © JPbike

    Asfaltowo podążamy w kierunku Chodzieży © JPbike

    Na żłótym, zaczynamy wspinaczkę na Gontyniec © JPbike

    Końcówka podjazdu © JPbike

    Gontyniec (192 m) ZDOBYTY ! Jak widać - nieżle skoczyłem z radości :) © JPbike

    Pora na zjazd czerwonym do Chodzieży ... © JPbike

    Szlak biegnący w dół jest interwałowy, ale fajny © JPbike

    Tu nie dało się jechać, na szczęście to fragment :) © JPbike

    I tak po zjechaniu do miejscowości znanej z maratonu u Langa - Chodzieży dokręciliśmy na tamtejszy rynek (miejsce startu/mety), i jazda na dworzec, po drodze zahaczając o sklep spożywczy ...

    ... i w świetnych humorach wracamy do swoich domów :) © JPbike

    Całodniowy wypad na wielkopolskie i to spore pagórki był ARCYUDANY - stąd tyle fotek :)

    Dzięki chłopaki i do następnego !

    Przewyższenie - 945 m, nieźle jak na Wielkopolskę :)



  • dystans : 112.00 km
  • teren : 70.00 km
  • czas : 05:15 h
  • v średnia : 21.33 km/h
  • v max : 42.76 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Nadwarciańsko - Zielonkowa setka

    Niedziela, 24 października 2010 • dodano: 24.10.2010 | Komentarze 15


    Początkowo w tą jesienną niedzielę w planach był przejazd większą ekipą BS-owiczy Pierścieniem Dookoła Poznania, nie wszystkim chętnym termin pasował, więc po zagadaniu się z Mariuszem ustaliliśmy że zrobimy setkę przez północny nadwarciański i Puszczę Zielonkę, ponoć dawno tamtędy nie jeździłem ... :)
    Na miejscu zbiórki o 11-tej przy czołgach na Cytadeli zjawiła się czwórka bikerów: JPbike, klosiu, mlodzik i bloom - tego ostatniego osobiście poznałem :)

    Ustawka bikerów na Cytadeli - spragnieni terenowej jazdy :) © JPbike

    Ciśniemy zwartym szykiem po nadwarciańskim szlaku. Fajnie się jechało :) © JPbike

    Troszkę podjazdowego asfaltu w drodze do Starczanowa © JPbike

    W drodze do Śnieżycowego Jaru ... © JPbike

    Powoli wpadamy do Puszczy Zielonki © JPbike

    Kolorowo :) Tym niebieskim szlakiem jechaliśmy, fajnym © JPbike

    Terenowa szosa, dość szeroka sprzyjała pogaduszkom o tym i tamtym :) © JPbike

    Chwila przerwy na batoniki, izotoniki ... :) © JPbike

    W pełni jesienna Puszcza Zielonka © JPbike

    Tempo jazdy za sprawą Pawła było dość szybkie ... © JPbike

    Ekipa na trasie, Tomek się schował :) © JPbike

    Dynamiczna fotka ... po chwili zaliczyłem glebę na piachu :) © JPbike

    Glebek na całej trasie nie brakowało, trzech zaliczyło:
    - klosiu, podczas przejeżdżania po mokrych deskach w Śnieżycowym Jarze nie zapanował nad poślizgiem :)
    - mlodzik, przy omijaniu kałuży wjechał przednim kołem w ścięty pień :)
    - JPbike, po pstryknięciu powyższej fotki wleciał w głęboki piach ... :)

    Po dobiciu do Tuczna mlodzik odlaczył się od ekipy, po prostu tam mieszka :)
    Między 65 a 75 km mój licznik szwankował - bateria w czujniku prędkości padła, w związku z tym mój całkowity dystans wypadu wziąłem od klosia, jak i sprawdziłem w Google Map.

    Tu jedziemy w trójkę, kierunek - Malta © JPbike

    W Gruszczynie bloom odłączył i ruszył do swojego miasta - Kórnika.
    I tak pozostała dwójka, która czuła już nogi (to mlodzik narzucał tempo) ruszyła spokojnym tempem w kierunku Malty, po drodze zaliczając fajny singiel resztkami sił :)

    JPbike i klosiu przy żródełku, oczywiście zatankowaliśmy wodą bidony :) © JPbike

    I stamtąd, gdzie nad jeziorem odbywały się zawody wioślarskie każdy z nas pokręcił do swoich baz.
    Powrót był ciężki bo ... wmordewind.

    Dzięki chłopaki, wspólny wypad udany, jechało się fajnie, do następnego :)

    Puls - max 177, średni 136
    Przewyższenie - pewnie ponad 500 m



  • dystans : 129.82 km
  • czas : 06:48 h
  • v średnia : 19.09 km/h
  • v max : 61.01 km/h
  • rower : TREK 8500
  • Do Krynicy Zdrój !

    Wtorek, 10 sierpnia 2010 • dodano: 11.08.2010 | Komentarze 16


    Urlopu w górach z rowerem czas zacząć !

    Jako cel obrałem Krynicę Zdrój, połączone z tamtejszym maratonowym startem.
    Po porządnym spakowaniu się poprzedniego dnia, pobudce i skromnym śniadaniu ruszyłem Trekiem z przyczepką i plecakiem na poznański dworzec i … zjawiłem się na 2 minuty przed odjazdem składu IR do Krakowa, gdy tylko na chwilkę wszedłem na hol dworca, coś pokręciło mi się z peronami – wjechałem na inny i później, już w trakcie jazdy okazało się że wsiadłem do innego pociągu i do tego TLK … :)
    Blisko 7 i pół godzinną podróż z trudem zniosłem, tłoczno było, na szczęście ze mną podróżowała również z rowerem sympatyczna bikerka, nie kryła wrażenia, gdy jej powiedziałem że z Krakowa jadę na własnych siłach przez góry do Krynicy :)

    Po dobiciu do Krakowa nie mogło zabraknąć wizyty na tamtejszym Starym Rynku, na którym zrobiłem krótką przerwę. By po chwili udać się przez most z widokiem na Wawel w kierunku na drogę wylotową do Wieliczki – bezproblemowo dokręciłem.
    Kraków. Widok na Wisłę i Wawel © JPbike

    Kręcąc przez miasto ze słynną Kopalnią Soli zaczęły się solidne podjazdy, co chwila napotykałem znaki 6,8,9,7 % raz do góry, raz w dół, przy takich podjazdach moja Osowa Góra to pikuś :D
    No, przyczepka miała dociążone chyba ze 25-30 kg, wiozłem nawet … laptopa !
    Każdy podjazd to dla mnie istny trening siłowy, a zjazdy to szaleństwo – przekonałem się że mój Trek, a właściwie jego wyścigowa geometria ramy nie nadaje się do turystyki z dużym obciążeniem – każdy lekki ruch kierownicą przy ponad 25 km/h powodował wibracje przyczepki – mimo tego raz na zjeździe osiągnąłem 61 km/h … Raz kompletnie na zjeździe przesadziłem że przyczepka tak silnie rozwibrowała i … odczepiła się ! Na szczęście wylądowała na poboczu, błotnik pękł, i jedna sakwa lekko obtarta … już się boje że Młynarz mi sprawi lanie :D
    Całe szczęście, mój dobytek wraz z laptopem ocalał, uff :)
    Od tamtej chwili przypomniało mi się że rok temu czytałem instrukcję obsługi przyczepki – pisali że nie należy przekraczać 40 km/h :) I tak dalej, jadąc do celu starałem się na zjazdach, których miałem mnóstwo nie przekraczać tejże prędkości, pewnie klocki hamulcowe wkrótce pójdą do wymiany :)

    Dalsza jazda, najpierw drogą 966, a następnie lokalną do Limanowej to czysta przyjemność, pokonywanie podjazdów, zjazdów, jak i cała masa urzekających górskich widoczków …
    Urok górskiego rowerowania © JPbike

    Urok górskiego rowerowania c.d. © JPbike

    Po dotarciu do Limanowej była już późna pora, skierowałem się na 28-tkę i zaraz za tymże miastem zaczął się długi podjazd na ponad 620 m, momentami było ciężko, mozolnie się wspinałem.
    Na 628 m i w oddali szczyty Beskidu Sądeckiego © JPbike

    Po odpoczynku na szczycie to już tylko długi zjazd do Nowego Sącza …
    Zjazd z serpentynami do Nowego Sącza © JPbike

    Kręcąc przez NS nie mogło zabraknąć wyjątkowej chwili – spotkania z Karolinką – mocno się uciskaliśmy, podczas powitania z trudem utrzymywałem równowagę po tylu podjazdach :) Było miło :) Poznałem również jej śliczną Werkę :)

    Do Krynicy Zdrój pozostało mi prawie 30 km, ruszyłem dalej, już po zapadnięciu zmroku i zamontowaniu lampek, nie wiedząc że droga do celu to kolejna długa wspinaczka, podczas której zrobiłem trzy postoje i wcinałem resztki tego, co miałem, oraz osiągnąłem kulminację wysokościową – aż ok 750 m ! Najcięższa była końcówka – byłem już zmęczony, ale co tam, fajnie pokonywać własne słabości i zadowolony w końcu dotarłem o 23-tej do Krynicy i do noclegowni, tej samej, co rok temu urlopowałem.
    Była to jedna z moich najcięższych górskich jednodniowych wypraw ze sporym bagażem – będzie co wspominać :)

    V max – 61.01 km/h – mój rekord mocno obładowaną przyczepką z laptopem !
    Przewyższenie – 1625 m !