Info o mnie.
- przejechane: 188881.43 km
- w tym teren: 68335.10 km
- teren procentowo: 36.18 %
- v średnia: 22.55 km/h
- czas: 347d 06h 12m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m
-
Bike Maraton - 39
bikestatsowe zawody - 8
CX - 7
do 100 km - 1232
do 50 km - 1248
do/z pracy - 278
dron - 69
dzień wyścigowy - 251
Etapówki MTB - 31
Festive 500 - 55
Gogol MTB - 62
Kaczmarek Electric - 21
maratony - 180
MTB Marathon - 31
na orientację - 6
nocne - 290
podium, te szerokie też - 37
podsumowanie - 11
pomiar czasu - 67
ponad 100 km - 250
ponad 200 km - 28
ponad 300 km - 4
poza PL - 114
Solid MTB - 30
sprzęt - 50
szoska - 458
Uphill race - 8
w górach - 322
w roli kibica - 10
w towarzystwie - 405
wyprawy - 74
wysokie szczyty - 35
XC - 32
z przyczepką - 4
-
Moja stajnia
w użyciu
Orbea Oiz M20

Black Peak

Accent Peak 29
Canyon Endurace
Sztywna Biria
archiwum
Scott Scale 740
TREK 8500
Kross Action
Accent Tormenta 1
Accent Tormenta 2
Accent Tormenta 3
-
2026, Kwiecień - 10 - 0
2026, Marzec - 9 - 0
2026, Luty - 8 - 0
2026, Styczeń - 8 - 0
2025, Grudzień - 8 - 0
2025, Listopad - 9 - 0
2025, Październik - 8 - 0
2025, Wrzesień - 8 - 0
2025, Sierpień - 13 - 23
2025, Lipiec - 12 - 22
2025, Czerwiec - 9 - 20
2025, Maj - 10 - 20
2025, Kwiecień - 8 - 21
2025, Marzec - 10 - 24
2025, Luty - 8 - 16
2025, Styczeń - 7 - 13
2024, Grudzień - 15 - 38
2024, Listopad - 7 - 15
2024, Październik - 9 - 21
2024, Wrzesień - 10 - 18
2024, Sierpień - 12 - 20
2024, Lipiec - 14 - 30
2024, Czerwiec - 18 - 40
2024, Maj - 10 - 24
2024, Kwiecień - 15 - 37
2024, Marzec - 12 - 29
2024, Luty - 9 - 27
2024, Styczeń - 9 - 25
2023, Grudzień - 12 - 34
2023, Listopad - 10 - 33
2023, Październik - 9 - 27
2023, Wrzesień - 11 - 28
2023, Sierpień - 8 - 16
2023, Lipiec - 16 - 43
2023, Czerwiec - 11 - 27
2023, Maj - 17 - 36
2023, Kwiecień - 12 - 45
2023, Marzec - 6 - 16
2023, Luty - 8 - 32
2023, Styczeń - 8 - 26
2022, Grudzień - 8 - 20
2022, Listopad - 8 - 25
2022, Październik - 9 - 31
2022, Wrzesień - 12 - 16
2022, Sierpień - 10 - 24
2022, Lipiec - 16 - 37
2022, Czerwiec - 12 - 26
2022, Maj - 16 - 32
2022, Kwiecień - 14 - 49
2022, Marzec - 9 - 30
2022, Luty - 8 - 18
2022, Styczeń - 10 - 27
2021, Grudzień - 10 - 25
2021, Listopad - 11 - 29
2021, Październik - 12 - 35
2021, Wrzesień - 15 - 30
2021, Sierpień - 16 - 24
2021, Lipiec - 20 - 34
2021, Czerwiec - 19 - 42
2021, Maj - 15 - 34
2021, Kwiecień - 15 - 30
2021, Marzec - 12 - 35
2021, Luty - 11 - 32
2021, Styczeń - 13 - 42
2020, Grudzień - 17 - 37
2020, Listopad - 13 - 51
2020, Październik - 14 - 40
2020, Wrzesień - 19 - 33
2020, Sierpień - 20 - 42
2020, Lipiec - 25 - 65
2020, Czerwiec - 21 - 77
2020, Maj - 21 - 75
2020, Kwiecień - 14 - 60
2020, Marzec - 7 - 21
2020, Luty - 15 - 34
2020, Styczeń - 13 - 46
2019, Grudzień - 20 - 76
2019, Listopad - 14 - 50
2019, Październik - 13 - 44
2019, Wrzesień - 24 - 46
2019, Sierpień - 23 - 25
2019, Lipiec - 23 - 31
2019, Czerwiec - 26 - 42
2019, Maj - 25 - 58
2019, Kwiecień - 24 - 75
2019, Marzec - 18 - 56
2019, Luty - 16 - 45
2019, Styczeń - 15 - 53
2018, Grudzień - 18 - 68
2018, Listopad - 10 - 36
2018, Październik - 20 - 42
2018, Wrzesień - 31 - 67
2018, Sierpień - 21 - 82
2018, Lipiec - 18 - 58
2018, Czerwiec - 14 - 55
2018, Maj - 19 - 55
2018, Kwiecień - 18 - 68
2018, Marzec - 14 - 55
2018, Luty - 10 - 52
2018, Styczeń - 10 - 52
2017, Grudzień - 10 - 42
2017, Listopad - 7 - 44
2017, Październik - 10 - 43
2017, Wrzesień - 17 - 46
2017, Sierpień - 19 - 43
2017, Lipiec - 19 - 83
2017, Czerwiec - 17 - 42
2017, Maj - 21 - 60
2017, Kwiecień - 19 - 47
2017, Marzec - 15 - 38
2017, Luty - 13 - 32
2017, Styczeń - 14 - 47
2016, Grudzień - 9 - 14
2016, Listopad - 9 - 24
2016, Październik - 14 - 19
2016, Wrzesień - 14 - 66
2016, Sierpień - 16 - 24
2016, Lipiec - 21 - 41
2016, Czerwiec - 15 - 26
2016, Maj - 24 - 77
2016, Kwiecień - 18 - 47
2016, Marzec - 18 - 42
2016, Luty - 13 - 26
2016, Styczeń - 14 - 39
2015, Grudzień - 14 - 72
2015, Listopad - 8 - 26
2015, Październik - 8 - 23
2015, Wrzesień - 12 - 27
2015, Sierpień - 18 - 31
2015, Lipiec - 16 - 59
2015, Czerwiec - 21 - 72
2015, Maj - 21 - 53
2015, Kwiecień - 20 - 88
2015, Marzec - 19 - 88
2015, Luty - 16 - 59
2015, Styczeń - 15 - 59
2014, Grudzień - 11 - 60
2014, Listopad - 19 - 34
2014, Październik - 12 - 22
2014, Wrzesień - 17 - 37
2014, Sierpień - 18 - 31
2014, Lipiec - 22 - 95
2014, Czerwiec - 18 - 73
2014, Maj - 16 - 76
2014, Kwiecień - 21 - 77
2014, Marzec - 20 - 73
2014, Luty - 16 - 80
2014, Styczeń - 7 - 31
2013, Grudzień - 18 - 87
2013, Listopad - 13 - 78
2013, Październik - 15 - 60
2013, Wrzesień - 16 - 65
2013, Sierpień - 15 - 76
2013, Lipiec - 26 - 161
2013, Czerwiec - 21 - 121
2013, Maj - 20 - 102
2013, Kwiecień - 20 - 116
2013, Marzec - 18 - 117
2013, Luty - 15 - 125
2013, Styczeń - 12 - 92
2012, Grudzień - 20 - 106
2012, Listopad - 10 - 82
2012, Październik - 13 - 46
2012, Wrzesień - 17 - 96
2012, Sierpień - 16 - 99
2012, Lipiec - 23 - 113
2012, Czerwiec - 17 - 97
2012, Maj - 18 - 61
2012, Kwiecień - 20 - 132
2012, Marzec - 20 - 130
2012, Luty - 9 - 57
2012, Styczeń - 10 - 55
2011, Grudzień - 11 - 84
2011, Listopad - 12 - 96
2011, Październik - 20 - 127
2011, Wrzesień - 17 - 170
2011, Sierpień - 23 - 109
2011, Lipiec - 11 - 116
2011, Czerwiec - 3 - 154
2011, Maj - 24 - 186
2011, Kwiecień - 15 - 255
2011, Marzec - 24 - 213
2011, Luty - 26 - 187
2011, Styczeń - 18 - 199
2010, Grudzień - 19 - 173
2010, Listopad - 13 - 106
2010, Październik - 14 - 118
2010, Wrzesień - 15 - 192
2010, Sierpień - 25 - 209
2010, Lipiec - 27 - 126
2010, Czerwiec - 28 - 191
2010, Maj - 20 - 255
2010, Kwiecień - 24 - 220
2010, Marzec - 18 - 196
2010, Luty - 9 - 138
2010, Styczeń - 11 - 134
2009, Grudzień - 12 - 142
2009, Listopad - 11 - 128
2009, Październik - 8 - 93
2009, Wrzesień - 24 - 158
2009, Sierpień - 22 - 118
2009, Lipiec - 19 - 143
2009, Czerwiec - 20 - 94
2009, Maj - 19 - 170
2009, Kwiecień - 25 - 178
2009, Marzec - 14 - 137
2009, Luty - 7 - 50
2009, Styczeń - 11 - 96
2008, Grudzień - 11 - 131
2008, Listopad - 13 - 56
2008, Październik - 17 - 64
2008, Wrzesień - 17 - 62
2008, Sierpień - 21 - 78
2008, Lipiec - 18 - 39
2008, Czerwiec - 24 - 74
2008, Maj - 15 - 23
2008, Kwiecień - 7 - 40
2008, Marzec - 6 - 14
ponad 100 km
| Dystans całkowity: | 30848.08 km (w terenie 4805.00 km; 15.58%) |
| Czas w ruchu: | 1343:06 |
| Średnia prędkość: | 22.97 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 83.56 km/h |
| Suma podjazdów: | 99549 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 177 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 148 (86 %) |
| Liczba aktywności: | 250 |
| Średnio na aktywność: | 123.39 km i 5h 22m |
| Więcej statystyk | |
Niedziela, 3 kwietnia 2011 • dodano: 03.04.2011 | Komentarze 51
Wyjazd do Dolska połączony z zapoznaniem się ze stanem nawierzchni tamtejszej golonkowej trasy wymyśliłem w sobotę wieczorem. Obmyślając trasę wziąłem pod uwagę prognozę kierunku wiatru, zapowiadali południowo - wschodni wiatr, więc kierunek był słuszny, czyli najpierw namęczę się wmordewindem, a powrót ... :)
W rzeczywistości walka z czołowym wiatrem była ciężka, kosztowało mnie to sporo sił i trwała do samego południowego krańca trasy (aż 80 km, chyba to mój rekord) ...
Dość wcześnie zacząłem kręcić korbą - od 9:40.

JPbike - pozytywnie zakręcony biker :)© JPbike
Do Dolska, a raczej na północny kraniec maratonowej trasy dokręciłem bocznymi drogami przez Mosinę, Żabno, Brodnicę, Manieczki, Błociszewo i trochę terenem, na którym zaskoczył mnie ... piach, by w końcu napotkać właściwy teren, na którym 16 kwietnia będzie ściganie, o ile orgi w tym sezonie zbytnio nie zmienią trasy w stosunku do ubiegłorocznej ...

Północny kraniec trasy. Niezłe wyboje ...© JPbike

Nudne dla MTB asfalty. Miałem taki wmordewind że ... :/© JPbike

Znów teren. Na przemian twardy, suchy, jak i ... piaszczysty !© JPbike

Brukowany zjeżdzik za Cichowem. Nieżle mną wytelepało ...© JPbike

Nierzadko spora ilosć piachu powodowała że trzeba było jechać obok ...© JPbike

Krzyżówka, którą Gigowcy przejeżdżają ... cztery razy :)© JPbike

Tutaj piachu tyle że w połączeniu z wmordewindem jazda ponad 20 km/h wymaga niezłego powera !© JPbike

Mknąc przez lasy z nawierzchnią różnie bywa ...© JPbike

Znany wiadukt :) Sportograf też go polubił :)© JPbike

Miły i szybki zjazd na południowy kraniec trasy© JPbike

Villa Natura. Miejsce startu i mety.© JPbike
Całej trasy mega oczywiście nie przejechałem, nie było potrzeby, chodziło mi głównie o poznanie nawierzchni najnudniejszych fragmentów - tych przez pola.
Cóż pisać o wrażeniach z trasy - sporo wybojów w terenie, piachu dużo na otwartych przestrzeniach, południowo - wschodni wind jaki miałem należy chyba do tych gorszych podczas ścigania ...
Jeśli do 16 kwietnia ilości opadów będą znikome to nie będzie łatwo pomykać tędy z wysokim avs-em.
Powrót z Dolska przebiegł superszybko, asfaltowo i z wiatrem w plecy :)
Po 120 km dopadało mnie zmęczenie, bardziej głodowe, niż siłowe, całą trasę jechałem na 3 batonikach, 1 litrze izotonika, pół litrze wody, ledwo starczyło.
Na drodze Śrem - Rogalinek mijałem wysyp motocyklistów, a całe tabuny niedzielnych rowerzystów na odcinku Puszczykowo - Luboń.
Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Żabinko - Żabno - Brodnica - Przylepki - Boreczek - Manieczki - Krzyżanowo - Błociszewo - Wyrzeka - Dalewo - Mościszki - Bieżyń - Cichowo - Dalabuszki - Kunowo - Tworzymirki - Gaj - Dolsk - Drzonek - Ostrowo - Śrem - Zbrudzewo - Niesłabin - Orkowo - Czmoniec - Trzykolne Młyny - Radzewice - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań ...
Puls - max 162, średni 134
Przewyższenie - 528 m
Sobota, 26 marca 2011 • dodano: 26.03.2011 | Komentarze 12
Do maratonowej inauguracji zostały dwa tygodnie ...
Na sobotni dzionek treningowy pomysł miałem jeden - na swoją setkową pętlę.
A tymczasem jak się obudziłem i spojrzałem zza okno to ...
To nic, jadę ! Na rower nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani rowerzyści.
Więc ochraniacze na buty, zimowe rękawiczki i buff na twarz poszły w ruch.
Ruszyłem o 11-tej, śnieg błyskawicznie się roztopił, temperatura oscylowała w okolicach 2-4 stopni, trochę wiało z północnego wschodu, oraz niemal przez całą trasę mniej lub bardziej prószyło śnieżynkami ...
Tyle razy kręcę na tej leśnej szosie a tu po wpisie u cody trochę się zdziwiłem że do tej pory nie widziałem na własne oczy tejże drewnianej kapliczki, więc ...
Fajna kapliczka w drzewie
© JPbike
Dalsza jazda do południowego krańca trasy przebiegła pod nieznaczny boczny wind, by następnie przez kilkanaście km-ów mieć korzystny wiatr. Po 60 km jedyna przerwa. Tym razem jechałem na jednym półlitrowym bidonie i z jednym batonikiem musli - starczyło na całą setkę ! Ostatnie 50 km, pomijając przejazd osłoniętą lasem Greiserówką to pomykanie pod wiatr raz bocznym, raz czołowym.
Dość niska temperatura oraz wiatr i prószący śnieg powodowały że przeciętnie się jechało. Trening jednak udany był, wróciłem bez większego zmęczenia i na leciutkim kryzysie głodowym.
Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Żabinko - Żabno - Brodniczka - Esterpole - Przylepki - Boreczek - Manieczki - Krzyżanowo - Błociszewo - Donatowo - Nowy Gołębin - Gorzyczki - Borowo - Czempiń - Stare Tarnowo - Iłówiec - Konstantynowo - Nowinki - Drużyna - Krosno - Mosina - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznań ...
Puls - max 164, średni 132
Przewyższenie - 330 m
Niedziela, 6 marca 2011 • dodano: 06.03.2011 | Komentarze 16
Znów wietrzna niedziela, słoneczna i kilka stopni ciepła ...
Kiedy w końcu ten zimny wiatr ucichnie i będzie upragnione minimum 10 stopni ?
Dość wcześnie wstałem i ruszyłem na trasę już o 9:20 :)
Nieźle i lodowato wiało głównie z północy, pierwsze 57 km pokonałem z bocznym wmordewindem i w całości na środkowej tarczy korby, osiągając do tego momentu średnią 23.81 km/h i przy średnim pulsie 134. Spoczko, tak miało być, czyli stopniowe rozkręcanie.
Następne 40 km to istne napieranie z wiatrem i grubo ponad 30 km/h, od tamtego momentu nie oszczędzałem się do samego końca trasy :)
A podczas ostatnich ponad 30 km to znów walka z boczno-czołowymi podmuchami, bo okazało się że wind wiał z innego kierunku niż myślałem ... :/
Parę fotek oczywiście pstryknąłem - wszystkie z zachodnich krańców trasy.

Typowa boczna szosa w zachodniej Wielkopolsce© JPbike

Jeden z kilku zabytkowych wiaduktów ceglanych w Nojewie© JPbike

Kolejny wiadukt zza którego podjeżdżam sobie :)© JPbike

Troszkę terenu też było :)© JPbike

Na większości trasy takie krajobrazy z lodowo-śniegowymi polami skąpanymi w słońcu miałem© JPbike
Ilość postojów - 3, wszystkie krótkie, na batoniki, oraz banana.
Ogólnie moja wytrzymałość ma się dobrze, o ile umiejętnie rozkłada się siły na taką długą i wietrzną trasę.
Coraz bardziej tęsknię za TERENEM :)
Dom - Lasek Marceliński - Skórzewo - Przeźmierowo - Baranowo - Chyby - Napachanie - Mrowino - Cerekwica - Kąsinowo - Kępa - Szamotuły - Śmiłowo - Szczepankowo - Ostroróg - Dobrojewo - Binino - Orliczko - Nojewo - Kikowo - Psarskie - Zajączkowo - Dęborzyce - Buszewo - Lubosina - Podrzewie - Duszniki - Sędziny - Wilkowo - Grodziszczko - Brzoza - Niepruszewo - Drwęsa - Sierosław - Dąbrowa - Skórzewo - Poznań ...
V max - 41.79 km/h
Puls - max 160, średni 137
Przewyższenie - 360 m
Niedziela, 27 lutego 2011 • dodano: 27.02.2011 | Komentarze 14
Dość późno wyruszyłem - o 12:20 bo trzeba było nadrobić senne zaległości.
Z racji że ostatnio sporo wieje, trasę obmyśliłem tak aby jak najmniej mieć walki z czołowymi i lodowatymi podmuchami ze wschodu - ostatecznie cel udało się zrealizować w 60%. Udałem się na swoją setkę na południe.
W WPN spory ruch, zresztą mnie to nie dziwi bo jest słoneczna niedziela.

Ślady biegówek na skraju lasu. W sumie w całym WPN sporo tego było ...© JPbike
Przejeżdżając przez Mosinie z przeciwka mijałem spory peleton na szosówkach - w większości to byli Ci z Corrateca i jeden w stroju CCC. Widocznie wszyscy ściganci intensywnie trenują.

Ciekawa architektura zrujnowana w Żabnie© JPbike
W Brodnicy, przy pałacu zrobiłem krótką przerwę na batonika musli z orzechami.

Jadąc tym fragmentem spokojnej szosy do Manieczek miałem wmordewind ...© JPbike

Dwór w Manieczkach z 1894 roku© JPbike
W latach 1781–1822 – wieś należała do Józefa Wybickiego, twórcy naszego hymnu narodowego, w Manieczkach powstało wiele jego utworów literackich, zmarł w 1822 roku w nieistniejącym już drewnianym dworku.

Oblodzony fragmencik, dla mnie niestraszny :)© JPbike
Gdy tylko za Manieczkami wjechałem na południowe krańce trasy miałem świetny wind w plecy i postanowiłem go wykorzystać - prędkość nie spadała poniżej 30 km/h, szkoda że krótko to trwało ... :)
W Czempiniu druga przerwa, która mi pomogła (dwa batoniki), bo po 60 km powoli czułem zbliżający się kryzys przez ten lodowaty wiatr.

Przerwa przy pałacu w Czempiniu© JPbike
Od powyższego miejsca to już tylko pomknąłem co sił do Poznania, tak się złożyło że wiatr wiał wtedy w mój boczny przód, jazdę po części ułatwiała mi osłonięta lasem szosa, najlepiej było oczywiście na Greiserówce. Na granicy Lubonia i Poznania lodowaty wind mnie już wykańczał i zatrzymałem się z konieczności by odsapnąć plus batonik (stwardniały). Do domu wróciłem idealnie z zachodem słońca :)
Ogólnie trening zaliczam do udanych, mam serdecznie dość tego lodowatego zimna.
Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Żabinko - Żabno - Sulejewo - Brodnica - Przylepki - Boreczek - Manieczki - Krzyżanowo - Błociszewo - Donatowo - Nowy Gołębin - Gorzyczki - Borowo - Czempiń - Stare Tarnowo - Iłówiec - Konstantynowo - Nowinki - Drużyna - Krosno - Mosina - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznań ...
Puls - max 164, średni 139
Przewyższenie - 380 m
Niedziela, 30 stycznia 2011 • dodano: 30.01.2011 | Komentarze 18
Normalnie miała być treningowa setka z minimalną ilością zdjęć a wyszła fajna trasa i to z atrakcjami turystycznymi.
Wreszcie jakaś porządniejsza pogoda nastała.
Przed wyjazdem temperatura oscylowała na poziomie lekkiego mroziku i zaczynało się robić słonecznie, tego mi od dawna brakowało :)
Tym razem trasę szybko obmyśliłem na krótko przed wyjściem - zamierzałem jakąś setkę zrobić na południe. Po analizie mapy ustaliłem że jadę na słabo znane mi lokalne tereny - za Mosinę i za Czempiń.
Lekko opuchnięty palec, którego nabawiłem się wczoraj to drobiazg.
Podobnie jak wczoraj - picie zamiast do bidonów zatankowałem do bukłaka.

Lekko zmrożona Greiserówka© JPbike

Pałac w Czempiniu© JPbike
Po 41 km zaczęło się kręcenie po nieznanych mi do tej pory lokalnych szosach, jak się okazało wybór był trafiony, zaskoczyła mnie ilość atrakcji nie tylko turystycznych, ale i fajne zimowo-słoneczne klimaty mijane po drodze ...

Ciekawe kontrasty na końcówce stycznia :)© JPbike

Pałac w Gorzyczkach. Widok od strony parku© JPbike

Krótka przerwa na batonika© JPbike

Najfajniejszy przystanek autobusowy :)© JPbike

Pałac w Błociszewie© JPbike

Zabytkowy, drewniany kościółek w Błociszewie© JPbike

Pusta boczna szosa, stare drewniane słupy - to lubię :)© JPbike

Drewniany kościółek w Żabnie© JPbike

Styczniowy zachód słońca w Wielkopolsce© JPbike
Całą trasę jechało mi się świetnie, w końcu znalazłem nie tylko do trenowania jakąś fajną setkową trasę z małym natężeniem ruchu aut i ciekawymi miejscówkami na postoje :)
Dom - Luboń - Komorniki - jazda Greiserówką - Mosina - Drużyna - Nowinki - Pecna - Stare Tarnowo - Czempiń - Borowo - Gorzyczki - Nowy Gołębin - Donatowo - Błociszewo - Krzyżanowo - Manieczki - Grabianowo - Brodnica - Sulejewo - Żabno - Żabinko - Mosina - jazda Greiserówką - Komorniki - Luboń - Poznań ...
Puls - max 170, średni 136
Przewyższenie - 373 m
Niedziela, 16 stycznia 2011 • dodano: 16.01.2011 | Komentarze 20
Drugi w tym sezonie trening w ekipie.
Najpierw krótko po 10 Jarek podjechał po mnie i dalej razem udaliśmy się nad Maltę po drodze podziwiając wysoki poziom Warty ...

Drogbas nad Wartą© JPbike
Nad Maltą, przy źródełku spotkaliśmy się z Mariuszem i jazda.
No - jak widać, lód na terenowej ścieżce jeszcze mocno się trzymał ...

Klosiu na slickach ... :) A Drogbas driftuje :)© JPbike
Kawałek zmuszeni byliśmy pospacerować i kręcić skrajem ścieżki do głównej drogi i od tego momentu ruszyliśmy w kierunku Tulec, po drodze mając takie przeszkody ...

Przejazd przez podtopienia ...© JPbike
W Tulcach zjawił się Bikestatowicz z Kórnika i pomysłodawca trasy - Tomek - czyli kompletny skład niedzielnego treningu. Mieliśmy również zamiar wyciągnąć na trening mieszkańca Tulec - Rodmana, zatrzymały Go obowiązki rodzinne. Przynajmniej mieliśmy okazję się z Nim spotkać ...

Spragniony Rodman :)© JPbike

Ciśniemy wzdłuż A2© JPbike

Przy 35 km/h robienie takich zdjęć to sztuka ...© JPbike

Turystykę rowerową można uprawiać cały rok !© JPbike
Po dotarciu do Środy Wielkopolskiej Jarek musiał wracać.
I tak dalej ruszyliśmy w trójkę, w tymże mieście napotykając bardzo ciekawy, choć podupadający dom lub zameczek

Zameczek w Środzie Wlkp© JPbike
Odcinek Środa Wlkp - Śrem to wmordewindowa jazda.
Po 65 km zarządziliśmy postój na parkingu leśnym.
W Śremie na moście - kontrola stanu oblodzenia i poziomu Warty ...

Chłopaki podziwiają Wartę ...© JPbike

Sprint zjazdowy :)© JPbike
I tak we trzech dokręciliśmy niezłym tempem do Mosiny, gdzie nastąpił ostatni postój. Tomek stamtąd udał się do Kórnika, a dwóch pozostałych pomknęło do Poznania przez Puszczykowo - sporo tam rozlewisk Warty ...
W Luboniu rozłączyliśmy się i ostatnie kilka km do domu pokonałem na kryzysie głodowym, ale zadowolony z długiej i fajnej trasy. Całą trasę jechałem na jednym bidonie i dwóch batonach, w Mosinie Tomek mnie troszkę podratował resztkami picia i batoniczkiem :)
W sumie weekend był intensywny treningowo - sobota 58 km i wieczorem pływanie, a w niedzielę 131 km :)
Dom - ul.Hetmańska - Malta - Darzybór - Michałowo - Tulce - Krzyżowniki - Nagradowice - Kleszczewo - Bugaj - Krerowo - Bieganowo - Topola - Środa Wielkopolska - Zaniemyśl - Śrem - Psarskie - Manieczki - Grabianowo - Brodnica - Żabno - Żabinko - Mosina - Puszczykowo - Łeczyca - Luboń - Poznań ...
Puls - max 182, średni 135
Przewyższenie - ok 250 - 300 m
Niedziela, 9 stycznia 2011 • dodano: 09.01.2011 | Komentarze 18
Nastała pora na solidne treningi i to w ekipie.
W końcu dodatnia temperatura sięgająca 8 stopni pozwoliła na to, co lubię - dłuższy wyjazd :)
Głównym pomysłodawcą trasy był Jarek. Poprzedniego dnia wieczorem poinformowałem o tym Mariusza i tak wybraliśmy się w trójkę zaliczyć pierwszą setkę w sezonie. Na miejsce zbiórki zajechałem leciutko spóźniony, a to dlatego bo po drodze zahaczyłem o sklep po Powerade i do tego przejazd przez Rusałkę i Golęcin to walka z topniejącym śniegiem i koleinami nie pisząc już o chlapie.

Wielkopolscy MOCARZE :)© JPbike
No i jazda - aż do Obrzycka jechało się fajnie, szybko, wiatr nam sprzyjał ...

Trzech pomykaczy na góralach :)© JPbike

Klosiu i JPbike - zdobywcy michałkowego podium :)© JPbike
W Obrzycku skręt na boczną drogę do Obornik - przyjemną, bo mało ruchliwą i biegnącą po jednej stronie wzdłuż Warty a po drugiej wzdłuż skraju Puszczy Noteckiej. Tym razem podczas odwilży tamtędy jechało się trochę ciężej, na drodze sporo roztapiających się kolein i masa chlapowiska. Po 60 km zarządziliśmy przerwę i Jarek stwierdził że w którejś oponie ubywa powietrza - okazało się że w mojej tylnej, ponoć dętka była łatana ze 10 razy :) Jak na maratończyka przystało - dość szybko poradziłem ze zmianą w tym brudzie. Pompowanie również przebiegło ekspresowym tempem ...

Pompowanie na trzy zmiany :)© JPbike
Przy okazji na krótko zatrzymaliśmy się przy brzegu Warty, po której dryfowała masa lodowych kółeczek przeróżnej wielkości - to trzeba podziwiać :)

Krótka przerwa nad brzegiem Warty© JPbike
Po dotarciu do Obornik na dobre wyszło popołudniowe słońce, iście wiosennie się zrobiło, skręciliśmy wtedy na krajową 11-tkę, która miała nawet dawno nie widziany suchy asfalt, jadąc tamtędy zmagaliśmy się z czołowo-bocznym wiatrem - w takich warunkach bardzo pomocne są zmiany i tak właśnie pomykaliśmy.
W Suchym Lesie klosiu odłączył od nas, a następnie w Strzeszynie Jarekdrogbas i tak dalej już samotnie, zadowolony ze wspólnego treningu wróciłem do domu. Forma dobrze się trzyma :)
Nieźle nabrudziłem się tym chlapowiskiem, najgorzej ze stopami (całe mokre) - moje neoprenowe ochraniacze coraz bardziej się zużywają i pewnie zainwestuję w zimowe SPD-y.
Dom - Rusałka - Golęcin - Strzeszynek - Kiekrz - Rokietnica - Mrowino - Cerekwica - Piaskowo - Kępa - Szamotuły - Gaj Mały - Obrzycko - Zielonagóra - Stobnicko - Stobnica - Kiszewko - Kiszewo - Bąblinek - Bąblin - Słonawy - Oborniki - Bogdanowo - Ocieszyn - Złotniki - Jelonek - Suchy Las - Strzeszyn - Golęcin - Dom
Dzięki Panowie i do następnego !
Puls - max 167, średni 140
Przewyższenie 386 m
Sobota, 30 października 2010 • dodano: 31.10.2010 | Komentarze 20
Kolejny z rzędu październikowy i słoneczny dzionek weekendowy skusił do zebrania ekipy i w drogę !
Głównym pomysłodawcą trasy był Mariusz. Tym razem po zagadaniu postanowiliśmy wybrać się na północ, na mocno pagórkowate rejony Wielkopolski, do Szwajcarii Czarnkowskiej i dodatkowo zdobyć nieznacznie oddalony jeden z najwyższych szczytów WLKP - Gontyniec (192 m).
Zanim zaczęliśmy kręcić wspólnie, trzeba było ekipę w składzie: Ja, Mariusz i Marek teleportować pociągiem do Wronek.

No i ruszamy, żółtym szlakiem przez Puszczę Notecką© JPbike

Leśne klimaty i ostre jesienne słońce© JPbike

Zaczęły się podjeżdziki :)© JPbike

Przerwa nad Jeziorem Białym© JPbike

Czasem kręciliśmy po nietypowej nawierzchni ...© JPbike

... jak i poza ścieżką :)© JPbike

Podjazd. Dobijamy do Szwajcarii ... :)© JPbike

Przerwa przy zabytkowym budynku technicznym, zaraz będzie podjazd ...© JPbike

Klosiu i Marc atakują sztywny podjazd ...© JPbike

... :)© JPbike

A JPbike ? Oczywiście PODJECHAŁ :)© JPbike
<lt;lt;lt;lt;feature=player_embedded

Sylwetki bikerów przy neorenesansowym Zamku w Goraju© JPbike

Na zjazdach jestem za szybki na załapanie ostrości :)© JPbike

Przy sklepie w Pianówce i guma Marka :)© JPbike

Jeszcze raz na górki mkniemy :)© JPbike

Bardzo stromo. Mi udało się podjechać do miejsca, gdzie klosiu tkwi :)© JPbike

Z takim górskim widoczkiem mieliśmy kolejną przerwę ...© JPbike

... na wyjątkowy napój Browaru Czarnków :)© JPbike

Jazda w dół, iście golonkowy zjazd :)© JPbike

Jest fajnie :)© JPbike

Jesienny podjazd na Zamek Goraj© JPbike

Trochę piachu, dało się bez większych problemów jechać© JPbike

Jesiennie w Szwajcarii Czarnkowskiej© JPbike

....... :)© JPbike

Szczyt kolejnego podjazdu :)© JPbike
W sumie sporo pokręciliśmy po tamtejszych, krętych i świetnych ścieżkach, robiąc niezłe górskie pętelki na miarę golonkowego maratonu :)
Następny cel - skocznia narciarska w Czarnkowie ...

No, w WLKP też istnieje coś takiego :)© JPbike
Niedawno tutejsza skocznia była wykorzystywana do zawodów Skoda MTB Langa - więc postanowiłem chociaż przez chwilę poczuć emocje zjazdowe po buli :)

Najpierw trzeba sie wdrapać. Strasznie stromo i grząsko ...© JPbike

Jazda w dół ! Miałem nawet grupkę kibiców :)© JPbike

Spodobało mi się i ... jeszcze raz zjechałem po tym piachu :)© JPbike
Kręcąc przez Czarnków do sklepu umiejscowionego na górce po raz pierwszy w życiu na wielkopolskiej ziemi ujrzałem znak 14% podjazd !

Oto czysty dowód że w WLKP są niezłe podjazdy :)© JPbike

Asfaltowo podążamy w kierunku Chodzieży© JPbike

Na żłótym, zaczynamy wspinaczkę na Gontyniec© JPbike

Końcówka podjazdu© JPbike

Gontyniec (192 m) ZDOBYTY ! Jak widać - nieżle skoczyłem z radości :)© JPbike

Pora na zjazd czerwonym do Chodzieży ...© JPbike

Szlak biegnący w dół jest interwałowy, ale fajny© JPbike

Tu nie dało się jechać, na szczęście to fragment :)© JPbike
I tak po zjechaniu do miejscowości znanej z maratonu u Langa - Chodzieży dokręciliśmy na tamtejszy rynek (miejsce startu/mety), i jazda na dworzec, po drodze zahaczając o sklep spożywczy ...

... i w świetnych humorach wracamy do swoich domów :)© JPbike
Całodniowy wypad na wielkopolskie i to spore pagórki był ARCYUDANY - stąd tyle fotek :)
Dzięki chłopaki i do następnego !
Przewyższenie - 945 m, nieźle jak na Wielkopolskę :)
Niedziela, 24 października 2010 • dodano: 24.10.2010 | Komentarze 15
Początkowo w tą jesienną niedzielę w planach był przejazd większą ekipą BS-owiczy Pierścieniem Dookoła Poznania, nie wszystkim chętnym termin pasował, więc po zagadaniu się z Mariuszem ustaliliśmy że zrobimy setkę przez północny nadwarciański i Puszczę Zielonkę, ponoć dawno tamtędy nie jeździłem ... :)
Na miejscu zbiórki o 11-tej przy czołgach na Cytadeli zjawiła się czwórka bikerów: JPbike, klosiu, mlodzik i bloom - tego ostatniego osobiście poznałem :)

Ustawka bikerów na Cytadeli - spragnieni terenowej jazdy :)© JPbike

Ciśniemy zwartym szykiem po nadwarciańskim szlaku. Fajnie się jechało :)© JPbike

Troszkę podjazdowego asfaltu w drodze do Starczanowa© JPbike

W drodze do Śnieżycowego Jaru ...© JPbike

Powoli wpadamy do Puszczy Zielonki© JPbike

Kolorowo :) Tym niebieskim szlakiem jechaliśmy, fajnym© JPbike

Terenowa szosa, dość szeroka sprzyjała pogaduszkom o tym i tamtym :)© JPbike

Chwila przerwy na batoniki, izotoniki ... :)© JPbike

W pełni jesienna Puszcza Zielonka© JPbike

Tempo jazdy za sprawą Pawła było dość szybkie ...© JPbike

Ekipa na trasie, Tomek się schował :)© JPbike

Dynamiczna fotka ... po chwili zaliczyłem glebę na piachu :)© JPbike
Glebek na całej trasie nie brakowało, trzech zaliczyło:
- klosiu, podczas przejeżdżania po mokrych deskach w Śnieżycowym Jarze nie zapanował nad poślizgiem :)
- mlodzik, przy omijaniu kałuży wjechał przednim kołem w ścięty pień :)
- JPbike, po pstryknięciu powyższej fotki wleciał w głęboki piach ... :)
Po dobiciu do Tuczna mlodzik odlaczył się od ekipy, po prostu tam mieszka :)
Między 65 a 75 km mój licznik szwankował - bateria w czujniku prędkości padła, w związku z tym mój całkowity dystans wypadu wziąłem od klosia, jak i sprawdziłem w Google Map.

Tu jedziemy w trójkę, kierunek - Malta© JPbike
W Gruszczynie bloom odłączył i ruszył do swojego miasta - Kórnika.
I tak pozostała dwójka, która czuła już nogi (to mlodzik narzucał tempo) ruszyła spokojnym tempem w kierunku Malty, po drodze zaliczając fajny singiel resztkami sił :)

JPbike i klosiu przy żródełku, oczywiście zatankowaliśmy wodą bidony :)© JPbike
I stamtąd, gdzie nad jeziorem odbywały się zawody wioślarskie każdy z nas pokręcił do swoich baz.
Powrót był ciężki bo ... wmordewind.
Dzięki chłopaki, wspólny wypad udany, jechało się fajnie, do następnego :)
Puls - max 177, średni 136
Przewyższenie - pewnie ponad 500 m
Wtorek, 10 sierpnia 2010 • dodano: 11.08.2010 | Komentarze 16
Urlopu w górach z rowerem czas zacząć !
Jako cel obrałem Krynicę Zdrój, połączone z tamtejszym maratonowym startem.
Po porządnym spakowaniu się poprzedniego dnia, pobudce i skromnym śniadaniu ruszyłem Trekiem z przyczepką i plecakiem na poznański dworzec i … zjawiłem się na 2 minuty przed odjazdem składu IR do Krakowa, gdy tylko na chwilkę wszedłem na hol dworca, coś pokręciło mi się z peronami – wjechałem na inny i później, już w trakcie jazdy okazało się że wsiadłem do innego pociągu i do tego TLK … :)
Blisko 7 i pół godzinną podróż z trudem zniosłem, tłoczno było, na szczęście ze mną podróżowała również z rowerem sympatyczna bikerka, nie kryła wrażenia, gdy jej powiedziałem że z Krakowa jadę na własnych siłach przez góry do Krynicy :)
Po dobiciu do Krakowa nie mogło zabraknąć wizyty na tamtejszym Starym Rynku, na którym zrobiłem krótką przerwę. By po chwili udać się przez most z widokiem na Wawel w kierunku na drogę wylotową do Wieliczki – bezproblemowo dokręciłem.

Kraków. Widok na Wisłę i Wawel© JPbike
Kręcąc przez miasto ze słynną Kopalnią Soli zaczęły się solidne podjazdy, co chwila napotykałem znaki 6,8,9,7 % raz do góry, raz w dół, przy takich podjazdach moja Osowa Góra to pikuś :D
No, przyczepka miała dociążone chyba ze 25-30 kg, wiozłem nawet … laptopa !
Każdy podjazd to dla mnie istny trening siłowy, a zjazdy to szaleństwo – przekonałem się że mój Trek, a właściwie jego wyścigowa geometria ramy nie nadaje się do turystyki z dużym obciążeniem – każdy lekki ruch kierownicą przy ponad 25 km/h powodował wibracje przyczepki – mimo tego raz na zjeździe osiągnąłem 61 km/h … Raz kompletnie na zjeździe przesadziłem że przyczepka tak silnie rozwibrowała i … odczepiła się ! Na szczęście wylądowała na poboczu, błotnik pękł, i jedna sakwa lekko obtarta … już się boje że Młynarz mi sprawi lanie :D
Całe szczęście, mój dobytek wraz z laptopem ocalał, uff :)
Od tamtej chwili przypomniało mi się że rok temu czytałem instrukcję obsługi przyczepki – pisali że nie należy przekraczać 40 km/h :) I tak dalej, jadąc do celu starałem się na zjazdach, których miałem mnóstwo nie przekraczać tejże prędkości, pewnie klocki hamulcowe wkrótce pójdą do wymiany :)
Dalsza jazda, najpierw drogą 966, a następnie lokalną do Limanowej to czysta przyjemność, pokonywanie podjazdów, zjazdów, jak i cała masa urzekających górskich widoczków …

Urok górskiego rowerowania© JPbike

Urok górskiego rowerowania c.d.© JPbike
Po dotarciu do Limanowej była już późna pora, skierowałem się na 28-tkę i zaraz za tymże miastem zaczął się długi podjazd na ponad 620 m, momentami było ciężko, mozolnie się wspinałem.

Na 628 m i w oddali szczyty Beskidu Sądeckiego© JPbike
Po odpoczynku na szczycie to już tylko długi zjazd do Nowego Sącza …

Zjazd z serpentynami do Nowego Sącza© JPbike
Kręcąc przez NS nie mogło zabraknąć wyjątkowej chwili – spotkania z Karolinką – mocno się uciskaliśmy, podczas powitania z trudem utrzymywałem równowagę po tylu podjazdach :) Było miło :) Poznałem również jej śliczną Werkę :)
Do Krynicy Zdrój pozostało mi prawie 30 km, ruszyłem dalej, już po zapadnięciu zmroku i zamontowaniu lampek, nie wiedząc że droga do celu to kolejna długa wspinaczka, podczas której zrobiłem trzy postoje i wcinałem resztki tego, co miałem, oraz osiągnąłem kulminację wysokościową – aż ok 750 m ! Najcięższa była końcówka – byłem już zmęczony, ale co tam, fajnie pokonywać własne słabości i zadowolony w końcu dotarłem o 23-tej do Krynicy i do noclegowni, tej samej, co rok temu urlopowałem.
Była to jedna z moich najcięższych górskich jednodniowych wypraw ze sporym bagażem – będzie co wspominać :)
V max – 61.01 km/h – mój rekord mocno obładowaną przyczepką z laptopem !
Przewyższenie – 1625 m !









