top2011

avatar

Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski.
Info o mnie.


- kilometry z BS: 161565.31 km
- w tym teren: 59073.11 km
- teren procentowo: 36.56 %
- prędkość średnia: 22.79 km/h
- czas na rowerze: 293d 12h 39m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

UNIT MARTOMBIKE Team





Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy

Zrowerowane Gminy



Archiwum 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2016

Dystans całkowity:698.43 km (w terenie 227.00 km; 32.50%)
Czas w ruchu:31:29
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:46.65 km/h
Suma podjazdów:3648 m
Maks. tętno maksymalne:170 (94 %)
Maks. tętno średnie:145 (81 %)
Liczba aktywności:9
Średnio na aktywność:77.60 km i 3h 29m
Więcej statystyk
  • dystans : 101.62 km
  • teren : 64.00 km
  • czas : 04:49 h
  • v średnia : 21.10 km/h
  • v max : 46.65 km/h
  • podjazdy : 709 m
  • rower : Scott Scale 740
  • V Otwarte Mistrzostwa Pobiedzisk XC

    Niedziela, 27 listopada 2016 • dodano: 27.11.2016 | Komentarze 4


    Piąte z kolei wspaniałe zawody integracyjne organizowane przez Asię, Marcina i ich córki - Martę i Zosię. Z racji tego że pozostaję wierny klasyce - kolejny raz zdecydowałem że na miejsce zawodów, nad urocze Jezioro Brzostek udam się rowerem :). Dałem znać o tym nie tylko teamowym kumplom - jedyny chętny to zgłosił się Krzychu i tak wspólnie kręciliśmy, sobie pogadaliśmy o tym i tamtym, oraz z wiatrem bezproblemowo dotarliśmy na miejsce. A tam frekwencja dopisała i to tak że organizatorom chyba zabrakło oryginalnych numerków startowych (!) :)

    Natomiast wyścig na tamtejszych 5 km rundach w moim wykonaniu wypadł wynikowo gorzej niż w poprzednich latach. Start z dalszych pozycji, po tym robiłem swoje i nie jechałem na 100% bo muszą być siły na wmordewindowy powrót do domu i całkiem zadowolony z dobrej lekkiej przepałki i sprawdzianu formy wpadłem na metę (chyba 8 pozycja open). Zresztą czego się spodziewać po listopadowej formie :)

    No i małe fotostory poniżej :)
    Fotki by mój aparacik, Joanna Horemska, Jacek Głowacki.
    Nad Maltą spuszczają wodę w czteroletnim cyklu
    Nad Maltą spuszczają wodę w czteroletnim cyklu © JPbike

    Zajechaliśmy na miejsce jako jedni z pierwszych, wyjątkowo oryginalne numerki orgi uszykowali :)
    Zajechaliśmy na miejsce jako jedni z pierwszych. Wyjątkowo oryginalne numerki orgi uszykowali :) © JPbike

    Nad Brzostkiem. Kultowa już miejscówka - nic dojąć, nic ująć :)
    Nad Brzostkiem. Kultowa już miejscówka - nic dojąć, nic ująć :) © JPbike

    Biuro zawodów z piękną i miłą obsługą, no i oryginalne podium :)
    Biuro zawodów z piękną i miłą obsługą, no i oryginalne podium :) © JPbike

    Najpierw rozgrzewka zapoznawcza
    Najpierw rozgrzewka zapoznawcza © JPbike

    W akcji. Wynik gorszy niż w poprzednich latach, ale nie było tak żle
    W akcji. Wynik gorszy niż w poprzednich latach, ale nie było tak źle © JPbike

    Po wyścigu nastała biesiada przy ognisku. Było SUPER :)
    Po wyścigu nastała biesiada przy ognisku. Było SUPER :) © JPbike

    W tomboli dopisało mi szczęście - wylosowałem czapkę mikołaja z cukierkami, mniam :)

    W drodze powrotnej kilkukrotnie zostaliśmy zaatakowani gradem :)
    W drodze powrotnej kilkukrotnie zostaliśmy zaatakowani gradem :) © JPbike

    I tak pod dom zajechałem z miło zmęczonymi nogami przed zmierzchem - udany dzień był :)
    Wielkie brawa dla organizatorów i współuczestników za super zawody i miło spędzony czas, do następnego !





  • dystans : 43.48 km
  • teren : 36.00 km
  • czas : 01:54 h
  • v średnia : 22.88 km/h
  • v max : 36.32 km/h
  • hr max : 170 bpm, 94%
  • hr avg : 145 bpm, 81%
  • podjazdy : 248 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Sobotnia przepałeczka

    Sobota, 26 listopada 2016 • dodano: 26.11.2016 | Komentarze 0


    Start o 11:38. Pochmurno i mrozik na poziomie -1.5°C.
    Takie tam trochę mocniejsze rozruszanie na Rundzie Drogbasa by JPbike przed jutrzejszymi zawodami nad Brzostkiem. Po dość wysokim tętnie i średnio-dobrym samopoczuciu wiem gdzie stoję z formą i jutro to będzie ciężko wygrać, ale co tam - liczy się dobra zabawa i miło spędzony czas :)

    parametry rundy - dst 23.61 km, alt 196 m, 2 powalone drzewa
    time 1:01:19 godz, hr avg 157 bpm, hr max 170 bpm, avs 23.09 km/h

    A tymczasem na mojej klasycznej dojazdówce nad Rusałkę zastałem taką oto przeszkodę, czyli ten płot pozbawił mnie fajnego i z efektownymi wyskokami przejazdu typu dół-góra przez owe tory. A szkoda ...
    Bez komentarza
    Bez komentarza ... © JPbike





  • dystans : 69.57 km
  • teren : 15.00 km
  • czas : 03:18 h
  • v średnia : 21.08 km/h
  • rower : Sztywna Biria
  • Praca

    Piątek, 25 listopada 2016 • dodano: 25.11.2016 | Komentarze 0


    Pięć dojazdów (poniedziałek - piątek).


    Kategoria do/z pracy


  • dystans : 65.11 km
  • teren : 47.00 km
  • czas : 03:19 h
  • v średnia : 19.63 km/h
  • v max : 45.27 km/h
  • hr max : 168 bpm, 93%
  • hr avg : 134 bpm, 74%
  • podjazdy : 515 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Niedzielne trzy godzinki

    Niedziela, 20 listopada 2016 • dodano: 20.11.2016 | Komentarze 6


    Start o 10:30. Piękna słoneczna pogoda, choć wietrzna - więc do lasu !
    Stare neoprenowe ochraniacze na spd-y (9 zimnych sezonów) zakończyły żywot, zatem nastała pora na kolejny wymarzony zakup - zimowe spd-y z membraną gore-tex i czas je przetestować. Dały radę, po powrocie pięknie je ubłociłem, a cała stopa pięknie suchutka, zresztą przy dzisiejszej temp na poziomie 7°C trudno ocenić granice komfortu termicznego - bojowy test będzie jak przyjdzie mi kręcić po mokrym, jak nastanie mrozik i jak spadnie śnieg, itp.
    Co do trasy - mix szlakowy na moim terenie. Po wczorajszych opadach wiadomo - błotka i śliskich liści nie brakowało, trening techniki był. Natomiast forma moja już wyraźnie słabsza, albo tak mi się wydaje bo teren był ciężki :), ponoć za tydzień ma być gruppen sprawdzian formy ... :)



    Kategoria do 100 km


  • dystans : 184.86 km
  • teren : 3.00 km
  • czas : 07:39 h
  • v średnia : 24.16 km/h
  • v max : 40.08 km/h
  • podjazdy : 935 m
  • rower : Sztywna Biria
  • Powrót do Poznania

    Niedziela, 13 listopada 2016 • dodano: 16.11.2016 | Komentarze 4


    Po wspaniałych dwóch weekendowych dniach nastała pora wracać. Ruszyłem spod domu Młynarza po 10:30. Panował wtedy leciutki mrozik, znikomy wiaterek i co najważniejsze - świeciło piękne słońce. Zaplanowałem że udam się do Zielonej Góry i stamtąd koleją. Po ujechaniu zaledwie kilku km poczułem że bardzo miło się kręci w takich warunkach, odpaliłem tracka z najkrótszą drogą do Poznania i sprawdziłem szacunkową godzinę dotarcia do domu - ok 18 (+1h na postoje) - to wystarczyło na szybką decyzję na pokonanie całej drogi rowerem :)

    Jesienne słońce skusiło mnie abym jak najdłużej kręcił tegoż dnia :)
    Jesienne słońce skusiło mnie abym jak najdłużej kręcił tegoż dnia :) © JPbike

    Fragment murów w  Kożuchowie
    Fragment murów w Kożuchowie © JPbike

    Nad Odrą w Nowej Soli. Po przekroczeniu rzeki pojawiły się niegrożne chmury
    Nad Odrą w Nowej Soli. Po przekroczeniu rzeki pojawiły się niegroźne chmury © JPbike

    Uwielbiam boczne drogi bo mają swój klimacik :)
    Uwielbiam boczne drogi bo mają swój klimacik :) © JPbike

    Take napisy przywitały moją ziemię, próbowałem jechać na full gazie i kryzysik był :)
    Takie napisy przywitały Wielkopolskę, próbowałem jechać na full gazie i kryzysik był :) © JPbike

    Znów słonecznie, tylko kręcić !
    Znów słonecznie, tylko kręcić ! © JPbike

    Wielkopolski listopadowy zachód słońca
    Wielkopolski listopadowy zachód słońca © JPbike

    Miałem okazję podziwiać wschód Księżyca - był wtedy sporych rozmiarów :)
    Miałem okazję podziwiać wschód Księżyca - był wtedy sporych rozmiarów :) © JPbike

    Wspomniany kryzysik głodowy dopadł mnie w okolicy 130 km, wizyta w sklepie (150 km) załatwiła sprawę. Pod dom zajechałem krótko po 19 i zadowolony z dużego tripu - okazało się że to był mój najdłuższy tegoroczny dystans.
    Nóżki oczywiście czułem i następnego dnia też :)



    Kategoria ponad 100 km


  • dystans : 25.63 km
  • teren : 8.00 km
  • czas : 01:32 h
  • v średnia : 16.72 km/h
  • v max : 39.07 km/h
  • podjazdy : 256 m
  • rower : Sztywna Biria
  • Do Zielonego Lasu i okolice Żar

    Sobota, 12 listopada 2016 • dodano: 15.11.2016 | Komentarze 2


    W towarzystwie Piotrka i Darka, ponoć ostatnio razem kręciliśmy 5 lat temu ... :)

    W Zielonym Lesie raz już byłem, spodobało mi się, a szczególnie dlatego bo sporo tam leśnych pagorków, w tym najwyższe wzniesienie woj. lubuskiego (227 m), zatem na wieść że ponownie tam zawitam i to w zacnym gronie się ucieszyłem :)

    Jak dobrze się spotkać i pokręcić wspólnie po latach :)
    Jak dobrze się spotkać po latach i pokręcić wspólnie :) © JPbike

    W jesiennym Zielonym Lesie
    W jesiennym Zielonym Lesie © JPbike

    Wieża Bismarcka
    Wieża Bismarcka © JPbike

    Jest FAJNIE :)
    Jest FAJNIE :) © JPbike

    Świetny punkt widokowy na szczycie drugiej wieży
    Świetny punkt widokowy na szczycie drugiej wieży © JPbike

    Widoki mieliśmy jesienno - półzimowo - zamglone
    Widoki mieliśmy jesienno - półzimowo - zamglone © JPbike

    Kręcimy dalej
    Kręcimy dalej © JPbike

    Ruiny fabryki ceramiki w Mirostowicach Dolnych
    Ruiny fabryki ceramiki w Mirostowicach Dolnych © JPbike

    Troszkę penetracji było. Pierwszy raz w życiu widzę taki duży piec
    Troszkę penetracji było. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem taki duży piec © JPbike

    Nie wiem czy to była prawdziwa cela
    Nie wiem czy to była prawdziwa cela ... © JPbike

    Nad uroczym jeziorkiem
    Nad uroczym jeziorkiem © JPbike

    Fajna skarpa, pytali mnie czy tędy zjechałbym :)
    Fajna skarpa, pytali mnie czy tędy zjechałbym :) © JPbike

    Powrót do Żar mieliśmy terenowo - błotnisty, podobało nam się :)
    Powrót do Żar mieliśmy terenowo - błotnisty © JPbike

    Wycieczka choć krótka, ale fajna i treściwa. Do następnego chłopaki :)





  • dystans : 71.59 km
  • czas : 03:10 h
  • v średnia : 22.61 km/h
  • v max : 41.38 km/h
  • podjazdy : 543 m
  • rower : Sztywna Biria
  • W Dzień Niepodległości do Żagania i Żar

    Piątek, 11 listopada 2016 • dodano: 14.11.2016 | Komentarze 4


    Od pewnego czasu byłem zagadany z Piotrem na wspólny i długi weekend. Pierwotnie miałem udać się autem - a jakże fajnie się porobiło że moja stara fura zaczęła szwankować i zapadła błyskawiczna decyzja - jadę z radochą rowerem :).  Co z tego że zimno, przynajmniej zahartuję się do zimowych treningów. Plan był taki że zanim dotrę do Żar, to najpierw udam się do Żagania by pokibicować przyjaciołom w tamtejszym Biegu Niepodległości. By zdążyć na miejsce rozgrywania biegu (w południe) to postanowiłem skorzystać z usług kolei - zatem obrałem kurs porannym składem do Zielonej Góry.

    Podróż EZT minęła spoczko i nieco ponad 2h
    Podróż EZT minęła spoczko i nieco ponad 2h © JPbike

    Gdy tylko wysiadłem z pociągu to od razu zimno mi się zrobiło - zbyt długie przebywanie w zimowych kolarskich portkach w ciepłym pomieszczeniu zrobiło swoje, dobrze że w Zielonej Górze już od pierwszych km przyszło mi pokonywać parę niezłych podjazdów - w sam raz na rozgrzanie ciała :)

    Track GPS wgrany więc można kręcić przyjemnymi i bocznymi szosami
    Track GPS wgrany więc można kręcić przyjemnymi i bocznymi szosami © JPbike

    Różne lubuskie klimaty trafiały się - albo stare poniemieckie bruki
    Różne lubuskie klimaty trafiały się - albo stare poniemieckie bruki ... © JPbike

    Albo takie białe i urocze krajobraziki :)
    ... albo takie białe i urocze krajobraziki :) © JPbike

    Przez las, las, uwielbiam takie klimaty :)
    Przez las, las, poza górami uwielbiam takie klimaty :) © JPbike

    Do Żagania zajechałem leciutko po czasie i zastała mnie świetna organizacja biegu.
    Blisko mety od razu spotkałem rodzinkę Darka - Anetę i Igorka. Czas pokibicować !

    Mlynarz i djk71 biegną 10 km
    Mlynarz i djk71 biegną 10 km © JPbike

    Obaj po przekroczeniu linii mety byli zadowoleni z ukończenia - tak miało być :)
    Wcześniej, po bieżni stadionu biegła również córka Piotra - Kornelia, dała radę i to jak :)
    Po biegu wstąpiłem na dekorację - organizacja świetna, tombola bogata i przy okazji ogrzałem się. Po tym wstąpiliśmy jeszcze do miejscowego pałacu z okazałym parkiem i nastała pora na końcowy cel - do Żar. Na miejsce zajechałem gdy zaczęło się ściemniać.

    Pałac w Żaganiu. Zieloną iluminację już włączyli
    Pałac w Żaganiu. Zieloną iluminację już włączyli © JPbike



    Kategoria do 100 km


  • dystans : 80.56 km
  • teren : 54.00 km
  • czas : 03:49 h
  • v średnia : 21.11 km/h
  • v max : 44.52 km/h
  • podjazdy : 442 m
  • rower : Scott Scale 740
  • Zachodni Pierścień

    Niedziela, 6 listopada 2016 • dodano: 06.11.2016 | Komentarze 4


    Start o 12. Trasa spontaniczna - jak w tytule, bo dawno tamtędy nie kręciłem.
    Nadchodzi zima, więc poprzedniego dnia założyłem do Scotta fabryczne "gorsze" koła ze starymi oponkami (dętkowe Rocket Rony) - nazajutrz na dzień dobry zauważyłem kapeć z przodu. Po ruszeniu na owych oponkach czułem inną jazdę i ten znajomy mi szum klocków na asfalcie i pozbruku.
    Między Hipodromem Wola a Rusałką natrafiłem na błotniste zawody Runmageddonu - uczestnicy konkretnie wyglądali i podobnie jak ja po maratonie w Czerwonaku :) Przelot ścieżkami w stronę Kiekrza - trochę błotka, trochę po liściastym dywanie. Na twardym i otwartym odcinku Pierścienia (Kiekrz - Lusowo) próbowałem dogonić pewnego bikera - bez skutku, czyli forma widocznie już nie ta, ale na wiosnę się nadrobi (oby) :) Dalsze pagórkowate i terenowe kręcenie przez Drwęsę, wzdłuż Niepruszewskiego, Zborowo, Podłoziny (zniszczyli szuter), Żarnowiec i Tomice przebiegło spoczko, czasem błotniście, czasem suchutko, czasem piaszczyście. Po dotarciu do Krąplewa mijałem plac budowy obwodnicy S5 - ciekawe co tam będzie na trasie Pierścienia. No i wtedy poczułem ubytek sił w nogach - nic dziwnego bo ilość ciężkiego terenu, jeden bidon, brak batonika i kasy zrobiły swoje, zatem ruszyłem w drogę powrotną przez znane mi dobrze obrzeże WPN (czasem i wewnątrz), a pierwotnie planowałem wrócić nadwarciańskim i chyba dokręcić do setki. Na ostatnich km miałem nogi z waty, a pod dom zajechałem jak zaczynało się ściemniać.

    Ścieżka nad Jeziorem Lusowskim
    Ścieżka nad Jeziorem Lusowskim © JPbike

    Liście opadły, po żniwach, słońca brak, ale rower jest :)
    Liście opadły, po żniwach, słońca brak, ale rower jest :) © JPbike

    Full wypas buraków cukrowych (w Zborowie)
    Full wypas buraków cukrowych (w Zborowie) © JPbike

    W Podłozinach zniszczyli miły szuterek na rzecz asfaltu (?)
    W Podłozinach zniszczyli miły szuterek na rzecz asfaltu (?) © JPbike

    Na swoim terenowym rewirze (WPN)
    Na swoim terenowym rewirze (WPN) © JPbike

    Wąski ten mostek. Lubię takie improwizacje na trasie :)
    Wąski ten mostek. Lubię takie improwizacje na trasie :) © JPbike



    Kategoria do 100 km


  • dystans : 56.01 km
  • czas : 01:59 h
  • v średnia : 28.24 km/h
  • v max : 40.34 km/h
  • rower : Canyon Endurace
  • Sobotnie dwie godzinki

    Sobota, 5 listopada 2016 • dodano: 05.11.2016 | Komentarze 0


    Start o 12:20. Klasyk tlenowy.

    Listopadowa Greiserówka
    Listopadowa Greiserówka © JPbike


    Kategoria do 100 km, szoska