top2011

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Jacek ze stolicy Wielkopolski
Info o mnie.

- przejechane: 190320.97 km
- w tym teren: 68945.10 km
- teren procentowo: 36.23 %
- v średnia: 22.53 km/h
- łączny czas: 350d 02h 54m
- najdłuższy trip: 329.90 km
- max prędkość: 83.56 km/h
- max wysokość: 2845 m

baton rowerowy bikestats.pl

Wyprawy z sakwami

polska
logo-paris
logo-alpy
TN-IMG-2156 TN-IMG-2156 tn-IMG-6357

Zrowerowane gminy



Archiwum 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

  • dystans : 60.00 km
  • teren : 40.00 km
  • czas : 03:00 h
  • v średnia : 20.00 km/h
  • podjazdy : 300 m
  • rower : Orbea Oiz M20
  • 3h MTB w 33°C i zgubiony licznik

    Sobota, 20 czerwca 2026 • dodano: 21.06.2026 | Komentarze 0


    Nudna klasyka typu: wreszcie weekend, odsypianie, kawa, śniadanie, szykowanie górala, druga kawa i w końcu ruszam o 12-tej na rasowe MTB-owanie, oczywiście na swoich rewirach, w tym przypadku Wartostrada, północny nadwarciański i powrót przez wzniesienia Radojewa i Moraska - przynajmniej taki był plan.
    Zgodnie z prognozami pogody - zmagałem się z upałem na poziomie tytułowych 33°C, lekko oczywiście nie było, szczególnie na polankach, a na leśnych odcinkach pomykało się troszkę przyjemniej, no i wczorajsza burza zrobiła swoje w postaci dość wilgotnego podłoża i sporej ilości wysokich chaszczy z pokrzywami w roli głównej, że kilka fragmentów prawie zarosło.
    Pokonanie zaplanowanej trasy byłoby spoczko, gdyby nie sytuacja ze zgubieniem licznika na 38km trasy, a właściwie w trakcie podpierania roweru w dwóch miejscach, oczywiście w celu zrobienia fotki. O zgubie zorientowałem się po ujechaniu ze kilkaset metrów, próba poszukiwania nie udała się - to wąski, superkręty odcinek z wspomnianymi chaszczami. I tak zrezygnowany wróciłem do chaty krótszym wariantem i będąc trochę wk*******, aż musiałem łyknąć zimnego browarka.

    Takie przeprawy w upalne waruny są najlepsze :)
    Takie przeprawy w upalne waruny są najlepsze :) © JPbike


    Edit (godz. 21:00)  - licznik odnaleziony, wykonałem wieczorną akcję poszukiwawczą za pomocą wcześniejszej analizy fotek i dzięki temu wiedziałem gdzie szukać licznika :)


    Kategoria do 100 km



    Komentarze
    Nie ma jeszcze komentarzy.
    Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!